Streszczenie: Holding Wydobywczy napotyka trudności w pozyskaniu lojalnych inwestorów z powodu błędów w komunikacji z mediami, analitykami i inwestorami. Spółka musi poprawić swoje relacje inwestorskie, eliminując wcześniejsze zaniedbania i utrzymując obecnych akcjonariuszy. Niewłaściwe podejście do komunikacji oraz słaby system przepływu informacji wewnętrznej i monitoringu mediów wymagają natychmiastowej korekty. W programach medialnych dotyczących spółki brakuje jej przedstawicieli, co wskazuje na zaniechania w kontaktach z dziennikarzami. Aby przyciągnąć długoterminowych inwestorów, spółka powinna: Poprawić komunikację z mediami, analitykami i inwestorami. Zidentyfikować długoterminowe ryzyka i ich wpływ na sytuację finansową. Opracować strategię rozwoju z uwzględnieniem przyszłych regulacji i działań Komisji Europejskiej. Dotrzeć do inwestorów zagranicznych poprzez road show i transmisje konferencji wynikowych. Zaangażować inwestorów indywidualnych poprzez funkcjonalną stronę internetową, publikacje branżowe, dni inwestora, czaty z prezesem i obecność w mediach społecznościowych. Nawiązać kontakt z krajowymi inwestorami instytucjonalnymi poprzez spotkania z analitykami i zarządzającymi. Realizacja tych działań wiąże się z kosztami, ale potencjalny wzrost notowań akcji może je zrekompensować.
Przy obecnym poziomie prowadzenia relacji inwestorskich Holding Wydobywczy będzie miał spore problemy ze znalezieniem lojalnych inwestorów. Spółka popełniła całą masę błędów: nie komunikowała się właściwie z mediami, analitykami ani z inwestorami i założyła na dodatek, że inwestorzy nie mają do roboty nic lepszego niż wertowanie opasłego raportu rocznego. Tego typu podejście jest niedopuszczalne i wymaga niezwłocznej korekty.
Zarząd i rada nadzorcza Holdingu Wydobywczego stawiają sobie za cel pozyskanie stabilnych inwestorów długoterminowych, jednak zanim spółka zacznie do nich docierać, powinna wyeliminować popełniane wcześniej błędy i utrzymać obecnych akcjonariuszy. Już pobieżna analiza studium przypadku pokazuje, że w Holdingu Wydobywczym panuje niewłaściwe podejście do relacji inwestorskich i albo ten zatrudnia niewłaściwych ludzi, albo nie ma dostatecznego umocowania i siły przebicia w przedsiębiorstwie. Świadczy o tym choćby fakt, że dopiero po kilku dniach spadków spółka wpadła na „odkrywczy” pomysł, aby wzmocnić komunikację.
Co więcej, w spółce wyraźnie szwankuje system wewnętrznego przepływu informacji i monitoringu mediów – wygląda na to, że Ilona jedynie przypadkiem obejrzała „wieczorny program biznesowy”. W efekcie w programie, w którym mowa o spółce i jej przedmiocie działalności, pojawiają się analityk i „dwóch znanych ekonomistów”, a nie ma przedstawiciela spółki, ani nawet zaprezentowanego poglądu spółki. Przecież autorzy programu z pewnością wiedzieli wcześniej, na jaki temat będą prowadzić dyskusję, i jeśli nie uzyskali stanowiska spółki, to najprawdopodobniej stało się to w wyniku zaniechania ze strony holdingu – być może, dziennikarz usłyszał, żeby „zadzwonić później”, że „takich informacji nie udzielamy” lub że „wszystkie ważne informacje zawarte są w raportach giełdowych”.
Trafne określanie rentowności planowanych i bieżących przedsięwzięć biznesowych to klucz do sukcesu w każdej firmie. »
Warto też się zastanowić, dlaczego analityk zgaduje na antenie programu telewizyjnego, jakie mogą być koszty transportu, zamiast dopytać o to w spółce. Przecież to jeden z nielicznych jeszcze zawodów, gdzie zaufanie ma bardzo wysoką cenę i na pewno nie chce tego zaufania stracić. Śmiem twierdzić, że próbował dowiedzieć się w spółce o założenia dotyczące szacunków kosztów transportu, ale został zignorowany lub odesłany do lektury raportu rocznego. Być może, tak samo traktowani są akcjonariusze, dlatego inwestorzy opierają swoje decyzje na poglądzie analityka, choćby nawet był „uznanym specjalistą od rynku surowcowego”, a nie na oficjalnych informacjach ze spółki. Prawdopodobnie wypowiedź analityka jest, a informacji ze spółki nie ma (tzn. są, ale „zaszyte” w raport roczny i mogą być już dawno nieaktualne).
Jeśli rozwiążemy powyższe problemy, będziemy mogli zająć się działaniami na rzecz pozyskiwania inwestorów długoterminowych. Najbardziej długoterminowym i dającym największe korzyści spółce (nie tylko kapitał, ale także know‑how, korzyści skali, dostęp do rynków etc.) będzie inwestor strategiczny. Jednak za to dotychczasowi akcjonariusze musieliby zapłacić utratą kontroli, więc raczej na to rozwiązanie się nie zdecydują. Pozostaje zatem szukać wśród inwestorów finansowych, a to nie będzie łatwe. Najdłuższy horyzont inwestycyjny mają z reguły fundusze emerytalne, ale ostatnie zmiany regulacyjne spowodują, że OFE będą raczej sprzedawać, niż nabywać akcje. Co więcej, może to mieć także negatywny wpływ na inwestorów zagranicznych. Dotychczas OFE dawały gwarancję jakości (inwestowały przecież w sprawdzone spółki, na bieżąco dbały o wysoki poziom ładu korporacyjnego) oraz płynności (były naturalnym odbiorcą akcji danej spółki, gdyby fundusze zagraniczne je sprzedawały, choćby dla ochrony wartości portfela) – ich dezinwestycje mogą za sobą pociągnąć „indukowaną” sprzedaż przez inwestorów zagranicznych.
Dodatkowo jeszcze sytuację utrudnia branża – wymaga ona długofalowych działań inwestycyjnych, niezbędnych dla wydobycia węgla w przyszłości, a obarczonych olbrzymim ryzykiem rynkowym (nieprzewidywalne ceny węgla w przyszłości) zwiększonym dodatkowo o ryzyko regulacyjne (przyszłe rozwiązania dotyczące emisji CO2).
Sytuacja holdingu jest zatem trudna, ale przecież nie beznadziejna. Proponowałbym następujące najważniejsze kierunki działań:
Nadrobienie dotychczasowych zaległości w komunikacji z mediami, analitykami i inwestorami.
Identyfikacja długofalowych rodzajów ryzyka i ich wpływu na sytuację finansową spółki.
Opracowanie długoterminowej strategii rozwoju spółki wraz ze wskazaniem okoliczności, które będą wpływać na jej ewentualną modyfikację.
Identyfikacja przewidywanych regulacji i działań Komisji Europejskiej na rzecz wydłużania horyzontu inwestycyjnego oraz kreowanie strategii możliwie zbieżnej z tymi działaniami.
Dotarcie do inwestorów zagranicznych – road show, transmisje konferencji wynikowych za pośrednictwem instytucji gwarantujących określony poziom oglądalności w danej grupie docelowej.
Dotarcie do inwestorów indywidualnych – funkcjonalna i użyteczna strona korporacyjna z bieżącymi informacjami o spółce, publikacja materiałów dotyczących branży, dni inwestora, transmisje wydarzeń korporacyjnych, czaty z prezesem, obecność na portalach społecznościowych. Jak wynika z Ogólnopolskiego Badania Inwestorów w 2013 roku, 85,4% inwestorów czytało raporty bieżące i okresowe spółek, a 67,7% szukało informacji na stronach korporacyjnych emitentów. Strona internetowa jest więc ważnym kanałem komunikacji z inwestorami indywidualnymi.
Dotarcie do krajowych inwestorów instytucjonalnych – spotkania z analitykami i zarządzającymi.
Oczywiście realizacja powyższych działań wiązać się będzie z określonymi kosztami finansowymi i pozafinansowymi (głównie czas poświęcony przez zarząd oraz wdrożenie odpowiednich procedur komunikacji w spółce). Ale koszty te, choć w ujęciu nominalnym mogą się wydawać duże, w relacji do potencjalnych efektów stają się bardzo małe. Jeśli dzięki podjęciu tych działań spółka spowoduje wzrost notowań choćby tylko o 1% (a spadki kursu w wyniku niewłaściwej komunikacji były przecież dużo większe), to wszystkie te koszty zwrócą się z nawiązką. Zwłaszcza jeśli spółka planuje kolejne emisje akcji – wówczas jej historyczna wycena będzie miała bardzo istotne znaczenie, mierzone wprost w żywym pieniądzu.
To jest komentarz eksperta. Przeczytaj tekst główny »
Kryzys w relacjach inwestorskich
,
Paweł Kubisiak PL
Status spółki giełdowej wiąże się z wieloma korzyściami. Najważniejszą jest uzyskanie efektywnego dostępu do kapitału inwestycyjnego, ale niezwykle istotne są też upłynnienie akcji dla dotychczasowych akcjonariuszy, efekty marketingowe oraz zwiększenie wiarygodności spółki poprzez jej dostosowanie się do transparentnych zasad rynku publicznego.