Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Kompetencje przywódcze

Jestem tym, kim jestem, dzięki innym

8 lutego 2016 6 min czytania
Łukasz Dolata
Jestem tym, kim jestem, dzięki innym

Streszczenie: Ludzie osiągający sukcesy rzadko dochodzą do nich w pojedynkę. Wspierające relacje – z mentorami, współpracownikami czy rodziną – odgrywają kluczową rolę w budowaniu tożsamości, kompetencji i pewności siebie. Autor tekstu podkreśla znaczenie wzajemności i wdzięczności w relacjach zawodowych, zachęcając do świadomego doceniania tych, którzy przyczynili się do naszego rozwoju. Praktyka wdzięczności nie tylko wzmacnia relacje, ale również wpływa na dobrostan psychiczny i jakość współpracy. W kontekście pracy liderów, ważne jest tworzenie środowiska, w którym sukces zespołu jest wspólnym osiągnięciem, a nie sumą indywidualnych działań.

Pokaż więcej

W poprzednim tekście pisałem o przywództwie. Chciałbym teraz cofnąć się o krok i skupić na samych relacjach zawodowych. To one moim zdaniem decydują o tym, w którym miejscu swojej kariery się obecnie znajdujesz.

Od razu wyjaśnię, że słowo „przywódca” odnoszę do osoby, która w swoim fachu ma przywilej kontaktu z innymi ludźmi i zarządzania nimi. Może to być właściciel firmy, może to być również menedżer, który działa na froncie i ma kontakt z klientami. Taki lider często narzucony jest odgórnie, jednak o jego przydatności nie świadczy to, jaką pełni funkcję, ale – czy spełnia oczekiwania innych.

Jednym z głównych takich oczekiwań jest wiarygodność. W tym pojęciu kryje się wiele znaczeń. Wiarygodność budujemy przez lata, można wręcz powiedzieć, że jest to nasze dziedzictwo. Ilekroć nie dotrzymasz słowa albo wprowadzisz kogoś w błąd – Twoja wiarygodność na tym cierpi, a wraz z nią słabnie Twoja pozycja w przedsiębiorstwie. Jednak nie tylko o naszą solidność i uczciwość tutaj chodzi. Ważne, a może najważniejsze dla naszego rozwoju jest to, jak traktujemy innych i jak z nimi współpracujemy.

Docenić innego

W mojej karierze miałem okazję przejść drogę od pracownika do współwłaściciela firmy. Praca „dla kogoś” zawsze mnie uwierała. Była to po prostu praca na czyjś rachunek. Jeszcze wtedy nie rozumiałem, że można pracować dla kogoś, ale mieć poczucie pracy z kimś – ramię w ramię. Dopiero pracując dla siebie, nauczyłem się pracować z innymi.

Teraz piszę z perspektywy właściciela, jednak mam nadzieję, że moje refleksje zyskają bardziej uniwersalny charakter i odniosą się także do menedżerów lub po prostu tych, którzy mają przyjemność współpracy z innymi ludźmi.

W swojej działalności jestem w dość specyficznym położeniu, ponieważ z jednej strony mam klientów jak każdy, jednak często po drodze współpracuję również z agencją, która pośredniczy w obsłudze klientów. Wreszcie, oprócz tego, mam swoje poletko, gdzie jest wspólnik oraz współpracownicy – podwykonawcy. Można pokusić się o stwierdzenie, że wygląda to na dość schizofreniczną sytuację, jednak w praktyce wcale tak nie jest. Kwestia podejścia.

Pracując dla siebie, nauczyłem się pracować z innymi

Kim jesteś dla innych?

Mówi się: klient nasz pan. Wydaje mi się jednak, że często jest to opacznie rozumiane. W moim przekonaniu nie chodzi o to, aby wykonywać wszystko 1:1, tak jak sobie nasz klient życzy – szczególnie wtedy, gdy jego myślenie jest błędne, czyli np. działa on na swoją niekorzyść. Uważam, że bardziej wartościowa postawa to bycie dla klienta wsparciem i doradcą na każdym etapie współpracy, tak by nigdy nie poczuł się opuszczony i zdany wyłącznie na siebie. Osobiście widzę swoją rolę w kontakcie z klientem nie jako jego podwykonawca, tylko jako jego doradca, partner we wspólnym interesie. Staram się doprowadzić do sytuacji w relacji z moim zleceniodawcą, w której ten będzie miał naturalną potrzebę zwracania się do mnie o poradę w kluczowych momentach, a nie będzie traktował mnie jak chałturnika. Zresztą pracując w usługach i stawiając się w pozycji wyrobnika, człowiek z góry skazywałby się na porażkę, ponieważ tak naprawdę to, co on robi, mógłby wykonywać ktokolwiek.

Agencja to z kolei dla mnie wspólnik. Gramy do jednej bramki i wszystkim nam zależy, by docelowy klient był w pełni usatysfakcjonowany, i by efekt końcowy był w pełni zadowalający, tak by można było się tym dalej pochwalić i dzięki temu – znaleźć kolejne zlecenia.

Jak to się ma w takim razie do faktycznego wspólnika we własnej firmie? Otóż nie wyobrażam sobie tak blisko pracować z kimś, kto nie jest również dla mnie ważny osobiście. Innymi słowy – wspólnik to dla mnie przyjaciel, co powoduje, że zawsze priorytetem jest nasz wzajemny szacunek. Ważne jednak, by w tej relacji nie mylić zażyłości z pobłażaniem sobie nawzajem. Nie tędy droga. Wręcz przeciwnie, jako że się przyjaźnimy, możemy powiedzieć sobie więcej niż komuś obcemu i tym samym rozwijać się i wzbogacać o nowe doświadczenia.

Do pełni funkcjonowania w moim fachu zostają jeszcze wspomniani współpracownicy – podwykonawcy (bardzo nie lubię tego ostatniego słowa). To operatorzy, reżyserzy, animatorzy, dźwiękowcy, aktorzy, lektorzy itd. To oni są tak naprawdę moimi klientami. To dzięki ich zaangażowaniu dzieją się rzeczy magiczne i to oni znają się najlepiej na robocie i wiedzą, co zrobić, aby było jak najlepiej (ja mogę tylko sugerować). Jako że zależy mi, by mieli świadomość swojej ważności w tej układance, dlatego często, mówiąc kolokwialnie, „dopieszczam” ich bardziej niż faktycznego klienta.

Inny znaczy wartościowy

Można z tym polemizować, ale moim zdaniem ludzie są najważniejszą częścią jakiegokolwiek biznesu. Jednym z najbardziej wartościowych kryteriów oceny Ciebie jako lidera jest reputacja, czyli przekonanie innych na Twój temat. Wierzę, że inwestując w szczere relacje, doceniając pracę innych i ich zaangażowanie, zyskujemy najwięcej, ponieważ obie strony wygrywają. Dzięki innym ludziom, dzięki ich uwagom, dzięki wspólnej z nimi pracy możemy się prawdziwie rozwijać. Oczywiście można się również na ludziach zawieść i to znowu nie tak rzadko, jednak – jak to ktoś kiedyś ładnie określił – zaufanie podlega recyklingowi.

Nie zrozumcie mnie źle, też nie chodzi o to, by być ślepym na wyrządzane nam krzywdy. Jest bowiem w naszym życiu coś, co takiemu odnowieniu nie podlega – to nasz czas. Dlatego uważam, że jeśli z kimś nam nie po drodze – tym bardziej w biznesie, nawet jeśli miałby to być bardzo obiecujący klient, to nie ma sensu w to brnąć. Wiem, że brzmi to bardzo mocno, ale najprawdopodobniej po prostu oboje na tym stracicie. Szkoda Waszej energii i, co najważniejsze, czasu. Wtedy warto podać sobie dłoń na pożegnanie. Z kolei z tymi, na których nam najbardziej zależy, warto postępować tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani. Albo po prostu, jak to zasugerował Mark Twain: „żyjmy tak, aby po naszej śmierci nawet grabarz płakał”.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

AI weszła do biznesu. Teraz zaczyna się trudniejsza część transformacji

57% polskich przedsiębiorstw wykorzystuje już sztuczną inteligencję produkcyjnie. Jednocześnie 43% firm wskazuje integrację AI z istniejącymi systemami jako największą barierę jej skalowania.

Księgowość jako źródło przewagi konkurencyjnej. Dlaczego firmy nie wykorzystują wiedzy, którą już posiadają?

Firmy nie przegrywają przez brak danych — przegrywają, bo ignorują wiedzę, którą już mają. W fakturach, kosztach i korektach od lat zapisuje się prawdziwa historia firmy. Czy księgowość może stać się Twoją przewagą konkurencyjną?

Cyfrowe rozczarowanie. Dlaczego w wielu firmach automatyzacja nie przynosi efektów? 

Wdrażasz nowe narzędzia, ale nie widzisz efektów? Problem rzadko leży w technologii. Automatyzacja niespójnych i nieuporządkowanych procesów sprawia jedynie, że błędy pojawiają się szybciej. Przeczytaj, dlaczego technologia nie naprawi firmy za Ciebie i jak mądrze przygotować się do wdrożenia rozwiązań AI, by przyniosły realne korzyści.

Ciemna strona AI: Treści dla dorosłych i ryzyko dla firm

Nowe badanie naukowe ujawnia, że szeroka dostępność treści dla dorosłych generowanych przez sztuczną inteligencję mogła doprowadzić do gwałtownego wzrostu przestępczości na tle seksualnym. Analiza szczegółowych danych o przestępczości, opublikowanych przez japońską Narodową Agencję Policji, wykazała, że w okresach szczytowego zaangażowania w materiały oznaczone jako wygenerowane przez AI i przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, odnotowano statystycznie istotny wzrost liczby gwałtów. Może to wskazywać na nadciągające ryzyko wizerunkowe i prawne dla firm dostarczających narzędzia oraz platformy dla tego typu treści.

Premium
Gdy firma rośnie, a zysk znika

laczego szybko rozwijająca się firma nagle traci marże, chociaż przychody notują historyczne rekordy? Przekonaj się, na czym polega problem „ziemi niczyjej” w ewolucji biznesu i sprawdź, dlaczego wdrożenie sztucznej inteligencji w nieuporządkowanej architektonicznie organizacji jest prostym przepisem na skalowanie chaosu.

Premium
Skalowanie AI dzięki adaptacyjnemu ładowi zarządczemu

Zastosowanie sztucznej inteligencji na szeroką skalę diametralnie zwiększa ryzyka biznesowe i wizerunkowe. Poznaj koncepcję adaptacyjnego ładu zarządczego – innowacyjnego podejścia, które wbudowuje mechanizmy kontroli bezpośrednio w procesy i struktury operacyjne firmy, chroniąc przed niewidocznymi, kaskadowymi błędami modeli uczących się.

Premium
Twórz wartość z generatywnej AI w skali całej organizacji

Jak skutecznie wdrażać generatywną sztuczną inteligencję w całej organizacji, unikając organizacyjnych silosów? Zobacz, dlaczego tradycyjne struktury decyzyjne zawodzą przy GenAI i dowiedz się, w jaki sposób innowacyjny twór zwany „kręgosłupem AI” pozwala łączyć kompetencje biznesowe oraz technologiczne, przynosząc firmom wymierny zwrot z inwestycji.

Premium
Strategia w cieniu AI. Gdy sprawy pilne wypierają ważne

AI zmienia sposób, w jaki firmy tworzą kampanie, analizują dane i docierają do klientów. Jednak największym ryzykiem nie jest brak wdrożenia nowych technologii, lecz wykorzystanie ich w sposób, który zwiększa produktywność kosztem przewagi konkurencyjnej. Liderzy muszą odpowiedzieć na pytanie: jak skalować działania marketingowe, nie tracąc tego, co czyni markę wyjątkową?

Premium
Jak liderzy uwalniają innowacyjność na pierwszej linii

Najlepsze innowacje ratujące jakość i efektywność często rodzą się na operacyjnej pierwszej linii. Sprawdź, dlaczego to średni szczebel zarządzania jest kluczem do ich uwolnienia.

Premium
Jak GenAI może – a jak nie może – pomóc w zarządzaniu wiedzą o klientach

Generatywna sztuczna inteligencja rewelacyjnie analizuje informacje o konsumentach, ale nie naprawi kultury Twojej firmy. Gdzie kończą się możliwości technologii?

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!