Reklama
OFERTA SPECJALNA na NAJWYŻSZY pakiet subskrypcji! Wersję Platinum - OFERTA LIMITOWANA
AI SZTUCZNA INTELIGENCJA
Polska flaga

Memento mori, czyli YOLO – ostatni efekt pandemii

10 maja 2021 11 min czytania
Zdjęcie Tomasz Kulas - Redaktor "MIT Sloan Management Review Polska", redaktor prowadzący "ICAN Management Review"
Tomasz Kulas
Memento mori, czyli YOLO – ostatni efekt pandemii

Streszczenie: Pandemia COVID-19 przypomniała ludziom o kruchości życia, skłaniając wielu do refleksji nad jego sensem i priorytetami. W obliczu wszechobecnej śmierci, niektórzy zaczęli kwestionować dotychczasowe wybory zawodowe, zastanawiając się, czy ich praca przynosi im satysfakcję i spełnienie. Początkowo pandemia doprowadziła do masowych zwolnień, jednak z czasem zaobserwowano odwrotny trend – ludzie zaczęli dobrowolnie rezygnować z pracy, poszukując bardziej satysfakcjonujących zajęć. Świadomość nieuchronności śmierci skłoniła wielu do przewartościowania życia i podjęcia decyzji o zmianie kariery lub stylu życia, zgodnie z filozofią "You Only Live Once" (YOLO). mitsmr.pl

Pokaż więcej

Początkowym efektem pandemii było to, że ludzie tracili pracę. Efekt długoterminowy jest odwrotny – ludzie rzucają pracę.

Wszyscy umrzemy. Ja umrę, ty umrzesz, on umrze, ona umrze. Pandemia COVID‑19 dosadnie nam o tym przypomniała – i uświadomiła wielu ludziom, że ich dni są autentycznie policzone. Na początku wywołało to powszechną panikę i mobilizację (Zostań w domu!), potem równie powszechne zniechęcenie i lekceważenie zagrożeń, a na koniec – refleksję. Refleksję, która skłoniła niektórych do zachowań sprawiających wrażenie nie do końca racjonalnych, a nawet trochę szalonych. Mianowicie – do rezygnacji ze stałej pracy.

Memento mori po raz pierwszy – praca

Zaraz, chwileczkę – o jakim rezygnowaniu z pracy mówimy? Przecież widocznym wszędzie efektem kryzysu wywołanego pandemią COVID‑19 jest to, że ludzie tracili i nadal tracą pracę – zupełnie wbrew swojej woli. Przedsiębiorstwa bankrutują, a całe branże i sektory rynku balansują na granicy biznesowego być albo nie być. Firmy rozpaczliwie walczą o przetrwanie, mimo działań administracji publicznej (lub też z powodu z powodu tychże działań…). W takich okolicznościach myślenie o porzucaniu zacisznej przystani pracy, zapewniającej tak pożądane i cenione bezpieczeństwo finansowe, wydaje się wręcz absurdalne.

Nie zapominajmy jednak o pełnym obrazie sceny aktualnych wydarzeń. Utrata pracy, bankructwo firmy, potężne obcięcia wpływów lub obniżki pensji – to wszystko bardzo poważne problemy, ale mimo wszystko „wyrwane z kontekstu”. Tym kontekstem jest śmierć.

Indeks górny I wtedy wchodzi ona, cała w czerni… Indeks górny koniec

Problemy biznesowe i finansowe nie wydają się już aż tak poważne temu, komu umarł w ostatnim czasie przyjaciel, rodzice, bliski sąsiad czy koleżanka z biurka obok. Fakty są takie, że niemal każdy z nas „otarł się o śmierć” w czasie ostatnich kilkunastu miesięcy – i to nieraz śmierć zaskakującą i nielogiczną („taki młody był, maratony biegał – a jednak COVID go pokonał…”). Chcąc, nie chcąc, musieliśmy spojrzeć na swoją karierę zawodową i działalność biznesową w kontekście kruchości ludzkiego życia – także własnego. I właśnie dlatego wiele osób zaczęło się zastanawiać, czy to, co aktualnie ze swoim życiem zawodowym robią, nie jest w jakimś stopniu marnowaniem tego krótkiego, bezcennego czasu, który jest im dany.

Memento mori po raz drugi – intensywność

Zostawmy na chwilę obecną pandemię i spójrzmy szerzej: jak zachowują się ludzie podczas różnych wydarzeń, które łączy pewne tragiczne podobieństwo – świadomość, że śmierć nie jest czymś abstrakcyjnym i odległym, ale stała się bliska i prawdopodobna niczym ostrze gilotyny wiszące już nad szyją. Taka świadomość bardzo dużo zmienia – i proporcjonalnie do tego zmieniają się też zachowania niektórych, co dobrze przedstawiają te dwa obrazki:

Inni wyładowywali się w wyuzdanej, przerażonej żądzy użycia, uprawiali orgie pijackie i urządzali zabawy taneczne i miłosne, przy których śmierć pociągała smyczkiem.

Indeks górny Herman Hesse, Narcyz i Złotousty, tłum. Marceli Tarnowski Indeks górny koniec

Liczba pieszych powiększyła się znacznie i nawet w godzinach pracy wielu ludzi, zmuszonych do bezczynności na skutek zamknięcia sklepów czy niektórych biur, zapełniało ulice i kawiarnie. Na razie nie byli jeszcze bezrobotnymi; mieli urlopy. Tak więc około trzeciej po południu na przykład, pod pięknym niebem, Oran zdawał się złudnie świętującym miastem, gdzie zatrzymano ruch i zamknięto sklepy, by umożliwić pochód ludności, i gdzie mieszkańcy wylegli na ulice, by wziąć udział w zabawach.

Indeks górny Albert Camus, Dżuma, tłum. Joanna Guze Indeks górny koniec

Oczywiście to tylko wyrwane z kontekstu cytaty, przedstawiające zachowanie jedynie części społeczeństwa. Dodać też należy, że pochodzą one nie z dzieł historycznych, ale literatury pięknej. Nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż w tym miejscu nie chodzi o dane statystyczne, ale o sam charakter, obraz pewnego zjawiska. A ten jest za każdym razem podobny: w obliczu bliskości śmierci niektórzy starają się bardzo wzmocnić intensywność życia, w mniej lub bardziej radykalny sposób.

Czy dotyczy to także pandemii COVID‑19?

Indeks górny Popularne w wiekach średnich przedstawienie tak zwanego „tańca śmierci” przypominało, że wobec niej wszyscy są równi – niezależnie od majątku, zawodu, stanu czy wieku. Najdobitniej objawiało się to właśnie w czasach pandemii. Indeks górny koniec

Tragedia mierzona liczbami

Pomińmy osobiste tragedie tych, którzy zetknęli się w ostatnich miesiącach ze śmiercią  bliskich osób, i wrzućmy dane na temat COVID‑19 do tabelki w arkuszu kalkulacyjnym. Patrząc na bezduszne liczby, łatwo można dojść do wniosku, że obecna pandemia tak się ma do tragedii sprzed stu czy kilkuset lat, jak klaps w pupę w porównaniu do ciosu toporem.

Zacznijmy od słynnej „czarnej śmierci”, czyli epidemii dżumy, która w ciągu czterech lat (1347‑1351 r.) zabiła w Europie około 225 milionów ludzi. Jeszcze gorzej wygląda to w stosunku do liczby wszystkich mieszkańców starego kontynentu, albowiem szacuje się, że w czasie tej epidemii wymarła aż 1/3 całej europejskiej populacji.

Kolejnym punktem odniesienia powinna być dla nas pandemia „hiszpanki”, czyli choroby zakaźnej wywołanej przez podtyp H1N1 wirusa grypy A, jaka w ciągu dwóch lat (1918‑1920 r.) przetoczyła się po całej kuli ziemskiej, wstrząsanej dodatkowo wydarzeniami I wojny światowej. Z tego też względu ciężko jest określić precyzyjną liczbę zgonów, ale szacuje się, że z powodu „hiszpanki” umarło między 50 a 100 milionów ludzi. Dodajmy jeszcze, że globalna populacja liczyła w tym czasie ok. 1,5 miliarda ludzi, a zatem śmierć poniosło 3‑7% z nich.

Na COVID‑19 (stan na 10.05.2021 według danych Światowej Organizacji Zdrowia) zmarło jak do tej pory niecałe 3 miliony 300 tysięcy osób – na całym świecie, zamieszkiwanym przez 7,8 miliarda ludzi. Jak łatwo policzyć, to nieco ponad 4 promile globalnej populacji. I choć każda z tych śmierci jest czyjąś osobistą tragedią, według obiektywnych kryteriów przechodzimy obecną pandemię wyjątkowo łagodnie.

Memento mori po raz trzeci – YOLO

Musimy jednak pamiętać, że pomiędzy poprzednimi a obecną pandemią jest jeszcze jedna różnica – jeszcze nigdy w historii świata śmierć nie była tak publiczna i tak wyraźnie komunikowana. Codziennie dowiadujemy się dokładnie, ile osób zachorowało i ile zmarło. Niemal codziennie – poprzez media – dochodzą do nas informacje o śmierci znanych, sławnych ludzi. I również niemal codziennie dowiadujemy się o tym (choćby poprzez media społecznościowe), że z powodu COVID‑19 odszedł ktoś z naszych znajomych lub znajomych znajomych.

A zatem w pewnym szczególnym sensie to nieważne, ile osób umarło naprawdę. Liczy się wrażenie wszechobecnej śmierci, wrażenie, które – tak jak niegdyś – u niektórych wywołuje potrzebę wyraźnego zwiększenia intensywności życia. Tylko że obecnie nosi ono nazwę YOLO.

YOLO to akronim pochodzący od słów: You Only Live Once (żyje się tylko raz). Wypromował go około dziesięć lat temu kanadyjski muzyk i raper Aubrey Drake Graham, a jego znaczenie jest łatwe do rozszyfrowania – to swego rodzaju apologia szalonych, mało odpowiedzialnych zachowań i decyzji, których zaletą ma być przede wszystkim jakość, intensywność doznań. Bo skoro „żyje się tylko raz”, to szkoda życia na powtarzalne i nudne chodzenie w kieracie.

Zjawisko, a nawet pojęcie, nie jest zatem nowe, a jednak COVID‑19 niesamowicie je zintensyfikował. I nie chodzi tu tylko o wspominane już powszechne zetknięcie ze śmiercią, choć już samo memento mori stanowi wystarczający „element motywujący” na rzecz zwiększenia intensywności życia. Jest jednak jeszcze drugi powód – kilkanaście miesięcy pandemii sprawiło, że wiele czynnych zawodowo osób zgromadziło znaczące zasoby finansowe. Po pierwsze dlatego, że początkowa niepewność skłaniała wielu pracowników do powiększenia oszczędności na czarną godzinę. Po drugie – bo czasem po prostu nie było na co wydawać, skoro nie dało się podróżować, pójść do kina czy restauracji. A większe oszczędności to większe poczucie bezpieczeństwa podczas podejmowania niezbyt racjonalnych decyzji – takich właśnie jak zwolnienie się z pracy.

Tego typu zjawisko coraz intensywniej obserwowane jest w krajach takich jak Stany Zjednoczone. Często nie jest to wprawdzie totalne „rzucanie” pracy, ale decyzja o jej zmianie – według różnych szacunków i źródeł z takim zamiarem nosi się obecnie od 40 do 50% pracowników. Przy czym często nie chodzi tu o zmianę połączoną z awansem czy wyższym wynagrodzeniem, ale raczej z przejściem z etatu na działanie z pozycji freelancera, podejmującego pracę jedynie dorywczo i dysponującego większą ilością czasu na cieszenie się życiem, na przeżywanie go w sposób znacznie bardziej intensywny. Bo żyje się tylko raz.

Czy w Polsce zjawisko YOLO również jest już możliwe do zaobserwowania? Szczegółowych badań tego konkretnego zagadnienia jeszcze nie ma (lub mi nie udało się do takich dotrzeć), ale pośrednio potwierdzają możliwość wystąpienia YOLO dwa ważne parametry. Po pierwsze, Polacy także zgromadzili w ostatnich miesiącach znacznie większe oszczędności (średnio 6000 zł więcej w przeliczeniu na mieszkańca kraju), a zatem zjawisko wzrostu poczucia bezpieczeństwa – nawet mimo spadku siły nabywczej naszej waluty – powinno występować. Po drugie, jak pokazują badania, również w Polsce znacząco zwiększyła się liczba osób, które rozważają zmianę pracy i z optymizmem oceniają szanse na pozytywny efekt takiej decyzji.

A zatem wszyscy umrzemy i żyje się tylko raz. Memento mori oraz YOLO. Historia po raz kolejny zatacza koło, choć oczywiście średniowieczne zabawy i orgie urządzane przy okazji epidemii „czarnej śmierci” nie przystają bezpośrednio do sytuacji, w której suto opłacany prawnik rzuca kancelarię i rozpoczyna podróż dookoła świata, zaś szanowany urzędnik składa wymówienie i przerzuca się na malowanie obrazów. A jednak tego typu zjawiska mają ze sobą wiele wspólnego, zaś przede wszystkim przypominają nam, jak cenna jest każda chwila naszego życia, jak ważna jest każda drobina czasu, który został nam dany. Nie wolno nam go zmarnować.

Indeks górny Ilustracje: Shutterstock Indeks górny koniec

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

AI w polskiej medycynie: lepsza diagnostyka vs. ryzyko utraty kompetencji

Polskie szpitale i uczelnie medyczne coraz śmielej korzystają z możliwości sztucznej inteligencji – od precyzyjnej diagnostyki onkologicznej w Tychach, po zaawansowane systemy wizyjne rozwijane na AGH. Algorytmy stają się „drugim okiem” lekarza, istotnie zwiększając wykrywalność zmian nowotworowych. Jednak za technologiczną euforią kryje się ryzyko nazywane „lenistwem poznawczym” – lekarze wspierani przez AI tracą biegłość w samodzielnej diagnozie.

zarządzanie szybkim wzrostem firmy Jak radzić sobie z szybkim wzrostem

Szybki wzrost organizacji niesie ze sobą wyzwania związane z podziałami między wczesnymi członkami zespołu a nowo przyjętymi pracownikami. Kluczem do sukcesu jest budowanie wspólnego języka, tożsamości oraz kultury sprzeciwu, które pomagają skutecznie integrować różnorodne zespoły i wykorzystywać potencjał różnorodności.

AI nie działa w próżni. Dlaczego 95% wdrożeń kończy się porażką?I jak znaleźć się w tych 5%, którym się udało?

Sztuczna inteligencja nie jest dziś wyzwaniem technologicznym, lecz testem dojrzałości organizacyjnej. W rozmowie z Tomaszem Kostrząbem AI jawi się nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie głębokiej transformacji procesów, ról i sposobu myślenia liderów. Tekst pokazuje, dlaczego większość wdrożeń AI kończy się porażką, gdzie firmy popełniają kluczowe błędy oraz jak połączyć technologię z ludźmi i biznesem, by osiągnąć realną wartość.

Od czego zacząć porządkowanie analityki internetowej?

Chaotyczna analityka internetowa prowadzi do błędnych decyzji i nieefektywnego wydatkowania budżetów marketingowych. Audyt danych, właściwa konfiguracja GA4, zarządzanie zgodami oraz centralizacja tagów w Google Tag Managerze to fundamenty, od których należy zacząć porządkowanie analityki, aby realnie wspierała cele biznesowe.

Pięć trendów w AI i Big Data na rok 2026

Rok 2026 w świecie AI zapowiada się jako czas wielkiej weryfikacji. Eksperci MIT SMR stawiają sprawę jasno: indywidualne korzystanie z Copilota to za mało. Przyszłość należy do firm, które potrafią skalować rozwiązania dzięki „fabrykom AI” i przygotowują się na nadejście autonomicznych agentów. Dowiedz się, dlaczego deflacja bańki AI może być dla Twojego biznesu szansą na oddech i lepszą strategię.

Puste przeprosiny w pracy, czyli więcej szkody niż pożytku

Większość menedżerów uważa, że szczere wyznanie winy zamyka temat błędu. Tymczasem w środowisku zawodowym puste deklaracje skruchy działają gorzej niż ich brak – budują kulturę nieufności i wypalają zespoły. Jeśli po Twoim „przepraszam” następuje „ale”, właśnie wysłałeś sygnał, że nie zamierzasz nic zmieniać.

Liderzy kontra algorytmy: najpopularniejsze teksty MITSMRP w 2025 roku

Od lekcji przetrwania Krzysztofa Folty w obliczu „czarnych łabędzi”, po dylematy etyczne w erze AI – oto teksty, które ukształtowały polskie przywództwo w minionym roku. Sprawdź zestawienie najchętniej czytanych artykułów premium MIT SMR i dowiedz się, jak polscy liderzy przekuwają niepewność w trwałą przewagę konkurencyjną. Wejdź w 2026 rok z wiedzą opartą na twardych danych i lokalnych sukcesach.

Multimedia
Zarządzanie w czasach AI: Nasze najpopularniejsze treści wideo w 2025 roku

Sztuczna inteligencja, kryzys kompetencji i walka o odporność organizacji – rok 2025 przyniósł liderom wyzwania, których nie da się rozwiązać starymi metodami. Wybraliśmy pięć materiałów wideo, które stały się manifestem nowoczesnego zarządzania na MIT Sloan Management Review Polska. Dowiedz się, jak wygrywać w erze niepewności, nie tracąc przy tym ludzkiego pierwiastka.

Spokój: niedoceniana kompetencja, potrzebna liderom od zaraz

„Wiem, że potrzebuję spokoju, ale moja praca mi na to nie pozwala”. Brzmi znajomo? Dla wielu liderów to zdanie stało się codzienną mantrą. Tymczasem wyniki badań są jednoznaczne: umiejętność robienia pauzy to dziś najrzadsza i najbardziej pożądana kompetencja menedżerska.

Trzy kroki w stronę sprawiedliwszego zarządzania talentami

Większość firm deklaruje walkę o różnorodność, ale wciąż wpada w pułapkę „wojny o talenty”, która promuje wąskie, często uprzedzone definicje sukcesu. Dlatego, zamiast ślepo gonić za parytetami, musimy naprawić same procesy decyzyjne. Dowiedz się, dlaczego tradycyjne modele kompetencji mogą nieświadomie szukać „stereotypowego żołnierza” i jak przejście od sprawiedliwości dystrybutywnej do proceduralnej może radykalnie odblokować potencjał Twojego zespołu.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Newsletter

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!