Technologie w służbie człowieka

Wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań w firmie powinno zostać poprzedzone rozpoznaniem problemu, który mają rozwiązać. Warto również, aby były dopasowane do specyfiki danego biznesu.

MIT: Posługują się państwo terminem „Human Centric Innovation”. Na czym polega ta idea i co w praktyce oznacza takie podejście?

Dariusz Kwieciński: Koncepcja, o której mowa, wywodzi się z Japonii, gdzie technologia jest na bardzo wysokim poziomie. Również zakres jej asymilacji jest zdecydowanie wyższy niż w Europie. Główną ideą tej filozofii jest postawienie człowieka w centrum zainteresowania. Oznacza to, że innowacyjne narzędzia w miejscu pracy mają służyć przede wszystkim jemu. Mają pomagać mu w wykonywaniu codziennych obowiązków zawodowych.

Dariusz Kwieciński

Z tego względu wszelkie rozwiązania technologiczne powinny być tworzone zgodnie z duchem idei „co-creation”, czyli współtworzenia. Mowa o kreowaniu narzędzi, które będą odpowiadały na rzeczywiste problemy. W wyniku czego będą one zawsze w pewien sposób niepowtarzalne, bo dopasowane do konkretnych potrzeb i możliwości. Warto zaznaczyć, że koncepcja „Human Centric Innovation” (HCI) czasami ewoluuje właśnie w stronę „co-creation”.

A jak to wygląda w rodzimych firmach, czy tam również można zauważyć zwrócenie się w kierunku technologii, która ma pomóc zatrudnionym w ich pracy?

Polscy przedsiębiorcy zaczynają dostrzegać korzyści płynące z podejścia „Human Centric Innovation”. Jednak należy podkreślić, że wciąż istnieje bariera przed innowacjami i przed przyznaniem się do tego, że w firmie istnieje problem, który należy rozwiązać. Mamy również tendencje do tego, aby rozpoczynać rozmowy biznesowe od kwestii związanych z kosztami – to tzw. model amerykański. Natomiast w podejściu HCI kluczowe jest sprawdzenie, jakie potrzeby technologiczne ma dana firma, a dopiero później rozmawiamy o pieniądzach. Z naszego doświadczenia wynika, że ci, którzy zdecydowali się na taki model wprowadzania zmian, są z niego zadowoleni i doceniają tego typu podejście.

Zauważamy również, że coraz więcej osób przekonuje się do automatyzacji powtarzalnych czynności w miejscu zatrudnienia. Powoli mija obawa przed tym, że robotyzacja pozbawi ludzi pracy. W jej miejsce pojawia się myślenie, że może ją znacznie ułatwić.

Na fakt, że firmy zaczynają coraz śmielej otwierać się na innowacje czy współpracę z innymi przedsiębiorcami, wpływa również tzw. rynek pracownika. Od dłuższego czasu mówi się o problemie z pozyskaniem wartościowych kadr informatycznych. Jednak dopiero od niedawna właściciele firm coraz głośniej podkreślają, że ludzie nie chcą u nich pracować ze względu na zbyt niskie, ich zdaniem, wynagrodzenie. Oczywiście wynika to z faktu, że liczba osób z wiedzą informatyczną jest w Polsce ograniczona. Natomiast apetyt na ich zatrudnianie rośnie, choćby w prężnie rozwijających się centrach usług.

Jakie, prócz problemów związanych z pozyskaniem specjalistów IT, są obecnie największe wyzwania stojące przed firmami działającymi w cyfrowym świecie i takimi, które pretendują do takiego miana?

Aby odpowiedzieć precyzyjnie na to pytanie, należy spojrzeć odrębnie na rynek dużych graczy i sektor SMB. W korpora­cjach otwartość na zmianę i zaufanie do technologii są zdecydowanie większe niż w przypadku małego i średniego biznesu. Z drugiej strony w dużych przedsiębiorstwach wyzwaniem jest upraszczanie modeli biznesowych. Tutaj ten strach przed wprowadzaniem nowoczesnych rozwiązań jest związany z wielkością tych organizacji i pracą, którą należy wykonać podczas procesu transformacji.

Natomiast rynek SMB hamuje tradycyjny model zarządzania firmą, w którym decyzyjność jest bardzo często jednostronna. Właściciele tego typu przedsiębiorstw niejednokrotnie pracują według swojej idei, która nie zakłada konsultowania decyzji biznesowych z pracownikami.

Znamy również przykłady przedsiębiorstw, które chcą się rozwijać i pójść w kierunku cyfryzacji, ale są też takie, które się tego boją. Innowacje postrzegają jako zło konieczne, bez których nie mogliby się utrzymać na konkurencyjnym rynku. Warto podkreślić, że o ile w krótkim okresie ignorowanie technologii jest możliwe, o tyle w długoterminowej perspektywie takie działanie może przysporzyć nie lada problemów – także związanych z rentownością firmy.

W takim razie, które z dostępnych rozwiązań technologicznych można uznać za niezbędne do prowadzenia firmy we współczesnym świecie – tak aby pozostać konkurencyjnym?

Po pierwsze, na odsiecz przychodzą tutaj wszelkie rozwiązania chmurowe, gdyż poziom inwestycji w nie nie jest wysoki. Dzięki nim każda firma może funkcjonować na takim samym poziomie co przedsiębiorstwo, które przez wiele lat inwestowało w technologie IT. Jeśli chodzi o mały biznes, tu najbardziej istotna wydaje się być optymalizacja. Natomiast dla dużych graczy jest to z pewnością elastyczność.

Kolejnym rozwiązaniem, na które warto zwrócić uwagę, jest Big Data, czyli zbiory danych. Współcześnie niemal każda firma posiada jakieś cyfrowe informacje. Według mnie, wygrają ci, którzy dostrzegą ten potencjał i będą w stanie je przetwarzać i analizować.

Następny obszar to szeroko rozumiana automatyzacja. Jest ona niezbędna szczególnie w przedsiębiorstwach, gdzie wykonuje się dużo pracy manualnej. Dzięki wprowadzeniu robotyzacji zwiększamy efektywność i odcinamy się od błędów.

Ostatnim i chyba najważniejszym elementem, na który musi zwrócić uwagę każdy właściciel firmy – bez względu na jej wielkość – jest cyberbezpieczeństwo. I o ile duże organizacje to rozumieją, mniejsze jeszcze nie zawsze. Najprostszym krokiem w tym kierunku wydaje się być posiadanie antywirusa oraz terminali, na których nie ma żadnych danych. Również tutaj z pomocą przychodzi nam chmura, która jako usługa gwarantuje użytkownikom szereg różnych zabezpieczeń, których nie trzeba wprowadzać samodzielnie.

Przyjrzyjmy się zatem bliżej idei cloud computingu. Jakiego typu chmury są obecnie dostępne na rynku? Która z nich będzie najbardziej odpowiednia do warunków biznesowych?

Wyróżniamy trzy rodzaje chmur: prywatną, hybrydową i publiczną. Ostatnia z wymienionych jest często mylnie postrzegana jako ta, która posiada niskie standardy. Tak naprawdę chodzi o to, że wszystko, co rozumiemy jako cloud computing, znajduje się poza firmą – w przeciwieństwie do chmury prywatnej, gdzie całe zasoby są obecne w przedsiębiorstwie. Warto tutaj podkreślić, że daje ona organizacjom bardzo dużo możliwości. Należy wymienić chociażby sposobność korzystania z zasobów przez poszczególne zespoły i kontrolowanie kosztów związanych z konsumowaną mocą obliczeniową. Z drugiej jednak strony ten typ chmury nie oferuje elastyczności, która jest charakterystyczna dla rozwiązania hybrydowego.

Z moich obserwacji wynika, że polscy przedsiębiorcy wykazują największe zainteresowanie właśnie tym ostatnim typem chmury, który łączy w sobie cechy prywatnej i publicznej. Wynika to z faktu, że w dużych przedsiębiorstwach wciąż trwałe jest przekonanie, że systemy główne powinny pozostać w zasobach wewnętrznych. Równolegle widoczna jest otwartość na umiejscowienie tzw. zasobów niekrytycznych poza firmą.

Warto podkreślić, że nie istnieje jedna definicja chmury, ze względu na możliwość jej dostosowania do różnych modeli biznesowych i zastosowania w wielu obszarach technologicznych. Można zatem stwierdzić, że jest to rozwiązanie dla każdego.

Rozmawiała: Aleksandra Jokai