Jak media społecznościowe mogą zwalczać infodemię towarzyszącą epidemii koronawirusa

Gdy miliony ludzi z konieczności zamykają się w domach, Facebook i Twitter stanowią główne źródła wiadomości na temat choroby Covid-19. Zarazem jednak na obu serwisach panoszy się dezinformacja. Jak platformy mogą temu przeciwdziałać?

W połowie marca Massachusetts obiegła plotka, że gubernator zamierza zarządzić powszechną „kwarantannę domową”[1] (shelter in place).

W sklepach spożywczych i wielobranżowych, na stacjach benzynowych na terenie całego stanu pojawiły się tłumy ludzi, którzy w panice wykupywali zapasy papieru toaletowego, środków czystości, makaronów i masła orzechowego. Ponieważ odwołano lub przełożono na później takie imprezy jak parada z okazji Dnia Świętego Patryka i Maraton Bostoński, zamknięto bary i inne miejsca zgromadzeń, gubernator Charlie Baker postanowił zareagować na plotkę: „Wszyscy musimy czerpać aktualne informacje z wiarygodnych źródeł, a nie sugerować się tym, co podobno powiedział znajomy znajomego”.

Skąd w ogóle wzięły się plotki? Po mediach społecznościowych krążył wpis z bloga prowadzonego przez znanego wyznawcę teorii spiskowych. Niewykluczone, że wywołał wśród mieszkańców wspomnienia dotyczące zamachu bombowego, do którego doszło w czasie Maratonu Bostońskiego w 2013 roku, i boleśnie przypomniał im, jak może wyglądać kryzys.

Potęga e-społeczności

Masowy i coraz powszechniejszy paraliż świata z powodu koronawirusa sprawia, że media społecznościowe są dziś ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. W związku z koniecznością izolacji[2].

Facebook, Twitter i inne serwisy zyskują całkiem inną wartość jako fundament naszego codziennego życia – niezbędny kanału komunikacji między krewnymi, przyjaciółmi i współpracownikami oraz źródło ogromnie potrzebnej rozrywki. Jesteśmy od siebie coraz mocniej odizolowani fizycznie, więc media społecznościowe i internet muszą wziąć na swoje barki również informacyjne potrzeby świata, ponieważ coraz więcej ludzi używa ich do szukania bieżących wiadomości lokalnych.

Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) martwi się, że oprócz pandemii Covid-19 musi jeszcze zwalczać infodemię (infodemic), czyli „nadmiar informacji – prawdziwych i nieprawdziwych – który utrudnia ludziom wyszukiwanie godnych zaufania źródeł i wiarygodnych wskazówek, kiedy ich potrzebują”. Podczas konferencji prasowej gubernator Baker przypomniał uczestnikom, że najbardziej niezawodnymi źródłami informacji są telewizja i gazety, i ostrzegł, aby nie polegać na mediach społecznościowych.

Bez przemyślanych strategii zapobiegania rozpowszechnianiu fałszywych informacji może się zdarzyć wiele złego. W czasach zamieszania i kryzysu platformy mediów społecznościowych pozostają wciąż narażone na niebezpieczne socjotechniczne ataki. Kiedy brakuje informacji, manipulatorzy mogą wykorzystywać media do siania chaosu i strachu.

Nowe reguły dla starych narzędzi

Stoimy w obliczu paradoksu. Operatorzy platform, którzy zarabiają na nieustannym rozpowszechnianiu informacji, są równocześnie twórcami infrastruktury technologicznej, która podsyca infodemię. Infodemia szerzy się dzięki tym samym narzędziom komunikacyjnym, których musimy używać do jej zwalczania. Wszystkie decyzje projektowe dostosowujących się do sytuacji platform są więc zarazem decyzjami politycznymi.

Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych szukają informacji na temat Covid-19, ale równocześnie znajdują się w środku cyklu wyborczego i przygotowań do przeprowadzanego co dekadę spisu powszechnego. Doprowadziło to do kilku niezwykłych decyzji, takich jak przełożenie przez Partię Demokratyczną prawyborów w stanie Luizjana, mimo że inne stany ostrożnie je kontynuują. Zamieszanie wokół prawyborów – szczególnie po aferze z liczeniem delegatów w stanie Iowa – spowodowało już zalew plotek i teorii spiskowych na Twitterze. Błędy w informowaniu opinii publicznej o zamierzonych odroczeniach mogłyby jeszcze pogorszyć sytuację. Facebook usunął reklamy Trumpa, gdy Partia Demokratyczna i aktywiści wytknęli, że w ramach kampanii o reelekcję publikuje ogłoszenie, które wprowadza w błąd słowami: „Prezydent Trump prosi, abyś dziś przystąpił do tegorocznego oficjalnego spisu ludności w okręgu wyborczym”.

Równocześnie celem kampanii dezinformacyjnych, których konsekwencje mogą być potencjalnie śmiertelne, są wciąż czarnoskórzy Amerykanie. W tym tygodniu stacja CNN badała rosyjskie powiązania z operacją propagandową, w ramach której Afrykańczycy podawali się na Twitterze, Facebooku i Instagramie za czarnych Amerykanów, próbując pozyskiwać obserwatorów i zwracać uwagę na problemy mniejszości rasowych. Druga kampania dotyczyła nieprawdziwych informacji zdrowotnych i polegała na rozprzestrzenianiu nieprawdziwych plotek, jakoby czarni byli odporni na Covid-19, w tym samym czasie, gdy czarnoskórzy celebryci publikowali film poświęcony spiskowej teorii na temat koronawirusa.

Ocenianie wpływu fałszywych informacji jest skomplikowane, a upolitycznienie problemu może prowadzić do wyolbrzymiania go lub lekceważenia. Mimo to, jak przekonali się operatorzy mediów społecznościowych, bierność wobec nadużywania platform może zabijać. Niestety, konieczność zachowywania dystansu z pewnością utrudni zwalczanie infodemii, szczególnie gdy skurczy się nam liczba punktów kontaktu z bliźnimi.

Sposoby zwalczania infodemii

Co mogą zrobić platformy, aby sprostać zadaniu? Operatorzy mediów społecznościowych muszą dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej skupić się na sortowaniu, klasyfikowaniu i priorytetowym traktowaniu prawdziwych i wiarygodnych informacji. Na przykład niektóre firmy internetowe – takie jak Pinterest – umieściły już na swoich głównych stronach nagłówki i odnośniki do informacji na temat choroby Covid-19.

Jednak problem dezinformacji nie dotyczy wyłącznie zawartości, ale także przesyłu wiadomości. W dramatycznych sytuacjach funkcjonariusze rządowi mogą kontaktować się ze społeczeństwem, aktywując systemy alarmowania za pośrednictwem telefonów komórkowych, telewizji kablowej i radia. Na chwilę obecną nie istnieje natomiast żaden awaryjny protokół dotyczący mediów społecznościowych. W czasie, gdy WHO walczy z infodemią koronawirusa, opinia publiczna musi mieć pewność, że najważniejsze informacje są traktowane priorytetowo.

Aby możliwe było przekazywanie najistotniejszych komunikatów, systemy powiadamiania o zagrożeniach powinny obejmować operatorów platform społecznościowych. Można to osiągnąć na wiele sposobów, a jednym z nich jest zmiana przeznaczenia infrastruktury reklam internetowych, aby umożliwiała przekazywanie użytkownikom wiarygodnych bieżących informacji lokalnych. Operatorzy platform mają jedyny w swoim rodzaju wgląd w sytuację na określonym obszarze: mogą pomagać w odkrywaniu potrzeb doskwierających lokalnym społecznościom i kojarzyć ludzi, którzy potrzebują żywności i lekarstw, ze znajdującymi się w sąsiedztwie zasobami.

Co ważne, nie ma idealnego systemu komunikacyjnego, dlatego musimy używać ich wszystkich do przekazywania społeczeństwu tych samych komunikatów. Jest to jedyny sposób, aby uniemożliwić plotkom zapełnianie pustki powstającej tam, gdzie nie ma odpowiedzi na każde pytanie.

Od tego zależy demokracja. I ludzkie życie.


[1] Na podstawie https://time.com/5806477/what-is-shelter-in-place/

[2] Na podstawie https://www.swisseducation.com/en/page/qa-4568 (soft quarantine = self-isolation)