Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
BIZNES I TECHNOLOGIE
Polska flaga

Informatyka – w środku czy na zewnątrz?

2 kwietnia 2014 7 min czytania
Jakub Chabik

Streszczenie: W połowie lat 90. wiele przedsiębiorstw zaczęło przekazywać funkcje uznawane za niekrytyczne, w tym działy informatyki, zewnętrznym dostawcom w celu koncentracji na podstawowej działalności i redukcji kosztów. Początkowo przynosiło to oszczędności, jednak z czasem ujawniły się negatywne skutki: utrata wiedzy o procesach firmy, wydłużenie czasu wprowadzania nowych produktów oraz uzależnienie od dostawców IT. W efekcie przedsiębiorstwa stawały się zakładnikami relacji z dostawcami, tracąc kontrolę nad kluczowymi aspektami działalności.

Pokaż więcej

Baśń o outsourcingu

Opowieść o outsourcingu zaczyna się w połowie lat 90. Za sprawą doświadczeń wielkich koncernów oraz wspierających je firm konsultingowych na świecie rozpoczął się wielki ruch w kierunku oddawania elementów działalności przedsiębiorstwa zewnętrznym podmiotom. Motywacja brzmiała tak: funkcje niekrytyczne przedsiębiorstwo powinno przekazywać komuś innemu, koncentrując się na podstawowej działalności. Za taką uważano wszystko to, co wiąże się z produktem, cennikiem, pozycjonowaniem na rynku, marką oraz szeroko pojętym zarządzaniem relacjami z klientami. Na zewnątrz organizacji wywędrowały m.in.: call center, utrzymanie biura, obsługa faktur i płatności, często także kadry i płace. Tak wyrosła potęga firm indyjskich, dzisiaj pierwszoligowych graczy na światowym rynku usług, a w ostatnich latach beneficjentem tego trendu była Polska, gdzie zlokalizowano duże centra usług wspólnych dla światowych koncernów.

Za funkcję niekrytyczną uznawano także dział informatyki. Niezwiązany z podstawową działalnością przedsiębiorstwa, kosztowny, zasiedlony przez osoby powszechnie uważane za trudno komunikujące się z otoczeniem, nadawał się do tego idealnie. Oddanie informatyki na zewnątrz – najlepiej do jakiegoś dużego dostawcy, gwarantującego dojrzałość organizacyjną i odpowiedni efekt skali – wydawało się ruchem oczywistym. Alternatywnie, informatykę przekazywano do spółek wchodzących w skład tej samej grupy kapitałowej, które następnie dostarczały usługi dawnej firmie macierzystej.

Oszczędności pojawiały się szybko, przedsiębiorstwo koncentrowało się na podstawowej działalności, wszyscy byli zadowoleni. A przynajmniej do czasu.

Historia bez happy endu

Jednak żadna baśń nie trwa wiecznie i ta też nie trwała. Nie od razu, ale po pewnym czasie okazywało się, że wraz z informatyką oddano firmie zewnętrznej część wiedzy na temat działalności przedsiębiorstwa.

Wiele rzeczy, które wcześniej załatwiało się na telefon, wymagało zlecenia, po którym – co gorsze – przychodziła faktura. W trosce o oszczędności (których przecież wszyscy oczekiwali!) nowy właściciel działu informatyki dokonał redukcji etatów i ludzie, którzy znali nasz biznes, poszli pracować gdzie indziej. Na dodatek wprowadzenie nowych produktów i usług związanych ze zmianami w systemach informatycznych przeciągało się w nieskończoność, co dawało czas konkurencji na wyprzedzenie naszego przedsiębiorstwa. Zaś ceny stopniowo rosły – zwłaszcza pośrednie koszty związane ze zmianami systemów.

Słowem, przedsiębiorstwo okazało się być zakładnikiem relacji z dostawcą informatyki. W zamyśle miała być asymetryczna – to firma miała być zlecającym, a IT wykonawcą. A nagle okazało się odwrotnie – przedsiębiorstwo stało się petentem u dostawcy, a częściej − jednym z wielu petentów.

Oczywiście racjonalne byłoby skorzystanie z usług innego dostawcy, ale… często okazywało się to niemożliwe. I to z kilku powodów – przede wszystkim w firmie nie było już wiedzy, jak działają systemy; często też dostawca był właścicielem kodu źródłowego i wyznaczał zaporową cenę za sprzedaż praw do niego. Jak w tej sytuacji przekazać komuś innemu rozwój i opiekę nad systemem, do którego nie ma się prawa? Tylko poprzez wdrożenie nowego – a to wymagałoby ponadprzeciętnych inwestycji.

Jakby tego było mało, outsourcing wprowadził spory narzut związany z zarządzaniem relacją z dostawcą. Zlecenia, faktury, modyfikacje, rozliczenia, poziomy usług, umowy SLA itd. – tym wszystkim trzeba zarządzać. I to zarządzać umiejętnie, ze zrozumieniem zagadnień zarówno technicznych, jak i prawnych. Przedsiębiorstwo, które oddało cały dział IT, zwyczajnie pozbyło się kompetentnych osób, które reprezentowałyby je w takiej relacji.

Co więc poszło nie tak? Dlaczego po okresie fascynacji outsourcingiem mamy ponowny insourcing? Dlaczego np. ostatnio londyńska giełda na powrót połknęła swoich niegdysiejszych dostawców systemów i usług IT? Dlaczego Starbucks i Caterpillar, firmy bądź co bądź dalekie od rynku wysokich technologii, przejęły z powrotem wydzielony wcześniej dział IT? Dlaczego to samo robią firmy z branży energetycznej i handlowej? Czy więc outsourcing jest ślepą uliczką, chwilową modą, która się wkrótce skończy?

Wszystko jest dla ludzi

Odpowiedź brzmi: recepta na outsourcinginsourcing nie jest prosta. To nie jest kwestia oczywistych zaleceń: można oddać to, nie można oddać tamtego. Wprawdzie są pewne wskazówki i najlepsze praktyki, ale kierowanie się chwilowymi potrzebami jest zgubne – outsourcing czy insourcing informatyki to decyzje strategiczne. Nie można się kierować tzw. owczym pędem (wszyscy tak robią), a obietnice właściciela należy filtrować przez pryzmat racjonalności biznesowej. Fakt, że outsourcing jest racjonalny w USA czy Europie Zachodniej, nie oznacza, że musi tak być w Polsce.

To prawda, że działy IT sporo kosztują i przynajmniej część ich działań nie jest związana z podstawową działalnością przedsiębiorstwa. Prawdą jest także, że to w systemach informatycznych zaszyta jest wiedza o procesach w przedsiębiorstwie, w raportach znajdują się dane, które służą do podejmowania strategicznych decyzji, a w wielu biznesach jakość pracy infrastruktury i aplikacji bezpośrednio przekłada się na wyniki finansowe.

Kolejnym czynnikiem przemawiającym za insourcingiem jest bezpieczństwo systemów i danych. Kontrola nad nim jest znacznie łatwiejsza wewnątrz przedsiębiorstwa niż poza nim – umowy outsourcingowe tradycyjnie sprowadzają tę kwestię do prostych zdań, tymczasem zagadnienie jest bardzo złożone. Nikt nie chce utracić kontroli nad swoimi danymi albo znaleźć się w sytuacji, w której jego serwery służą do rozsyłania spamu lub tzw. wydobywania wirtualnej waluty (bitcoinów).

Następny argument za insourcingiem to duży koszt zarządzania relacją. Tworzenie i zarządzanie umową, przeglądanie SLA, prowadzenie sporów – to wszystko kosztuje czas i pieniądze. Czasami okazuje się, że lepiej ten czas poświęcić na coś, co przynosi wartość dodaną przedsiębiorstwu.

Rightsourcing

Scott Staples w tygodniku Information Week używa określenia rightsourcing. Oddajmy mu głos:Rightsourcing to zdroworozsądkowe podejście do tego, skąd powinny pochodzić usługi. Właściwa lokalizacja jest wypadkową ceny, jakości, dostępności utalentowanych ludzi oraz innych czynników. Rightsourcing łączy cele biznesowe i przewagi konkurencyjne, różne dla każdego przedsiębiorstwa, ze strategią sourcingu*. Nie ma jednego, uniwersalnego modelu.* Insourcing może sprawdzać się w jednych funkcjach, nie sprawdzać w innych.

Z pełną świadomością niedoskonałości prostych recept spróbujmy jednak wskazać pewne funkcje do outsourcingu oraz insourcingu.

Typowe funkcje IT oddawane na zewnątrz to:

  • helpdesk pierwszego poziomu,

  • utrzymanie standardowej infrastruktury informatycznej,

  • dostawa i utrzymanie standardowych systemów, nie stanowiących o przewadze konkurencyjnej przedsiębiorstwa (np. gospodarka własna, kadry i płace).

Typowe zadania podlegające insourcingowi to:

  • analiza wymagań użytkowników,

  • prowadzenie przedsięwzięć informatycznych i wdrożeń,,

  • zarządzanie architekturą,

  • zarządzanie ładem korporacyjnym (IT Governance),

  • dostawa i utrzymanie aplikacji krytycznych z punktu widzenia budowy i utrzymania przewag konkurencyjnych przedsiębiorstwa.

Kluczowe pytania

  • Do jakiego stopnia podstawowa działalność zależy od ciągłego działania środków informatycznych?

  • Ile wiedzy o produktach i usługach zaszyte jest w systemach?

  • Czy ta wiedza stanowi o przewadze przedsiębiorstwa?

  • Czy potrafimy odtworzyć ją w razie potrzeby?

  • Czy umiemy zarządzać relacją z dostawcą?

  • Czy przedsiębiorstwo pozostanie w posiadaniu własności intelektualnej wypracowanej w firmie?

  • Czy nasz personel biznesowy ma dostatecznie dobrą ogólną wiedzę o systemach, żeby w razie potrzeby przekazać ją innemu dostawcy?

Nie ma jednej recepty, jednak racjonalne, zdroworozsądkowe podejście to jedyne wyjście na drodze do dobrej decyzji.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Jak Nespresso integruje zrównoważony rozwój z modelem biznesowym

Czy zrównoważony rozwój wymaga odrębnego uzasadnienia finansowego? Dla Nespresso odpowiedź jest prosta: ekologia to nie kosztowny dodatek, lecz fundament strategii. Dowiedz się, jak globalny lider redefiniuje relacje z rolnikami, wdraża bioróżnorodność i bierze pełną odpowiedzialność za cykl życia swoich produktów, by zabezpieczyć biznes na nadchodzące dekady zmian klimatycznych.

AI w biznesie Pułapka taniego AI. Dlaczego firma bez ludzi to biznesowy błąd?

Większość projektów AI nigdy nie trafia do produkcji. Dlaczego firmy utknęły w fazie eksperymentów i jak mogą zamienić sztuczną inteligencję w źródło realnych oszczędności oraz przewagi konkurencyjnej? O tym opowiada Udo Sglavo.

Kiedy pracownicy toną w nadmiarze zmian

Liderzy zazwyczaj skupiają się na operacyjnej mechanice zarządzania zmianą, zapominając o kluczowym fundamencie – ludziach, którzy bezpośrednio jej doświadczają. Kiedy organizacja narzuca zbyt szybkie i chaotyczne tempo innowacji, pracownicy tracą zaangażowanie, a procesy wdrażania kończą się porażką. Dowiedz się, jak skutecznie przeprowadzić firmę przez transformację, chroniąc strategiczne zasoby i wydolność swojego zespołu.

Dlaczego zarządy nie widzą we mnie wizjonera?

Zastanawiasz się, dlaczego mimo wieloletniego doświadczenia i głębokiego zrozumienia biznesu, awans na najwyższe stanowiska wciąż omija Cię szerokim łukiem? Często problemem nie jest rzeczywisty brak strategicznego myślenia, lecz nieumiejętność jego odpowiedniego komunikowania. Dowiedz się, jak przestać koncentrować się wyłącznie na operacyjnych konkretach i zacząć skutecznie sygnalizować swoje wizjonerskie podejście.

Sztuczna inteligencja i pułapka zależności poznawczej

Czy sztuczna inteligencja zagraża naszej zdolności do samodzielnego myślenia? Andrew Palmer, redaktor „The Economist”, opowiada o wdrażaniu AI w rygorystycznym środowisku medialnym, pułapce „zależności poznawczej” i algorytmach, które wkrótce mogą przejąć procesy rekrutacyjne. Poznaj podejście do technologicznej rewolucji, w którym kluczem pozostaje krytyczny nadzór człowieka i zarządzanie oparte na faktach.

Multimedia
Depresja u ludzi sukcesu. Jak ją diagnozować i mądrze leczyć?

Czy depresja to tylko smutek i brak silnej woli? W najnowszym odcinku podcastu Klaudii Knapik Zdrowie Lidera prof. Piotr Gałecki obala największe mity na temat tej choroby. Dowiedz się, jak rozpoznać wysokofunkcjonującą depresję u liderów, dlaczego ciało reaguje fizycznym bólem na przewlekły stres i jak nowoczesna medycyna pomaga odzyskać biologiczną równowagę.

Dlaczego firmy nie muszą ciąć etatów z powodu sztucznej inteligencji

Czy masowe zwolnienia w erze sztucznej inteligencji to biznesowa konieczność, czy może fatalny w skutkach błąd? Andrew Winston przekonuje, że organizacje opierające się presji zastępowania młodych talentów algorytmami nie tylko skutecznie zabezpieczą swoją przyszłość i lejek kadrowy, ale też zyskają potężną przewagę strategiczną nad bardziej krótkowzroczną konkurencją.

Multimedia
Kto ukradł narrację o AI? Ograniczenia LLM-ów, o których milczą giganci

W debacie o sztucznej inteligencji ton nadają dziś wielkie korporacje, nierzadko uciekając się do marketingowej propagandy. Zamiast ulegać wizjom bezwarunkowego dobrobytu, liderzy biznesu powinni spojrzeć na algorytmy z chłodnym dystansem. O tym, jak odzyskać strategiczną wyobraźnię i gdzie leżą prawdziwe limity AI, opowiada analityk foresightu strategicznego Bartosz Frąckowiak.

Zasady przywództwa: Jak procentuje inspiracja

Zarządzanie organizacją, w której zespół inspiruje wywierany wpływ, przynosi znacznie lepsze rezultaty niż poleganie wyłącznie na motywacji finansowej. Poznaj doświadczenia liderów z Haas School of Business oraz Trinity Business School, którzy z sukcesem wdrożyli ogólnofirmowe zasady przywództwa. Dowiedz się, jak inkluzywny proces kształtowania tych wartości buduje zwinność organizacyjną i stanowi fundament pod transformację biznesu.

AI Act: Dlaczego polskie innowacje uciekają z Europy (i jak to zatrzymać)

Adopcja AI w Polsce rośnie szybciej niż w wielu dojrzałych gospodarkach. Problem w tym, że wraz z nią rośnie koszt regulacji, niedobór kompetencji „tam, gdzie trzeba” i ryzyko ucieczki najbardziej obiecujących firm za granicę.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!