Streszczenie: W firmie BIG Media, prezes Norbert Wysocki zainicjował program sukcesji, mający na celu przygotowanie menedżerów do objęcia kluczowych stanowisk. Program obejmował roczne przydziały trenerów i mentorów z innych działów, realizację skutecznych projektów, uczestnictwo w szkoleniach zarządzania oraz obserwację pracy przełożonych. Sławomir Kruk został wyznaczony na następcę Wysockiego i planowano powierzyć mu kierownictwo nad filią Alfa Records. Jednak obecny szef tej filii, Dariusz Sokołowski, nie zamierzał ustępować ze stanowiska, co budziło wątpliwości Kruka co do jego przyszłej roli. W rezultacie Kruk oraz kilku innych zdolnych menedżerów zdecydowało się opuścić firmę. MIT Sloan Management Review Polska
Właściciele oraz szefowie BIG Media poświęcili wiele czasu i środków na przygotowanie, a także wyszkolenie grupy menedżerów, która w przyszłości miała zająć najwyższe stanowiska w firmie. Plan ten załamał się, kiedy najlepsi kandydaci odeszli, nie czekając na awans. Dlaczego?
Czy może być coś ważniejszego dla długotrwałego prosperowania firmy niż wybór i wspieranie jej przyszłych przywódców? Niestety, w wielu firmach taka procedura w ogólne nie istnieje. Tymczasem najbardziej podziwiane korporacje na świecie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że zyskują przewagę strategiczną, inwestując w gruntowne programy szkolenia następców. Obejmują one całe przedsiębiorstwa i przewidują różne formy pomocy pracownikom w planowaniu ścieżek kariery, a także w przygotowywaniu się do nowych ról. Dzięki nim, w momencie awansu jednej grupy menedżerów, następna jest już gotowa do ich zastąpienia.
Opis sytuacji w skrócie
Norbert Wysocki, prezes firmy BIG MEDIA, doceniał wagę sukcesji. To z jego inicjatywy stworzono program, który miał zapewnić firmie ciągłość na najwyższych stanowiskach. Przewidywał on wielostopniową ocenę menedżerów „namaszczonych” do zajęcia kluczowych stanowisk w firmie. Każdemu miał zostać przydzielony na jeden rok trener oraz mentor z innego działu, od każdego z nich oczekiwano też wdrożenia w tym czasie jednego skutecznego przedsięwzięcia. Co roku mieli uczestniczyć w dwutygodniowym programie kształcenia w którejś z czołowych szkół zarządzania, a dalsze dwa tygodnie mieli spędzić na obserwowaniu, jak wykonywali swoją pracę ich bezpośredni przełożeni. Oczekiwano od nich, że co najmniej 10% swojego czasu poświęcą na udział w pracach jakiegoś zespołu zadaniowego, w skład którego wchodziliby ludzie z co najmniej dwóch filii BIG Media.W ramach planu sukcesji Wysocki wyznaczył na swojego planowanego następcę Sławomira Kruka i postanowił uczynić go szefem filii nagraniowej Alfa Records.W ten sposób Kruk mógłby zdobyć doświadczenie potrzebne do prowadzenia samodzielnej jednostki biznesowej. Jednak jej obecny szef, Dariusz Sokołowski, główna siła kreatywna Alfa Records, nie ma zamiaru odejść. Jego pozycja w firmie i w branży opiera się na zbudowanych przez lata wspólnej pracy głębokich relacjach z artystami. I chociaż Sławomir Kruk formalnie przygotowuje się do sukcesji, ma wątpliwości, czy faktycznie zostanie szefem Alfa Records. Co więcej, zastanawia się, czy da sobie radę w tej roli. Z powodu tych wątpliwości Kruk postanawia odejść z firmy, a wraz z nim kilku innych zdolnych menedżerów. Dlaczego zawiódł program sukcesji w BIG Media?
Od wygodnego apartamentu Norberta Wysockiego w centrum stolicy do teatru w pobliżu placu Trzech Krzyży trzeba było przejść zaledwie parę ulic. Kilka tygodni temu odbyła się tam premiera spektaklu „Życie Kiepury”. Norbert pomyślał, że już najwyższy czas, by go zobaczyć, tym bardziej że grupa BIG Media, którą kierował i której radzie nadzorczej przewodniczył, zainwestowała w spektakl prawie 500 tysięcy złotych. Inwestycja zapewne nie przyniesie zysków, które miałyby większe znaczenie dla firmy, jednakże przekonano Norberta, że spektakl wznowi zainteresowanie repertuarem Kiepury, do którego BIG Media zakupiły prawa rok wcześniej.
Prawdę mówiąc, 60‑letni Norbert niewiele wiedział o muzyce operetkowej. Większą część swojej kariery w BIG Media spędził w dziale muzyki dawnej oraz w pionie wydawnictw nutowych i prasowych. Uważał się jednak za znakomitego znawcę talentów kierowniczych. Sławomir Kruk, przewidziany na następcę dyrektora naczelnego największej i najbardziej rentownej płytowej filii BIG Media, przyszedł do niego z pomysłem sponsorowania przedstawienia w teatrze muzycznym. Miała to być wzruszająca historia życia legendarnego tenora i jego związku z późniejszą żoną, Martą Eggerth. Zdaniem Norberta, Kruk był jednym z niewielu menedżerów zajmujących się muzyką, którzy nie kierowali się ani intuicją, która nierzadko okazywała się zawodna, ani modą, która często była krótkotrwała. Umiejętnie jednak potrafił wykorzystywać nawet zapomniane tytuły będące własnością firmy. I w dodatku czynić z tych zapomnianych aktywów źródło nowych zysków. A to dla rozwoju BIG Media miało istotne znaczenie.
W teatrze Norbert Wysocki zajął miejsce między Alicją Sawicką, dyrektorem ds. komunikacji wewnętrznej swojej firmy, a Erykiem Brodzkim, wiceprezesem ds. marketingu. Oboje widzieli już premierę sztuki i byli nią zachwyceni. Kiedy Norbert otworzył program, wypadł z niego skrawek papieru: „Z powodu choroby głównej odtwórczyni w roli Marty Eggerth wystąpi dzisiaj Teresa Kotecka. Małgorzata Skibińska pojawi się na jutrzejszym przedstawieniu”.
Wysocki pomyślał kwaśno:
„Dlaczego to się musiało zdarzyć akurat wtedy, kiedy postanowiłem obejrzeć spektakl?”
Był wyraźnie niezadowolony, że dzisiejsza publiczność nie zobaczy występu w najlepszej obsadzie. Ale trudno. Los często lubi płatać niespodzianki.
Norbert Wysocki już od dawna zastanawiał się nad przypadkami, jakie niesie życie, i nad tym, jak je można przezwyciężać dzięki dobremu planowaniu. Jednym z największych tego typu wyzwań jest problem sukcesji. Co się stanie, kiedy z firmy odejdą najważniejsze osoby? Niedawno Wysocki przeczytałksiążkę, która zrobiła na nim duże wrażenie, „Nieśmiertelna firma” Arie de Geusa, emerytowanego dyrektora Royal Duch Shell. Według de Geusa wiele dzisiejszych firm‑liderów biznesu nie przeżyje więcej niż 30 – 40 lat. Czy musi to być regułą? Czy istnieją firmy, które prosperują przez całe dziesięciolecia, a nawet stulecia? Odpowiedź brzmi: tak, istnieją. Firmy takie prosperują, bo potrafią zaadaptować się do otaczającego je środowiska. Dbają także o wychowywanie przyszłych liderów.
Jako człowiek czynu Norbert Wysocki stworzył system, który – w jego ocenie – był bardzo dobrze dopasowany do potrzeb firmy. Przewidywał on, że w BIG Media, podobnie jak w teatrze, zostanie przygotowane zastępstwo dla każdej z głównych ról kierowniczych. Gdy światła zaczęły gasnąć, Wysocki skupił się na oglądaniu przedstawienia. Nie wracał już w myślach do tematu sukcesji. W końcu w tej materii wszystko posuwało się według wcześniej przygotowanego planu.
Obecny szef i pomazaniec: studium kontrastów
Sławomir Kruk może i był kandydatem na stanowisko dyrektora naczelnego firmy płytowej Alfa Records (będącej częścią spółki BIG Media), a w przyszłości nawet całego koncernu, ale od pewnego czasu miał wrażenie, że ta chwila – zamiast się przybliżać – niebezpiecznie odsuwa się w czasie. Swoje podejrzenia łączył z osobą szefa Alfa Records, Dariusza Sokołowskiego. Był to mężczyzna już 63‑letni, ale młody duchem i pełen inwencji. Zanim założył tę spółkę w roku 1990, pracował jako impresario w Pagarcie. Sprawował pieczę nad każdym aspektem kariery artystów, począwszy od prowadzenia pertraktacji z agencjami, poprzez wybór repertuaru, a na trosce o stroje na scenę skończywszy. Kiedy został dyrektorem naczelnym Alfa Records, zakres jego odpowiedzialności jeszcze się rozszerzył, ale stosunki z artystami pozostały równie bliskie, jak poprzednio. Często bywał w studiu nagrań, niezależnie od tego, czy nagrywano hip‑hop, punk czy jazz. Jego osiągnięcia w tym szczególnym biznesie, bezustannie podlegającym zmianom, świadczyły, że miał bardzo dobry słuch, nie tylko muzyczny. Nie mniejsze znaczenie miała jego umiejętność tworzenia przyjaznej atmosfery wokół artystów. Wielu wykonawców mówiło dziennikarzom z magazynów muzycznych, że przyszli do Alfa Records, bo Sokołowski ich rozumie i potrafi trzymać ich z dala od księgowych. Sokołowski miał znakomite umiejętności budowania więzi z ludźmi. Przy czym nie było w tym nic z manipulacji. On po prostu lubił ludzi, a swoich artystów darzył szczerą przyjaźnią. Dlatego zapewne nigdy nie zająknął się, by wprowadzić program obniżania kosztów działalności, a tym bardziej – długoterminowy plan finansowy zawierający program oszczędnościowy. Miał zbyt dużo sentymentu do swoich artystów, zbyt mało troski o sprawy przyziemne i zbyt wielkopański styl bycia.
Największym źródłem dumy Norberta Wysockiego był plan sukcesji, wprowadzony przez niego w Alfa Records oraz w innych filiach i działach BIG Media.
Ale to, co było słabością Sokołowskiego, stanowiło silną stronę Kruka. To on poradził dawnym wykonawcom Alfa Records, żeby wyemitowali obligacje, których zabezpieczeniem były wciąż napływające tantiemy i honoraria za ich starsze płyty kompaktowe. To Kruk podjął decyzję, że koszty nowych nagrań nie będą absorbowane przez firmę, tylko pokrywane z przyszłych honorariów. Jak również, że wszystkie nagrania będą realizowane w studiach BIG Media i że ich koszt będzie ustalany zgodnie z bieżącymi stawkami. To wreszcie Kruk, jako pierwszy w branży, namówił przed laty producenta gumy do żucia do sponsorowania tournée paru artystów Alfa Records. Teraz sponsorowanie imprez stało się normą. Dla Sokołowskiego jednak takie rozwiązania, od których w końcu zależały zyski Alfa Records, były czymś z gruntu obcym.
Chociaż Wysocki był przekonany, że umiejętności Kruka stały się dla firmy bardziej niezbędne niż umiejętności Sokołowskego, to zarazem wiedział, że zanim Kruk obejmie stanowisko dyrektora naczelnego Alfa Records, potrzebuje jeszcze pewnego doszlifowania. Dlatego właśnie od czasu do czasu przydzielał mu zadania spoza dotychczasowej specjalności. Tego poniedziałkowego wieczoru pod koniec zimy jechał do klubu mieszczącego się w przerobionej fabryce na obrzeżu starej Pragi. Występowała tam lubelska grupa heavymetalowa Hot Red, którą Sławek miał przesłuchać razem z Jankiem Lewandowskim, wieloletnim współpracownikiem Sokołowskiego i głównym łowcą talentów Alfa Records. Zarówno Wysocki, jak i Kruk sądzili, że grupa Hot Red mogłaby wpłynąć na odmłodzenie wizerunku firmy. Wysocki obawiał się, że nagranie sztuki o Kiepurze i zainteresowanie Dariusza Sokołowskiego artystami i autorami piosenek z kręgu opery, operetki oraz jazzu uczyni firmę mało atrakcyjną w oczach błyskotliwych wykonawców nowej generacji.
Stąd do przyszłości
Od czasu przejęcia Alfa Records przez BIG Media w 1995 roku Norbert Wysocki usiłował przekształcić to przedsiębiorstwo w stabilną firmę, zdolną do systematycznego rozwoju. No i oczywiście – do przysparzania wymiernych korzyści finansowych spółce BIG Media. W ramach tej strategii wręcz wymusił na Sokołowskim wprowadzenie na rynek nowych płyt, które były kompilacjami poprzednio wydawanych utworów. W ten właśnie sposób archiwum starych nagrań stało się źródłem wielu nowych przychodów. Wpadł też na pomysł, żeby zaproponować kompilacje starych przebojów jednej z dużych muzycznych stacji telewizyjnych, która nadawałaby je dla widzów oglądających programy muzyczne późną nocą. Alfa Records nie płaciła za czas antenowy, ale zamiast tego dzieliła się zyskami ze stacją telewizyjną.
Nieudana sukcesja
Jednakże największym źródłem dumy Norberta Wysockiego był plan sukcesji, wprowadzony przez niego w Alfa Records oraz w innych filiach i działach BIG Media. Zaproponowany przez firmę doradczą KMB Consulting standardowy projekt, po wprowadzeniu kilku poprawek, został zatwierdzony przez Wysockiego. Jego potrzebę dostrzegała także większość pracowników. Jednak autorytarny Sokołowski był wyczulony na wszystko, co mogłoby spowolnić reakcje Alfa Records na wciąż zmieniające się preferencje rynku albo – co mogłoby stawiać pod znakiem zapytania jego własną niezbędność. Na jego nieszczęście plan ten chcieli zobaczyć także analitycy giełdowi, a spółka BIG Media – jako właściciel dużego pakietu akcji – przyznała, że byłoby głupotą nie pokazać im go. Zgodził się na wybór następców na każde z ośmiu najwyższych stanowisk w Alfa Records.
Istnieją opinie, że wiele dzisiejszych firm‑liderów biznesu nie przeżyje więcej niż 30 – 40 lat. Czy musi to być regułą? Czy istnieją firmy, które prosperują przez całe dziesięciolecia, a nawet stulecia? Odpowiedź brzmi: tak, istnieją. Firmy takie prosperują, bo potrafią zaadaptować się do otaczającego je środowiska. Dbają także o wychowywanie przyszłych liderów.
Plan przewidywał wielostopniową ocenę całej ósemki. Każdemu miał zostać przydzielony na jeden rok trener oraz mentor z innego działu, od każdego z nich oczekiwano też wdrożenia w tym czasie jednego skutecznego przedsięwzięcia. Co roku uczestniczyliby w dwutygodniowym programie kształcenia menedżerów w którejś z czołowych szkół zarządzania, a dalsze dwa tygodnie spędzaliby na obserwowaniu, jak wykonują swoją pracę ich bezpośredni przełożeni. Oczekiwano także od nich, że co najmniej 10% swojego czasu poświęcą na udział w pracach jakiegoś zespołu zadaniowego, w skład którego wchodziliby ludzie z co najmniej dwóch filii BIG Media.
Grom z jasnego nieba
Gabinet Dariusza Sokołowskiego mieścił się w północno‑zachodnim narożniku dziesiątego piętra budynku Alfa Records. Przestrzeń była tak ogromna, że goście zazwyczaj dopiero po dłuższej chwili dostrzegali biały fortepian „Calisia” w jednym z rogów gabinetu. Trudno natomiast było nie dostrzec Dariusza. Żywotny, mierzący 185 cm wzrostu, zawsze opalony, radośnie uśmiechnięty. Jego błyszcząca łysina otoczona wiankiem siwych włosów była jedynym dowodem rzeczywistego wieku. Powagi dodawał mu też władczy baryton, który zmuszał słuchaczy do uwagi.
Nieudana sukcesja
Następnego dnia po wyprawie na Pragę Janek Lewandowski, łowca talentów Alfa Records, wszedł do gabinetu Sokołowskiego.
– Jak poszło? – usłyszał od progu.
Janek wzruszył ramionami.
– Mniej więcej tak, jak oczekiwałem, jeśli się weźmie pod uwagę wykonawców. I towarzystwo – wyjaśnił krótko.
– Hot Red i Sławek Kruk to dość wariackie połączenie – zgodził się Darek.
– Może i tak, ale on chce podpisać z tym zespołem kontrakt – powiedział Janek. – Czy obejrzałeś DVD, które ci podrzuciłem?
– Taki i stwierdzam, że jest okropne – przyznał szef. – Lubię traktować nasze zespoły jak własną rodzinę, ale nigdy nie wpuściłbym tych chuliganów do mojego domu w Konstancinie. Moje pastelowe dywany tego by nie wytrzymały. Co Sławek w nich widzi?
– Chce zmienić pozycjonowanie i wizerunek naszej firmy. Uważa, że już przestałeś być na czasie – wyjaśnił Janek.
– Doceniam „komplement” – odparł sucho Darek. – Ale myślę, że to zbyt odważny krok. W końcu nie można wrzucać do jednego worka całkowicie różnych rodzajów muzyki. Nie zapominajmy, że w tym, co jest naszą specjalnością, mamy świetnych ludzi w działach rozwoju talentów, marketingu oraz promocji i reklamy. Ufam wam całkowicie. Ale niech Pan Bóg pomoże Alfa Records, jeżeli którykolwiek z was odejdzie. Przy poparciu ze strony Norberta Sławek Kruk zapełni szeregi firmy ludźmi w garniturach. A tak między nami… Myślę, że cały ten program sukcesji to jeden wielki pic na wodę. Nie da się tak po prostu sporządzić opisu stanowiska, a następnie kogoś do niego przystosować. Można przerobić muzyka na księgowego, ale nie odwrotnie!
Odejście Sławka Kruka i grupy współpracowników postawiło pod znakiem zapytania wizję przyszłego kierownictwa, nie tylko Alfa Records, ale i BIG Media.
W tym momencie rozległ się sygnał głośno mówiącego telefonu.
– Dyrektor Kruk chciałby się z panem zobaczyć. Czy mam go wpuścić? – pytała asystentka.
Lewandowski szybko wyszedł z gabinetu szefa, rzucając krótko, że dokończy później.
– Słyszałem, że miałeś przygodę wczorajszej nocy – zagadnął Sokołowski.
– Właściwie nie, podobnych okazji zawodowych powinienem mieć więcej – odparł Kruk, rozsiadłszy się wygodnie w jednym z eleganckich foteli. Odwracając wzrok do okna powiedział:
– Myślę, że wiesz, jak bardzo cię szanuję i jak bardzo ci jestem wdzięczny za całą twoją pomoc. Ale postanowiłem, że już czas zmienić otoczenie. Przechodzę gdzie indziej.
– Żartujesz chyba! To nie ma sensu. Dokąd chcesz odejść? – zapytał zaskoczony Sokołowski. – Do Sony, do BMG? Kto by to nie był, musieli ci złożyć nielichą ofertę.
– Fundusz inwestycyjny One Capital chce, żebym dołączył do nich jako jeden z pięciu głównych partnerów – odpowiedział Sławek. – Będę mógł wykorzystać to, czego mnie nauczyłeś: wybierać prawa autorskie, w które warto inwestować. A ponieważ moi nowi partnerzy byli poprzednio finansistami, więc prawdopodobnie będziemy bardziej pasować do siebie.
– Jestem zszokowany – kręcił głową Sokołowski. – Praktycznie biorąc, już kierowałeś Alfa Records, a wszyscy uważaliśmy, że pewnego dnia przejmiesz cały BIG Media. Norbert ma o tobie bardzo dobrą opinię.
– Może i ma. Jednak Alfa Records to twoje dziecko – zawsze nim było i zawsze będzie.
– Z pewnością utworzyłby dla ciebie sztabowe stanowisko w centrali BIG Media – rzekł dyplomatycznie Sokołowski.
– Myślałem o powrocie do centrali – wyznał Kruk. – Ale Norbert chciał, żebym – zanim tam wrócę – sprawdził się przy sterze Alfa Records. Myślałem o tym długo i doszedłem do wniosku, że gdybyś kiedyś przeszedł na emeryturę, a ja w końcu przesiadłbym się na twój fotel, to niektórzy nasi artyści mogliby zacząć odchodzić. W końcu to ty masz z nimi dobre układy, a mnie znają jako tego, kto im utrudnia życie. Mogę ci zresztą powiedzieć, że także inni, którzy przeszli z BIG Media do Alfa Records, zastanawiają się, czy tu pasują. Andrzej, Bartek, Tomek i Wojtek prosili mnie, żebym ich zabrał ze sobą jako współpracowników.
Darek otworzył pudełko z cygarami i zaproponował Sławkowi havanę.
– Właśnie rozbiłeś plan sukcesji Norberta. Gratulacje.
A ściszając głos dodał:
– Oczywiście, jest to cios. Ale w tej branży wciąż zdarza się coś takiego. Mogę cię zapewnić, że wiemy, jak sobie z tym poradzić.
Nie da się tak po prostu sporządzić opisu stanowiska, a następnie kogoś do niego przystosować. Można przerobić muzyka na księgowego, ale nie odwrotnie.
Co teraz?
Wszystkie czasopisma branżowe i biznesowe rozpisywały się o odejściu Sławka Kruka. Powszechnie uważano jego sposób działania za pomost między przedsiębiorczym stylem Sokołowskiego a pragnieniem przewidywalności, cechującym Norberta Wysockiego. Odejście jego i grupy współpracowników postawiło pod znakiem zapytania wizję przyszłego kierownictwa, nie tylko Alfa Records, ale i BIG Media.
Norbert Wysocki uważał, że musi wprowadzić tę sprawę do porządku obrad rady nadzorczej w następnym miesiącu. Dwaj z dziewięciu członków rady byli przedsiębiorcami, którzy sprzedali swoje firmy BIG Media; trzej – Antoni Pawłowski, menedżer radiostacji w Krakowie, Stefan Makowski, bankowiec handlowy z Warszawy, i Bogdan Suchocki, szef agencji aktorskiej z Łodzi, reprezentowali firmy, które prowadziły interesy z BIG Media. Pozostali byli niezależnymi członkami rady.
Wysocki rozpoczął:
– Wszyscy wiemy, że cena akcji BIG Media gwałtownie spadła, gdy te zmiany dotarły do publicznej wiadomości. Chcę was jednak zapewnić, że mamy duże rezerwy kadrowe i do jesieni wybierzemy spośród nich zastępstwa dla całej piątki, w tym dla Sławomira Kruka.
– Doszły mnie słuchy, że w grę wchodzi Jacek Głowacki z przedstawicielstwa Warner Bros Music – powiedział Bogdan Suchocki. – Byłby świetny. Jest też kilku innych ludzi, których moglibyśmy zatrudnić. Nie powinno być kłopotu z ich wyszukaniem.
– Nie wiem – zastanawiał się Stefan Makowski, który miał doświadczenie w rozwiązywaniu problemów z rotacją kadr w swoim własnym sektorze. – Jaką mamy pewność, że po wyborze nowej osoby sytuacja się nie powtórzy? Przecież Sławek nie odszedł dlatego, że go ktoś podkupił. Może nie był idealnym następcą Dariusza, który ma lepsze kontakty z artystami, ale po objęciu stanowiska na pewno dążyłby do ich poprawy. Widziałem takich ludzi jak Darek w mojej własnej firmie, którzy monopolizują dla siebie najważniejsze relacje z partnerami, co utrudnia innym pracę. Nie będę ukrywał, że potrzebujemy Darka, ale musimy też spowodować, żeby trochę odpuścił.
– Słuchajcie, nikt nie może poważnie sprzeciwiać się wdrożeniu solidnego planu sukcesji, zwłaszcza w firmie działającej w tak wielu dziedzinach, jak BIG Media, a branża muzyczna wciąż ulega zmianom – powiedział Dawid Nowak, inny niezależny członek rady. – Chodzi o to, że plan Norberta wydaje się nieskuteczny. Szczerze mówiąc, kiedy go poparliśmy, zakładałem, że Darek do tego czasu już odejdzie. Zamiast tego odszedł Sławek i cztery inne osoby – czyli tak naprawdę odeszła przyszłość Alfa Records.
Wszyscy spojrzeli na Norberta. Było czymś niezwykłym, żeby członek rady tak bezpośrednio poddał w wątpliwość jego ukochane dzieło.
Nastąpiła długa chwila milczenia. Wreszcie Wysocki odpowiedział:
– Zgadzam się z Dawidem. Gdyby plan rzeczywiście był perfekcyjny, nie musielibyśmy teraz nad tym dyskutować. Wiem, że istnieje pokusa określenia Sławka jako niewdzięcznika i spuszczenia za nim zasłony milczenia. Jednakże zanadto dobrze go znam, żeby w to uwierzyć. Często ludzie o najwyższych kwalifikacjach są też najbardziej niecierpliwi. Myślałem, że im większa będzie na końcu nagroda, tym dłużej będzie skłonny na nią poczekać. Myliłem się. Teraz musimy zakasać rękawy i przebadać każdy aspekt naszego planu – szkolenia, zachęty, kwalifikacje, terminy. Mam nadzieję, że nadal będę miał wasze zaufanie aż do chwili, kiedy to poprawimy.
Jaki plan sukcesji powinna przyjąć rada? • Trzech ekspertów przedstawia swoje rady.


