Uniwersalna indywidualność

Przemysł 4.0 promuje indywidualne podejście na masową skalę. Firmy, które wdrażają założenia czwartej rewolucji przemysłowej w swoje procesy, są w stanie produkować nowatorskie rozwiązania, dostosowane do potrzeb konkretnych klientów.

Kiedyś realizacja indywidualnych potrzeb klienta w dużej skali była trudna i wymagała znacznych nakładów finansowych. Społeczeństwa musiały polegać na lokalnie, a później globalnie, ustalonych wzorcach, które czyniły produkty znacznie łatwiej dostępnymi, ale całkowicie pozbawiały je oryginalności. Zmiana tej tendencji to jeden z wyróżników trwającej właśnie czwartej rewolucji przemysłowej. „Przemysł 4.0 jest paradoksem, bo pozwala na masowe wytwarzanie bardzo zróżnicowanych produktów” – mówi Maciej Socha, dyrektor systemów ogrodzeniowych i zabezpieczeń antykorozyjnych w firmie WIŚNIOWSKI.

Pierwszą rewolucję przemysłową zapoczątkował wiek XVIII. Przewrót w przemyśle polegał głównie na mechanizacji produkcji – maszyny zastąpiły pracę ręczną, natomiast produkcja detaliczna została zastąpiona produkcją masową. Małe zróżnicowanie wyrobów było poświęceniem, na które rozwijające się społeczeństwa było wówczas stać.

Przemysł 4.0 opiera się na wykorzystywaniu automatyzacji, wymiany i przetwarzania danych oraz technik wytwórczych. Ma prowadzić do stworzenia „inteligentnej fabryki”, w której systemy samodzielnie podejmują decyzje dotyczące produkcji.

Tendencję tę – trwającą ponad 200 lat – zaczął zmieniać internet. Globalna sieć nie była jednak w stanie wyraźnie wpłynąć na możliwość tworzenia niestandardowych produktów, do których produkcji potrzebny jest skomplikowany proces przemysłowy. Z łatwością można było personalizować proste konstrukcje i niewymagające wzory. Jednak im bardziej wyspecjalizowana branża, tym trudniej było – ze względów ekonomicznych i technologicznych – pozwolić sobie na szaleństwa.

Mijały lata i społeczeństwo domagało się znacznej dywersyfikacji oferty. Masowa produkcja nie była dostosowana do tego, by tworzyć niewielkie, limitowane partie produktów skierowanych do wąskich grup odbiorców. Nadszedł jednak wiek XXI, a wraz z nim nowe możliwości, które rozpoczęły kolejną nieuniknioną rewolucję.

Potrzeba ciągłych rewolucji

Czy trudno jest dostrzec rewolucyjne zmiany? Historia pokazuje, że nie jest to proste zadanie. Przemysł 4.0 został zauważony i opisany przez niemieckich badaczy w 2011 roku. Rewolucja, o której pisano, była wówczas w zaawansowanym etapie rozwoju. Zaczęła się na początku tego wieku, a wśród państw, w których przemysł 4.0 miał szczególne osiągnięcia, znajduje się m.in. Polska. Jednym z pionierów nowatorskich rozwiązań – i to nie tylko w skali kraju – jest marka WIŚNIOWSKI, producent bram, okien, drzwi i ogrodzeń.

„Wydaje się, że przemysł 4.0 to owoc ostatnich kilku lat, może dekady. W rzeczywistości jednak już w 2003 roku WIŚNIOWSKI mógł się pochwalić własnym wydziałem linii technologicznych i automatyzacji produkcji” – mówi Tomasz Długopolski, dyrektor rozwoju technologicznego w firmie WIŚNIOWSKI.

Przemysł 4.0 opiera się na wykorzystywaniu automatyzacji, wymiany i przetwarzania danych oraz technik wytwórczych. Ma prowadzić do stworzenia „inteligentnej fabryki”, w której systemy samodzielnie podejmują zdecentralizowane decyzje dotyczące produkcji i sterują jej procesami, a równocześnie komunikują się w czasie rzeczywistym z ludźmi i między sobą.

Koncepcja ta jest rewolucyjna, ale aby w pełni wykorzystywać jej założenia, firmy powinny nieustannie się zmieniać i dopasowywać do nowatorskich rozwiązań. Nawet całkowite opanowanie czwartej rewolucji przemysłowej nie uwalnia od wyzwań. Coraz głośniej mówi się o internecie rzeczy (Internet of Things; IoT), rozwijają się także procesy wykorzystujące wielkie zbiory danych (big data).

Rewolucja indywidualności

Przemysł 4.0 wciąż pozostawia w rękach producentów decyzję o tym, czy dane produkty pojawią się na rynku. Ale to klienci pełnią coraz ważniejszą rolę w nadawaniu tym produktom kształtu.

„Przez dekady władza konsumenta nie sięgała dalej niż oferta sprzedawcy. Przemysł 4.0 zmienia reguły gry. Czwarta rewolucja przemysłowa pozwala odejść od typowego masowego wytwórstwa na rzecz różnorodności rozwiązań i elastyczności w relacjach z klientami. Marka WIŚNIOWSKI przy produkcji na masową skalę jest w stanie całkowicie zindywidualizować swoje produkty. Doczekaliśmy czasów, w których producenci są silnie skoncentrowani na klientach” – twierdzi Katarzyna Świderska, dyrektor marketingu w firmie WIŚNIOWSKI.

Jedność w różnorodności

Daleko posunięta personalizacja oferuje społeczeństwu coś więcej niż tylko zaspokajanie potrzeb. Produkt stworzony według bardzo konkretnych wskazówek będzie dłużej cieszył użytkownika – dzięki temu nie trzeba już zakładać jego „tymczasowości”. Może być wytwarzany staranniej i być solidniejszy. Większa trwałość to mniejsza ilość odpadów, co z kolei korzystnie wpływa na środowisko.

„Przemysł 4.0 jest sumą rozwiązań, a nie rozwiązaniem samym w sobie. Dlatego mówimy o rewolucji, która w swoich ramach może być personalizo­wana przez producentów według ich potrzeb – tłumaczy Tomasz Długopolski. – Przemysł 4.0 zapewnia procesom automatyzacji tzw. paliwo do działania, czyli dane procesowe, generowane w sposób automatyczny już na etapie kontaktu z klientem, przesłane do maszyn poprzez systemy zarządzania bazą danych i szereg narzędzi IT. Po drugiej stronie mamy »silniki«, maszyny przeznaczone do produkcji wyrobu, a między nimi stanowiska zrobo­tyzowane. Najczęściej wykonują prace precyzyjne, wymagające dużej powtarzalności, monotonne lub szkodliwe dla zdrowia człowieka” – podkreśla Długopolski.

Zyski dla klienta

Możliwość personalizacji produktu sprawia, że klient nie musi decydować się na towar, który nie spełnia wszystkich jego wymagań. Jeśli rdzeń wyrobu – jego funkcje czy właściwości – odpowiada konsumentowi, całą resztę jest w stanie tak dobrać, aby ostatecznie otrzymać kompletny produkt. Rynek mniej nasycony gotowymi rozwiązaniami jest znacznie bardziej przyjazny klientom i – paradoksalnie – daje mu znacznie szerszy wybór.

Opcje personalizacji są nieustannie rozwijane. Możliwe, że za kilka lub kilka­naście lat proces zakupowy będzie umożliwiał osobne zaprojektowanie każdego, nawet najmniejszego, elementu gotowego produktu. Konsumenci otrzymają upragniony wyrób, a producenci będą mogli realizować projekty, które na pewno znajdą odbiorców. Przy dużej skali taka produkcja będzie łączyła w sobie niskie koszty wyrobu masowego i luksusowy wymiar realizacji na zamówienie.

Zyska również środowisko. Brak „niepotrzebnych” na rynku produktów to mniej odpadów i szansa na bardziej oszczędne korzystanie z zasobów naturalnych. Odpowiednio projektowane wyroby będą cieszyć oko znacznie dłużej i nie staną się tak szybko ofiarami mody lub nudy.

O AUTORZE
Bartłomiej Pławecki

jest specjalistą ds. eksportowej komunikacji marketingowej i PR w firmie WIŚNIOWSKI.