„Tajemna wiedza” zwana transformacją

Sukces cyfrowej transformacji tkwi w zrozumieniu, że nie stoją za nią technologie, tylko ludzie.

Starożytni Grecy opracowali koncepcję filozoficzną zwaną gnozą. Odnosiła się ona do tajemnej wiedzy, której posiadanie pozwalało na osiągnięcie oświecenia. Naturalnie dostęp do niej mieli wybrańcy, zajmujący uprzywilejowaną pozycję nad tymi, którzy jej nie posiedli. 

Cyfrowa gnoza nie tylko dla wybrańców

Obecnie wielu właścicieli firm w podobny sposób podchodzi do kwestii cyfrowej transformacji. Wierzą, że droga do udanej zmiany organizacyjnej wymaga owej tajnej wiedzy, którą posiadają najczęściej pracownicy firm technologicznych. Przedsiębiorstwa, które nie dostąpiły cyfrowej gnozy będą natomiast pozbawione zdigitalizowanej przyszłości.

Tymczasem udana transformacja nie wymaga tajemnej czy rozszerzonej wiedzy, a raczej chęci i gotowości do zmiany.

Nadszedł czas na cyfrową transformację

Aby dokonać cyfrowej transformacji firmy muszą być gotowe na podjęcie świadomego wysiłku. Zmiana organizacyjna powinna być wówczas priorytetowa. Dlatego, jeśli Twoje przedsiębiorstwo oczekuje namacalnych dowodów z rynku, że takie działanie się opłaca, możesz obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku. Innymi słowy, zanim zobaczysz rezultaty u konkurencji, na wprowadzanie transformacji może być już za późno. 

To, że cyfrowa transformacja nie wymaga tajemnej wiedzy, nie oznacza, że przeprowadzenie jej będzie łatwe i szybkie. Dopomina się ona wielu przemyśleń, a często nawet zmiany planu biznesowego firmy. Aczkolwiek nie warto przekształcać wszystkiego na raz, gdyż udana zmiana nie jest wysiłkiem jednorazowym. To proces, w którym kluczowa staje się elastyczność – myślenia i organizacyjna – co pozwala na szybką reakcję na cyfrowe trendy.

Lider transformacji podąża drogą ku zwinności

Warto zacząć od znalezienia tzw. punktów bólu. Dokłada analiza bieżącej działalności firmy w porównaniu z cyfrowym ideałem – celem, który chcemy osiągnąć – może dać wgląd w największe bariery, nad którymi należałoby zacząć pracę. Nie wystarczy, by liderzy transformacji, naciskali na to, aby organizacja była bardziej zwinna (ang. Agile). Chodzi bardziej o podpowiedź, w jaki sposób można dojść do owej zwinności, jakie czynniki to blokują oraz wskazanie konkretnych działań im zapobiegających. Dlatego do rozpoczęcia całego procesu mogą być potrzebni zewnętrzni eksperci. Zanim jednak wybierzemy właściwego kooperanta, warto wiedzieć jakie pytania należy zadać liderowi zmiany.

O co zapytać specjalistę ds. cyfrowej transformacji?

1.      O technologie związane z cyfrową transformacją

Ważne jest, aby rozumieć różnicę pomiędzy transformacją cyfrową a digitalizacją. Ta pierwsza ma za zadanie wspieranie strategii organizacji. Z tego względu każda firma musi wiedzieć, w jakim kierunku chce podążać i jaki ma cel.  

–  Dopiero wówczas, my, jako specjaliści ds. oprogramowania wspierającego zarządzanie przedsiębiorstwa, możemy odpowiedzieć na pytanie, jaki system będzie odpowiedni do wspomagania działań transformacyjnych – podpowiada Rafał Orawski, prezes zarządu BPSC.

Pierwszym krokiem w kierunku transformacji cyfrowej może być digitalizacja obszarów, z którymi firma ma problem bądź chce je usprawnić.

Warto jednak podkreślić, że nie są to tożsame działania. Należy przy tym pamiętać, że transformacja cyfrowa może być przeprowadzana etapami – o ile mamy przygotowany całościowy plan jej realizacji. – Warto mieć także świadomość, że przedsiębiorstwo, które chce utrzymać się na rynku, nie uniknie jej – uważa ekspert.

2.      O dostosowanie swojego modelu biznesowego do transformacji

W Polsce istnieje wiele firm, które są w trakcie przeprowadzania transformacji cyfrowej i które w pewnym stopniu zainwestowały już w innowacyjne rozwiązania technologiczne. Jednak cele, które przed sobą stawiały nie zostały osiągnięte. – Powodem takiego stanu rzeczy może być brak dostosowania swojego modelu biznesowego i operacyjnego do świata cyfrowego – zauważa Jarosław Gabryś, menedżer w warszawskim oddziale A.T. Kearney.

Jako przykład niech posłuży nam branża telekomów, gdzie firmy mają przeważnie bardzo szerokie portfolio produktowe. Jeśli w całości przedstawią je na swojej stronie internetowej, klient nie ma szans na wybranie odpowiedniego produktu dla siebie. Liczba opcji wyboru musi być zatem zdecydowanie mniejsza. W innym wypadku konsument nie skorzysta z cyfrowych zakupów, na rzecz wizyty w sklepie stacjonarnym, gdzie ktoś mu doradzi.

Uproszczenie procesów oraz portfolio produktowego pozwala przeprowadzić transformację cyfrową znacznie szybciej i niejednokrotnie o połowę niższym kosztem.

Ponadto, w firmach z długoletnią historią, które są na etapie digitalizacji swojej oferty, bardzo często zauważalna jest konkurencyjność występująca pomiędzy kanałami tradycyjnymi, a cyfrowymi. – W sklepach fizycznych niejednokrotnie jest ona bardziej atrakcyjna dla kupujących, co więcej z realnym sprzedawcą mogą jeszcze negocjować. Dlatego warto aby oferta, wychodząca pod jedną marką, była spójna – podpowiada Jarosław Gabryś.

3.      O wykorzystanie talentów wewnątrz organizacji

Proces transformacji cyfrowej może być niepokojący dla wielu osób. Ludzie boją się sztucznej inteligencji. Jednak ten strach można wykorzystać w pozytywny sposób. O ile będzie on motywatorem do poznawania tych nowych technologii i nauki – w jaki sposób się nimi posługiwać.

To pracownik musi chcieć podążać za tymi zmianami i przejść na nowy tok myślenia, tzw. lifelong learning (uczenie się przez całe życie).  – Z naszych obserwacji wynika, że zatrudnieni są gotowi na te zmiany, oni chcą się dostosować i przejść wraz z firmami tę cyfrową transformację – mówi Joanna Pruszyńska – Witkowska, współzałożycielka Coders Trust Polska.

Myślenie, że w dobie rynku pracownika, osoby bez zdolności informatycznych znajdą prace – jest błędne. Myślenie, że osoba, która pracowała w jednej firmie przez dekadę, po zdobyciu tych umiejętności wewnątrz przedsiębiorstwa, zmieni pracodawcę – również.

Współcześni pracodawcy oczekują, że będą w stanie bez problemu pozyskać z polskiego ryku specjalistów, najczęściej z branży IT – bo tych talentów obecnie brakuje najbardziej. Rzeczywistość prezentuje się jednak z goła inaczej. W wielu firmach są stanowiska, które przez rok pozostają bez obsadzenia. Pracodawcy nie chcą zatrudniać juniorów – dopiero wchodzących na rynek pracy bądź posiadających niewielkie doświadczenie. Mówią takim osobom, aby wrócili do nich gdy popracują w branży rok lub dwa.

Oczywiście korporacje oferują staże studenckie podczas wakacji – co jest bardzo dobrą praktyką. Jednak tym samym nie zwracają uwagi na osoby, które chcą pozostać na rynku pracy i się przebranżowić. To im należą się (również) te staże i możliwości.

– Gdy w firmie jest przeprowadzana transformacja cyfrowa, a co za tym idzie wiele procesów podlega automatyzacji – rozpoczynają się masowe zwolnienia. Uważam, że zamiast pozbawiać ludzi pracy należałoby im dać szansę na zdobycie nowych umiejętności i sprawdzenie się w nowych warunkach. Na rynku nie ma obecnie tysięcy gotowych do pracy specjalistów z branży IT. Trzeba ich dopiero wyszkolić – stworzyć staże i praktyki dla juniorów, czyli osób, które się przebranżowiły – apeluje Joanna Pruszyńska – Witkowska.

Transformacja cyfrowa to ciągła zmiana

Transformacja cyfrowa nie uda się bez odpowiednich podstaw technologicznych. Warto jednak mieć na uwadze słowa ekspertów, którzy podkreślają, że najważniejszy w tym procesie jest przede wszystkim człowiek. Zmiana podejścia pracowników – ze zbierania doświadczeń na ciągłe uczenie się – jest w organizacjach przyszłości kluczowa. Dzięki temu firmy mają szansę na rozwój i efektywną odpowiedź na gwałtownie zmieniające się potrzeby rynku.