Najpopularniejsze tematy:

Premium

Materiał dostępny tylko dla Subskrybentów

Nie masz subskrypcji? Dołącz do grona Subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Jesteś Subskrybentem? Zaloguj się

Premium

Subskrybenci wiedzą więcej!

Nie masz subskrypcji? Dołącz do grona Subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Wybierz wariant dopasowany do siebie!

Jesteś Subskrybentem? Zaloguj się

X
Następny artykuł dla ciebie
Wyświetl >>
Jak zmieni się świat, w którym twoją pracę będzie wykonywała maszyna? [RECENZJA]

Zastanawiałeś się nad tym, czy zadania, którymi się zajmujesz, już wkrótce wykonywać będą mogły maszyny? Martin Ford przekonuje, że jeśli do wykonywania pracy wykorzystujesz komputer – uczysz go jednocześnie, jak ma wykonywać ją za ciebie.

Według Martina Forda, przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej, każda praca, która wpisuje się w paradygmat zer i jedynek, prawdy i fałszu, zasad, schematów i twardych wytycznych – może zostać nam odebrana. Tak radykalną (zdawałoby się) tezę przedstawia w swojej książce „Świt robotów” (CDP.pl, 2016). Czy księgowi, prawnicy i dziennikarze powinni się bać o swoje posady?

Kto zawiezie nas do pracy?

Maszyny nie należą do sfery science fiction – rosną ich możliwości i zastosowania. Coraz dynamiczniej wspinają się po szczeblach korporacyjnych struktur, wypierając w kolejnych obszarach swoich słabszych, ludzkich towarzyszy.

Przykład? Robot firmy Momentum Machines może formować burgery ze świeżo zmielonego mięsa i grillować je zgodnie z zamówieniem. Maszyna, która jest w stanie przygotować około 360 burgerów na godzinę, opieka też bułkę, kroi i dodaje świeże składniki – pomidory, cebulę i ogórki. Twórcy mówią wprost: nasz produkt nie ma na celu wspierać ludzkich pracowników – ma ich zastąpić.

Ford podaje w swej książce mnóstwo podobnych przykładów i zauważa słusznie, że stawiać musimy sobie dziś bardzo konkretne pytania:

  • czy do dowiezienia zamówionej pizzy potrzebny jest ludzki dostawca?

  • czy naszą taksówkę musi prowadzić człowiek – a może wystarczy autonomicznie poruszający się pojazd? 

  • czy diagnozy lekarskie może stawiać maszyna mająca dostęp do pełnych zasobów wiedzy aktualizowanej w czasie rzeczywistym? 

  • czy zamiast prawników i sędziów sprawiedliwość określać będzie sztuczna inteligencja?

Jestem przekonany, że postęp, jakiego ludzkość dokona w nadchodzących latach, bardzo nas zaskoczy. I nie chodzi tutaj o naturę rozwoju technologicznego – wpływ przyspieszających postępów na rynek pracy i gospodarkę zakwestionuje naszą wiedzę na temat technologii i ekonomii – przekonuje Ford.

W latach 60. XX wieku IBM zapewniał swoich klientów, że rozwijająca się branża komputerów nie zagrozi pracownikom biur – nie zostaną oni zastąpieni przez inteligentne maszyny. Komputery mogą robić tylko to, do czego zostały zaprogramowane, brzmiało popularne hasło. Ale rzeczywistość jest zgoła odmienna: maszyny potrafią się uczyć, wyciągają wnioski z testów i własnych porażek, tworzą własne oprogramowanie dopasowane do ich własnych, specyficznych potrzeb.

Musimy działać już teraz

„Świt robotów” nie jest książką pisaną z perspektywy geeka z Doliny Krzemowej. To raczej głos zwracający uwagę na poważne reperkusje nieuniknionej zmiany. Skoro większość prac może zostać zautomatyzowanych, to czy nadchodzi ekonomiczna katastrofa? Czy czeka nas wiek bezrobocia, postępującego ubóstwa i nierówności? A może wręcz przeciwnie – wyzwoleni z tyranii przymusowego zarobkowania odnajdziemy wolność i w końcu zaczniemy poświęcać czas na to, co nas rzeczywiście cieszy?

Rozwiązaniem wyzwań związanych z automatyzacją może być dochód podstawowy. To model zakładający, że każdy obywatel, niezależnie od swojej sytuacji materialnej, otrzymuje od państwa jednakową, określoną ustawowo, kwotę pieniędzy. Przeciwnicy koncepcji twierdzą, że ludzie, którym zapewni się stały dochód, staną się próżniakami i doprowadzi to ogólnie do zniszczenia ekonomii. Zwolennicy przekonują, że będzie dokładnie odwrotnie – dochód podstawowy wyzwoli w ludziach kreatywność i przedsiębiorczość, a przede wszystkim wyzwoli od ubóstwa i konieczności wykonywania ciężkiej, minimalnie wynagradzanej pracy.

Mimo braku zgody co do skutków wprowadzenia dochodu podstawowego w kolejnych krajach eksperymentuje się z tym modelem. W Kenii mieszkańcy kilkuset wiosek otrzymują stały miesięczny dochód przez rok, inni jednorazowo całą roczną sumę – pozwoli to zbadać efekty w różnych grupach kontrolnych. W Utrechcie zaś program pilotażowy obejmuje 250 mieszkańców, którzy otrzymują różne sumy miesięcznie – tak mierzony będzie „odpowiedni” poziom dochodu.

Najwyższy czas na decyzje

Tym co cieszy autora (i mnie) jest fakt, że coraz częściej dyskusja o automatyzacji ma merytoryczny charakter – nie polega już na stawianiu pytań „czy”, ale raczej „co z tym zrobimy”.

Nasza gospodarcza i społeczna sytuacja jest analogiczna chociażby do historii rolnictwa – w XIX wieku 80% wszystkich amerykańskich pracowników zatrudnionych było na farmach. Dziś to jedynie 2%. W Polsce obserwujemy jeszcze gwałtowniejszy „przewrót”: w połowie lat 90. w rolnictwie pracowało nawet 3,5 mln Polaków, co stanowiło 22% wszystkich pracujących. Rok temu liczba ta zmniejszyła się trwale do poniżej 2 mln.

Czy będziemy potrafili poradzić sobie z nieuchronnymi zmianami? Czy pozwolimy, aby zmiana nas zaskoczyła?

Dawid Zaraziński

Ekspert w obszarach komunikacji, przyszłości pracy i pracy zdalnej. Współtwórca Instytutu Kontekstów Pracy. Aktywny na Twitterze i LinkedIn.


Najpopularniejsze tematy