Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Kultura organizacyjna

Nie jestem królem, ani bogaczem

1 maja 2008 6 min czytania
Krzysztof Olszewski

Nie zgadzam się z tezą, że założycieli firm można zawsze podzielić na bogaczy i królów, czyli na tych, którzy rozpoczynają biznes, kierując się wyłącznie chęcią wzbogacenia się, albo na takich, którym zależy na posiadaniu władzy, decydowaniu, zarządzaniu.

Przyjęty przez autorów podział przedsiębiorców na bogaczy i królów przydatny był w prowadzeniu badań, ale nie odzwierciedla w pełni motywów, które przyświecają działaniom przedsiębiorców. Wszystko zależy bowiem od sytuacji gospodarczej i realiów rynkowych, w jakich powstaje firma, indywidualnego podejścia do biznesu każdego przedsiębiorcy i jego cech charakteru. W dodatku priorytety założyciela mogą podlegać zmianom. Sam przeszedłem przez kilka takich etapów. Raz nadrzędnego znaczenia nabierał sukces przedsięwzięcia, wyrażający się wzrostem zysków, a w innych momentach do głosu dochodziła chęć sprawdzenia się i posiadania pełnej niezależności w kierowaniu i zarządzaniu firmą.

Na początku chciałem – razem z żoną – założyć przedsiębiorstwo po to, aby móc zrealizować własne plany, marzenia, odkrywać nowe możliwości działania. Utworzenie firmy było moim sposobem na zawodowe życie, na jak najlepsze wykorzystanie posiadanego doświadczenia w branży zajmującej się produkcją autobusów. Chciałem aktywnie uczestniczyć w budowaniu od podstaw zupełnie nowego przedsiębiorstwa. Trudno byłoby więc powiedzieć, że kierowała mną chęć wzbogacenia się.

Kapitał a kontrola

Oczywiście tak jak każdy prywatny przedsiębiorca inwestujący w nowy biznes od początku potrzebowałem kapitału. Nie miałem własnych oszczędności, tylko dobrze przygotowany biznesplan. W 1996 roku udało mi się przekonać do współpracy bankowców z Banku Handlowego w Warszawie (obecnie Citihandlowy), którzy pożyczyli mi pieniądze na remont wynajętej hali produkcyjnej, w której rozpocząłem montaż autobusów. W ciągu dwóch lat udało mi się spłacić dług. Ale firma rosła i nadal potrzebowała funduszy. Byłem wówczas polskim przedstawicielem handlowym niemieckiego producenta autobusów Neoplan. Uznałem za naturalne, że razem zainwestujemy w fabrykę. Bez żadnych oporów sprzedałem im 30% udziałów mojej firmy, bo potrzebny był kapitał na rozwój. Poza tym nadal posiadałem większość udziałów i wpływ na zarządzanie przedsiębiorstwem. Sytuacja mogła się jednak szybko zmienić. Neoplan został przejęty przez koncern MAN, naszego konkurenta, który automatycznie stawał się naszym udziałowcem i mógł chcieć nas przejąć jako silną konkurencję na rynku polskim i niemieckim. Nie chciałem do tego dopuścić i postanowiliśmy odkupić nasze udziały. Od strony finansowej było to trudne przedsięwzięcie, ale równocześnie jedyna szansa, aby firma została w rękach rodziny. Nie chciałem wiązać się z żadnym inwestorem branżowym, szukaliśmy więc inwestorów finansowych.

Miałem wprawdzie propozycje współpracy od funduszy venture capital, ale nie byłem tym zainteresowany. Uważałem i nadal tak myślę, że ich działalność nastawiona jest na krótkookresowe i szybkie zyski, mniej zależy im natomiast na rzeczywistym rozwoju firmy. Zdecydowałem się więc na trudny krok. W 2002 roku odsprzedałem Kredyt Bankowi 82% udziałów w Solarisie. Pozyskany kapitał zainwestowałem w rozwój firmy. Dzięki temu przedsiębiorstwo dynamicznie rosło, zwiększając swoje zyski z 4,5 miliona złotych w 2003 roku do 15 milionów w 2004 roku i 29 milionów złotych w 2005 roku. Te pieniądze nie były jednak dowodem mojego bogactwa. To były fundusze, które przeznaczałem na spłatę części bankowych długów. Głównym moim celem w tym czasie było utrzymanie firmy w rękach rodziny i dalszy rozwój przedsiębiorstwa. Po dwóch latach odkupiliśmy udziały od Kredyt Banku dzięki pomocy funduszu Mezzanine Management, który zaoferował nam korzystniejsze warunki niż finansowanie z funduszy private equity.

Przez cały czas, nawet mając mniejszościowe udziały, zarządzałem firmą. Gdybym związał się z funduszem private equity, mało prawdopodobne, abym mógł nadal kierować przedsiębiorstwem. Zwykle fundusz wyznacza do zarządu swoich przedstawicieli. Nie chciałem się na to zgodzić. Kto bowiem znał lepiej tę firmę niż żona i ja? Więc pewnie mam coś w sobie z „króla”. Z drugiej jednak strony, nie godząc się na wejście funduszu, zyskałem finansowo – „bogacz” też więc czasem dochodził do głosu. Fundusze inwestują bowiem tylko wtedy, gdy mają gwarancję co najmniej 30% zwrotu z inwestycji rocznie. Na koniec wychodzą i z kapitałem, i z ludźmi z zarządu; zostawiają przedsiębiorstwo i nie interesują się już więcej jego losem. To postawa zabójcza dla wielu przedsiębiorstw.

W 2006 roku planowaliśmy publiczną emisję akcji na warszawskiej giełdzie, aby spłacić pożyczkę, jaką zaciągnęliśmy od Mezzanine Management na odkupienie udziałów od banku. Doszedłem jednak do wniosku, że choć giełda w okresie hossy jest łatwym źródłem pozyskania kapitału, ma też swoje ograniczenia. Spółka publiczna musi spełniać określone wymogi proceduralne, poddawana jest ciągłej ocenie inwestorów (co nie zawsze sprzyja spokojnemu prowadzeniu biznesu), a poza tym nasi główni konkurenci nie są spółkami publicznymi. Dlatego po raz kolejny zdecydowałem się wejść we współpracę z bankiem. Rozpoczęliśmy współpracę z PKO BP, aby sfinansować działalność operacyjną i inwestycyjną Solaris Bus & Coach.

Dylematy sukcesji

Każdy przedsiębiorca, który stworzył i rozwinął biznes, stawia sobie pytanie o własną rolę w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Mnie też to dotyczy. Mam bowiem świadomość swoich ograniczeń. Założycielowi firmy, na różnych etapach jej rozwoju, trudno jest stale samodzielnie nią zarządzać. Firma, którą kieruję, dynamicznie rośnie. Obecnie zatrudniamy ponad 1300 osób, a przychody wzrosły z 212 milionów w 2002 roku do 713 milionów złotych w 2007 roku. Zdaję sobie sprawę, że jedna osoba, czy dwie nie są w stanie kierować tak dużym przedsiębiorstwem. Dlatego na razie zatrudniam wysokiej klasy menedżerów. Zajmują się tymi obszarami, w których mam mniejsze doświadczenie lub brak mi czasu: finansami, kontrolingiem, sprzedażą, produkcją, HR itd.

Nie wykluczam, że któryś z obecnych w firmie menedżerów zastąpi mnie za 4 – 5 lat na stanowisku prezesa, a ja przejdę do rady nadzorczej. Nie oznacza to, że odetnę się całkowicie od działalności operacyjnej. Chcę mieć nadal wpływ na jej plany strategiczne i wytyczać kierunki rozwoju. Moim celem jest, aby firma pozostała w rodzinie Olszewskich. Mam następców – córkę i syna – ale oni muszą się jeszcze wiele nauczyć. Dobrze wiedzą, że nie wystarczy nosić nazwisko Olszewski, by kierować Solarisem. Poza tym czas pokaże, czy naprawdę tego chcą. Nie ma sensu uszczęśliwiać kogoś na siłę.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Cyfrowe rozczarowanie. Dlaczego w wielu firmach automatyzacja nie przynosi efektów? 

Wdrażasz nowe narzędzia, ale nie widzisz efektów? Problem rzadko leży w technologii. Automatyzacja niespójnych i nieuporządkowanych procesów sprawia jedynie, że błędy pojawiają się szybciej. Przeczytaj, dlaczego technologia nie naprawi firmy za Ciebie i jak mądrze przygotować się do wdrożenia rozwiązań AI, by przyniosły realne korzyści.

Ciemna strona AI: Treści dla dorosłych i ryzyko dla firm

Nowe badanie naukowe ujawnia, że szeroka dostępność treści dla dorosłych generowanych przez sztuczną inteligencję mogła doprowadzić do gwałtownego wzrostu przestępczości na tle seksualnym. Analiza szczegółowych danych o przestępczości, opublikowanych przez japońską Narodową Agencję Policji, wykazała, że w okresach szczytowego zaangażowania w materiały oznaczone jako wygenerowane przez AI i przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, odnotowano statystycznie istotny wzrost liczby gwałtów. Może to wskazywać na nadciągające ryzyko wizerunkowe i prawne dla firm dostarczających narzędzia oraz platformy dla tego typu treści.

Premium
Gdy firma rośnie, a zysk znika

laczego szybko rozwijająca się firma nagle traci marże, chociaż przychody notują historyczne rekordy? Przekonaj się, na czym polega problem „ziemi niczyjej” w ewolucji biznesu i sprawdź, dlaczego wdrożenie sztucznej inteligencji w nieuporządkowanej architektonicznie organizacji jest prostym przepisem na skalowanie chaosu.

Premium
Skalowanie AI dzięki adaptacyjnemu ładowi zarządczemu

Zastosowanie sztucznej inteligencji na szeroką skalę diametralnie zwiększa ryzyka biznesowe i wizerunkowe. Poznaj koncepcję adaptacyjnego ładu zarządczego – innowacyjnego podejścia, które wbudowuje mechanizmy kontroli bezpośrednio w procesy i struktury operacyjne firmy, chroniąc przed niewidocznymi, kaskadowymi błędami modeli uczących się.

Premium
Twórz wartość z generatywnej AI w skali całej organizacji

Jak skutecznie wdrażać generatywną sztuczną inteligencję w całej organizacji, unikając organizacyjnych silosów? Zobacz, dlaczego tradycyjne struktury decyzyjne zawodzą przy GenAI i dowiedz się, w jaki sposób innowacyjny twór zwany „kręgosłupem AI” pozwala łączyć kompetencje biznesowe oraz technologiczne, przynosząc firmom wymierny zwrot z inwestycji.

Premium
Strategia w cieniu AI. Gdy sprawy pilne wypierają ważne

AI zmienia sposób, w jaki firmy tworzą kampanie, analizują dane i docierają do klientów. Jednak największym ryzykiem nie jest brak wdrożenia nowych technologii, lecz wykorzystanie ich w sposób, który zwiększa produktywność kosztem przewagi konkurencyjnej. Liderzy muszą odpowiedzieć na pytanie: jak skalować działania marketingowe, nie tracąc tego, co czyni markę wyjątkową?

Premium
Jak liderzy uwalniają innowacyjność na pierwszej linii

Najlepsze innowacje ratujące jakość i efektywność często rodzą się na operacyjnej pierwszej linii. Sprawdź, dlaczego to średni szczebel zarządzania jest kluczem do ich uwolnienia.

Premium
Jak GenAI może – a jak nie może – pomóc w zarządzaniu wiedzą o klientach

Generatywna sztuczna inteligencja rewelacyjnie analizuje informacje o konsumentach, ale nie naprawi kultury Twojej firmy. Gdzie kończą się możliwości technologii?

Premium
Co prezesi muszą wiedzieć o suwerennej AI

Globalna skala AI zderza się z lokalnymi regulacjami prawnymi. Dlaczego strategia „suwerennej sztucznej inteligencji” to pilne zadanie dla prezesów, a nie tylko dla działu IT?

Premium
Dlaczego przejrzysta strategia ma znaczenie w erze cyfrowej

Technologie cyfrowe i AI znoszą bariery geograficzne, ale bez odpowiedniej strategii mogą pogłębiać nierówności w biznesie. Zobacz, jak uniknąć pułapki skalowania w globalnym świecie.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!