Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Zarządzanie finansami i ryzykiem

Arkadiusz Sieroń z Instytutu Nauk Ekonomicznych UWr: „Źródeł obecnej inflacji powinniśmy szukać w kryzysie pandemicznym”

19 sierpnia 2022 14 min czytania
Zdjęcie Paulina Kostro - Redaktor "MIT Sloan Management Review Polska"
Paulina Kostro
Arkadiusz Sieroń z Instytutu Nauk Ekonomicznych UWr: „Źródeł obecnej inflacji powinniśmy szukać w kryzysie pandemicznym”

Streszczenie: W rozmowie z Pauliną Kostro Arkadiusz Sieroń stawia tezę, że korzenie współczesnej inflacji sięgają okresu pandemii: gwałtowny wzrost podaży pieniądza — średnio z 14,3 % rok do roku w styczniu 2020 r. do 36,5 % w styczniu 2021 r. — pozostawił trwały efekt monetarny. Choć lockdowny początkowo ograniczały wydatkowanie, z czasem skumulowane salda trafiły na rynek, generując presję cenową. Sieroń odrzuca upraszczające narracje o inflacji wyłącznie podażowej – wskazuje, że w obecnej sytuacji dominuje komponent popytowy. Ostrzega przed zbyt agresywnymi akcjami fiskalnymi (np. dodatkami społecznymi), które mogą dolanie „oliwy do ognia”, i zaleca restrykcyjną politykę fiskalną skoordynowaną z monetarną. Przewiduje, że recesja jest wysoce prawdopodobna – zwłaszcza w reakcji na zacieśnienie stóp — a przedsiębiorstwa i konsumenci muszą przygotować się na realne turbulencje gospodarcze.

Pokaż więcej

Arkadiusz Sieroń, adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych, na wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz członek zarządu Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa, opowiada o przyczynach inflacji, jej skutkach ekonomicznych i konsekwencjach dla biznesu. Rozmawia Paulina Kostro.

Wywiad jest częścią badania jakościowego „Drożyzna, recesja i stagflacja pod lupą ekonomistów”, którego wyniki zostaną przedstawione w nadchodzącym 16 numerze ICAN Management Review.

Rok 2022 powitał nas inflacją rzędu 8,6%. W maju bieżącego roku poziom inflacji w Polsce przekroczył 13%, a w kolejnym miesiącu wyniósł aż 15,6%. Czego możemy spodziewać się w kolejnych miesiącach 2022 roku?

Przewidywania odnośnie do inflacji są obarczone bardzo dużym ryzykiem. Osobiście staram się unikać bardzo szczegółowych prognoz, ale wydaje się, że po pewnym czasie inflacja powinna słabnąć. Ona może jeszcze w krótkim terminie rosnąć, jednak myślę, że zbliżamy się do szczytu i nie sądzę, aby inflacja utrzymała się przez dłuższy czas. Te przewidywania opieram na tym, że podaż pieniądza, która wystrzeliła podczas pandemii, wróciła do tempa wzrostu notowanego przed pandemią. Myślę, że inflacja za jakiś czas powinna się normalizować. Oczywiście to nie jest tak, że od razu spadnie do celu wyznaczonego przez NBP, ale powinna zejść z tych bardzo wysokich poziomów, które obserwujemy obecnie.

Jaka jest geneza obecnej inflacji? Gdzie szukać jej źródeł?

Według mnie źródeł obecnej inflacji powinniśmy szukać w kryzysie pandemicznym, a dokładniej w reakcji władz – głównie NBP. Mam tu na myśli bardzo duży wzrost podaży pieniądza, mówię o M1. Z 14,3% rok do roku w styczniu 2020 roku do 36,5% w styczniu 2021 roku. Jak widać, w tym okresie podaż pieniądza wzrosła o ponad 1/3 – to bardzo dużo. Natomiast zgodnie z ortodoksyjną teorią inflacji, czy to ilościową, czy neoilościową, monetarystyczną (inflacja zawsze i wszędzie jest zjawiskiem monetarnym) – wzrost podaży pieniądza przekłada się na wzrost cen. Oczywiście początkowo w pandemii widzieliśmy nawet jej spadek, co wynikało z tego, że wzrósł popyt na pieniądz. Był też lockdown i możliwości wydatkowania tych pieniędzy były ograniczone, jednak w miarę luzowania różnych obostrzeń sanitarnych zwiększone salda pieniężne ludności stopniowo się zmniejszały (ludzie zaczęli wydawać te pieniądze) i moim zdaniem to jest główna przyczyna.

Ja polemizuję z tym, że inflacja jest podażowa, a taka narracja często się przejawia w obiegu prasowym, a także można znaleźć takie tezy w wypowiedziach NBP. Nie powinno to dziwić, nikt nie chce się przyznać do tego, dlaczego jest taka wysoka inflacja, ale dane jasno pokazują, że to nie jest wyłącznie inflacja podażowa. Moim zdaniem ta inflacja ma charakter popytowy – znacznie wzrosła podaż pieniądza, firmy i gospodarstwa domowe miały więcej pieniędzy, które trafiły na rynek, co zaczęło podbijać cenę.

Oczywiście zawsze będą jakieś czynniki podażowe. Mamy inflację ogólnogospodarczą, czyli powszechny wzrost cen, a inflacja bazowa, czyli z wyłączeniem cen energii i żywności, też jest już bardzo wysoka. W czerwcu wyniosła ona ponad 9%, co pokazuje, że inflacja jest jak najbardziej powszechna i nie wynika wyłącznie z czynników podażowych, z putininflacji, jak to politycy mówią, czy z tego, że rosną ceny energii, bo nawet po wyłączeniu cen energii, inflacja też jest bardzo wysoka. Moim zdaniem ta inflacja ma charakter popytowy w większości, czyli taki, że znacznie wzrosła podaż pieniądza, że firmy i gospodarstwa domowe miały więcej pieniędzy, które trafiły na rynek, co zaczęło podbijać cenę.

Jakie mogą być następstwa obecnej sytuacji makroekonomicznej?

Niestety nie jestem optymistą. Uważam, że bardzo prawdopodobna jest recesja, choć niekoniecznie pojawi się w tym roku. Jej przejawem może być istotne spowolnienie, znaczny spadek aktywności gospodarczej, realny spadek dochodów ludności, ale i trudności w kalkulacji ekonomicznej. Obecnie przedsiębiorcy nie wiedzą, czy wzrost cen wynika z inflacji, czy ze wzrostu relatywnego popytu na dane dobra, co wywołuje zaburzenia w alokacji zasobów i poważne zaburzenia gospodarcze.

Uważam, że albo inflacja sama z siebie spowoduje poważne zaburzenia gospodarcze, albo w reakcji na zacieśnienie polityki pieniężnej przez NBP nastąpi spowolnienie gospodarcze. Historycznie rzecz ujmując, gdy banki centralne zacieśniają politykę pieniężną, to bardzo często wtedy pojawia się recesja. Przy czym oczywiście banki centralne zawsze twierdzą, że to spowoduje tzw. miękkie lądowanie, co faktycznie się czasem udaje. Spójrzmy na dane na rynku amerykańskim, tam nie doszło jeszcze do sytuacji, aby tak wysoka inflacja nie poprzedzała recesji, zwłaszcza przy takiej skali zacieśniania polityki pieniężnej. Ponadto działania NBP czy amerykańskiego banku centralnego były mocno spóźnione. Banki centralne twierdziły błędnie, do czego się zresztą przyznały, że inflacja będzie przejściowa, więc zaczęły później, niż powinny, zacieśniać politykę pieniężną. W konsekwencji zrobiły to silniej, niż by chciały.

Arkadiusz Sieroń

Adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych, na wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego i członek zarządu Instytutu Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa

Czy obecne wskaźniki makroekonomiczne oznaczają nadejście recesji i stagflacji? Jak i czy możemy temu zapobiec?

Na tym etapie niełatwo będzie zapobiec samemu spowolnieniu gospodarczemu. Pomogłoby z pewnością niedolewanie oliwy do ognia. Mam tu na myśli fakt, że pewne działania rządu, w kontekście gospodarki Polski, są przeciw skuteczne, są pod prąd. Weźmy choćby tarczę antyinflacyjną, która częściowo polega na dodatkach dla ludności. Jeśli problemem jest zbyt duży wzrost podaży pieniądza w przeszłości, czego następstwem były zwiększone salda gotówkowe, czyli po prostu było za dużo pieniędzy na rynku, kolejne „dodawanie” pieniędzy do rynku jest jak ta oliwa dolana do ognia. Jeśli problemem są sztucznie napompowane dochody ludności, to nie możemy ich dalej zwiększać.

Z tym się wiąże kolejny problem, mianowicie polityka fiskalna, która w Polsce jest akomodacyjna. Wszystkie podręczniki do makroekonomii sugerują, że jeżeli mamy do czynienia z inflacją, to rząd powinien zacieśniać swoją politykę fiskalną. Mnie ogólnie cieszą obniżki podatków, natomiast z punktu widzenia makroekonomicznego to nie jest najlepszy moment, aby obniżać podatki.

Wydaje mi się, że przy takich uwarunkowaniach makroekonomicznych rząd powinien jednak ograniczać wydatki. To mogłoby pomóc w walce z inflacją, a pośrednio przeciwdziałać recesji – inflacja mogłaby być niższa. Wówczas intensywność zacieśniania polityki pieniężnej czy podwyżek, czyli stóp procentowych, też mogłaby być mniejsza. Z makroekonomicznego punktu widzenia rząd mógłby mocniej współpracować z NBP, aby polityka fiskalna i monetarna były bardziej skoordynowane.

„Podczas pandemii zmieniła się struktura popytu – ze względu na lockdowny znacznie spadł popyt na usługi”.

Jaki inflacja wywiera wpływ na poszczególne branże, w jakich obszarach może okazać się szczególnie dokuczliwa?

Nie wiem, jak jest obecnie, ale do niedawna duży problem był zauważalny w branży wytwórczości przemysłowej, czy w działalnościach bardziej przemysłowych, ponieważ znacznie wzrosły ceny surowców, z których firmy z tego sektora korzystały (w swoich procesach produkcyjnych). Obecnie te ceny się albo stabilizują, albo spadają (tak jak miedź).

Warto też wspomnieć o zaburzeniach podażowych, które według mnie wcale nimi nie są. Dużo mówiło się o problemach w łańcuchach podaży, natomiast warto zastanowić się, co było ich przyczyną. Moim zdaniem odpowiadał za nie rosnący popyt, ze względu na zwiększone salda pieniężne czy dochody ludności.

Uważam też, że jest to pod pewnym względem ciekawy kryzys ze względu na działalność FED i myślę tu o rynku amerykańskim. Rząd amerykański zdecydował się na wysyłanie czeków do ludności, w związku z czym dochody znacząco wzrosły, mimo że to była najgłębsza recesja od II wojny światowej. To bardzo nietypowa sytuacja, a do tego podczas pandemii zmieniła się struktura popytu – ze względu na lockdowny znacznie spadł popyt na usługi. Oczywiście w początkowym okresie na towary również. Natomiast przez to, że ludzie nie mogli chodzić np. do kina czy siłownię, zaczęli kupować więcej takich towarów, które pozwoliłyby im zaspokoić te potrzeby w domu. Popyt więc był na tyle duży, że dostawcy nie byli w stanie nań odpowiedzieć. I stąd tak naprawdę te zaburzenia podażowe. W obliczu przedstawionej sytuacji uważam, że najbardziej poszkodowane zostały branże produkujące dobra czy towary, zwłaszcza przemysłowe.

Mamy oficjalne dane dotyczące poziomu inflacji, jednak konsumenci odczuwają ją znacznie mocniej, niż wynikałoby to ze statystyk. Dlaczego tak się dzieje?

To zapewne z faktu, że to, jak odczuwamy inflację, jest bardzo indywidualne. Wyliczenia GUS‑u obejmują koszyk tzw. przeciętnego konsumenta. A jak wiemy, przeciętny konsument nie istnieje. Każdy z nas ma swój własny koszyk. Na przykład w koszyku osoby mniej zamożnej jest relatywnie więcej żywności, która drożała najszybciej. Ona zatem boleśniej odczuwa inflację.

Co radziłby pan zarządom firm w sytuacji niekorzystnych zjawisk wywołanych przez inflację? Czy firmy mogą ograniczyć jej negatywne skutki?

Najlepszy sposób to działania prewencyjne. Dobrze jest mieć zdywersyfikowany portfel swoich aktywów, zapewniających pewną poduszkę bezpieczeństwa. Oczywiście niektórzy podkreślają, i pewnie mają rację, że inflacja nie jest korzystna dla oszczędności, ale dzięki nim można przejść przez inflację czy przez kryzys lepiej, bo ma się do tego niezbędne fundusze, które mogą zamortyzować wzrost cen.

Ponadto firmom może pomóc tzw. konserwatywna księgowość. Należy sobie bowiem zdawać sprawę z tego, że w wielu przypadkach firma notująca zyski może je notować jedynie nominalnie, a nie realnie. Może to wynikać np. z powszechnego wzrostu cen. Warto zatem nie ulegać księgowej iluzji.

Do tego firmy, które otrzymują przynajmniej część dochodów w walutach zagranicznych, takich jak euro, są w lepszej sytuacji, bo są chronione przed deprecjacją złotego. Tak samo przedsiębiorstwa, które mają część aktywów w obcej walucie albo w takich aktywach, które powinny lepiej sobie radzić podczas inflacji. Mowa np. o nieruchomościach czy złocie. Z tym że wartość złota, ze względu na inflację, jakoś specjalnie ostatnio nie rosła, ale jak będzie w przyszłości? Nie wiadomo.

Jak polscy przedsiębiorcy mogą sobie radzić z konsekwencjami opóźnionych płatności, które są skutkiem inflacji?

Przyznam, że nie mam pomysłu. Może mogłaby to zmienić reforma związana z systemem sądownictwa, tak by firmy mogły łatwiej i szybciej rozwiązywać swoje konflikty z kontrahentami. Nie ma chyba innego sposobu, aby skutecznie mobilizować swoich kontrahentów. Tym bardziej że w czasie inflacji, oprócz naturalnych zaburzeń gospodarczych, wiele firm kusi, by ze spłatą zobowiązań poczekać, bo wtedy będą realnie mniej warte.

„Warto byłoby mniej stymulować konsumpcję, a więc ograniczyć programy socjalne na rzecz większego stymulowania inwestycji”.

Czy w przeciwdziałaniu skutkom inflacji mogą pomóc lekcje z kryzysu finansowego z 2008 roku? Jaką naukę możemy z niego wyciągnąć?

Wtedy była inna sytuacja. Wówczas amerykański bank centralny też zwiększył swoją podaż pieniądza i swoją bazę monetarną. Jednak tzw. szeroka podaż pieniądza nie wzrastała, akcja kredytowa była słabsza, bo banki były w znacznie słabszej kondycji. Myślę, że to jest taki czynnik, który tłumaczy, dlaczego mamy inflację obecnie, a nie mieliśmy jej po globalnym kryzysie finansowym w latach 2007–2009. Niemniej mleko się już rozlało, tutaj zbyt dużo nie zrobimy.

Wtedy jednym z czynników, które mogły pomóc Polsce – na co zwraca się uwagę w literaturze – była znacząca obniżka wartości polskiego złotego. Fakt, że mieliśmy swoją swobodnie fluktuującą walutę, złagodził kryzys. Obecnie wydaje mi się, że mamy do czynienia z inną sytuacją. Przy tak wysokiej inflacji powinny być podejmowane działania, które mogłyby wzmocnić polskiego złotego względem innych walut. Dzięki temu zmniejszylibyśmy cenę dóbr importowanych – moglibyśmy wymieniać euro płynące z UE na rynku międzybankowym przez BGK, a nie poprzez kreację nowych złotych przez NBP. Może moglibyśmy powrócić do programu prywatyzacji, aby przyciągnąć więcej kapitału zagranicznego i tym samym wzmocnić złotego. Choć wydaje mi się, że ze względów politycznych jest to nierealne. Jednakże wszystkie takie działania zachęcające kapitał zagraniczny byłyby pożądane, bo mogłyby wzmocnić złotego.

Poza tym warto byłoby mniej stymulować konsumpcję, a więc ograniczyć programy socjalne na rzecz większego stymulowania inwestycji. Można byłoby także zlikwidować podatek Belki, aby zachęcać do oszczędności.

Mówi się, że kryzys jest dla większości zagrożeniem, ale dla niektórych szansą. Czy inflacja zawsze ma negatywny wpływ na biznes?

Inflacja zawsze pociąga z sobą pewną redystrybucję – m.in. od wierzycieli do dłużników, bo spada realność długu. Na sytuacji mogą zatem korzystać firmy zadłużone, które realnie spłacą mniej. Spodziewałbym się, że firmy bliższe konsumentom, czyli z sektorów bardziej konsumpcyjnych, mogą być również w trochę lepszej sytuacji. Zazwyczaj tak jest, że podczas cyklu koniunkturalnego korzystają zakłady produkcyjne. Natomiast w czasie recesji czy spadku aktywności gospodarczej – wtedy są w gorszej sytuacji. Dlatego firmy dostarczające dóbr konsumpcyjnych, tych pierwszej potrzeby, mogą sobie w najbliższych czasach radzić nieco lepiej niż inne. Jednak wiele zależy na przykład od tego, jakie surowce kupują dane firmy i jak się kształtują ich ceny, oraz od tego, czy dana firma eksportuje, czy importuje. Zauważmy bowiem, że obecnie odczuwamy znaczne osłabienie polskiego złotego, dlatego jeśli firmy znacznie importują jakieś niezbędne do produkcji towary, to siłą rzeczy są w gorszej sytuacji. Na inflacji mogą więc skorzystać firmy bardziej zadłużone, eksporterzy, firmy bliższe konsumentom, z sektora konsumpcyjnego, sprzedające dobra pierwszej potrzeby.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

cyfrowe bliźniaki Dlaczego twój biznes potrzebuje wirtualnej kopii?

Cyfrowe bliźniaki przestają być futurystyczną ciekawostką, a stają się narzędziem strategicznego zarządzania ryzykiem i optymalizacji procesów. Dzięki technologiom wywodzącym się z branży gier firmy mogą dziś testować tysiące scenariuszy awarii, zakłóceń i błędów bez ponoszenia realnych kosztów. O tym, jak fotorealistyczne symulacje pomagają organizacjom podejmować lepsze decyzje i dlaczego wkrótce niemal każda większa firma będzie mieć swojego cyfrowego bliźniaka, mówi Paul Gavin, Head of Games Analytics w SAS Institute.

Multimedia
Jak Bank of America przygotowuje na erę AI ponad 200 tysięcy swoich pracowników?

Sztuczna inteligencja rewolucjonizuje sektor finansowy, ale to człowiek pozostaje w centrum tej transformacji. Bernard Hampton, dyrektor The Academy w Bank of America, zdradza, jak gigant z Wall Street buduje zwinność kompetencyjną i skutecznie przygotowuje ponad 200 tysięcy pracowników na wyzwania epoki AI. Poznaj kulisy upskillingu na niespotykaną skalę.

Konwersja długu na kapitał zakładowy albo dopłaty

Konwersja długu na kapitał zakładowy lub dopłaty może poprawić strukturę finansowania spółki, ograniczyć zadłużenie i zwiększyć wiarygodność wobec inwestorów. Kluczowe znaczenie ma jednak właściwy wybór mechanizmu oraz poprawna dokumentacja.

Multimedia
Człowiek jest pilotem, nie pasażerem. Co musi umieć developer jutra?

Branża IT uwierzyła w obietnicę autonomii — a za każdą decyzją modelu wciąż stoi człowiek albo jej brak. Tomasz Ducin, software generalist i współautor programu „Developer Jutra”, tłumaczy, dlaczego generowanie kodu tanieje, lecz wartość inżyniera rośnie, gdzie kryją się realne ryzyka biznesowe sztucznej inteligencji i kto przetrwa nadchodzącą rekalibrację rynku pracy. Rozmowa o ekonomii tokenów, prawie Conwaya, ryzyku odmóżdżenia i kompetencjach, które decydują o przyszłości developera.

Czego AI wciąż nie potrafi zrobić za liderów

Sztuczna inteligencja odpowiada płynnie, pewnie i natychmiast — ale nie odróżnia dobra od zła, nie uczy się z doświadczenia i nie ponosi konsekwencji decyzji. Dwie badaczki przywództwa z MIT wyznaczają granicę między tym, co warto oddać maszynie, a tym, czego lider oddać nie może, by pozostać liderem.

Dlaczego nieefektywne spotkania niszczą wartość przedsiębiorstw

Czy wiesz, że ponad połowa czasu, jaki Twoi pracownicy spędzają na spotkaniach, to czysta strata czasu i pieniędzy? Najnowsze globalne badanie Jabra obnaża zjawisko „długu spotkaniowego”, który w dużych organizacjach generuje straty rzędu 130 milionów dolarów rocznie. Dowiedz się, dlaczego sztuczna inteligencja nie uratuje uszkodzonego systemu i dlaczego spotkania nie są uniwersalnym, bezrefleksyjnym narzędziem do wszystkiego.

Podatek od empatii, który płacą liderki

Współczesny biznes wymaga od liderów empatii i wsparcia w obliczu lęku przed AI czy restrukturyzacją. Badania pokazują jednak, że ten niewidzialny ciężar emocjonalny – tzw. podatek od empatii – obciąża głównie kobiety. Poznaj mechanizmy „pełzającej opieki” i dowiedz się, jak organizacje mogą sprawiedliwie redystrybuować kulturę troski.

Jak Nespresso integruje zrównoważony rozwój z modelem biznesowym

Czy zrównoważony rozwój wymaga odrębnego uzasadnienia finansowego? Dla Nespresso odpowiedź jest prosta: ekologia to nie kosztowny dodatek, lecz fundament strategii. Dowiedz się, jak globalny lider redefiniuje relacje z rolnikami, wdraża bioróżnorodność i bierze pełną odpowiedzialność za cykl życia swoich produktów, by zabezpieczyć biznes na nadchodzące dekady zmian klimatycznych.

AI w biznesie Pułapka taniego AI. Dlaczego firma bez ludzi to biznesowy błąd?

Większość projektów AI nigdy nie trafia do produkcji. Dlaczego firmy utknęły w fazie eksperymentów i jak mogą zamienić sztuczną inteligencję w źródło realnych oszczędności oraz przewagi konkurencyjnej? O tym opowiada Udo Sglavo.

Kiedy pracownicy toną w nadmiarze zmian

Liderzy zazwyczaj skupiają się na operacyjnej mechanice zarządzania zmianą, zapominając o kluczowym fundamencie – ludziach, którzy bezpośrednio jej doświadczają. Kiedy organizacja narzuca zbyt szybkie i chaotyczne tempo innowacji, pracownicy tracą zaangażowanie, a procesy wdrażania kończą się porażką. Dowiedz się, jak skutecznie przeprowadzić firmę przez transformację, chroniąc strategiczne zasoby i wydolność swojego zespołu.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!