Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
PRZYWÓDZTWO
Polska flaga

Konflikt między menedżerami! Co powinien zrobić szef?

1 października 2011 12 min czytania
Paweł Kubisiak
Konflikt między menedżerami! Co powinien zrobić szef?

Streszczenie: Wiceprezes NewBanku, Robert Witecki, planował wprowadzenie usług ubezpieczeniowych do oferty banku. Zdecydował się zatrudnić Donatę Karolczak, młodą i ambitną specjalistkę z branży ubezpieczeniowej, powierzając jej kierowanie projektem. To posunięcie spotkało się z niezadowoleniem Tomasza Naimskiego, dyrektora departamentu rozwoju nowych produktów, który oczekiwał, że to on będzie odpowiedzialny za ten projekt. Naimski wyraził swoje rozgoryczenie, sugerując, że Karolczak powinna najpierw lepiej poznać bank, zanim obejmie tak odpowiedzialne stanowisko. Sytuacja doprowadziła do napięć między menedżerami, co zwróciło uwagę prezesa Andrzeja Sitarskiego, który wezwał Witeckiego do rozwiązania konfliktu w departamencie. MIT Sloan Management Review Polska

Pokaż więcej

Robert Witecki, wiceprezes i członek zarządu ds. bankowości detalicznej NewBanku, zaklął pod nosem. Wiadomość od prezesa Andrzeja Sitarskiego była krótka: „Czy wiesz, co dzieje się w twoim departamencie? Zajmij się sprawą, żebym sam nie musiał interweniować”. Robert wstał z fotela i spojrzał przez okno. Świeciło piękne słońce i świat wyglądał wspaniale. Dokładnie tak jak sytuacja w firmie jeszcze dwa miesiące temu, kiedy po długim czasie pojawiła się szansa na realizację planowanego od dawna projektu wprowadzenia produktów i usług ubezpieczeniowych do oferty bankowej. Witecki liczył, że dzięki temu NewBank odzyska miano lidera innowacji i utrzyma swoje miejsce w czołówce instytucji finansowych. Przygotowywał swój projekt już od dłuższego czasu. Naturalnym kandydatem, który powinien go nadzorować, był Tomasz Naimski, dyrektor departamentu rozwoju nowych produktów. Od ponad dwudziestu lat pracował w bankowości. Witecki miał jednak wrażenie, że utracił on świeżość spojrzenia, jak również zapał do szukania nowych pomysłów i gotowość do wprowadzania zmian. Do nowych zadań potrzebna była osoba, która spojrzałaby na sprawy z trochę innej, pozabankowej, perspektywy. A przy tym miałaby więcej determinacji w dążeniu do osiągnięcia sukcesu i oczywiście wiedzę z obszaru ubezpieczeń.

As w rękawie

Od kilku miesięcy Witecki miał jednak asa w rękawie. Była nim Donata Karolczak, doradca z firmy ubezpieczeniowej BIGUnion. Robert dobrze pamiętał, jakie zrobiła na nim wrażenie, kiedy po raz pierwszy zobaczył ją na jednej z konferencji poświęconej przyszłości sektora ubezpieczeniowego. Nie chodziło nawet o to, jak wyglądała w markowym garniturze i niebotycznie wysokich szpilkach, ale o czym i w jaki sposób mówiła. Najnowsze dane i pasja, z jaką przedstawiała ekspertyzę na temat niszowych trendów w ubezpieczeniach indywidualnych w Polsce, zaintrygowały nawet najbardziej znużonych uczestników konferencji. Cała sala słuchała jej z uwagą. „Charyzma w czystej postaci” – pomyślał wówczas Robert. Ktoś taki przydałby się w jego departamencie. Podczas przerwy w konferencji pogratulował Karolczak prezentacji i wymienili się wizytówkami. Przez kilka następnych dni Witecki prześledził oficjalne informacje na temat jej dotychczasowej kariery zawodowej oraz podpytał o nią znajomych z branży ubezpieczeniowej. Był zadowolony.

– Prezesie, czy nie uważa pan, że ta młoda osoba powinna lepiej poznać bank, zanim powierzy się jej tak odpowiedzialne zadanie? Poza tym myślałem, że to ja będę nadzorował nowy projekt – Naimski był wyraźnie rozgoryczony.

Po raz kolejny poczuł, że naprawdę dobrze zna się na ludziach. Karolczak miała opinię niezwykle skutecznej w działaniu, co potwierdzały rewelacyjne wyniki osiągane przez jej zespół w BIGUnion. Gdy więc prezes Sitarski dał zielone światło do rozpoczęcia projektu ubezpieczeniowego, wykonanie telefonu do Karolczak było pierwszą rzeczą, jaką zrobił Witecki. Zdawał sobie sprawę, że jest zbyt młoda i ma zbyt wąską wiedzę, aby zaoferować jej stanowisko dyrektora departamentu, ale na stanowisko menedżera projektu była osobą idealną. Od początku widział dla niej miejsce w Departamencie Rozwoju Nowych Produktów, u Tomasza Naimskiego. Wystarczył jeden lunch, by Karolczak przyjęła propozycję.

Niechciane wsparcie

Tomasz Naimski od początku nie był zachwycony pomysłem Witeckiego.

– Prezesie, ja rozumiem pana intencje, ale czy nie uważa pan, że ta młoda osoba, zanim powierzy się jej tak odpowiedzialne zadanie, powinna lepiej poznać bank. Poza tym myślałem, że to ja będę nadzorował nowy projekt i to ja zadecyduję, kto go poprowadzi – Naimski był wyraźnie rozgoryczony.

– Drogi kolego – ripostował Witecki obecność pani Donaty w pana departamencie to najlepsze, co mogło się panu przytrafić. Musicie poprawić wyniki, więc zatrudnienie pani Karolczak proszę potraktować jako wsparcie ze strony przełożonego. Wykazuję tutaj dobrą wolę, a podziękuje mi pan później – dodał Witecki.

Tomasz nie mógł ukryć niezadowolenia. Gorączkowo analizował w myślach sytuację, będąc przekonanym, że nie potrzebuje żadnego wsparcia, że sam potrafi dobierać sobie ludzi do zespołu, a nowa osoba jest wyraźnym sygnałem podważenia jego kompetencji. „Czyżby Witecki chciał się mnie pozbyć” – przebiegło mu przez myśl. I kiedy już szef uważał spotkanie za zakończone, Naimski znów się odezwał:

Naimski zbladł. Dotychczas utrzymywał przecież co najmniej poprawne relacje z Witeckim, a teraz stał się ofiarą szantażu! Poza tym planowaną premię za wyniki zdążyli już z żoną wydać, nie mógł więc sobie pozwolić na niską ocenę swojej pracy.

– Jako osoba odpowiedzialna za nowe projekty chciałem powierzyć realizację projektu zespołowi Marcina Górnego, mojego zastępcy. Jest w departamencie od samego początku. To kompetentny i zasłużony pracownik – podkreślił. Nie dodał jednak, że zawsze bez szemrania wykonuje jego polecenia i że właściwie już dawno mu tę rolę obiecał.

Witecki spojrzał na Naimskiego i powoli cedząc słowa, powiedział:

– Panie Tomaszu, wierzę, że pan Marcin będzie zachwycony możliwością współpracy z panią Karolczak. Tym bardziej że zbliża się proces oceny pracy, a jak pan wie, otwartość na zmiany i współpraca to w naszym banku główne wartości.

Naimski zbladł. Dotychczas utrzymywał przecież co najmniej poprawne relacje z Witeckim, a teraz stał się ofiarą szantażu! Poza tym planowaną premię za wyniki zdążyli już z żoną wydać, nie mógł więc sobie pozwolić na niską ocenę swojej pracy. Obrócił się na pięcie i wyszedł z gabinetu, obmyślając plan zarządzenia tym nieoczekiwanym kryzysem w jego bankowej karierze.

Kto tu rządzi?

Dla Donaty Karolczak praca w NewBanku oznaczała nowe możliwości. Duża,

prężna organizacja o doskonałej marce na rynku oznaczała awans nie tylko organizacyjny i finansowy, ale także społeczny. Donata zdawała sobie sprawę z tego, że nie jest ekspertem w zakresie bankowości, jednak jej wiedza na temat produktów ubezpieczeniowych sprawiała, że czuła się pewna sukcesu. Wiedziała także, że Witecki wierzył w nią i w projekt, który miała poprowadzić. Postanowiła jednak nie wykorzystywać poparcia wiceprezesa. Nie bała się przecież ciężkiej pracy i gotowa była udowodnić swoją wartość w nowym miejscu. Już na kilka dni przed rozpoczęciem pracy Karolczak przygotowała i dokładnie opracowała strategię sprzedaży produktu, który mógłby zawojować rynek i przyciągnąć do banku nowych klientów. Był to pomysł wprowadzenia ubezpieczenia wysokości raty kredytu hipotecznego. W sytuacji kryzysu walutowego odpowiednio przygotowana oferta mogła zaciekawić wielu klientów nie tylko z NewBanku.

Swój pomysł postanowiła przedstawić bezpośredniemu szefowi już na pierwszym spotkaniu.

Gdy w eleganckiej granatowej garsonce po raz pierwszy zmierzała do gabinetu Naimskiego, nie przypuszczała nawet, że wkracza na ścieżkę, która będzie przyczyną jej zawodowej udręki, frustracji i zniechęcenia.

Ku zaskoczeniu Karolczak, jej skrót prezentacji nie spotkał się z oczekiwanym zachwytem.

– Pani Donato, niepotrzebnie traciła pani tak dużo cennego czasu – przerwał brutalnie Naimski już po pierwszych trzech slajdach. – Ustaliliśmy w zespole, że obecnie zaproponujemy klientom nowoczesną ofertę indywidualnych ubezpieczeń zdrowotnych. Wie pani, tak jak to się robi w rozwiniętych, cywilizowanych gospodarkach. Moi koledzy z Wielkiej Brytanii potwierdzają zresztą ogromny potencjał biznesowy tej oferty. Ostatnia konferencja w Londynie w całości poświęcona była temu tematowi. Marcin Górny, mój zastępca, już szuka partnera, z którym moglibyśmy przygotować propozycję dla najbardziej interesujących nas segmentów klientów. Poza tym swoim pomysłem pokazuje pani, jak krótkookresowa jest pani ocena sytuacji i jak mało pani nadal wie o branży, w której pani teraz pracuje. Kryzys się zaraz skończy, a poza tym branie na siebie odpowiedzialności za nieprzemyślane decyzje kredytowe klientów to naprawdę nie jest rola banku – dodał z przekąsem.

Zdziwienie odebrało Donacie mowę. Naimski zaś kontynuował swój wywód:

– Chciałbym, żeby pani przez kilka dni poprzyglądała się pracy naszego departamentu. Proszę się zorientować, na czym polega bankowość detaliczna, jakich mamy klientów, w jaki sposób zarabiamy pieniądze dla naszych akcjonariuszy. Jak już się pani zaznajomi z tym, co tutaj robimy, może pani pomóc panu Marcinowi we wdrażaniu oferty ubezpieczeń zdrowotnych. Jestem przekonany, że wiele się pani nauczy.

Karolczak nie potrafiła ukryć zaskoczenia:

– Ale przecież prezes Witecki zatrudnił mnie w innym celu… – próbowała oponować.

– Pani Donato, proszę nie zapominać, kto jest pani bezpośrednim przełożonym – wycedził Naimski. – Na dziś to chyba wszystko. Proszę zabrać się do pracy.

Wychodząc z gabinetu dyrektora, Karolczak była wściekła i bliska łez.

„Ja nie mam doświadczenia w bankowości?! A od kiedy banki zajmują się sprzedażą ubezpieczeń zdrowotnych?! I to na rynku, który nawet nie zaczął na dobre przygotowań legislacyjnych, umożliwiających wprowadzenie takiego produktu! Chyba że dla „pana dyrektora” ubezpieczeniem zdrowotnym jest plastikowa karta do przychodni!” – Donata wzięła głęboki oddech, poprawiła szybko makijaż i wyprostowała się.

– Nie dam się – powiedziała głośno do siebie. Pomyślała też, że przy najbliżej okazji opowie Witeckiemu, jak minął jej pierwszy dzień w pracy.

W tym czasie Witecki odebrał telefon od Naimskiego z prośbą o krótkie spotkanie.

– Panie prezesie , wydaje mi się, że Donata Karolczak nie pasuje do naszego zespołu. Zastanawiam się też, czy nie utworzyć dla niej stanowiska poza naszym departamentem – zaczął Tomasz, modląc się w duszy, żeby Witeckiego nie łączyła z Karolczak pozazawodowa zażyłość.

Nieunikniona konfrontacja sił

Przez następne dni Karolczak i Naimski nie wchodzili sobie w drogę. Pomimo pierwszej emocjonalnej reakcji Donata zdawała sobie sprawę, że aby przetrwać w banku, musi pozyskać sobie sojuszników. Sam wiceprezes Witecki może nie wystarczyć.

Tomasz natomiast postanowił powstrzymać się od dalszych kontaktów z nową pracownicą do czasu zakończenia procesu oceny pracy. Poza tym musiał skupić się na realizacji celów. Mimo pozornego zawieszenia broni zarówno Karolczak, jak i Naimski w zaciszu swoich gabinetów pieczołowicie opracowywali strategie konfrontacji. W najbliższy wtorek planowane było spotkanie zespołu, dotyczące kształtu nowej oferty dla klientów. Donata wiedziała, że jako nowy pracownik, spoza branży i do tego kobieta, będzie miała zdecydowanie trudniejszą pozycję startową niż jej przełożony. Postanowiła więc bardzo dobrze przygotować się do spotkania.

Zebranie zaczęło się od prezentacji koncepcji nowej oferty. Ku satysfakcji Donaty zaproszony przez Marcina Górnego partner z firmy ubezpieczeniowej w ostatnim momencie się rozchorował, więc to właśnie jemu przypadła rola przedstawienia technicznych aspektów oferty. Górny nie był ekspertem w tym zakresie, więc szybko przeszedł przez temat. Donata tylko na to czekała.

– Panie Marcinie – odezwała się, podnosząc rękę do góry – mam kilka pytań.

Kolejny kwadrans upłynął na bezlitosnym wytykaniu przez Karolczak błędów i luk w wiedzy zastępcy dyrektora. Donata zasypała go gradem „pogłębionych pytań”. Górny nie ukrywał, że nie ma na wszystkie gotowych odpowiedzi. Spoglądał też bezradnie na szefa, szukając jego wsparcia. Naimski zaś udawał, że z uwagą przegląda notatki. Tymczasem aż gotował się ze złości. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mu się, aby członek jego zespołu podważał publicznie jego pomysły. I jeszcze te liczby i fakty! Atmosfera zagęszczała się z każdą sekundą. Donata postanowiła wykorzystać okazję, by zadać cios ostateczny.

– Nie wiem, czy koledzy o tym wiedzą, ale z panem dyrektorem oraz panem prezesem Witeckim dyskutowaliśmy jeszcze nad jedną opcją – powiedziała, wstając z miejsca. Po czym rozdała uczestnikom spotkania wydruki swojej prezentacji o ubezpieczeniu rat kredytów hipotecznych. – Warto, aby każdy z zespołu wiedział dokładnie, nad czym będziemy pracować. To pozwoli, aby kolejne zebranie było bardziej konstruktywne.

Godzinę później Naimski wpadł do gabinetu Witeckiego.

– Za kogo ta Karolczak się uważa! – wybuchł. – Nie dopuszczę, żeby smarkula upokarzała mnie przed moim zespołem, powołując się jeszcze na pana! – krzyczał.

– Proszę się uspokoić – przerwał mu Witecki. – Co się takiego wydarzyło?

Przez kolejne pół godziny Robert wysłuchiwał lamentów Naimskiego. Chętnie zlekceważyłby jego wzburzenie, ale nie chciał urazić Tomasza. Wprawdzie w jego oczach Naimski nie był potencjałem na miarę Donaty, ale do tej pory swoimi solidnymi wynikami i dobrymi relacjami w banku gwarantował mu święty spokój. Witecki musiał to sobie dobrze przemyśleć. Uspokoił więc Naimskiego, obiecując, że podejmie stosowne do sytuacji kroki.

Przez następne dni Witecki nie mógł się na niczym skupić. Zresztą nawet gdyby chciał, nie byłoby to łatwe.

Nieustannie docierały do niego sygnały od różnych pracowników, z których jedni – zachwyceni charyzmą i skutecznością Donaty – opowiadali się po jej stronie, inni zaś twardo bronili Tomasza, pokazując destrukcyjny wpływ Karolczak na cały departament.

Nie skończyły się też wizyty w jego gabinecie samych zainteresowanych. Wprawdzie nie było już mowy o krzykach czy łzach, ale Witecki zdawał sobie sprawę z niebezpiecznego narastania negatywnych emocji. Nie chciał jednak stracić ani Naimskiego, ani Karolczak. Naimski miał doświadczenie, znał bank, branżę, a Karolczak wnosiła do organizacji powiew świeżego powietrza i dawała nadzieję na to, że skostniała kultura banku zacznie się wreszcie rozmrażać. Czy jednak Donata byłaby w stanie już dziś zająć miejsce Naimskiego? Witecki wiedział, że jeśli szybko czegoś w tej sprawie nie zrobi, sytuacja skończy się źle nie tylko dla Donaty i Tomasza, ale także dla niego i dla banku. Prezes banku też oczekiwał od niego reakcji.

Pobierz artykuł pdf case

Pobierz artykuł pdf niezabezpieczony

Pobierz artykuł pdf zabezpieczony

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Czy model biznesowy Dubaju przetrwa konfrontację z irańskimi dronami?

Odwet Iranu na ataki amerykańskie i izraelskie brutalnie narusza fundamenty, na których Zjednoczone Emiraty Arabskie zbudowały swoją potęgę gospodarczą. Dla przedsiębiorców, inwestorów i turystów staje się jasne, że wstrząsy geopolityczne przestały omijać terytoria dotychczas uważane za strefy wolne od ryzyka. Konflikt zbrojny kruszy filary dubajskiego cudu gospodarczego i wymusza rewizję strategii inwestycyjnych w regionie.

Multimedia
Wyzwania HR 2026: AI vs juniorzy, powrót do biur i kryzys zaangażowania
Pracujemy wydajniej niż kiedykolwiek, jednak polskie firmy mierzą się z niebezpiecznym paradoksem: nasze zaangażowanie spada. Czy w obliczu rewolucji AI, która zaczyna „pożerać” juniorów, oraz planowanego przez prezesów powrotu do biur, liderzy zdołają odzyskać zaufanie swoich zespołów? Zapraszamy na rozmowę Pawła Kubisiaka z Dominiką Krysińską o tym, jak HR przechodzi transformację z działu „dopieszczania pracowników” w twardego partnera strategicznego zarządu.
Ronnie Chatterji z OpenAI: dlaczego na zyski z AI musimy jeszcze poczekać?

Ronnie Chatterji, główny ekonomista OpenAI i były doradca Białego Domu, rzuca nowe światło na mechanizmy, które  zmieniają globalną produktywność. W rozmowie z Samem Ransbothamem wyjaśnia, dlaczego obecne inwestycje w czipy to zaledwie wstęp do rewolucji, po której AI stanie się silnikiem napędzającym naukę i codzienny biznes. Poznaj perspektywę człowieka, który łączy świat wielkiej polityki z technologiczną awangardą Doliny Krzemowej.

Agenci, Roboty i My: Jak AI zmienia oblicze pracy

Sztuczna inteligencja to już nie tylko technologiczna nowinka, ale najważniejszy temat w agendzie każdego nowoczesnego zarządu. Dowiedz się, dlaczego ponad połowa naszych codziennych zadań może wkrótce zostać zautomatyzowana, a mimo to ludzkie kompetencje, intuicja i empatia staną się bardziej pożądane niż kiedykolwiek wcześniej<span data-path-to-node=”2,11″>. Poznaj kluczowe wnioski z najnowszego raportu McKinsey Global Institute i sprawdź, jak skutecznie poprowadzić swoją organizację przez tę bezprecedensową transformację, budując innowacyjne partnerstwo między człowiekiem a algorytmemde=”2,15″>.

orkiestrator Orkiestrator – nowa rola menedżera w erze agentowej

W 2026 roku rola menedżera przestaje ograniczać się do zarządzania ludźmi. Lider staje się orkiestratorem pracy ludzi i autonomicznych systemów AI, projektując zdolność organizacji do skutecznej realizacji strategii. Przyszłość przywództwa to balans między technologiczną wydajnością a ludzkim sensem pracy.

Banda dupków: jak marki mogą skorzystać na wykorzystaniu obelg

W świecie marketingu, gdzie bezpieczne i wygładzone przekazy stają się tłem, niektóre marki decydują się na krok skrajnie ryzykowny: przejęcie pejoratywnych określeń i przekucie ich w fundament swojej tożsamości. Najnowsze badania dowodzą, że proces odzyskiwania obelg może być potężnym katalizatorem lojalności, o ile liderzy biznesu zrozumieją psychologiczne mechanizmy stojące za tym zjawiskiem.

Nowy MITSMR: Planowanie scenariuszowe. Jak zbudować firmę odporną na jutro

Niepewność nie jest dziś „czynnikiem ryzyka” — jest środowiskiem pracy. Dlatego w nowym MIT SMR odwracamy logikę klasycznego planowania: zamiast szlifować jeden perfekcyjny scenariusz, uczymy budować gotowość na wiele wersji jutra. Pokazujemy, jak planowanie scenariuszowe wzmacnia strategiczną odporność, co zrobić, by strategia nie utknęła w silosach oraz jak udoskonalić prognozowanie dzięki wykorzystaniu AI.

Różne pokolenia, różne potrzeby. Jak wiek zmienia oczekiwania płacowe?

Czy „atrakcyjne wynagrodzenie” znaczy to samo dla absolwenta i doświadczonego eksperta? Dane z najnowszych raportów Randstad pokazują, że oczekiwania płacowe wyraźnie zmieniają się wraz z wiekiem, sytuacją życiową i doświadczeniem zawodowym. Firmy, które chcą skutecznie przyciągać i zatrzymywać talenty w 2026 roku, muszą odejść od jednolitej polityki wynagrodzeń i postawić na precyzyjne dopasowanie oferty do różnych pokoleń.

Premium
Zacznij zarabiać na retroinnowacjach

W świecie zdominowanym przez sztuczną inteligencję i cyfrowy nadmiar rośnie popyt na produkty, które łączą przeszłość z teraźniejszością. Od „głupich telefonów” po nowoczesne gramofony – konsumenci coraz częściej wybierają rozwiązania prostsze, trwalsze i bardziej autentyczne. Retroinnowacja staje się realną strategią wzrostu dla firm, które potrafią twórczo odświeżyć starsze technologie i dopasować je do współczesnych oczekiwań.

Architektura odporności

W świecie, w którym kryzysy eskalują szybciej niż procesy decyzyjne, przewagę daje nie perfekcyjny plan, lecz gotowość na wiele wariantów przyszłości. Redaktor naczelny wskazuje, że architektura odporności wymaga odejścia od sztywnego prognozowania na rzecz scenariuszowego myślenia, strategicznego foresightu i konsekwentnego wzmacniania wewnętrznych fundamentów organizacji.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!