Sztuczna inteligencja połączy się z naszym mózgiem

Jak sztuczna inteligencja zmieni nasze życie? Jeśli weźmiemy pod uwagę wizję Elona Muska, którą przedstawił podczas prezentacji firmy Neuralink w San Francisco, możemy śmiało stwierdzić, że zaimplementowanie AI na masową skalę będzie przełomowym momentem w dziejach ludzkości. A jeśli wejdziemy z nią w symbiozę, istnieje szansa na to, że staniemy się… nieśmiertelni.

Neuralink to firma stworzona przez Elona Muska, która pracuje nad skonstruowaniem interfejsu mózg-maszyna (ang. brain-computer interface; BCI). Tego typu symbioza może w przyszłości pozwolić ludziom nie tylko na zapisywanie swoich wspomnień w postaci danych. Będzie to potencjalny sposób na komunikowanie się z bliskimi, przeszukiwanie sieci, słuchanie muzyki, oglądanie filmów, a także interakcji z AI, z którą będziemy połączeni.

Mózg bez tajemnic

Neuralink nie ma jeszcze gotowego produktu, więc trudno mówić o konkretach. Jednak aby zrozumieć samą koncepcję, przejdźmy wpierw do informacji o tym, jak działa mózg.

Pierwsza rzecz, jaką należy wiedzieć, to fakt, że jest to bardzo skomplikowany organ i tak naprawdę wiemy na jego temat wciąż niewiele. Udało nam się jednak zidentyfikować różne jego obszary i dowiedzieć się, za co są one odpowiedzialne.

W dużym uproszczeniu: nasz mózg dzieli się na dwie części: układ limbiczny – odpowiedzialny za nasze pierwotne potrzeby, takie jak jedzenie czy seks; oraz korę mózgową – odpowiedzialną za tzw. funkcje wyższe, takie jak rozumowanie przestrzenne czy świadome myślenie. Ponadto wiemy, które części kory ruchowej poruszają dane części ciała, a które elementy kory somatosenorycznej odbierają zmysły.

Ta wiedza pozwala naukowcom m.in. na określenie, w którym miejscu zaimplantować współczesne BCI, aby np. sparaliżowani pacjenci mogli poruszać robotyczną kończyną („przymocowaną” do ciała). Jak to działa? Pacjent myśli o poruszeniu ręką, w jego mózgu tworzy się wówczas sygnał nerwowy, który odbiera BCI. Następnie komenda jest wykonywana przez maszynę.

Potrafimy również wysłać informację sensoryczną (za pośrednictwem komputera), co prawda jeszcze nie bezpośrednio do mózgu, ale np. do ślimaka w uchu. Dzięki temu głuchoniemi słyszą.

Sztuczna inteligencja – zagrożenie dla ludzkości?

Warto zauważyć, że opisywane metody zastosowania BCI odnoszą się wyłącznie do jednego rodzaju interakcji mózgu z maszyną. Zatem interfejs wchodzi w reakcję wyłącznie z tą częścią mózgu, która jest odpowiedzialna za konkretne działania naszego organizmu. Neuralink pragnie stworzyć interfejs działający holistycznie.

Oznacza to, że jeśli projekt Muska powiedzie się, BCI będzie w stanie przesyłać i odbierać sygnały z dowolnej części mózgu. Wówczas stalibyśmy się cyborgami. Chodzi przede wszystkim o zwiększenie przepustowości mózgu, co umożliwi osiągnięcie symbiozy człowieka z inteligencją maszyny.

Moment, w którym AI wyprzedza ludzką inteligencję, jest wizją, która budzi niemały strach. Potwierdza to m.in. mnogość futurystycznych filmów, seriali i gier o tej tematyce, jak choćby Detroit czy oczekiwany przez fanów CD Project Cyberpunk 2077.

W końcu sztuczna inteligencja uczy się niejako od siebie samej, a więc możliwym jest, że będzie „przyswajała wiedzę” po prostu lepiej od nas – ludzi. Musk uważa zatem, że jeśli bylibyśmy symbiotycznie połączeniu ze sztuczną inteligencją, nie byłaby ona inna od nas, bo byłaby po prostu nami.

Elon Musk pracuje nad AI

Jak czytamy w białej księdze Neuralinku większość współczesnych urządzeń stosowanych do długoterminowego rejestrowania neuronów (czyli sygnałów elektrycznych „wychodzących” z naszego mózgu) składa się z metali lub innych półprzewodników. Jednak ze względu na swoją charakterystykę (niedopasowywanie się, sztywność) ich funkcjonalność jest mocno ograniczona. Nie są również długowieczne.

Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, posiadanie zasilanego elektrycznie urządzenia wewnątrz czaszki, z którego wydobywają się kable, nie jest raczej na liście marzeń większości ludzi.

Alternatywną metodą jest zastosowanie wieloelektrodowych sond polimerowych, które są cienkie i elastyczne i które, jak czytamy, powinny zapewniać większą biokompatybilność. Jedyna ich wada to giętkość. Nie są na tyle sztywne, aby bezpośrednio wprowadzać je do mózgu.

Jak zatem Neuralink planuje poradzić sobie z tymi barierami? Po pierwsze, stawia na skalowanie systemu BMI, który ma cechować się dużą przepustowością. Po drugie, firma skonstruowała układy małych i elastycznych „nici”. Na jednej matrycy znajdziemy aż 3072 elektrody rozmieszczone w 96 wątkach. Po trzecie, w związku z tym, że wspomniane elektrody ciężko wprowadzić do mózgu ze względu na ich giętkość, naukowcy z Neuralinku zbudowali neurochirurgicznego robota, zdolnego do wprowadzania sześciu „nici” (192 elektrod) na minutę.

Jak czytamy w białej księdze: „każda nić może być indywidualnie wprowadzona do mózgu z mikronową precyzją w celu uniknięcia unaczynienia powierzchni i ukierunkowania na określone obszary mózgu”. Sam proces wprowadzania elektrod przypomina szycie cienką nicią za pomocą zaawansowanej maszyny.

Interfejs wciąż nie jest bezprzewodowy, ale docelowo kable mają zniknąć. Obecnie eksperymenty prowadzone są przede wszystkim na szczurach, jednak firma ma nadzieję, że na początku przyszłego roku uda się rozpocząć testy również na ludziach. Neuralink czeka na zgodę Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA).