Streszczenie: Liderzy rzadko postrzegają wchodzenie w nieznane jako element wspierający ich życie zawodowe. Może to brzmieć niepoważnie, zbyt osobiście, a w kontekście korporacyjnym nawet ryzykownie. Gdy jednak ludzie opowiadają o swoich karierach, często podkreślają właśnie takie doświadczenia, jasno pokazując, jak silnie wpłynęły one na to, kim są zawodowo.
Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ wejście w nieznane rozbija nagromadzone schematy, poszerza to, kim możemy się stać, i tworzy wyraźne punkty odniesienia w biegu życia.
Otwartość na wchodzenie w nieznane nie jest ucieczką od poważnej kariery. To właśnie ona sprawia, że życie zawodowe może odnawiać się przez dekady.
W moich trwających rozważaniach nad wzorcami i zmianami w tym, jak ludzie podchodzą do swojej pracy, coraz częściej wracam pamięcią do ponad pięciu dekad własnego życia zawodowego. To, co się z nich wyłania, nie jest jedynie ciągłym następstwem ról i osiągnięć, lecz nieproporcjonalnie silny wpływ powtarzających się momentów eksploracji, które wyprowadzały mnie daleko poza to, co było mi znane.
W tamtym czasie każde z tych doświadczeń wydawało się niepewne, a czasem nawet burzące porządek. Co więcej, znajdowały się one poza jakąkolwiek jasną narracją postępu. Nie wyglądały na ruch naprzód. Jeśli już, sprawiały wrażenie niemal pobłażliwych wobec siebie: autostopowa wyprawa jako doktorantka do Izraela, aby badać praktyki wychowawcze w kibucu; podróże przez Peru i Boliwię w wieku trzydziestu lat; później, po pięćdziesiątce, poznawanie krajów Afryki; a dziś, po siedemdziesiątce, wyjazd do Indii, by lepiej zrozumieć tamtejsze religie.
Z perspektywy czasu widzę jednak, że nie były to ucieczki od mojego życia zawodowego. Przeciwnie, należały do doświadczeń, które najmocniej je ukształtowały.
Moje refleksje nie są odosobnione. W rozmowach z innymi o ich długich życiorysach zawodowych wyłania się spójny wzorzec. Ludzie opowiadają o momentach wyjścia poza to, co znane. Niektórzy całkowicie się odrywali, spędzając na przykład czas w innym kraju. Inni dokonywali mniejszych, lecz nadal dezorientujących zmian, takich jak przechodzenie do nieznanych ról lub wchodzenie w środowiska, w których przestawali być ekspertami.
Podejmowanie takich kroków staje się coraz ważniejsze, gdy wydłużające się życie zmienia nasze biografie. Dłuższe życie przynosi zarówno szanse, jak i ryzyko. Daje więcej czasu na naukę, wkład i odkrywanie. Jednocześnie wymaga więcej niż jednego sposobu pracy, myślenia i bycia. W krótkim życiu zawodowym skostnienie ma mniejsze znaczenie. Jednak gdy życie zawodowe się wydłuża, zdolność do zmiany staje się kluczowa. Bez okresów świadomej eksploracji i celowego wystawiania się na nieznane ryzykujemy zamknięcie się w wersjach samych siebie, które nie pasują już do przyszłości, ku której zmierzamy.
Wyzwanie nie polega jedynie na wytrwałości. Chodzi o zdolność do ponownego definiowania siebie. A to nie dzieje się przypadkiem.
Dlaczego wchodzenie w nieznane ma znaczenie
Wyobraź sobie, że twoje życie zawodowe trwa do siedemdziesiątki. Jak sprawisz, by było to możliwe do utrzymania? Wiele osób koncentruje się na produktywności: na stawaniu się coraz bardziej kompetentnymi i doświadczonymi. Inni dostrzegają znaczenie wewnętrznego spokoju i szukają warunków oraz praktyk, które wspierają zdrowie psychiczne i dobrostan.
Obie strategie są rozsądne. Jednak te same struktury, które wspierają produktywność i zdolność do zachowania spokoju, czyli jasno określone role, utrwalone tożsamości i wypracowane nawyki, z czasem mogą utrudniać zmianę.
Gdy rozmawiam z liderami o tym, jak podtrzymują długie życie zawodowe, często podkreślają znaczenie odporności, zwinności i transformacji. Rzadko mówią o wchodzeniu w nieznane. To może brzmieć niepoważnie, zbyt osobisto jak na kontekst organizacyjny, a nawet ryzykownie w środowisku korporacyjnym.
A jednak gdy ludzie opowiadają o własnych ścieżkach zawodowych, to właśnie takie doświadczenia najczęściej przywołują. Staje się jasne, jak głęboko wspierają one długie życie zawodowe. Oto trzy powody.
Wchodzenie w nieznane rozbija nagromadzone schematy
Całkowite oderwanie się, poprzez pobyt w innym kraju lub pracę w kontekstach, w których dotychczasowa wiedza ekspercka nie daje wyraźnych wskazówek, zmienia wszystko. Systemy są inne, sygnały nieznane, a miary sukcesu mniej oczywiste. W takich sytuacjach wybory i działania, które wcześniej wydawały się automatyczne, znów stają się widoczne.
Osoby, które świadomie stawiają się w takich okolicznościach, opisują, że zaczynają uważniej obserwować, częściej zadawać pytania i bardziej świadomie się dostosowywać.
Zakłóceniu ulega nie tylko codzienna rutyna, lecz także głębsze wzorce myślenia i działania budowane przez lata. W tym zakłóceniu dzieje się coś istotnego: ludzie zaczynają widzieć własne nawyki, założenia i domyślne reakcje z zewnątrz.
Wchodzenie w nieznane poszerza to, kim możemy się stać
Jeśli ciągłość stabilizuje tożsamość, to wejście w nieznane ją porusza. Badania nad tożsamością wskazują na koncepcję możliwych wersji siebie, czyli różnych sposobów, w jakie możemy wyobrażać sobie siebie w przyszłości. Większość z nich pozostaje abstrakcyjna. Jednak doświadczenia wyprowadzające nas poza to, co znane, sprawiają, że te możliwości stają się bardziej namacalne.
Ta zmiana nie dokonuje się wyłącznie poprzez refleksję. Dokonuje się poprzez działanie. Wyobraźmy sobie na przykład doświadczoną menedżerkę, która odchodzi od ugruntowanej roli, by przez rok pracować w niewielkim, nieznanym przedsięwzięciu w innym kraju, gdzie jej doświadczenie nie daje jej szczególnej pozycji. Po raz pierwszy widzi inną wersję siebie nie jako liderkę definiowaną przez kontrolę, lecz jako osobę uczącą się, dostosowującą i niepewną. Albo specjalistę technicznego, który zaczyna uczyć i zaczyna postrzegać siebie nie tylko jako eksperta, lecz także jako edukatora, co zmienia sposób, w jaki myśli o swojej przyszłości.
Znaczenie ma nie tylko to, co robimy teraz, lecz także to, kim możemy się stać. Nowe doświadczenia poszerzają zakres tożsamości, które możemy przyjąć, a to poszerzone poczucie siebie pozostaje z nami.
Wchodzenie w nieznane tworzy punkty odniesienia w biegu życia
Nasze doświadczenia nie funkcjonują w izolacji. Stają się częścią sposobu, w jaki z czasem nadajemy sens własnemu życiu. Budujemy narrację o tym, kim jesteśmy, łącząc przeszłe doświadczenia z obecnymi wyborami i przyszłymi możliwościami. W tej narracji niektóre momenty szczególnie się wyróżniają. Wracamy do nich, opowiadamy je ponownie i używamy jako punktów odniesienia.
Okresy wejścia w nieznane często mają właśnie taki charakter. Decyzja o odejściu, wejście w nieznany kontekst, odejście od wyraźnie wyznaczonej ścieżki stają się momentami, które zapamiętujemy najmocniej. Stają się czymś więcej niż wspomnieniami. Stają się kotwicami w opowieści, którą snujemy o sobie.
Takie doświadczenia często wyznaczają przejście. Są momentem przejścia od jednej wersji siebie do innej i wskazują chwilę, po której nie możemy już w pełni wrócić do tego, kim byliśmy wcześniej. Grecki filozof Heraklit z Efezu zauważył, że poruszamy się w czasie jak w rzece: gdy wychodzimy z wody, a później do niej wracamy, jest to już rzeka z inną wodą i innym nurtem.
Przypomniało mi się to, gdy po wielu latach wróciłam do starożytnego miasta Petra w Jordania, które po raz pierwszy odwiedziłam jako młoda podróżniczka. Miejsce było rozpoznawalne, lecz ja nie byłam już dokładnie tą samą osobą. Za pierwszym razem spałam na pustyni, wędrowałam z niewielką wiedzą i byłam otwarta na wszystko. Za drugim razem przyjechałam lepiej przygotowana i bardziej komfortowo. Doświadczenie było pod pewnymi względami bogatsze, lecz nie zastąpiło intensywności pierwszego spotkania.
Po latach wracamy do takich momentów nie tylko po to, by przypomnieć sobie, co się wydarzyło, lecz także po to, by zrozumieć, do czego jesteśmy zdolni i co ma dla nas znaczenie. Łączą one wcześniejsze i późniejsze wersje nas samych, sprawiając, że zmiana przestaje być zakłóceniem, a zaczyna być czymś, co już kiedyś przeżyliśmy.
Paradoks organizacyjny
Uderzające jest to, jak nierówno rozkładają się takie doświadczenia w czasie życia. Akceptujemy, a często wręcz zachęcamy do eksploracji na wczesnym etapie życia, jako element edukacji lub poszukiwań na początku kariery. Jednak wraz z jej rozwojem wejście w nieznane coraz trudniej uzasadnić, coraz trudniej na nie znaleźć przestrzeń i coraz łatwiej je odłożyć na później. Zachęcamy do tego w wieku dwudziestu lat. Zniechęcamy w wieku czterdziestu i pięćdziesięciu.
Ten schemat odzwierciedla strukturę tradycyjnego trójetapowego życia: okres edukacji, następnie ciągła praca na pełen etat, a na końcu emerytura. W tym modelu eksploracja jest w dużej mierze ograniczona do początku i końca. Środek definiują ciągłość, postęp i rosnąca specjalizacja.
Organizacje zostały zbudowane wokół takiego modelu. Optymalizują efektywność, nagradzają powtarzalność i opierają się na przewidywalności wyników. Role stają się coraz precyzyjniej określone, a oczekiwania coraz bardziej jednoznaczne, co sprawia, że okresy nieciągłości wydają się kosztowne zarówno dla pracowników, jak i pracodawców.
W rezultacie powstaje paradoks. Doświadczenia, które najbardziej poszerzają perspektywę i możliwości, są tymi, które najłatwiej znikają właśnie wtedy, gdy wydłużające się życie zawodowe czyni je najbardziej potrzebnymi.
Jak pokazują moje badania i teksty z ostatnich dekad, życie zawodowe wielu osób regularnie sięga dziś sześćdziesiątki i siedemdziesiątki, nie tylko wśród tych, którzy muszą pracować, lecz także tych, którzy chcą to robić. Wraz z tym trójetapowa struktura zaczyna się chwiać. Coraz trudniej utrzymać model oparty na dekadach nieprzerwanej, ciągłej pracy.
W jej miejsce wyłania się życie wieloetapowe, z większą liczbą przejść, większą różnorodnością i większym wyborem. W tym modelu eksploracja i wchodzenie w nieznane nie są już zarezerwowane dla krańców życia. Mogą pojawiać się w różnych momentach: między rolami, między karierami lub w ich obrębie.
Widzimy już oznaki tej zmiany. Urlopy sabatowe (dłuższe, nawet roczne przerwy od pracy), oddelegowania do innych ról w tej samej firmie, kariery portfelowe, czyli łączenie kilku ról i źródeł dochodu, oraz zmiany w połowie życia zawodowego stają się coraz bardziej widoczne. Znaczenie ma nie tyle konkretna forma tej zmiany, ile zasada: długie kariery wymagają momentów nieciągłości, a nie wyłącznie ciągłości.
Stwórz przestrzeń na wejście w nieznane
Warto przyznać, że nie każde życie zawodowe daje taką samą możliwość takich doświadczeń. W moim przypadku kariera akademicka dawała pewną elastyczność, okresy pomiędzy rolami lub przestrzeń na odejście, które umożliwiły część moich wypraw. Wiele osób pracuje jednak w strukturach, które oferują znacznie mniej miejsca na przerwy czy podejmowanie ryzyka.
Wygospodarowanie czasu na nowe doświadczenia nie jest wyłącznie kwestią indywidualnej decyzji. Wynika także z tego, jak tradycyjnie organizowaliśmy życie zawodowe.
Dlatego dla organizacji wyzwaniem jest uznanie eksploracji za pełnoprawny element życia zawodowego i stworzenie przestrzeni na takie ruchy bez karania tych, którzy decydują się na odejście od ciągłości.
Dla jednostek wyzwanie wygląda inaczej, lecz jest równie realne. Wraz z rozwojem kariery czasu jest coraz mniej, obowiązków coraz więcej, a odejście od utartej ścieżki coraz trudniej uzasadnić. Wejście w nieznane odkładamy na później do momentu, gdy będzie więcej czasu, więcej pewności lub mniej zobowiązań. W życiu zawodowym ten moment rzadko jednak nadchodzi.
Zmiana polega na tym, by inaczej myśleć o życiu i karierze. Przywykliśmy do tego, by cenić mistrzostwo i produktywność, a eksplorację traktować jako coś opcjonalnego, pobocznego, a nie niezbędnego.
W długim życiu takie założenie przestaje być prawdziwe. Wejście w nieznane nie jest przerwą od pracy. Jest jedną z nici, które podtrzymują żywotność życia i kariery. To ono pozwala, by kariera pozostawała otwarta, elastyczna i zdolna do odnowy przez dekady. Ryzykiem nie jest to, że zrobimy zbyt wiele takich kroków, lecz że zrobimy ich zbyt mało.
O co poprosiłaby cię twoja osiemdziesięcioletnia wersja ciebie? Chodź codziennie na długie spacery, odżywiaj się rozsądnie, wysypiaj się. Ale także: daj mi doświadczenia, które będę pamiętać. Daj mi historie, które będę mogła opowiadać, rozmowy, które będę mogła prowadzić z wnukami. Znajdź czas na dłuższą podróż lub głębokie zanurzenie w innej kulturze. Zaangażuj się jako wolontariusz w nieznanym środowisku, w roli poniżej swoich kompetencji lub znacznie powyżej. Poproś o nowe zadanie w pracy. Zaplanuj weekend w miejscu, w którym nigdy nie byłeś. Podejmij wyzwanie fizyczne lub twórcze. Sprawdź wersję siebie, którą zawsze chciałeś się stać. Niektóre z tych doświadczeń będą spektakularne. Inne głęboko osobiste.
W długim życiu zawodowym pytanie nie dotyczy wyłącznie tego, jak długo możemy pracować, lecz także jak często jesteśmy gotowi wyjść poza to, co znamy.
