Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Digitalizacja

Najpierw wdrażaj, potem pytaj (albo nie pytaj w ogóle)

12 marca 2019 11 min czytania
Stephen J. Andriole
Najpierw wdrażaj, potem pytaj (albo nie pytaj w ogóle)

Streszczenie: W przeszłości firmy poświęcały wiele lat na analizowanie wymagań biznesowych przed wdrożeniem nowego oprogramowania. Obecnie, dzięki tańszym aplikacjom chmurowym, decyzje wdrożeniowe podejmowane są szybko i elastycznie, co staje się nową normą. Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka, podkreśla potrzebę "szybkiego działania i psucia różnych rzeczy", co odzwierciedla współczesne podejście do innowacji technologicznych, wykraczające poza Dolinę Krzemową. Tradycyjne podejście, polegające na dogłębnym poznawaniu i weryfikowaniu wymagań przed wdrożeniem, staje się coraz rzadsze w dzisiejszym dynamicznym środowisku biznesowym.

Pokaż więcej

Kiedyś firmy poświęcały długie lata na zgłębianie wymogów biznesu, zanim w ogóle pomyślały o wprowadzeniu na rynek nowego oprogramowania. Dziś tańsze aplikacje chmurowe (Cloud Computing) sprawiają, że wszelkie decyzje wdrożeniowe podejmowane są „w locie” – i nie ma od tego odwrotu.

Założyciel firmy Facebook Inc., Mark Zuckerberg, zgrabnie podsumował współczesną filozofię innowacji technologicznych, mówiąc o konieczności „szybkiego poruszania się i psucia różnych rzeczy”. W coraz większym stopniu tego rodzaju sposób myślenia – jak się wydaje – kieruje również procesem wdrażania nowych technologii. I zjawisko to wykracza poza Dolinę Krzemową.

Przez dziesięciolecia firmy wymagały, by ich zespoły informatyczne poznawały, modelowały i weryfikowały wymogi biznesu przed napisaniem choćby linijki kodu, a także przed wyborem nowej platformy technologicznej, nowego produktu lub nowej usługi. Współcześnie podejście to wydaje się czymś niemal ekscentrycznym.

Firmy przed wprowadzeniem nowej technologii nie budują już gigantycznych schematów blokowych, nie analizują zadań ani nie tworzą modeli wymogów biznesowych. Po prostu realizują programy pilotażowe i wdrażają technologię – często zanim jeszcze posiądą jasny obraz problemu biznesowego, który próbują rozwiązać. Swego czasu tego rodzaju praktyki zostałyby uznane za herezję. A jednak stały się one normą, napędzaną przez przyspieszające tempo zmian technologicznych, przez obawę o utratę udziału w rynku na rzecz nowych graczy wprowadzających przełomowe rozwiązania oraz przez łatwość, z jaką da się wdrożyć nowe technologie za pośrednictwem chmury.

To trudne środowisko gospodarcze, szczególnie dla organizacji kultywujących dawne dobre tradycje. Jednak dyrektorzy ds. informatycznych muszą się do tej nowej rzeczywistości dostosować albo grozi im, że na stałe znajdą się w tyle za konkurencją.

Dwuletnie badanie

W ramach szerszego badania poświęconego zmianom we wdrażaniu technologii mój zespół spędził dwa lata, gromadząc dane z ankiet i wywiadów dotyczących ewoluującej relacji pomiędzy biznesem a technologią. Rozmawialiśmy z ludźmi pełniącymi role o charakterze biznesowym i technologicznym w wielu różnych branżach.

Najbardziej znaczącą obserwacją naszego zespołu była szybka śmierć szczegółowej analizy wymogów i modelowania ich. Aż 71% spośród pytanych osób było przekonanych, że technologię da się wdrożyć, nie mając na myśli konkretnego problemu. Tylko jedna trzecia stwierdziła, że posiada jasno zdefiniowany proces wdrażania nowych technologii. Co być może najbardziej zaskakujące, połowa respondentów opisywała inicjatywy pilotażowe – szybkie, tanie testy nowej technologii na niewielką skalę – jako „czysto eksperymentalne”, bez przeprowadzania jakiejkolwiek analizy wymogów.

Usłyszeliśmy stały motyw. Jak to określił pewien menedżer procesów biznesowych w spółce farmaceutycznej z listy Fortune 100: „Porzuciliśmy restrykcyjny proces wdrożeniowy, który można by opisać hasłem »najpierw wymogi, potem technologia« – cokolwiek to tak naprawdę oznacza. A dlaczego? Ponieważ chcemy być elastyczni i konkurencyjni oraz chcemy wykorzystywać nowe możliwości technologiczne. Gromadzenie wymogów trwa wieczność, a – jak dotąd – nie sprawiło, że nasze poprzednie projekty były bardziej udane”.

Inne oprogramowanie, inne podejście

Sama idea, że technologie będzie się pozyskiwać i wdrażać bez udokumentowanych, zweryfikowanych wymogów, stoi w sprzeczności z tym, czego specjalistów ds. technologii i biznesu uczono przez dziesięciolecia w XX wieku. To często strona biznesowa nalegała na skomplikowane gromadzenie i walidację wymogów. Menedżerowie często narzekali na pęd do wdrażania nieprzetestowanych technologii lub – co gorsza – technologii o niezweryfikowanych modelach TCO i ROI.

Współczesne praktyki wdrożeniowe zakładają, że to nowe technologie dyktują wymogi, a nie odwrotnie – co wyjaśnia, dlaczego wiele rozwiązań technologicznych zostaje odkrytych w trakcie procesu implementacji, a nie wcześniej. Mówiąc nieco inaczej, wiele firm nie ma jasno sprecyzowanego pomysłu na to, co zrobić z konkretnymi technologiami. Wierzą one jednak, że rozwiązania te posiadają ogromny potencjał, który z czasem się ujawni. Jeśli więc chcą dokonać cyfrowej transformacji swoich firm, by utrzymać konkurencyjność, nie mają innego wyjścia, jak szybko te nowe technologie wdrożyć.

Kluczowa zmiana

Podejście takie jest możliwe, gdyż w procesie informatyzacji nastąpiła wielka zmiana. W miejsce ogromnych, ogólnofirmowych systemów, które kosztowały miliony, a wdrożenie ich zajmowało całe lata, pojawia się relatywnie niedrogie oprogramowanie wykorzystujące chmurę. Często rozwiązuje ono bardzo konkretne problemy, czasami ograniczone do jednej jednostki biznesowej lub jednego działu. A technologia stale ewoluuje. W rezultacie firmy czują, że muszą działać szybko, wypróbowywać wiele pomysłów i akceptować nieuniknione porażki. Jeśli coś źle działa, straty są znacznie niższe – koszty mierzy się w kwotach rzędu dziesiątek tysięcy dolarów, a nie w milionach, a harmonogramy obejmują kilka miesięcy, a nie kilka lat.

„Przeprowadziliśmy programy pilotażowe nowych urządzeń i aplikacji, szczególnie aplikacji mobilnych, w bardzo szybkim tempie – powiedział nam pewien menedżer ds. IT w firmie ubezpieczeniowej. – Na szczęście do porażek dochodzi szybko i są zazwyczaj tanie dzięki temu, że technologia pochodzi z chmury. Chmura zmienia nasz sposób myślenia o programach pilotażowych. Czyni eksperymentowanie łatwym, ponieważ »przegrana jest szybka i tania«, a to lubią wszyscy, zwłaszcza dyrektor finansowy”.

Dzikie wdrożenia

Takie podejście, rzecz jasna, nie jest niczym nowym. Tak zwane Shadow IT – zjawisko polegające na tym, że jednostki biznesowe „na dziko” wdrażają technologie bez wiedzy i zezwolenia dyrektora ds. IT – było od dawna plagą wielu firm. W przeszłości działania te mogły mieć poważne implikacje, ponieważ łamały protokoły bezpieczeństwa i zanieczyszczały zbiory danych. Współcześnie Shadow IT zasadniczo wygrało. Technologia w wielu firmach jest obecnie mocno zdecentralizowana – jej wdrażanie przeszło w gestię poszczególnych jednostek biznesowych, a szefowie tych jednostek dysponują sporą przestrzenią swobody we wdrażaniu testów pilotażowych, gdy zauważą coś, co może zadziałać.

Jak stwierdził pewien wiceprezes jednostki biznesowej spółki mediowej: „Shadow IT omija analizę wymogów, ale to nie jest całkiem złe, prawda? Jednostki biznesowe będą starały się wszelkimi sposobami zarabiać pieniądze, a czasami to oznacza, że wdrożą technologię natychmiast, jeśli będą uważały, że może ona rozwiązać pewne problemy. (…) Nie ma sposobu na to, bym zamknął taki projekt, nawet gdybym chciał – ale nie chcę”.

Szybkie wdrożenia

W wielu różnych branżach istnieje szeroka zgoda co do tego, że najważniejsze argumenty za szybką implementacją IT to okazja do ograniczenia kosztów i do dokonania transformacji cyfrowej. Tuż za nimi plasuje się obawa o konkurencyjność.

Na podstawie wywiadów i odpowiedzi udzielonych przez 150 menedżerów w latach 2016–2017, od analityków po prezesów różnych branż, w odpowiedzi na pytanie o ewoluującą relację pomiędzy biznesem a technologią.

Za mało analiz

Być może najbardziej zaskakującym wnioskiem z naszej analizy jest fakt, że większości firm realizujących testy pilotażowe nie udaje się liczbowo oszacować znaczenia danego wdrożenia z punktu widzenia ROI lub TCO. To kolejne poważne odejście od najlepszych praktyk z przeszłości, kiedy firmy dysponowały skomplikowanymi wskaźnikami mierzącymi zwroty z tych inwestycji. Obecnie przyjęcie nowej technologii może być motywowane zarówno lękiem przed pozostaniem w tyle, jak i dążeniem do poprawy wyników. Firmy poruszają się tak szybko, że nie mają czasu na pomiar rezultatów.

I rzeczywiście, gdy zapytaliśmy uczestników ankiety o czynniki stojące za szybkim wdrażaniem technologii, odpowiedzi w wielu różnych branżach były względnie spójne. (Zob. tabelę Czynniki napędzające szybkie wdrażanie technologii).

Istotnym czynnikiem było ograniczenie kosztów, tak samo jak okazja do cyfrowej transformacji firmy i wprowadzenie nowych modeli biznesowych. A jednak trzecim najczęściej cytowanym powodem były obawy o konkurencyjność. Firmy stoją w obliczu tak szerokiego spektrum zagrożeń i przełomów, których sprawcami mogą być nowi gracze z wielu sektorów, że jedynym wyjściem jest skok „na oślep” w nową technologię.

Przy takim sposobie myślenia formalne analizy „po fakcie” testów pilotażowych nie mają sensu, zresztą i tak nie ma na nie za wiele czasu. Liderzy biznesowi nie mają luksusu wysłuchiwania sprawozdań po przeprowadzeniu programu pilotażowego i zadawania pytań w rodzaju: „Czy to dobrze działa?”. Jeśli działa – będą wiedzieć. Poza tym – według tego sposobu myślenia – zwrot z inwestycji nie jest aż tak ważny w momencie, gdy faktyczna inwestycja w nową technologię kosztuje tak niewiele.

Presja na szybkość

Z naszych obserwacji w szczególności wynika, że presja na szybkie działania we wdrażaniu nowych technologii nie jest wywierana przez naczelne kierownictwo ani wyższą kadrę zarządzającą, tylko przez jednostki biznesowe bliższe „linii frontu”. Technologia zmienia się tak szybko – i wywiera wpływ na funkcje operacyjne działające na niższych poziomach schematu organizacyjnego – że większość liderów wyższego szczebla nie jest w stanie nadążyć za nowinkami technologicznymi, nie mówiąc o opracowaniu strategicznego podejścia do ich wdrożenia.

Nowe najlepsze praktyki

Trudno byłoby znaleźć dyrektora ds. IT z lat dziewięćdziesiątych, który przewidywałby śmierć formalnych, zweryfikowanych wymogów biznesowych i rozkwit procesów wdrożeniowych, w których to technologia jest najważniejsza. Nawet obecnie filozofia ta bez wątpienia zdenerwuje i zdezorientuje tradycyjnych, łaknących precyzji korporacyjnych finansistów. Żyjemy jednak w innym świecie, w którym szybkość liczy się bardziej niż precyzja, i nie ma od niego odwrotu.

Dziś nowe najlepsze praktyki polegają na szybkim działaniu, wczesnym wdrażaniu i szeroko zakrojonym eksperymentowaniu. Firmy powinny wytyczyć sobie konkretny cel transformacji, taki jak planowanie łańcucha dostaw, operacje produkcyjne czy zarządzanie relacjami z klientami. Powinny także wybrać kilka technologii, jak na przykład analitykę, sztuczną inteligencję czy usługi lokalizacyjne. Następnie muszą uruchomić testy pilotażowe, sprawdzić, co działa, i zadbać o szybkie upowszechnienie zwycięskich inicjatyw.

Wymogi biznesowe mogą pozostać tajemnicą, dopóki firmy nie wypróbują nowych technologii, tym bardziej że wiele z owych testów pilotażowych skończy się porażką. Ale alternatywa – próba powolnego i celowego działania przy jasnym określeniu zawczasu wymogów biznesowych – nie stanowi już opcji. Firmy powinny spodziewać się, że rozwiązania odkryją poprzez implementację, a nie przed jej rozpoczęciem. Bez wątpienia parę rzeczy się popsuje. Ale i tak firmy te zostawią konkurencję w tyle.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Cyfrowe rozczarowanie. Dlaczego w wielu firmach automatyzacja nie przynosi efektów? 

Wdrażasz nowe narzędzia, ale nie widzisz efektów? Problem rzadko leży w technologii. Automatyzacja niespójnych i nieuporządkowanych procesów sprawia jedynie, że błędy pojawiają się szybciej. Przeczytaj, dlaczego technologia nie naprawi firmy za Ciebie i jak mądrze przygotować się do wdrożenia rozwiązań AI, by przyniosły realne korzyści.

Ciemna strona AI: Treści dla dorosłych i ryzyko dla firm

Nowe badanie naukowe ujawnia, że szeroka dostępność treści dla dorosłych generowanych przez sztuczną inteligencję mogła doprowadzić do gwałtownego wzrostu przestępczości na tle seksualnym. Analiza szczegółowych danych o przestępczości, opublikowanych przez japońską Narodową Agencję Policji, wykazała, że w okresach szczytowego zaangażowania w materiały oznaczone jako wygenerowane przez AI i przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, odnotowano statystycznie istotny wzrost liczby gwałtów. Może to wskazywać na nadciągające ryzyko wizerunkowe i prawne dla firm dostarczających narzędzia oraz platformy dla tego typu treści.

Premium
Gdy firma rośnie, a zysk znika

laczego szybko rozwijająca się firma nagle traci marże, chociaż przychody notują historyczne rekordy? Przekonaj się, na czym polega problem „ziemi niczyjej” w ewolucji biznesu i sprawdź, dlaczego wdrożenie sztucznej inteligencji w nieuporządkowanej architektonicznie organizacji jest prostym przepisem na skalowanie chaosu.

Premium
Skalowanie AI dzięki adaptacyjnemu ładowi zarządczemu

Zastosowanie sztucznej inteligencji na szeroką skalę diametralnie zwiększa ryzyka biznesowe i wizerunkowe. Poznaj koncepcję adaptacyjnego ładu zarządczego – innowacyjnego podejścia, które wbudowuje mechanizmy kontroli bezpośrednio w procesy i struktury operacyjne firmy, chroniąc przed niewidocznymi, kaskadowymi błędami modeli uczących się.

Premium
Twórz wartość z generatywnej AI w skali całej organizacji

Jak skutecznie wdrażać generatywną sztuczną inteligencję w całej organizacji, unikając organizacyjnych silosów? Zobacz, dlaczego tradycyjne struktury decyzyjne zawodzą przy GenAI i dowiedz się, w jaki sposób innowacyjny twór zwany „kręgosłupem AI” pozwala łączyć kompetencje biznesowe oraz technologiczne, przynosząc firmom wymierny zwrot z inwestycji.

Premium
Strategia w cieniu AI. Gdy sprawy pilne wypierają ważne

AI zmienia sposób, w jaki firmy tworzą kampanie, analizują dane i docierają do klientów. Jednak największym ryzykiem nie jest brak wdrożenia nowych technologii, lecz wykorzystanie ich w sposób, który zwiększa produktywność kosztem przewagi konkurencyjnej. Liderzy muszą odpowiedzieć na pytanie: jak skalować działania marketingowe, nie tracąc tego, co czyni markę wyjątkową?

Premium
Jak liderzy uwalniają innowacyjność na pierwszej linii

Najlepsze innowacje ratujące jakość i efektywność często rodzą się na operacyjnej pierwszej linii. Sprawdź, dlaczego to średni szczebel zarządzania jest kluczem do ich uwolnienia.

Premium
Jak GenAI może – a jak nie może – pomóc w zarządzaniu wiedzą o klientach

Generatywna sztuczna inteligencja rewelacyjnie analizuje informacje o konsumentach, ale nie naprawi kultury Twojej firmy. Gdzie kończą się możliwości technologii?

Premium
Co prezesi muszą wiedzieć o suwerennej AI

Globalna skala AI zderza się z lokalnymi regulacjami prawnymi. Dlaczego strategia „suwerennej sztucznej inteligencji” to pilne zadanie dla prezesów, a nie tylko dla działu IT?

Premium
Dlaczego przejrzysta strategia ma znaczenie w erze cyfrowej

Technologie cyfrowe i AI znoszą bariery geograficzne, ale bez odpowiedniej strategii mogą pogłębiać nierówności w biznesie. Zobacz, jak uniknąć pułapki skalowania w globalnym świecie.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!