Streszczenie: Zarząd przedsiębiorstwa produkującego napoje staje przed wyzwaniem związanym ze zmianą zasad naliczania podatku od nieruchomości wprowadzaną przez władze samorządowe. Prezes firmy, Jarek Zwierzyniecki, jest zaskoczony decyzją gminy o podniesieniu podatków, zwłaszcza że firma jest największym pracodawcą w regionie i aktywnie inwestuje w rozwój. Główna księgowa, Marta Pawlikowska, wyjaśnia, że zmiana wynika z nowego podejścia do opodatkowania budowli, gdzie podatek obliczany jest od wartości przyjętej dla celów amortyzacji lub wartości rynkowej, co może stanowić istotne obciążenie finansowe dla firmy.
Doradca podatkowy, Marek Chojnacki, tłumaczy, że definicja „budowli” w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych jest szeroka i może obejmować różne obiekty, w tym maszyny i urządzenia. W praktyce często pojawiają się wątpliwości co do tego, co dokładnie podlega opodatkowaniu. Radca prawny, Dorota Iwińska, zwraca uwagę na konieczność przeprowadzenia audytu majątku firmy w celu zidentyfikowania ewentualnych nadpłat podatku, które mogą zostać wykorzystane jako argumenty w negocjacjach z urzędem skarbowym.
W obliczu tej sytuacji firma powinna podjąć rzeczową dyskusję z organem podatkowym, starając się odeprzeć argumenty wójta i jednocześnie przeanalizować własne rozliczenia podatkowe w poszukiwaniu możliwości obniżenia zobowiązań. Ważne jest również uwzględnienie ryzyka związanego z ewentualnymi zmianami w administracji samorządowej po wyborach, co może wpłynąć na podejście do egzekwowania podatków.
Zarząd przedsiębiorstwa produkującego napoje zastanawia się, jak postąpić wobec działań władz samorządowych, które dążą do zmiany zasad naliczania podatku od nieruchomości.
Jarek Zwierzyniecki, prezes wytwórni naturalnych wód mineralnych i napojów Guziczanka, z niedowierzaniem przeczytał po raz drugi pismo z Urzędu Gminy Guzina‑Zdrój.
– Co ten wójt sobie myśli? – powiedział zdenerwowany, patrząc na Martę Pawlikowską, główną księgową Guziczanki, która przyniosła mu pismo nadesłane z urzędu. – Jesteśmy największym pracodawcą w okolicy i wciąż inwestujemy w rozwój, a mimo to gmina chce nam teraz podnieść podatki. Jakim prawem?
– Niestety, mają do tego prawo – powiedziała Marta. – Już to konsultowałam z naszym doradcą podatkowym.
– Ale jak można tak zaskakiwać podatników? Przecież to może poważnie odbić się na naszych wynikach finansowych. Co ja powiem akcjonariuszom? – Jarek był zupełnie nieprzygotowany na atak z tak niespodziewanej strony.
Gdy przed trzema laty przejął stery Guziczanki, firma balansowała na krawędzi rentowności. Teraz, gdy wyniki rosły i wytwórnia napojów zrealizowała inwestycje, które pozwolą na znaczące zwiększenie mocy produkcyjnych, nagle pojawiły się problemy ze strony władz samorządowych, które powinny przecież dbać o pracodawców wspierających swój region. Tym bardziej że przecież znał się z wójtem osobiście i często uczestniczyli razem w lokalnych wydarzeniach kulturalnych i sportowych, niejednokrotnie sponsorowanych przez Guziczankę.
– Skąd się w ogóle wzięła ta zmiana? – spytał Martę.
– Jako osoba prawna mamy obowiązek złożyć w urzędzie do 31 stycznia na formularzu DN‑1 deklarację na podatek od nieruchomości na dany rok podatkowy. I zgodnie z tą deklaracją wpłaciliśmy podatek od nieruchomości na rachunek gminy – zaczęła wyjaśniać Marta.
– No właśnie, przecież zapłaciliśmy wszystko w terminie – wtrącił Jarek.
– Tak, ale opodatkowaniu podlegają grunty, budynki oraz budowle związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. W zakresie gruntów i budynków stawka podatku ustalona jest w oparciu o podstawę opodatkowania, którą stanowi ich powierzchnia. I tak też wyliczyliśmy i zapłaciliśmy podatek zgodnie ze stawką gminy. Tymczasem w przypadku budowli podatek obliczany jest od wartości przyjętej dla celów amortyzacji lub wartości rynkowej. I co najgorsze, wysokość podatku może wynieść do 2% wartości budowli! Patrząc na wartość naszych inwestycji, może to być dla nas dużym obciążeniem.
– Rozumiem. Chodzi o to, że zainwestowaliśmy w infrastrukturę i urządzenia i teraz gmina oczekuje, że zapłacimy od tego wyższy podatek? – dodał Jarek.
– Dokładnie tak. I musimy się do tego odnieść – powiedziała Marta.
– Zaproś do nas na jutro doradcę podatkowego. Zrobimy burzę mózgów, a potem spróbuję się umówić z wójtem. Wprowadź też w temat naszego prawnika. Widzimy się jutro rano.
Jarek nie zamierzał poddać się bez walki. Guziczanka pod jego kierownictwem wykonała duży krok na drodze rozwoju, a poczynione inwestycje były początkiem dalszego wzrostu produkcji i dywersyfikacji produktowej. Dopiero zaczynamy wychodzić poza lokalny rynek, a już gmina zaczyna nam rzucać kłody pod nogi. Nie pozwolę, żeby decyzja urzędnika stanęła nam na drodze – pomyślał Jarek.
Nieprecyzyjne regulacje
Następnego dnia Jarek przyszedł do pracy niewyspany. Do późna próbował policzyć wpływ zwiększonego podatku od nieruchomości na działalność firmy. Choć wyższa kwota w żaden sposób nie groziła spółce upadłością, to jednak ograniczała poziom kolejnych inwestycji i wzrostu zatrudnienia. A to oznaczało spowolnienie tempa wzrostu planowanego przez zarząd. Akcjonariusze spółki z pewnością zrozumieją przyczyny tej sytuacji, ale uważał się za specjalistę od zarządzania ryzykiem i miał żal zarówno do siebie, jak i do współpracowników, że nie przewidzieli tej ewentualności. Gdy wszedł do sali konferencyjnej, zauważył, że zespół już jest w komplecie.
Wójt wszczął postępowanie w sprawie określenia wysokości zobowiązania w podatku od nieruchomości za miniony rok, gdyż uważa, że nie wyceniliśmy właściwie wartości budowli.
– Zacznijmy od wyjaśnienia, jakim w ogóle cudem daliśmy się tak zaskoczyć – Jarek już na wstępie postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości.
– Może ja odpowiem – zgłosił się Marek Chojnacki, doradca podatkowy. – Konstrukcja podatku od nieruchomości, mimo że wydaje się stosunkowo prosta, często rodzi wiele problemów, gdyż czasami trudno stwierdzić, co jest budowlą w rozumieniu ustawy, a co nie. Dla lokalnych organów mogą nią być nawet niektóre maszyny i urządzenia. Z perspektywy ustawy o podatkach i opłatach lokalnych budowla to obiekt budowlany w rozumieniu przepisów prawa budowlanego niebędący budynkiem lub obiektem małej architektury, a także urządzenie budowlane w rozumieniu przepisów prawa budowlanego związane z obiektem budowlanym, które zapewnia możliwość użytkowania obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem – Marek popatrzył na zebranych, szukając zrozumienia w ich oczach.
– Na razie nadążamy, mów dalej – ponaglił go Jarek.
– Jednak ta sama w sobie niezbyt oczywista definicja zawiera odesłanie do ustawy Prawo budowlane, zgodnie z którą obiektem budowlanym jest budynek wraz z instalacjami i urządzeniami technicznymi, budowla stanowiąca całość techniczno‑użytkową wraz z instalacjami i urządzeniami oraz obiekt małej architektury. Sama budowla to z kolei każdy obiekt budowlany niebędący budynkiem lub obiektem małej architektury. Ustawa zawiera wprawdzie przykładowy katalog budowli, jednak dany obiekt musi tworzyć całość techniczno‑użytkową. Teoretycznie można nią objąć niemal wszystko. W efekcie definicja „zapętla się” i nie daje podatnikom jasnej odpowiedzi co do przedmiotu opodatkowania.
– I na tym tle powstał szereg sporów z organami podatkowymi – pomogła Markowi Dorota Iwińska, radca prawny. – Taka też sytuacja ma miejsce również w naszym przypadku. Wójt wszczął postępowanie w sprawie określenia wysokości zobowiązania w podatku od nieruchomości za miniony rok, gdyż uważa, że nie określiliśmy właściwie wartości budowli.
– Tak jak w poprzednich latach wyliczyliśmy podatek na podstawie powierzchni i nie uwzględniliśmy wartości części naszych urządzeń – wtrąciła Marta.
– Zgadza się – dodał Marek. – Jednak chcąc usprawnić proces produkcji i zapewnić odpowiednią jakość oferowanych produktów, poczyniliśmy szereg inwestycji – część z maszyn uzupełniła istniejące już wyposażenie hal produkcyjnych. Jednak część urządzeń znajduje się na zewnątrz i służy m.in. przesyłowi wody ze źródła do odpowiednich miejsc przetwarzania lub produkcji, jako niewielkie zewnętrzne zbiorniki i połączone z tym urządzenia.
– I właśnie tu leży źródło problemu – wtrąciła Marta. – Wzięliśmy pod uwagę jedynie pomocniczy charakter maszyn oraz fakt, że nie są związane bezpośrednio z gruntem i zapłaciliśmy podatek od nieruchomości w dotychczasowej wysokości. Tymczasem gmina uważa, że powinniśmy zapłacić podatek od wartości nowych urządzeń.
– Wójt ma prawo do takiego postępowania – wtrąciła Dorota. – Zgodnie z przepisami, jeżeli podatnik nie określił wartości budowli lub podał wartość nieodpowiadającą wartości rynkowej, organ podatkowy powoła biegłego, który ustali tę wartość. Niestety, musimy ich wpuścić.
– Poczekajmy więc na wyniki tej wyceny. Spotkam się z wójtem po wizycie biegłego – powiedział Jarek. – Rzeczywiście ciężko przewidzieć taką decyzję gminy. Tym bardziej że do tej pory urząd nawet nie wykorzystywał górnego pułapu podatku od nieruchomości, jaki mogli nam naliczyć. Być może, niepotrzebnie się martwimy. Ale lepiej dmuchać na zimne.
Ambitna gmina
Wkrótce biegły zapowiedział swoją wizytę na terenie firmy. Zaopiekowała się nim Marta, która dobrze radziła sobie w kontaktach z audytorami. Po dokonaniu oględzin Marta próbowała wypytać biegłego o wyniki audytu. Wysłannik gminy nie chciał powiedzieć zbyt wiele, ale naciskany przez Martę wyraził opinię, że część nowych urządzeń z punktu widzenia podatków lokalnych powinna być traktowana jako budowle. Tym samym podlegają opodatkowaniu od swojej wartości. Biegły był przekonany, że wysokość zobowiązania w podatku od nieruchomości będzie znacząco wyższa od wartości wykazanej w deklaracji firmy. A to oznacza dodatkowe i nieplanowane, znaczące obciążenie finansowe dla przedsiębiorstwa.
Gdy gmina uderza w firmę podatkiem
Jarek postanowił nie czekać na oficjalną decyzję gminy i umówił się na spotkanie z Sebastianem Skalskim, wójtem Guziny‑Zdrój. Ten serdecznie go przywitał i zaprosił do swojego gustownie urządzonego gabinetu. No tak, skądś na to muszą mieć pieniądze – pomyślał Jarek.
– Domyślasz się, dlaczego chciałem się z tobą spotkać – powiedział do wójta. – Jeszcze trzy lata temu Guziczanka znana była tylko w okolicy. Dziś napoje z Guziny znane są na całym południu Polski i dołączamy do grona największych producentów napojów w Beskidzie Śląskim. Ale to wymagało inwestycji, za które chcecie nas teraz ukarać podatkami.
– Jarek, doskonale wiesz, że przesadzasz. Przecież zdajesz sobie sprawę, że o faktycznych stawkach podatków i opłat lokalnych decyduje rada gminy w stosownej uchwale. A nasze stawki, w przeciwieństwie do wielu okolicznych gmin, są niższe od maksymalnych stawek ustalonych przez ministra finansów. Jesteśmy gminą przyjazną dla przedsiębiorców – powiedział niezrażony Skalski.
– To prawda. Jednak dotychczas wystarczały wam wyliczenia oparte na powierzchni nieruchomości. Teraz nagle chcecie ściągać podatek od wartości naszych nowych instalacji. Zdajesz sobie zapewne sprawę, jak niejasne są przepisy – teoretycznie można próbować objąć podatkiem wszystko. Jeśli będziecie nas zaskakiwać takimi zmianami, to trudno mówić, że zapewniacie nam stabilne warunki działania. Jeśli nie będziemy wiedzieć, jaki podatek będziemy płacić w kolejnych latach, nie będziemy w stanie ocenić, na ile trwała i stabilna jest nasza działalność operacyjna. A przecież jesteśmy największym pracodawcą w gminie.
– Nadal uważam, że przesadzasz. Nie zapominaj, że odnieśliście sukces w dużym stopniu dzięki najwyższej jakości wody, wydobywanej ze źródła bijącego w sercu naszego uzdrowiska. Gminie też się coś z tego należy. W końcu nasze źródła to wspólne dobro.
– To prawda. Dlatego wspieramy lokalną społeczność i dajemy miejsca pracy oraz pomagamy w rozwoju infrastruktury.
– Doceniam to, ale doceń też ty, że gmina was wspiera – choćby niższymi stawkami podatku i wieloma ułatwieniami. Jednak nam zależy na rozwoju całego obszaru. Wiesz o tym, że Czesi budują u nas dwa nowoczesne wyciągi. Ruszą już w tym sezonie, a my potrzebujemy środków na rozwój infrastruktury – musimy zbudować parkingi i dostosować infrastrukturę do potrzeb nowych inwestorów. Obok wyciągów powstaną hotele i ośrodki gastronomiczne.
– Też się z tego cieszę, jednak odpowiadam za rozwój największej spółki w okolicy i nie zapominaj, że dzięki nam możecie pochwalić się tak niskim poziomem bezrobocia.
– Pamiętam o tym i możesz być przekonany, że dobro Guziczanki jest dla mnie niezwykle istotne – zapewnił Skalski. – Jednak ja muszę myśleć o całej Guzinie, a te wyciągi mogą dać nam impuls do jeszcze szybszego rozwoju. Zobacz, jak rozwijają się kurorty na Słowacji. Czy jesteśmy w czymś od nich gorsi? Musimy tylko zapewnić warunki, które przyciągną kolejnych inwestorów. A na to potrzebne są nam pieniądze z podatków.
– Bylebyś tylko nie wylał dziecka z kąpielą – powiedział Jarek. – Mam nadzieję, że wyznaczając nam wielkość podatku, gmina nie zapomni, że planujemy zwiększyć zatrudnienie.
Poszukiwanie rozwiązań
Jarek doskonale zdawał sobie sprawę, że niewiele wskórał, rozmawiając z wójtem. I co najgorsze – doskonale go rozumiał. Nowe inwestycje wymagały wsparcia lokalnych władz, które w związku z tym szukały wpływów do budżetu. A że muszą stosować te same zasady wobec wszystkich podatników, zaostrzą nieco zasady wobec Guziczanki, tak aby potem stosować te same kryteria wobec kolejnych inwestorów. Ale z punktu widzenia jego firmy taka sytuacja oznaczała ryzyko kwestionowania składanych przez spółki deklaracji i prób objęcia podatkiem coraz to nowych składników infrastruktury. Po powrocie do firmy zaprosił uczestników poprzedniej burzy mózgów do sali konferencyjnej.
– Rozmowa nie poszła po mojej myśli i obawiam się, że wójt nie ustąpi. Musimy więc zastanowić się nad alternatywnymi rozwiązaniami. Jakie mamy możliwości prawne? – spytał, patrząc na Dorotę.
– Mamy możliwość odwołania się od decyzji wójta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Jeśli jednak na tym etapie zostanie utrzymana negatywna decyzja, pozostanie nam tylko droga sądowo‑administracyjna – odpowiedziała prawniczka.
– Ale to dla nas fatalne rozwiązanie – wtrąciła Marta. – Sprawa w sądzie może ciągnąć się latami, wiąże się to z kosztami postępowania, wynagrodzeniami prawników i kosztami ewentualnych ekspertyz. Ponadto do kwoty wyliczonego przez wójta podatku trzeba będzie doliczyć odsetki karne.
– Ale z drugiej strony pozytywne rozstrzygnięcie usunie decyzję wójta z obiegu prawnego. Podatek nie będzie należny, a spółka będzie mogła liczyć na zwrot przynajmniej części kosztów postępowania – dodała Dorota.
– A może warto wpłynąć na lokalne władze mniej formalnymi działaniami, np. odwołując się do mediów. W końcu za dwa lata będą wybory, a my możemy podkreślać nasze chęci inwestowania i zwiększania liczby miejsc pracy – zastanawiał się na głos Jarek.
W opisywanych w HBRP studiach przypadków przedstawiamy często pojawiające się dylematy kierownicze i konkretne rozwiązania proponowane przez ekspertów. Przytaczane wydarzenia są hipotetyczne, a nazwiska występujących w nich osób fikcyjne.
Przeczytaj komentarze ekspertów »
Adam Hellwig: Rzeczowa dyskusja z organem podatkowym
Adam Hellwig PL
Guziczanka nie była przygotowana na wzrost podatku od nieruchomości, a dobre relacje prezesa firmy z wójtem mogły uśpić czujność firmy.
Paweł Kwiatkowski: Wpływ inwestycji na lokalną gospodarkę
Paweł Kwiatkowski PL
Wbrew pozorom prezes Guziczanki nie jest w sytuacji bez wyjścia, choćby z tego względu, że konflikt interesów pomiędzy kierowaną przez niego firmą a gminą może okazać się pozorny.
Andrzej Pośniak: Najlepsze warunki działania dla lokalnych przedsiębiorców
Andrzej Pośniak PL
Zmieniając zasady naliczania podatku od nieruchomości, wójt gminy Guzina‑Zdrój stworzył wytwórni wód i napojów Guziczanka niestabilne warunki działania.

