Polskie przedsiębiorstwa działające na masowych rynkach stopniowo budują pozycję w regionie. W innej sytuacji są gracze niszowi – część z nich zdobyła już pozycję światowych liderów.
Warunki do budowy globalnej pozycji przez graczy z rynków wschodzących – na przykład z Polski – zależą od branży, w której działa firma. W innej sytuacji jest przecież przedsiębiorstwo działające w niszy rynkowej, a w innej – producent dóbr masowych.
Stopniowa budowa pozycji
Rynek dóbr szybko zbywalnych w Polsce został w ostatnich latach w dużej mierze zdominowany przez międzynarodowe koncerny. Firmy takie jak Unilever czy Proceder & Gamble dysponują silnymi markami, wiedzą i środkami finansowymi pozwalającymi na skuteczne wprowadzanie i promowanie produktów na wielu lokalnych rynkach. W starciu z zasobami i doświadczeniem koncernów międzynarodowych sukcesu krajowym graczom nie gwarantuje nawet lepsze rozumienie potrzeb konsumentów ani elastyczność w działaniu i podejmowaniu decyzji. Ponadto – podobnie jak w przypadku krajów azjatyckich – wielkość polskiego rynku i specyfika upodobań konsumentów sprawiają, że międzynarodowi gracze starają się adaptować swoją ofertę oraz przejmować i rozwijać znane polskie marki. Przykładem może tu być portfolio polskiego oddziału firmy Nestlé, składające się zarówno z marek światowych, jak i lokalnej, ale bardzo silnej marki Winiary.
Mimo dominacji międzynarodowych koncernów w sektorze FMCG na polskim rynku niektóre lokalne firmy zbudowały tu silną pozycję. Takim graczem jest firma Maspex Wadowice, która stosując nowoczesne metody produkcji i strategię budowania marek, potrafiła ze swoimi produktami (soki, makarony, kakao) skutecznie zdobyć rynek. Historia tej firmy jest też modelowym przykładem skutecznej ekspansji międzynarodowej polskiego przedsiębiorstwa. Jej właściciele zaczęli od zbudowania znaczącej skali działalności na rynku lokalnym. Potem postawili na aktywność handlową w krajach geograficznie i kulturowo zbliżonych do Polski (m.in. Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria). W końcu zdecydowali się na przejęcie zakładów i rozwój produkcji oraz dystrybucji na rozpoznanych rynkach. Innym przykładem firmy, której rozwój polegał na stopniowej ekspansji geograficznej, może być producent armatury sanitarnej Cersanit. Obok silnej obecności na rynku krajowym firma rozszerza swoją działalność na Ukrainie i w Rumunii.
Niszowi giganci
Firmy działające w niszach mogą szybko budować globalną pozycję w wybranym segmencie. Takim gigantem w swojej klasie, który już może pochwalić się tytułem światowego lidera w bardzo specjalistycznej branży, jest firma HTL Strefa – największy na świecie producent tzw. bezpiecznych nakłuwaczy i lancetów personalnych stosowanych do pobierania krwi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że ze względu na wąską specjalizację obecna skala tego biznesu jest nieporównywalna z opisywanymi przedsiębiorstwami. Przychody firmy wyniosły w 2008 roku 142 miliony złotych, ale ich wzrost wyniósł aż 77%. Firma ugruntowała już swoją obecność na rynkach dojrzałych i szybko rosnących (takich jak rynek chiński). Wprowadza też ambitne plany inwestycyjne związane zarówno z innowacjami, jak i rozwojem bazy produkcyjnej (chce otworzyć fabrykę m.in. w Stanach Zjednoczonych).
Spółka Fakro zaś, drugi na świecie pod względem wielkości producent okien dachowych, szacuje obecnie swój udział w globalnym rynku na poziomie 17% (na eksport trafia 70% produkcji tej firmy).
Trudna droga
Jedną ze składowych międzynarodowego sukcesu polskich przedsiębiorstw jest często atrakcyjna relacja jakości produktów do ceny. Dotyczy to wielu sektorów – choćby artykułów spożywczych, mebli. Jednak przykłady takich firm jak Fakro i HTL pokazują, że w światowej czołówce znajdą się tylko ci lokalni producenci, którzy znacząco przewyższą standardy swojej branży. Drogi do rozwoju na międzynarodowym rynku nie ułatwia im jednak fakt, że są w stu procentach zdane same na siebie. Nie dysponują bowiem globalną przewagą konkurencyjną wynikającą z bardzo niskich kosztów pracy (jak ma to często miejsce w przypadku firm chińskich czy indyjskich) czy z łatwiejszego dostępu do kapitału i know‑how (na co mogą liczyć przedsiębiorstwa wywodzące się z rynków rozwiniętych).

