Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Ekspansja zagraniczna

W jaki sposób zamożny Polak może inwestować na zagranicznych rynkach?

1 listopada 2006 15 min czytania
Łukasz Świerżewski

Streszczenie: Zamożni Polacy mają kilka możliwości inwestowania na zagranicznych rynkach: MIT Sloan Management Review Polska Inwestycje krajowe (on-shore): Korzystanie z produktów oferowanych przez polskie instytucje finansowe, takich jak fundusze inwestycyjne lokujące środki za granicą. Jednakże, dostępność niektórych instrumentów może być ograniczona, a doradztwo nie zawsze spełnia oczekiwania klientów. MIT Sloan Management Review Polska Inwestycje zagraniczne (off-shore): Zakładanie rachunków w międzynarodowych bankach zlokalizowanych w centrach finansowych, takich jak Genewa, Londyn czy Luksemburg. To rozwiązanie daje dostęp do szerszej gamy instrumentów finansowych, ale może wiązać się z wyższymi kosztami i koniecznością spełnienia dodatkowych wymogów formalnych. MIT Sloan Management Review Polska Wybór odpowiedniej metody zależy od indywidualnych potrzeb inwestora, jego doświadczenia oraz oczekiwań co do poziomu doradztwa i dostępnych instrumentów finansowych.

Pokaż więcej

Zamożni Polacy coraz częściej interesują się możliwościami inwestycyjnymi dostępnymi na światowym rynku finansowym. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, działające w Polsce instytucje finansowe starają się włączać do oferty produkty pozwalające na inwestowanie za granicą. O polskiego klienta zabiegają też zagraniczne instytucje niezarejestrowane w Polsce. Jakie są rzeczywiste możliwości inwestowania na światowym rynku dostępne dla polskiego zamożnego inwestora?

Globalizacja portfela inwestycyjnego staje się dziś wyzwaniem także dla polskich właścicieli prywatnych fortun. Bankowcy, doradcy klienta i finansiści zauważają, że świadomość możliwości inwestowania za granicą i potrzeba dywersyfikacji portfela są coraz powszechniejsze nie tylko wśród nielicznej garstki najzamożniejszych, lecz także wśród tych przedsiębiorców i menedżerów, którzy dysponują środkami o wartości kilku milionów złotych. Aleksander Jawień, prezes Investment Fund Managers, butiku inwestycyjnego oferującego możliwość budowy portfela opartego na funduszach obecnych na całym świecie, dostrzega, że zamożni klienci współpracujący z jego firmą chcą dziś inwestować globalnie. Są wśród nich tacy, którzy decydują się na strukturę portfela, w której 60% – 70% stanowią inwestycje międzynarodowe. Zainteresowanie inwestycjami międzynarodowymi ze strony polskich zamożnych klientów potwierdza też Piotr Łakomski, dyrektor departamentu bankowości prywatnej Fortis Bank Polska. Ten międzynarodowy bank od niedawna tworzy w Polsce pion private banking, który ma koncentrować się na obsłudze klientów dysponujących co najmniej 1 mln euro aktywów inwestycyjnych. Piotr Łakomski zauważa, że takie osoby czują się bezpieczniej, posiadając aktywa także poza granicami kraju, a dodatkowo poszukują tam nowych, ciekawych i zaawansowanych możliwości inwestycyjnych. Oczekują więc od banku pomocy, doradztwa i wiedzy na temat rynku, a nie tylko sprzedaży produktów. Oczekują wreszcie, że instytucja finansowa będzie w stanie przedstawić im szeroki wachlarz możliwości inwestycyjnych na całym świecie. Włodzimierz Bogucki, właściciel Vindigo Capital Partners, firmy doradztwa inwestycyjnego zarejestrowanej w Szwajcarii, dostrzega trzy główne przyczyny wzrostu zainteresowania inwestycjami zagranicznymi wśród zamożnych Polaków:

  • Bieżąca sytuacja na lokalnym rynku kapitałowym. Długotrwała hossa na warszawskiej giełdzie sprawiła, że inwestorzy obawiają się możliwości odwrócenia trendu. Równocześnie lokalny rynek finansowy nie oferuje szerokiego wachlarza alternatywnych możliwości inwestycyjnych.

  • Długoterminowe trendy makroekonomiczne, w wyniku których doszło do stopniowego spadku inflacji w Polsce, a co za tym idzie – stóp procentowych. W rezultacie bezpieczne lokaty i obligacje oferują dziś stopy zwrotu porównywalne z osiąganymi na dojrzałych rynkach. Równocześnie przychody kapitałowe uzyskiwane w Polsce nie są już zwolnione z opodatkowania.

  • Sytuacja polityczna i klimat dla przedsiębiorczości. Włodzimierz Bogucki przekonuje, że niestabilna sytuacja polityczna w Polsce nie pozostaje bez wpływu na decyzje osób o lokowaniu swojego kapitału.

Wielu zamożnych Polaków rozpoczyna obecnie inwestowanie na światowych rynkach. Jan Ziemecki, wiceprezes Global Private Client Group w Merrill Lynch w Luksemburgu, podkreśla, że większość jego polskich klientów to przedsiębiorcy aktywnie działający w biznesie. W ich przypadku najważniejsze potrzeby finansowe ściśle wiążą się z prowadzoną działalnością. Szukali więc kredytów pod zastaw akcji publicznych, pragną zastawić akcje niepubliczne, pozyskać środki na eksport, kupić opcje na surowce itp. Dopiero na drugim miejscu znalazły się ich potrzeby prywatne, dotyczące osobistego kapitału. Zdaniem Jana Ziemeckiego, często okazuje się, że choć ci przedsiębiorcy są fachowcami w dziedzinie biznesu, to w zakresie finansów osobistych mają bardzo niewielką wiedzę. Nie znają zasad międzynarodowej dywersyfikacji portfela, nie korzystają wreszcie z bardzo popularnych wśród zamożnych osób na świecie rozwiązań, takich jak: fundacje zagraniczne, trusty czy holdingi zakładane w Luksemburgu lub na Cyprze. Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI, którego oferta skierowana jest do zamożnych osób, także zauważa wśród klientów zainteresowanie skorzystaniem z nowych możliwości inwestycyjnych, któremu towarzyszy brak wiedzy na temat budowy międzynarodowej strategii inwestycyjnej i często obawa przed utratą kontroli nad własnymi środkami.

Możliwości inwestycji wciąż się zwiększają

Wzrostowi zainteresowania inwestycjami zagranicznymi ze strony zamożnych Polaków towarzyszy stałe poszerzanie międzynarodowych możliwości dostępnych dla polskiego inwestora. Rafał Płókarz, dyrektor Biura Bankowości Prywatnej i Inwestycyjnej w Banku BPH, który od wielu lat obserwuje rozwój rynku private banking w Polsce, uważa, że można wyróżnić trzy etapy otwierania się międzynarodowego rynku finansowego dla inwestorów z Polski. W pierwszym etapie, pod koniec lat 90., banki uczyły się wdrażać produkty pozwalające zamożnym klientom inwestować na rynkach zagranicznych, takie jak euroobligacje czy lokaty dwuwalutowe. Wówczas też pierwsze biura maklerskie wprowadziły możliwość inwestowania na giełdach zagranicznych poprzez rachunki maklerskie oraz pojawiły się pierwsze polskie fundusze inwestujące za granicą. Drugi etap globalizacji polskiego rynku inwestycji prywatnych rozpoczął się w 2002 roku wraz z liberalizacją prawa dewizowego, pozwalającą inwestorom na swobodne lokowanie środków poza granicami Polski. Do dziś pozostały jednak pewne obostrzenia i osoby posiadające rachunki w Luksemburgu czy Szwajcarii wciąż mają obowiązek raportowania na ich temat do Narodowego Banku Polskiego. W drugim etapie istotny był także proces dostosowania polskiego prawa do wymogów Unii Europejskiej i ujednolicenia zasad opodatkowania inwestycji kapitałowych. Od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej w Polsce notyfikowano już ponad 400 europejskich instytucji finansowych, głównie firm inwestycyjnych, brokerów i towarzystw ubezpieczeniowych.

Zdaniem Rafała Płókarza, dziś rozpoczynamy trzeci etap globalizacji rynku, w którym polscy inwestorzy i instytucje finansowe będą uczyły się w dojrzały sposób wykorzystywać możliwości międzynarodowych rynków. Jego zwieńczeniem będzie wejście Polski do strefy euro, co całkowicie zintegruje lokalny rynek z globalnym rynkiem finansowym. Najważniejsze metody inwestycji zagranicznych dostępne dla polskiego inwestora przedstawione są w ramce W jaki sposób można inwestować za granicą?.

On‑shore czy off‑shore?

Dziś polski zamożny prywatny inwestor, pragnący inwestować na światowym rynku, może albo skorzystać z produktów oferowanych w Polsce przez instytucje finansowe (on‑shore ), albo zarządzać środkami za pośrednictwem rachunku w zlokalizowanej za granicą instytucji finansowej. Zwykle znajdują się one w jednym ze światowych centrów finansowych, czyli Genewie, Londynie lub Luksemburgu (off‑shore ). Każde z tych rozwiązań ma zalety, ale każde ma też istotne ograniczenia.

On‑shore – wiele teoretycznych możliwości

Działające w Polsce instytucje finansowe obsługujące klientów private banking cały czas poszerzają ofertę zagranicznych inwestycji. Oprócz znanych już od dawna instrumentów strukturyzowanych, zwłaszcza lokat powiązanych z zagranicznymi papierami wartościowymi, klienci mają dziś do wyboru bardzo szeroką paletę funduszy inwestycyjnych. Są wśród nich zarówno te utworzone przez polskie instytucje finansowe i inwestujące na zagranicznych rynkach, jak i notyfikowane w naszym kraju fundusze zagranicznych instytucji finansowych. Aleksander Jawień, prezes IFM, zwraca uwagę na coraz szerszą obecność w Polsce renomowanych funduszy, firmowanych przez takie instytucje, jak Merrill Lynch, Franklin Templeton, Robeco czy Fortis Investments. Daje to polskim inwestorom prywatnym szerokie możliwości wyboru, a zarządzającym pozwala na skonstruowanie portfela inwestycji we wszystkich regionach świata. Możliwości inwestycji zagranicznych nie ograniczają się do gotowych produktów. Zamożne osoby mogą powierzać środki firmom zarządzającym aktywami (asset management ), które część powierzonych im środków mogą inwestować w zagraniczne papiery wartościowe. Skłonni do największego ryzyka i aktywni inwestorzy mogą wreszcie zdecydować się na samodzielne inwestycje portfelowe. Jakub Zabłocki, prezes X‑Trade Brokers, podkreśla, że nowoczesne platformy obrotu, takie jak X‑Trade, oferują dziś klientom możliwość realizowania transakcji z wykorzystaniem instrumentów pochodnych, których cena jest ściśle uzależniona od zmian indeksów zagranicznych giełd, cen walut lub surowców.

Brak właściwego doradztwa

Teoretycznie zamożny klient private banking ma już więc w Polsce dostęp do bardzo szerokiego zakresu inwestycji zagranicznych. Piotr Łakomski z Fortis Banku przyznaje jednak, że jest to w dużej mierze teoria, a nie standard rynkowy. Jego zdaniem, paradoks tkwi w tym, że zamożni klienci czasem lepiej znają swoje potrzeby i dostępne produkty niż doradcy bankowi, którzy mają im te produkty sprzedawać. Na młodym, polskim rynku brakuje bowiem doświadczonych doradców w zakresie międzynarodowej bankowości prywatnej. W rezultacie bardzo często private banking nie różni się znacznie od bankowości personalnej, skierowanej do klientów mniej zamożnych. Jacek Taraśkiewicz z ING Banku twierdzi tymczasem, że osoby pragnące inwestować za granicą oczekują od doradców nie tyle produktów, ile gotowych rozwiązań i strategii budowy portfela. Mariusz Staniszewski z Noble Fund TFI przyznaje, że zamożni klienci nie chcą już lepszej karty kredytowej i kolejnego funduszu, ale strategicznego doradztwa pozwalającego zdecydować, jaką część portfela ulokować w wybranych akcjach, jaką w papierach dłużnych i jaką wreszcie w derywatach czy nieruchomościach.

Paradoks tkwi w tym, że zamożni klienci czasem lepiej znają swoje potrzeby i dostępne produkty niż doradcy bankowi, którzy mają im te produkty sprzedawać.

Pozostają bariery techniczne

Efektywna dywersyfikacja międzynarodowa z wykorzystaniem usług działających w Polsce instytucji finansowych jest trudna nie tylko z powodu braku odpowiednich doradców, lecz także z powodu barier technicznych. Włodzimierz Bogucki z Vindigo Capital Partners podkreśla, że wciąż nie działają jeszcze w Polsce banki prywatne oferujące rachunek kastodialny (powierniczy), dzięki któremu można by nabywać każdą grupę aktywów inwestycyjnych na świecie, niezależnie od tego, czy to są inwestycje alternatywne, czy tradycyjne. Tego typu rachunki pozwalają także na korzystanie z takich dodatkowych usług, jak reagowanie na wydarzenia korporacyjne, zbieranie dywidend, rozliczanie, wycenianie itp. Polska jest bowiem małym rynkiem i lokalne banki, nawet będące częścią międzynarodowych grup finansowych, nie posiadają platform informatycznych umożliwiających swobodne inwestowanie za granicą. W rezultacie zamożny inwestor ma do dyspozycji tylko międzynarodowe instrumenty tworzone przez lokalne instytucje lub notyfikowane w Polsce. Z powodu niewielkich rozmiarów polskiego rynku i wczesnego etapu rozwoju brakuje też w Polsce wielu atrakcyjnych instrumentów lub ich wybór jest bardzo niewielki. Do najważniejszych z nich należą: fundusze hedgingowe, private equity/venture capital, międzynarodowe nieruchomości i surowce. W rezultacie, niezależnie od umiejętności doradcy, inwestor skazany jest na lokalne lub bardziej tradycyjne zagraniczne strategie inwestycyjne.

Off‑shore – brak zrozumienia potrzeb polskiego inwestora

Polski zamożny inwestor, pragnący w pełni wykorzystać możliwości międzynarodowego rynku finansowego, zmuszony jest często do założenia rachunku w globalnym banku, zlokalizowanym w jednym ze światowych centrów finansowych. Daje mu to dostęp do narzędzi i instrumentów nieosiągalnych w Polsce. Jan Ziemecki z Merrill Lynch zwraca w tym miejscu uwagę zwłaszcza na inwestycje alternatywne, takie jak fundusze hedgingowe lub private equity, w które coraz chętniej inwestują zamożni prywatni inwestorzy na świecie, a o których w Polsce rzadko się jeszcze wspomina. Prywatne banki działające w Luksemburgu lub Szwajcarii przygotowane są do obsługi międzynarodowych inwestycji, prowadzą rachunki kastodialne, umożliwiające globalną dywersyfikację portfela, i wreszcie dysponują odpowiednio przygotowanymi doradcami. Zabiegają też o klientów z Polski. Większość z nich zatrudnia polskojęzycznych doradców, a część otwiera nawet biura w Polsce (np. szwajcarski UBS), mające ułatwić nawiązanie kontaktu.

Uciążliwy proces inwestycyjny

Mimo liberalizacji prawa dewizowego inwestowanie za pośrednictwem zlokalizowanego za granicą banku wciąż dla wielu polskich zamożnych osób jest mało komfortowe. Konieczność zgłaszania transferu kapitału i regularnego raportowania do Narodowego Banku Polskiego to pierwsza z barier. Jan Ziemecki zwraca uwagę, że wielu polskich zamożnych inwestorów to przedsiębiorcy mający zwyczaj samodzielnie pilnować własnych inwestycji. W rezultacie pojawia się bariera językowa, gdyż mimo obecności polskojęzycznych doradców dokumentacja, umowy i warunki nie są tłumaczone na język polski.

Włodzimierz Bogucki zwraca też uwagę na kolejną techniczną barierę, jaką napotyka polski inwestor, czyli na limity dostępu do poszczególnych instrumentów inwestycyjnych. Są one często za wysokie dla indywidualnego inwestora z Polski. Piotr Łakomski z Fortis Banku dodaje, że polski klient dysponujący kilkoma milionami złotych do zainwestowania nie może liczyć w zagranicznych bankach na w pełni zindywidualizowaną obsługę, gdyż zgodnie ze standardami dojrzałych rynków ledwie spełnia kryteria dopuszczenia do usług private banking. W rezultacie oferowane mu strategie mogą nie być dla niego satysfakcjonujące, gdyż będą opierały się na zestandaryzowanej ofercie produktów.

Potrzeby polskiego inwestora są inne niż brytyjskiego lub amerykańskiego

Według Włodzimierza Boguckiego najpoważniejszą przeszkodą w osiągnięciu przez polskiego inwestora satysfakcji w korzystaniu z usług zagranicznego banku prywatnego są zupełnie odmienne perspektywy w ocenie ryzyka i oczekiwanych wyników inwestycyjnych. Zagraniczny bankier buduje portfel i ocenia ryzyko z perspektywy dojrzałego rynku. Dla niego synonimem bezpiecznych inwestycji mogą być obligacje amerykańskiego rządu, a papiery dłużne w krajach rozwijających się to inwestycja alternatywna, której atrakcyjność co prawda wciąż wzrasta, ale nadal jest uzupełnieniem, a nie podstawą portfela. Tak budowany portfel siłą rzeczy osiąga niższe stopy zwrotu niż te, do których przyzwyczajony jest inwestor na rynku polskim. Dla Polaka bowiem obligacje polskiego rządu nie są żadną alternatywą tylko bezpiecznym instrumentem, z którego korzysta od dawna. Oczekuje więc zupełnie innej alokacji aktywów i często innych wyników niż inwestor z kraju wysoko rozwiniętego. Zdaniem Włodzimierza Boguckiego, działające za granicą banki prywatne rzadko są przygotowane do sprostania tym wyzwaniom.

Rozwiązanie – umiejętne połączenie globalności i lokalności

Zamożny inwestor, pragnący dywersyfikować portfel w skali globalnej, może być zawiedziony poziomem obsługi i zakresem oferty działających w Polsce instytucji finansowych, a równocześnie zlokalizowane w światowych centrach banki prywatne są dla niego trudno dostępne i rzadko oferują usługi dostosowane do jego potrzeb. Rafał Płókarz z Banku BPH jest przekonany, że rozwiązaniem jest pogodzenie możliwości ofert off‑shore i on‑shore w jednym miejscu i udostępnienie ich polskiemu klientowi bez konieczności wyjazdu za granicę. Niektóre instytucje zaczynają już podejmować takie próby. Agnieszka Chorążewska- -Wojtiuk, dyrektor segmentu Prestige w Banku Millennium zapewnia, że już dziś jej bank jest w stanie zapewnić zamożnym klientom z Polski możliwość wygodnego korzystania z usług spółki grupy w Szwajcarii – Banque Privaee Millennium. Banque Privaee Millennium oferuje polskim klientom obsługę w ich ojczystym języku. W tym celu zatrudnia doświadczonych doradców Polaków. Dokumentacja oraz materiały informacyjne są dostępne po polsku.  Doradcy, którzy obsługują polskich klientów, spędzają większość czasu w Polsce – jeżeli istnieje taka potrzeba, klient może spotkać się z nimi nawet dzień po nawiązaniu kontaktu. Banque Privaee Millennium prowadzi politykę otwartej architektury, co oznacza, że strategia zarządzania majątkiem budowana jest w oparciu o niemal wszystkie instrumenty finansowe dostępne na świecie i oferowane przez różne instytucje. Dzięki temu zamożny Polak może inwestować w dostępne na całym świecie (nominowane w dowolnych walutach, np. euro, jen, dolar lub funt) akcje firm, obligacje korporacyjne i rządowe, instrumenty pochodne, opcje, świadectwa uczestnictwa, fundusze inwestycyjne wszystkich światowych marek, fundusze hedgingowe oraz  produkty strukturyzowane z gwarancją kapitału lub bez (idea otwartej architektury przedstawiona jest w ramce Otwarta architektura dla globalnych inwestorów).

Bankowcy są zgodni, że obsługa zamożnych osób, także tych pragnących inwestować globalnie, powinna być realizowana na miejscu, w Polsce. Stanie się to możliwe, gdy zagraniczne banki prywatne zaczną otwierać w Polsce swoje oddziały, a lokalne instytucje finansowe wzbogacą ofertę i wykształcą doradców. Na razie najsłynniejsze banki prywatne, takie jak szwajcarski UBS czy zlokalizowany w Luksemburgu dział bankowości prywatnej Merrill Lynch, wciąż nie zdecydowały się na otwarcie w Polsce lokalnych oddziałów. Problemem jest wciąż niewielki poziom zamożności Polaków. Rafał Płókarz szacuje, że osób dysponujących aktywami płynnymi o wartości ponad 500 tys. złotych jest w Polsce zaledwie 60 – 70 tysięcy. Tych naprawdę zamożnych, posiadających ponad 2 mln złotych do zainwestowania, czyli tyle, ile wynoszą najniższe progi w bankach off‑shorowych, jest zaledwie 5 – 10 tysięcy. Najbogatsi z nich ulokowali już dawno swoje aktywa za granicą.

Zbudowanie przez polskie instytucje finansowe oferty umożliwiającej swobodne, globalne inwestowanie wymaga czasu. Stanisław Markowski, wiceprezes Credit Suisse Asset Management Polska, twierdzi, że idealnym rozwiązaniem nie jest nawet dystrybucja funduszy zagranicznych instytucji finansowych. Przyszłość to produkty tworzone w Polsce i tu rejestrowane, ale uwzględniające inwestowanie za granicą. Nie oznacza to, że Polska stanie się centrum inwestowania w aktywa zagraniczne. Lokalne instytucje finansowe mogą jednak łączyć produkty światowe, integrować je z instrumentami polskimi i oferować rozwiązania dostosowane do potrzeb polskiego zamożnego inwestora.

***

Zamożni Polacy chcą już dziś wykorzystywać możliwości zagranicznych rynków inwestycyjnych, oczekują jednak fachowego doradztwa i usług dostosowanych do ich potrzeb. Spełnienie tych warunków zarówno w lokalnych instytucjach, jak i w bankach zlokalizowanych za granicą często jest trudne. Wielu zamożnych Polaków zadaje sobie zatem pytanie, czy warto podejmować trud inwestowania za granicą, jeżeli polski rynek kapitałowy oferuje stopy zwrotu atrakcyjniejsze niż większość rynków państw rozwiniętych. Odpowiedź na to pytanie znajduje się w trzeciej części raportu.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Jak Nespresso integruje zrównoważony rozwój z modelem biznesowym

Czy zrównoważony rozwój wymaga odrębnego uzasadnienia finansowego? Dla Nespresso odpowiedź jest prosta: ekologia to nie kosztowny dodatek, lecz fundament strategii. Dowiedz się, jak globalny lider redefiniuje relacje z rolnikami, wdraża bioróżnorodność i bierze pełną odpowiedzialność za cykl życia swoich produktów, by zabezpieczyć biznes na nadchodzące dekady zmian klimatycznych.

AI w biznesie Pułapka taniego AI. Dlaczego firma bez ludzi to biznesowy błąd?

Większość projektów AI nigdy nie trafia do produkcji. Dlaczego firmy utknęły w fazie eksperymentów i jak mogą zamienić sztuczną inteligencję w źródło realnych oszczędności oraz przewagi konkurencyjnej? O tym opowiada Udo Sglavo.

Kiedy pracownicy toną w nadmiarze zmian

Liderzy zazwyczaj skupiają się na operacyjnej mechanice zarządzania zmianą, zapominając o kluczowym fundamencie – ludziach, którzy bezpośrednio jej doświadczają. Kiedy organizacja narzuca zbyt szybkie i chaotyczne tempo innowacji, pracownicy tracą zaangażowanie, a procesy wdrażania kończą się porażką. Dowiedz się, jak skutecznie przeprowadzić firmę przez transformację, chroniąc strategiczne zasoby i wydolność swojego zespołu.

Dlaczego zarządy nie widzą we mnie wizjonera?

Zastanawiasz się, dlaczego mimo wieloletniego doświadczenia i głębokiego zrozumienia biznesu, awans na najwyższe stanowiska wciąż omija Cię szerokim łukiem? Często problemem nie jest rzeczywisty brak strategicznego myślenia, lecz nieumiejętność jego odpowiedniego komunikowania. Dowiedz się, jak przestać koncentrować się wyłącznie na operacyjnych konkretach i zacząć skutecznie sygnalizować swoje wizjonerskie podejście.

Sztuczna inteligencja i pułapka zależności poznawczej

Czy sztuczna inteligencja zagraża naszej zdolności do samodzielnego myślenia? Andrew Palmer, redaktor „The Economist”, opowiada o wdrażaniu AI w rygorystycznym środowisku medialnym, pułapce „zależności poznawczej” i algorytmach, które wkrótce mogą przejąć procesy rekrutacyjne. Poznaj podejście do technologicznej rewolucji, w którym kluczem pozostaje krytyczny nadzór człowieka i zarządzanie oparte na faktach.

Multimedia
Depresja u ludzi sukcesu. Jak ją diagnozować i mądrze leczyć?

Czy depresja to tylko smutek i brak silnej woli? W najnowszym odcinku podcastu Klaudii Knapik Zdrowie Lidera prof. Piotr Gałecki obala największe mity na temat tej choroby. Dowiedz się, jak rozpoznać wysokofunkcjonującą depresję u liderów, dlaczego ciało reaguje fizycznym bólem na przewlekły stres i jak nowoczesna medycyna pomaga odzyskać biologiczną równowagę.

Dlaczego firmy nie muszą ciąć etatów z powodu sztucznej inteligencji

Czy masowe zwolnienia w erze sztucznej inteligencji to biznesowa konieczność, czy może fatalny w skutkach błąd? Andrew Winston przekonuje, że organizacje opierające się presji zastępowania młodych talentów algorytmami nie tylko skutecznie zabezpieczą swoją przyszłość i lejek kadrowy, ale też zyskają potężną przewagę strategiczną nad bardziej krótkowzroczną konkurencją.

Multimedia
Kto ukradł narrację o AI? Ograniczenia LLM-ów, o których milczą giganci

W debacie o sztucznej inteligencji ton nadają dziś wielkie korporacje, nierzadko uciekając się do marketingowej propagandy. Zamiast ulegać wizjom bezwarunkowego dobrobytu, liderzy biznesu powinni spojrzeć na algorytmy z chłodnym dystansem. O tym, jak odzyskać strategiczną wyobraźnię i gdzie leżą prawdziwe limity AI, opowiada analityk foresightu strategicznego Bartosz Frąckowiak.

Zasady przywództwa: Jak procentuje inspiracja

Zarządzanie organizacją, w której zespół inspiruje wywierany wpływ, przynosi znacznie lepsze rezultaty niż poleganie wyłącznie na motywacji finansowej. Poznaj doświadczenia liderów z Haas School of Business oraz Trinity Business School, którzy z sukcesem wdrożyli ogólnofirmowe zasady przywództwa. Dowiedz się, jak inkluzywny proces kształtowania tych wartości buduje zwinność organizacyjną i stanowi fundament pod transformację biznesu.

AI Act: Dlaczego polskie innowacje uciekają z Europy (i jak to zatrzymać)

Adopcja AI w Polsce rośnie szybciej niż w wielu dojrzałych gospodarkach. Problem w tym, że wraz z nią rośnie koszt regulacji, niedobór kompetencji „tam, gdzie trzeba” i ryzyko ucieczki najbardziej obiecujących firm za granicę.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!