Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Automatyzacja i robotyzacja

Przetrwają najzwinniejsi. Wielkie firmy mogą działać jak start-upy

21 lutego 2020 7 min czytania
Filip Kata
Przetrwają najzwinniejsi. Wielkie firmy mogą działać jak start-upy

Streszczenie: Wielkie firmy coraz częściej próbują przyjąć zwinne metody zarządzania, które były wcześniej kojarzone głównie z sektorem startupowym i technologicznym. Koncepcja zwinności w organizacjach nie polega na porzuceniu wielkości i siły, ale na ich połączeniu z elastycznością, którą często oferują mniejsze firmy. Tradycyjny model kaskadowy w realizacji projektów, który bazował na żmudnych, długoterminowych procesach, staje się coraz mniej efektywny. Zamiast tego, organizacje szukają inspiracji w metodach stosowanych przez firmy takie jak Toyota w latach 50., które dążyły do zwiększenia efektywności i minimalizacji błędów przez wprowadzenie zwinnych procesów. W ten sposób wielkie korporacje mogą łączyć skalę z szybkością i elastycznością, co jest kluczowe w dzisiejszym dynamicznym środowisku biznesowym.

Pokaż więcej

Czy wielki kontenerowiec może być zwrotny niczym żaglówka? Jest to możliwe – dzięki tak popularnym dziś wśród liderów rynku zwinnym metodykom. Te, choć wydają się nowym rozdaniem, są powrotem do rozwiązań z przeszłości. Sprawdzonych i racjonalnych.

Pojedynek na miarę „Gry o tron”

Nikt nie ma licencji na pasmo zwycięstw, nawet największe biznesowe potęgi. Widzieliśmy niejednokrotnie, jak potężne firmy przegrywają w wyścigu z małymi start‑upami, bo ich zwinność okazywała się ważniejsza od siły giganta. Kilkuosobowe, zgrane kolektywy, nieskrępowane biurokracją i powolnością procesów decyzyjnych w hierarchicznych strukturach korporacyjnych, były zdolne szybciej reagować na zmieniające się wyzwania i szanse, w efekcie płynnie pokonywały każdy kolejny zakręt na drodze do mety. To konfrontacja wręcz archetypiczna: Goliat kontra Dawid czy też ciężkozbrojny, lecz powolny grecki hoplita kontra lekkozbrojny, miotający oszczepami tracki peltasta. W popularnej sadze „Gra o tron” dokładnie ten układ sił obrazuje słynna scena pojedynku potężnego Gregora Clegane’a zwanego Górą, giganta w ciężkiej zbroi, ze szczupłym, szybkim i zwinnym Oberynem Martellem – Czerwoną Żmiją.

Wielkość i siła nie zawsze wygrywa ze zwinnością i szybkością. Wszyscy się jednak zgodzimy, że najlepiej byłoby być i wielkim, i zwinnym. Okrętem, który mimo dużej wyporności potrafi lawirować między rafami ze zwinnością niewielkiej żaglówki. Czy to jest w ogóle możliwe? Tak. Właśnie temu służą zręczne metodyki (ang. agile).

Wątpliwy przepis na sukces

Do niedawna w świecie IT zdecydowanie dominował tak zwany kaskadowy (ang. waterfall) model realizacji zadań, w którym poszczególne etapy pracy realizowano krok po kroku. Jeśli trzeba było napisać dla klienta oprogramowanie, najpierw należało przejść przez żmudne i czasochłonne etapy ustalania wszystkich życzeń klienta, rozpoznawania wymagań funkcjonalnych i technicznych, pisania architektury, implementacji, testów etc., etc. Trwało to wszystko, w zależności od skali wyzwania, miesiące lub lata. W tym dość długim przecież czasie wymagania klienta nierzadko się zmieniały, co oznaczało przekreślenie olbrzymiego dokonanego już wysiłku.

Wiążące ręce procedury i utrudniająca zmiany inercja, długi czas realizacji zadań, wysokie koszty błędów i spore prawdopodobieństwo, że na koniec dostarczymy niepotrzebny już produkt – to wszystko nie wygląda jak przepis na sukces, prawda?

Na szczęście ktoś przez to wszystko przechodził już wcześniej. I znalazł rozwiązanie. Wystarczyło umiejętnie skorzystać z inspiracji.

Jak już zauważyliśmy, model kaskadowy polega na przepychaniu projektu przez kolejne etapy realizacji, krok po kroku. Czy to nie przypomina taśmy montażowej? Jak najbardziej, i zapewne nie przez przypadek prekursorem stosowania zwinnych metodyk w produkcji była wytwórnia samochodów.

Przypomniana rewolucja

Rewolucja zaczęła się w zakładach Toyoty w latach 50. XX w., kiedy zaczęto wprowadzać nowe metody pracy, aby zwiększyć efektywność i zminimalizować liczbę potencjalnych usterek w autach, które właśnie zjechały z taśmy. Dotychczas każdy pracownik przy taśmie odpowiadał wyłącznie za wykonanie swojego zadania. W nowym systemie przestawał być bezmyślnym trybikiem w maszynie – stawał się uważnym obserwatorem, a także jednostką decyzyjną. Nawet najniższy stażem montażysta miał bowiem prawo zatrzymać taśmę, jeśli uznał, że jest to niezbędne. W ten sposób wykrywano i eliminowano usterki, zanim jeszcze samochód wyjechał z hali produkcyjnej. I choć wprowadzając te zmiany, korzystano z teorii opracowanej przez W. Edwardsa Deminga, tak naprawdę główną zasługą Amerykanina było przypomnienie decydentom Toyoty o sensowności starej japońskiej filozofii kaizen, głoszącej potrzebę ciągłego, cierpliwego udoskonalania – także tego, co na pozór wydaje się już wystarczająco dobre.

Jeśli ktoś w fabryce Toyoty miał pomysł, jak można usprawnić produkt lub proces produkcji, wiedział, że zostanie uważnie wysłuchany, bez względu na to, jak nisko stoi w hierarchii służbowej. Dlatego skrót TPS, którym określano wdrożony przez Toyotę system produkcji (Toyota Production System), odczytywano czasem jako System Ludzi Myślących (Thinking People System). System Toyoty wkrótce przejęło wiele innych japońskich firm. Z jakim efektem – wiemy. Kraj, do niedawna kojarzony z bublami i tandetnym wykonaniem, stał się symbolem nowoczesnego przemysłu i produktów wysokiej jakości.

Pizza i innowacje

Zręczne metodyki czerpią garściami z tych rozwiązań. Zasadą jest sprawdzanie funkcjonalności produktu już na wczesnym etapie, by jak najszybciej wyłapać błędne założenia projektu i zwykłe usterki techniczne. Konsultowanie nowych pomysłów z klientem, aby nie brnąć w ślepe uliczki. Nieustanne sprawdzanie, co by jeszcze można poprawić. Omijanie mielizn wynikających z hierarchicznych zależności służbowych.

Jak to zrobić w przypadku dużej firmy, która czuje, że może przegrać wyścig z małymi, ale elastycznymi start‑upami? Przejmując ich atuty. Jeff Bezos, szef Amazona, nazywa tę strategię „2 pizza team” – trzeba bowiem powołać do istnienia specjalny zespół, na tyle mały, by mógł się wyżywić dwiema pizzami. Taka grupa do zadań specjalnych dostaje wydzielone pomieszczenie (open space zbyt rozprasza), gdzie może skupić się tylko na wyznaczonym zadaniu. W możliwie jak najbardziej komfortowych warunkach, nie zawracając sobie głowy żadnymi korporacyjnymi wymogami – jeśli chcą pracować w różowych piżamach i w klapkach, bo tak jest im wygodniej, a w przerwach grać na konsoli w „Tomb Raidera”, mają do tego prawo. Za wszelkie sprawy organizacyjne, ustalanie detali z klientem itd. odpowiada wyznaczony opiekun grupy.

Możliwość szybkiego brania zakrętów, gdy okazuje się to konieczne, i ciągłego udoskonalania to gigantyczna przewaga modelu agile.

Taki mały, zgrany, skupiony na celu zespół może w zaledwie miesiąc opracować roboczą wersję zamówionego oprogramowania, na tyle funkcjonalną, że na jej podstawie klient może już wydać opinię, czy jest to dobry kierunek i co należałoby zmienić. Możliwość szybkiego brania zakrętów, gdy okazuje się to konieczne, i ciągłego udoskonalania to gigantyczna przewaga modelu agile nad modelem waterfall. Tak oto wielki tankowiec zyskuje prędkość i zwrotność małego ścigacza. Innymi słowy, wielka firma, nie tracąc nic ze swych tradycyjnych atutów, staje się równie responsywna i szybka jak start‑up.

Zwinność poza oprogramowaniem

Zręczne metodyki obejmują nie tylko procesy tworzenia oprogramowania. Dotyczą też części operacyjnej. W idealnym, zaawansowanym modelu programiści piszą kod i wysyłają go do jednego repozytorium (zalety: jest w jednym miejscu, bezpieczny, łatwo śledzić zmiany). I reszta dzieje się automatycznie – wiele skryptów pobiera kod, buduje z niego program, którego funkcjonalność sprawdzana jest w najrozmaitszych testach, bez udziału i nadzoru człowieka, na samym końcu, w najlepiej rozwiniętych firmach, również w automatyczny sposób trafia na produkcję. Tak dzieje się na przykład w Amazonie, ale niewiele firm stać jeszcze na podobny poziom wyrafinowania. Człowiek wciąż zwykle bywa włączany w system kontroli.

Duchem zwinnych metodyk przesiąknięta jest też idea DevOps. Pomysł, by pogodzić psa z kotem, czyli połączyć razem w jednym zespole autorów oprogramowania i inżynierów operacyjnych, jak choćby administratorów systemu, okazał się doskonały. Na co dzień ci, którzy chcą jak najszybciej wprowadzać w oprogramowaniu zmiany, są w naturalnym konflikcie z tym, których obowiązkiem jest zapewnić stabilność, bezawaryjność i jak największą dostępność systemu. Współpraca uczy obopólnego szacunku i zrozumienia, pomaga przeprowadzać zmiany płynniej i z mniejszym marginesem dużego ryzyka. W systemie DevOps popełnia się bowiem, z premedytacją, wiele kontrolowanych błędów mniejszych, by wyłapać wszelkie słabości systemu i udoskonalić go, zapobiegając w ten sposób hipotetycznym awariom krytycznym.

Zwinne metodyki przynoszą wiele różnych korzyści, ale nade wszystko pozwalają zachować konkurencyjność. To po prostu wymóg cyfrowej transformacji – firma, aby utrzymać się na rynku, musi być konkurencyjna. Trwanie przy starych metodykach tego nie zapewnia. Przetrwają najzwinniejsi.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

AI weszła do biznesu. Teraz zaczyna się trudniejsza część transformacji

57% polskich przedsiębiorstw wykorzystuje już sztuczną inteligencję produkcyjnie. Jednocześnie 43% firm wskazuje integrację AI z istniejącymi systemami jako największą barierę jej skalowania.

Księgowość jako źródło przewagi konkurencyjnej. Dlaczego firmy nie wykorzystują wiedzy, którą już posiadają?

Firmy nie przegrywają przez brak danych — przegrywają, bo ignorują wiedzę, którą już mają. W fakturach, kosztach i korektach od lat zapisuje się prawdziwa historia firmy. Czy księgowość może stać się Twoją przewagą konkurencyjną?

Cyfrowe rozczarowanie. Dlaczego w wielu firmach automatyzacja nie przynosi efektów? 

Wdrażasz nowe narzędzia, ale nie widzisz efektów? Problem rzadko leży w technologii. Automatyzacja niespójnych i nieuporządkowanych procesów sprawia jedynie, że błędy pojawiają się szybciej. Przeczytaj, dlaczego technologia nie naprawi firmy za Ciebie i jak mądrze przygotować się do wdrożenia rozwiązań AI, by przyniosły realne korzyści.

Ciemna strona AI: Treści dla dorosłych i ryzyko dla firm

Nowe badanie naukowe ujawnia, że szeroka dostępność treści dla dorosłych generowanych przez sztuczną inteligencję mogła doprowadzić do gwałtownego wzrostu przestępczości na tle seksualnym. Analiza szczegółowych danych o przestępczości, opublikowanych przez japońską Narodową Agencję Policji, wykazała, że w okresach szczytowego zaangażowania w materiały oznaczone jako wygenerowane przez AI i przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, odnotowano statystycznie istotny wzrost liczby gwałtów. Może to wskazywać na nadciągające ryzyko wizerunkowe i prawne dla firm dostarczających narzędzia oraz platformy dla tego typu treści.

Premium
Gdy firma rośnie, a zysk znika

laczego szybko rozwijająca się firma nagle traci marże, chociaż przychody notują historyczne rekordy? Przekonaj się, na czym polega problem „ziemi niczyjej” w ewolucji biznesu i sprawdź, dlaczego wdrożenie sztucznej inteligencji w nieuporządkowanej architektonicznie organizacji jest prostym przepisem na skalowanie chaosu.

Premium
Skalowanie AI dzięki adaptacyjnemu ładowi zarządczemu

Zastosowanie sztucznej inteligencji na szeroką skalę diametralnie zwiększa ryzyka biznesowe i wizerunkowe. Poznaj koncepcję adaptacyjnego ładu zarządczego – innowacyjnego podejścia, które wbudowuje mechanizmy kontroli bezpośrednio w procesy i struktury operacyjne firmy, chroniąc przed niewidocznymi, kaskadowymi błędami modeli uczących się.

Premium
Twórz wartość z generatywnej AI w skali całej organizacji

Jak skutecznie wdrażać generatywną sztuczną inteligencję w całej organizacji, unikając organizacyjnych silosów? Zobacz, dlaczego tradycyjne struktury decyzyjne zawodzą przy GenAI i dowiedz się, w jaki sposób innowacyjny twór zwany „kręgosłupem AI” pozwala łączyć kompetencje biznesowe oraz technologiczne, przynosząc firmom wymierny zwrot z inwestycji.

Premium
Strategia w cieniu AI. Gdy sprawy pilne wypierają ważne

AI zmienia sposób, w jaki firmy tworzą kampanie, analizują dane i docierają do klientów. Jednak największym ryzykiem nie jest brak wdrożenia nowych technologii, lecz wykorzystanie ich w sposób, który zwiększa produktywność kosztem przewagi konkurencyjnej. Liderzy muszą odpowiedzieć na pytanie: jak skalować działania marketingowe, nie tracąc tego, co czyni markę wyjątkową?

Premium
Jak liderzy uwalniają innowacyjność na pierwszej linii

Najlepsze innowacje ratujące jakość i efektywność często rodzą się na operacyjnej pierwszej linii. Sprawdź, dlaczego to średni szczebel zarządzania jest kluczem do ich uwolnienia.

Premium
Jak GenAI może – a jak nie może – pomóc w zarządzaniu wiedzą o klientach

Generatywna sztuczna inteligencja rewelacyjnie analizuje informacje o konsumentach, ale nie naprawi kultury Twojej firmy. Gdzie kończą się możliwości technologii?

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!