Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Ekspansja zagraniczna

Ile autonomii pozostawić przejętej firmie

1 grudnia 2013 13 min czytania
Paweł Kubisiak
Jacek Poświata
Ile autonomii pozostawić przejętej firmie

Streszczenie: Polska firma obuwnicza Joy przejęła niemiecką sieć salonów obuwniczych z zamiarem pełnej integracji obu przedsiębiorstw i wprowadzenia polskiej marki na rynek niemiecki. Jednak napotkała na trudności, takie jak niechęć lokalnych klientów do polskich produktów oraz opór przejętych pracowników wobec zmian. To wywołało wątpliwości co do korzyści płynących z pełnej integracji i skłoniło do rozważenia, ile autonomii pozostawić przejętej firmie.

Pokaż więcej

Polski producent i dystrybutor obuwia Joy zrealizował przejęcie niemieckiej sieci salonów obuwniczych z zamiarem pełnej integracji obu przedsiębiorstw i wprowadzenia na rynek niemiecki polskiej marki. Jednak niechęć lokalnych klientów do polskich produktów i opór przejętych pracowników przed zmianami wywołały wątpliwości, czy pełne wchłonięcie przejętej firmy nie przyniesie organizacji więcej szkody niż pożytku.

Leszek Trojanowski, członek zarządu i dyrektor ds. rozwoju firmy obuwniczej Joy, z trudem znalazł miejsce na parkingu ośrodka szkoleniowo‑wypoczynkowego nad Jeziorem Solińskim, gdzie, jak co roku, rzeszowska firma obchodziła swój jubileusz. „To już 20 lat” – pomyślał Leszek, który pracował w Joy blisko 15 lat, wspinając się na szczeblach kariery od szeregowego stanowiska w dziale sprzedaży do członka zarządu odpowiedzialnego za międzynarodową ekspansję przedsiębiorstwa. Rozejrzał się po parkingu – z roku na rok pozostawało na nim coraz mniej wolnych miejsc. „Jeśli tak dalej pójdzie, to za rok będziemy musieli zmienić ośrodek” – pomyślał.

Uśmiechnął się, gdy zobaczył samochody z niemieckim numerami rejestracyjnymi. Właśnie dziś, podczas jubileuszowej imprezy, prezes miał oficjalnie ogłosić wykonanie symbolicznego kroku na drodze rozwoju firmy – Joy pojawi się na rynku niemieckim, wchodząc tym samym do pierwszego kraju tzw. Starej Europy. Gdy wszedł na salę bankietową, prezes Karol Poręba już stał na mównicy z mikrofonem w ręku.

– Obchodzimy dziś szczególną rocznicę – mówił Karol. – Po dwudziestu latach funkcjonowania osiągnęliśmy 15‑procentowy udział w polskim rynku obuwniczym. Nasza firma jest dobrze rozpoznawana przez klientów i z sukcesem konkurujemy z globalnymi potentatami. Kilka lat temu podjęliśmy decyzję o ekspansji zagranicznej. Za cel postawiliśmy sobie państwa ościenne: Czechy, Słowację, Ukrainę, obwód kaliningradzki, a także Węgry, Rumunię oraz Bułgarię. Byliśmy przy tym ostrożni i zamiast się zadłużać, postawiliśmy na organiczny wzrost i rozwój sieci franczyzowej. Dzięki temu mogliśmy wolne środki przeznaczyć na rozwój potencjału produkcyjnego i promocję marki na nowych rynkach. Dziś jesteśmy w tych krajach liczącym się graczem. Brawa dla naszych partnerów – powiedział, wskazując lewą stronę sali, gdzie zebrali się zagraniczni franczyzobiorcy.

Na sali rozległy się gromkie brawa i po chwili słychać było gwar rozmów. Poręba jednak nie schodził ze sceny. Poczekał, aż rozmowy umilkną i ponownie uniósł do ust mikrofon.

– Będziemy dążyć z naszymi partnerami do umocnienia pozycji na każdym z rynków, jednak dziś mogę już oficjalnie ogłosić, że wykonujemy kolejny milowy krok – powiedział z dumą. – W ubiegłym tygodniu podpisaliśmy umowę z właścicielami niemieckiej sieci franczyzowej Schuhkorb i objęliśmy kontrolny pakiet 51% akcji spółki. Wchodzimy na rynek niemiecki, i to od razu z siecią ponad 50 sklepów! A dziś wśród naszych gości po raz pierwszy są nasi niemieccy partnerzy – Poręba zaprosił do siebie przedstawicieli niemieckiej firmy. Goście wygłosili kilka grzecznościowych słów i dalsza część spotkania obyła się już bez przemówień. Za finalizację transakcji odpowiadał Leszek, więc zbierał od koleżanek i kolegów zasłużone gratulacje.

Opór przed zmianą

Jednak już kilka dni później poczucie satysfakcji zniknęło bez śladu, gdy Leszek otrzymał raport z badania poziomu obsługi klientów, przeprowadzonego na jego zlecenie w sieci Schuhkorb. Spodziewał się zdecydowanie lepszych wyników. „Nic dziwnego, że wciąż się słyszy, że najtrudniejsza w przypadku fuzjiprzejęć nie jest sama transakcja, ale dopiero późniejsza integracja” – pomyślał i postanowił nie zwlekać i omówić wyniki raportu na cotygodniowym posiedzeniu zarządu, które miało odbyć się nazajutrz. Od razu wysłał uczestnikom posiedzenia wyniki badań z prośbą o postawienie raportu na pierwszej pozycji w agendzie spotkania.

Sprzedawcy sieci Schuhkorb zupełnie nie rozumieją potrzeby dbałości o relacje z klientem, jaką cechuje się Joy, a kultura organizacyjna koncentruje się głównie na maksymalizacji wolumenu sprzedaży.

Gdy szedł do sali konferencyjnej, spotkał po drodze Romana Krupę, dyrektora marketingu, który również był silnym orędownikiem przejęcia Schuhkorb i mocno wspierał Leszka w realizacji tej transakcji.

– Nawet nie przyszło mi do głowy, że pracownicy na rynku tak rozwiniętym jak niemiecki będą prezentować tak niskie standardy – powiedział Roman, odnosząc się do wyników badań. – Dobrze, że od razu wszystkich poinformowałeś, wydaje mi się, że proces integracji będziemy musieli rozpocząć od gruntownego przeszkolenia naszych niemieckich kolegów – dodał, przepuszczając Leszka w drzwiach do sali konferencyjnej.

Na miejscu już na nich czekali pozostali uczestnicy spotkania. Leszek ucieszył się, gdy zauważył, że przy stole siedzi Karl Jahn, prezes Schuhkorb, który został w Polsce, by wraz z Porębą dopracować wszelkie szczegóły dotyczące integracji obu firm.

– Znacie już wyniki, które wam wysłał Leszek, jednak nie wszyscy znaliście to badanie, więc należy wam się krótkie wyjaśnienie – prezes mówił po angielsku ze względu na obecność Karla i do niego kierował głównie wyjaśnienia. – Badanie, które macie w rękach, przeprowadzamy praktycznie na każdym rynku, na który wchodzimy. Regularnie pytamy naszych klientów, na ile w skali od 1 do 10 byliby skłonni polecić usługi naszej firmy innym osobom. Dzięki temu jesteśmy w stanie poznać prawdziwą opinię klientów oraz zareagować na ich komentarze. Przez lata wypracowaliśmy szereg procesów biznesowych opartych właśnie na tej krótkiej ankiecie. Dbałość o relacje z klientami jest historycznie największą wartością, na której zbudowaliśmy swój sukces. Zadowoleni klienci chętnie wracają do sklepów Joy, gdyż poza produktem cenią sobie profesjonalną obsługę. Natomiast dla pracowników satysfakcja klienta jest kluczową wartością, ściśle związaną z ich sukcesem zawodowym i ścieżką kariery. Dlatego regularnie przeprowadzamy badania satysfakcji swoich klientów, na bieżąco słuchamy ich potrzeb i wprowadzamy ciągłe usprawnienia. W tym samym celu wdrożyliśmy sprawnie funkcjonujący system NPS, który przyczynia się do poprawy obsługi klientów i wzrostu zaangażowania pracowników.

– Nawet niedawno, kierując się wynikami badań, zmieniliśmy wystrój sklepów w Bułgarii i Rumunii – wtrąciła Dorota Nowak, szefowa sprzedaży.

– Chcę, żeby Karl zrozumiał nasze intencje – powiedział wyjaśniająco prezes. – Jednym z rodzajów badań, jakie stosujemy, jest tzw. tajemniczy klient, gdzie badacze podszywają się pod wymagających klientów i starają się sprawić jak najwięcej problemów naszym pracownikom pierwszej linii. I takie badanie przeprowadziliśmy właśnie w sklepach Schuhkorb – wyjaśnił.

– I jak wypadliśmy w waszych badaniach? – spytał Karl. Jego mina wskazywała, że nie spodziewał się pochwał.

– Katastrofa – powiedział krótko Leszek. – Sprzedawcy sieci Schuhkorb zupełnie nie rozumieją potrzeby dbałości o relacje z klientem, jaką cechuje się Joy, a kultura organizacyjna koncentruje się głównie na maksymalizacji wolumenu sprzedaży; satysfakcja i dbałość o relacje z klientami schodzą na drugi plan – podsumował Leszek.

– Niestety, tego się spodziewałem – odpowiedział Karl. – Skupialiśmy się na produkcie i rozwijaliśmy się głównie dzięki asortymentowi lepszemu od naszych konkurentów. Bardzo jednak liczę na to, że wdrożenie waszych wartości związanych z obsługą klienta tylko przyspieszy rozwój sieci w Niemczech.

– Też na to liczę – powiedział z uśmiechem Karol. – Ale z taką jakością obsługi, a raczej jej brakiem, nie możemy przeprowadzić rebrandingu. Musimy zacząć od wdrożenia w niemieckiej organizacji naszej kultury i naszych zasad obsługi klientów. I to jest twoje pierwsze zadanie, Karl – podsumował Poręba.

– Chciałbym równocześnie wprowadzić pierwsze testowe modele Joy. Zobaczymy, jak przyjmą się na tamtym rynku – powiedział Roman.

– Tego się nie obawiam – powiedział Poręba. – Przecież od dwóch lat sprzedajemy nasze buty pod niemiecką marką i cieszą się coraz większą popularnością.

– Ja jednak uważam, że to dobry pomysł – powiedział niemiecki menedżer. – Wasze marki jeszcze nie podbiły serc Niemców. Musimy nad tym teraz wspólnie popracować.

– Macie rację, przetestujmy zachowania klientów – wtrąciła Dorota. – Zostawmy na razie pod niemiecką marką nasze droższe modele, a wejdźmy z marką Joy z tańszymi produktami. Zobaczymy, jakie będą efekty.

Polska czy niemiecka marka?

Karl Jahn z dużym zaangażowaniem wprowadził do sieci Schuhkorb program wdrażania kultury organizacyjnej Joy i cykl szkoleniowy dla pracowników pierwszej linii odpowiedzialnych za kontakt z klientami. Niestety, nie wszyscy pracownicy sprzedaży podzielali entuzjazm swoich przełożonych i trenerów. Wielu niemieckich sprzedawców oburzało się z powodu konieczności ciągłego słuchania (nierzadko negatywnych) opinii klientów, a presję na nieustające doskonalenie procesów uważali za zbędne zaburzanie ich wypracowanej, długoletniej rutyny. Karl uczciwie raportował niepowodzenia.

– Czy im nie zależy na miejscach pracy? Czy oni nie rozumieją, ze w dawnym NRD jest wysokie bezrobocie i dziesięciu pracowników czeka, by każdego z nich zastąpić? – Poręba nie krył swojej irytacji podczas dyskusji z Karlem.

Niestety, niechęć niemieckich sprzedawców do zmian nie była jedynym problemem menedżerów Joy. Buty wprowadzone pod polską marką sprzedawały się kiepsko. Znacznie gorzej niż droższe wyroby niemieckie. To stawiało ideę zamiany marki Schuhkorb na Joy pod jeszcze większym znakiem zapytania. Poręba zaczął zastanawiać się nad zmianą strategii wobec niemieckiego partnera. Jednak nie zamierzał rezygnować z wdrożenia firmowych zasad i standardów obsługi klienta, niezależnie od oporu niemieckich pracowników. Dlatego polecił przeprowadzić kolejne badania i ponownie zaprosił do Polski Karla.

– Tym razem mam nieco lepsze wieści. Druga tura badania „tajemniczy klient” pokazała, że mimo oporu części pracowników standardy obsługi klienta wyraźnie się podniosły – Leszek przedstawił w skrócie wyniki badań. – Co więcej, zleciłem przeprowadzenie badań ankietowych wśród pracowników. I wynika z nich, że ponad 50% respondentów stwierdziło, że „odpowiadają” im nowi właściciele. To dość zaskakujące, zważywszy, że fuzjeprzejęcia często powodują zniechęcenie pracowników i ucieczkę talentów.

– Też się bałem utraty dobrych pracowników, gdy zauważyłem powszechną niechęć przed zmianami. Ale okazuje się, że ci najlepsi wcale zmian się nie boją – powiedział z zadowoleniem Karl.

– Dlatego musimy być konsekwentni. Trzeba doprowadzić do wdrożenia standardów wyznawanych w całej organizacji. Klient zawsze na pierwszym miejscu – podkreślił Poręba. – Uruchomimy kolejny program szkoleniowy, a tych, którzy się nie przystosują, będziesz powoli wymieniał – zwrócił się do Karla.

– OK. Ale bardziej mnie martwi relatywnie słaba sprzedaż pod marką Joy. Nie robiliśmy wprawdzie specjalnej promocji, ale liczyłem na więcej – odpowiedział niemiecki menedżer.

– Właśnie to jest w tej chwili dla nas kluczowym wyzwaniem. W odróżnieniu od wcześniejszego stopniowego rozwijania sieci franczyzowej na nowych rynkach, Joy wszedł na rynek niemiecki poprzez przejęcie istniejącej sieci. Nie mieliśmy doświadczeń w tym obszarze i jak się okazuje, byliśmy niepoprawnymi optymistami. Jeśli zmiana marki spowoduje spadek sprzedaży, to ta transakcja nie ma żadnego sensu – podkreślił Karol.

– Obawiam się, że to ryzyko jest niezwykle realne – wtrąciła szefowa sprzedaży. – Kraje, w których nasza strategia się sprawdzała, charakteryzują się podobnymi uwarunkowaniami biznesowymi jak Polska – klienci są mocno wyczuleni na cenę i funkcjonalność produktów. No i marka Joy brzmi dla nas i dla nich obcojęzycznie i atrakcyjnie, a przy wsparciu marketingowym, dobrych produktach i wysokich standardach obsługi klienta stała się wiarygodna i popularna. Tymczasem w Niemczech kryteria wyboru produktów, czyli wyczulenie na cenę oraz podkreślanie funkcjonalność, wydają się być mniej adekwatne do preferencji lokalnych konsumentów, poszukujących towarów wyższej jakości.

– Nie zapominajmy też, że niemieccy klienci są czasem niechętnie nastawieni do polskich produktów, a sukces polskiej firmy odbierają jako zagrożenie dla ich rodzimego rynku – wtrącił Roman.

– Cieszę się, że to ty powiedziałeś – dodał Karl.

– Ten czynnik jest niezwykle istotny. Choć przy odpowiednim marketingu w końcu i marka Joy dotrze do naszych nowych klientów. Pamiętajcie, że jeszcze nie uruchomiliśmy promocji. Myślałem, że po zmianie marki można podkreślać jej polsko‑niemiecki charakter: niemiecka jakość, polska cena.

– To nawet brzmi atrakcyjnie – wtrąciła Dorota z uśmiechem.

– No właśnie – Porębie wrócił dobry humor. – Taki był nasz plan: połączyć dwie firmy w jedną całość, by osiągnąć efekt skali i obniżyć koszty. Może jednak powinniśmy rozważyć inne rozwiązanie? Moglibyśmy zachować markę niemiecką i dać jej pewną swobodę operacyjną. Tak funkcjonuje Tetley kupiona przez Tata Group i bardzo dobrze na tym wychodzi.

– Też się nad tym zastanawiałem – wtrącił Leszek. – Gdybyśmy zostawili markę Schuhkorb i zrezygnowali z pełnej integracji, w tym asortymentowej, to z pewnością nie uzyskamy radykalnej obniżki kosztów, ale za to unikniemy błędów, które są zmorą wielu przejęć. Nie poniesiemy też ukrytych kosztów związanych ze spadkiem zaangażowania i większą rotacją pracowników. Już i tak liczymy się z pewną rotacją związaną z nieprzystosowaniem do naszych standardów. Ale chcemy, żeby odpadli najsłabsi, a nie najlepsi. Za to jak wdrożymy nasze standardy obsługi, możemy spodziewać się, że niemieccy klienci będą do nas wracać, co zapewni dalszy rozwój sieci Schuhkorb.

– Pomysł jest niezły. Pamiętajcie jednak, że nie mamy doświadczeń w zarządzaniu wieloma markami. Zawsze działaliśmy pod szyldem Joy – zwrócił uwagę Roman.

– I dotychczasowa strategia się sprawdzała, i przyniosła nam sukces na pozostałych rynkach – dodała Dorota.

– Okazuje się, że strategia, która sprawdziła się na naszych dotychczasowych rynkach, jest nieskuteczna na rynku niemieckim – powiedział Poręba. – Musimy być elastyczni, jednak nie możemy zwlekać z wyborem strategii. W biznesie najgorsza jest niepewność.

W opisywanych w HBRP studiach przypadków przedstawiamy często pojawiające się dylematy kierownicze i konkretne rozwiązania proponowane przez ekspertów. Przytaczane wydarzenia są hipotetyczne, a nazwiska występujących w nich osób fikcyjne.

Pobierz artykuł pdf case

Pobierz artykuł pdf niezabezpieczony

Pobierz artykuł pdf zabezpieczony

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

skalowanie AI w biznesie Jak Schneider Electric skutecznie skaluje AI w produktach i procesach

Jak przejść od eksperymentów z AI do realnej skali biznesowej? Schneider Electric pokazuje, że kluczem jest koncentracja na wartości, integracja technologii z procesami i odwaga w działaniu mimo niepewności.

sukcesja Koniec ery założycieli. Jak zaplanować przyszłość rodzinnego imperium

Sukcesja w polskich firmach rodzinnych staje się jednym z największych wyzwań strategicznych najbliższych lat. Założyciele mierzą się z trudnością oddania władzy, a młodsze pokolenie coraz częściej nie chce przejmować biznesu obciążonego „dziedziczeniem udręki”. Jak przeprowadzić zmianę pokoleniową, aby nie zagroziła stabilności firmy?

Jak dzięki agile 6-krotnie skrócono czas wdrożenia produktów

Przykład Kraft Heinz pokazuje, że największym hamulcem organizacji często nie są ludzie, lecz sposób, w jaki firma podejmuje decyzje, ustala priorytety i rozlicza zespoły. Carolina Wosiack opowiada, jak dzięki zmianie systemu pracy firma skróciła wdrażanie produktów z 36 miesięcy do 6 i zbudowała model, który przełożył się na wymierne wyniki biznesowe.

Multimedia
Lider, który zawsze ma rację, psuje firmę.  Czy Twoje ego też blokuje rozwój?

Silny lider potrafi rozwijać firmę, ale gdy ster przejmuje ego, organizacja zaczyna płacić za to wysoką cenę. W najnowszym podcaście MITSMR Paweł Kubisiak rozmawia z Izabelą Stachurską o tym, jak ego lidera wpływa na decyzje, atmosferę w zespole i gotowość ludzi do mówienia prawdy. To rozmowa o konflikcie, który nie zawsze wybucha głośno — czasem objawia się ciszą, pozorną zgodą i brakiem odwagi. Odcinek pokazuje, gdzie kończy się pewność siebie, a zaczyna styl zarządzania, który osłabia firmę.

work as a stream w organizacji Jak skalować firmę, zachowując jej twardy rdzeń

Czy firma może rosnąć bez zwiększania liczby etatów? Coraz więcej organizacji odkrywa model work as a stream, w którym praca staje się płynnym strumieniem zadań, a menedżerowie – orkiestratorami kompetencji wewnętrznych i zewnętrznych.

Nowa wizja społecznej funkcji przedsiębiorstwa. 7 lekcji od firmy Aboca

Włoska firma farmaceutyczna w wyjątkowy sposób łączy badania naukowe z unikalną kulturą tworząc innowacyjny model organizacyjny zorientowany na przyszłość. Spółka założona ponad czterdzieści lat temu z myślą o poszukiwaniu w naturze rozwiązań dla zdrowia człowieka, skutecznie przekształciła swój początkowy intuicyjny pomysł w strategiczną wizję. Opierając się na przekonaniu, że przedsiębiorstwo pełni funkcję społeczną i powinno wytwarzać nie tylko zyski, ale także wartość dla środowiska, kultury oraz ludzi, Aboca stała się europejskim liderem w produkcji wyrobów medycznych na bazie substancji naturalnych posiadającym oddziały w 24 krajach i zatrudniającym prawie 2000 pracowników.

Zysk nie zapłaci faktur ani wynagrodzeń, czyli dlaczego płynność jest ważniejsza niż wynik finansowy

Dodatni wynik finansowy nie gwarantuje stabilności przedsiębiorstwa. Firma może wykazywać zysk, a jednocześnie nie mieć środków na wypłaty czy regulowanie zobowiązań. Kluczowe znaczenie ma płynność finansowa – zdolność do bieżącego zarządzania przepływami pieniężnymi. Zrozumienie różnicy między zyskiem księgowym a realną gotówką pozwala uniknąć jednej z najczęstszych pułapek zarządzania finansami.

Oscary w cieniu (lub blasku) AI: jak Hollywood testuje sztuczną inteligencję

W minionym tygodniu Netflix  ogłosił przejęcie InterPositive, startupu założonego przez Bena Afflecka,  zajmującego się sztuczną inteligencją. Ta transakcja sugeruje, że w Hollywood umiejętność wykorzystania AI staje się równie ważna co scenariusz. Czy czeka nas „AI tsunami”, czy raczej bolesne zderzenie z oporem odbiorców? Branża rozrywkowa niesie ze sobą lekcje, które warto odrobić przed nadchodzącym rozdaniem Oscarów.

kompetencje przyszłości AI Czego AI nie zrobi za człowieka? Poznaj 5 kompetencji, które stają się kluczowe

AI wyliczy prawdopodobieństwo sukcesu, ale to człowiek podejmuje ryzyko, by go osiągnąć. Czy w świecie zdominowanym przez algorytmy Twoje umiejętności stają się przeżytkiem, czy kluczowym atutem? Poznaj model EPOCH i dowiedz się, dlaczego w erze AI to „ludzki pierwiastek” stanie się najtwardszą z posiadanych przez liderów kompetencji.

Czy model biznesowy Dubaju przetrwa konfrontację z irańskimi dronami?

Odwet Iranu na ataki amerykańskie i izraelskie brutalnie narusza fundamenty, na których Zjednoczone Emiraty Arabskie zbudowały swoją potęgę gospodarczą. Dla przedsiębiorców, inwestorów i turystów staje się jasne, że wstrząsy geopolityczne przestały omijać terytoria dotychczas uważane za strefy wolne od ryzyka. Konflikt zbrojny kruszy filary dubajskiego cudu gospodarczego i wymusza rewizję strategii inwestycyjnych w regionie.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!