Streszczenie: Powołanie CISO do zarządu nie wystarczy, by skutecznie zarządzać ryzykiem cybernetycznym. Zarządy muszą kolektywnie zwiększać swoją wiedzę w tym obszarze. CISO często nie posiadają kompetencji strategicznych czy finansowych, niezbędnych do pełnienia funkcji członka zarządu. Zamiast polegać na jednej osobie, należy rozwijać umiejętności całego zespołu zarządzającego poprzez: indywidualne spotkania z CISO, udział w kursach edukacyjnych, organizację forów wewnętrznych oraz dedykowanych sesji dotyczących cyberbezpieczeństwa. Działania te zwiększają odporność organizacyjną i przygotowanie zarządu na rosnące wymagania regulacyjne.
Dodanie dyrektora ds. bezpieczeństwa informacji (CISO) do rady nadzorczej stało się popularnym ruchem, ale to za mało, by zwiększyć odporność organizacji na zagrożenia cyfrowe. Dowiedz się, jak podnieść poziom kompetencji całej rady w zakresie bezpieczeństwa.
Przewodniczący rady nadzorczej dużego europejskiego przedsiębiorstwa, podczas rozmowy przy drinku podczas wydarzenia dla członków rad nadzorczych i prezesów firm, poruszył temat budowania odporności organizacyjnej na zagrożenia związane z bezpieczeństwem. Zaczęliśmy rozmawiać o ryzyku cybernetycznym — poważnym wyzwaniu dla wielu organizacji. „Zasiadam w siedmiu radach nadzorczych i od każdej oczekuje się, że będzie nadzorować ryzyko cybernetyczne, ale żadne z nas nie ma do tego żadnej intuicji” — powiedział. „Co powinniśmy zrobić?” Martwiło go, że nie potrafi instynktownie ocenić informacji dotyczących bezpieczeństwa.
Dzisiejsze rady nadzorcze muszą stawić czoła stale zmieniającemu się krajobrazowi zagrożeń i rosnącym oczekiwaniom w zakresie zarządzania cyberbezpieczeństwem. W lipcu 2023 r. amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) przyjęła nowe zasady, które wymagają od spółek notowanych na giełdzie w USA obowiązek ujawniania, w jaki sposób rada nadzorcza sprawuje nadzór nad zagrożeniami cybernetycznymi oraz jakie procedury stosuje rada (lub jej właściwy komitet), by być informowaną o tych ryzykach. Podobne inicjatywy regulacyjne są wdrażane w Europie i regionie Azji i Pacyfiku.
Jednak dla wielu członków rad nadzorczych sprostanie tym oczekiwaniom i wymaganiom regulacyjnym okazuje się wyjątkowo trudne. Jak wynika z badań opublikowanych przez The Wall Street Journal, aż 98% członków rad nadzorczych nie posiada specjalistycznej wiedzy z zakresu cyberbezpieczeństwa — podobnie jak wspomniany wcześniej przewodniczący. Jest to uderzające, biorąc pod uwagę, że członkowie rad są zobowiązani do wykorzystywania własnego doświadczenia, aby zajrzeć za zasłonę dobrych wiadomości i dociekać prawdziwego stanu spraw spółki. Bez wiedzy z zakresu bezpieczeństwa informacji trudno im dostrzec tzw. „window dressing” — starannie wyselekcjonowany przekaz, jaki zazwyczaj trafia do rady.
Najbardziej intuicyjnym (i najszybszym) rozwiązaniem tego problemu wydaje się powołanie do rady obecnego lub byłego dyrektora ds. bezpieczeństwa informacji (CISO). I faktycznie, według badania firmy Heidrick & Struggles — odsetek CISO zasiadających w radach wzrósł ponad dwukrotnie w ciągu zaledwie roku: z 14% w 2022 r. do 30% w 2023 r.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to rozwiązaniem idealnym: rady nadzorcze zyskują kompetencje w kluczowym obszarze, a wielu CISO traktuje objęcie stanowiska jako naturalny i wartościowy krok w karierze. CISO zasiadający w radzie może skuteczniej włączać tematykę cyberbezpieczeństwa do rozmów biznesowych na najwyższym szczeblu.
CISO w radzie nadzorczej: dwa kluczowe zastrzeżenia
Po pierwsze, powoływanie CISO do rady nadzorczej wyłącznie ze względu na jego wiedzę z zakresu cyberbezpieczeństwa to podejście błędne z dwóch zasadniczych powodów.
W przeciwieństwie do zespołów zarządczych, gdzie obowiązuje indywidualna odpowiedzialność za wyniki, rada nadzorcza powinna funkcjonować jako zespół równorzędnych członków, wspólnie dochodzących do konsensusu w sprawach strategii, ryzyka i ładu organizacyjnego.
Rady podejmują decyzje kolegialnie, a ich członkowie dzielą się zbiorową odpowiedzialnością. Żaden członek rady nie powinien działać samodzielnie, a każdy powinien wnosić wartość nie tylko z wąskiego obszaru swojej specjalizacji, ale także w szerszym kontekście nadzoru korporacyjnego.
Zatrudnianie CISO wyłącznie po to, by pełnił funkcję „eksperta od cyber”, do którego reszta rady może się odwoływać, gdy na agendzie pojawia się ryzyko cyfrowe, przeczy podstawowej zasadzie działania rady jako ciała kolektywnego.
Po drugie, warto zastanowić się, w jakim obszarze CISO faktycznie posiada największą ekspertyzę — zazwyczaj są to technologie lub bezpieczeństwo informacji. Tymczasem, aby mógł wnosić realną wartość, powinien orientować się w całym spektrum zagadnień: od planowania strategicznego, przez finanse, czynniki geopolityczne i kwestie środowiskowe, aż po obowiązki powiernicze. Ryzyko cybernetyczne może pojawić się w agendzie zaledwie na kilka minut podczas spotkań trwających całe dni. To oznacza, że sam zakres wiedzy z dziedziny bezpieczeństwa nie wystarczy. CISO, który chce skutecznie funkcjonować w zarządzie, musi również posiadać ogólną orientację i kompetencje w pozostałych obszarach, które są niezbędne do pełnienia tej funkcji z powodzeniem.
Cztery sposoby na zwiększenie kompetencji rady nadzorczej w zakresie cyberbezpieczeństwa
Zamiast delegować odpowiedzialność za zrozumienie ryzyk cybernetycznych jednemu członkowi rady – np. przez powołanie CISO – rady powinny inwestować w podniesienie poziomu wiedzy całego ciała kolegialnego. Nie oznacza to, że każdy członek rady musi natychmiast stać się ekspertem. Niektórzy mogą być bardziej skłonni, by zaangażować się w tematykę cyberbezpieczeństwa. To właśnie oni mogą inicjować dyskusje oraz nadawać im kierunek. Ważne jednak, by nie stali się „dyżurnymi ekspertami”, na których pozostali członkowie będą zdawać się za każdym razem, gdy temat cyberzagrożeń trafi na agendę. W takim układzie cały sens kolegialności rady zostałby osłabiony.
Wiele rad zaczęło podejmować działania w obszarze ryzyka cybernetycznego, ale tylko nieliczne wdrażają kompleksowe podejście oparte na systematycznym rozwoju kompetencji całego zespołu poprzez szkolenia. Oto cztery strategie, które stosuję we współpracy z zarządami, aby wzmacniać ich zdolności w zakresie cyberbezpieczeństwa.
1. Czas wysokiej jakości
Indywidualni członkowie rady mogą korzystać z wewnętrznych zasobów firmy, aby podnieść swoją wiedzę w zakresie cyberbezpieczeństwa. Członkowie mogą poprosić o bezpośrednie, indywidualne spotkania z CISO organizacji, bez udziału innych osób.
Podczas takiego spotkania przewodniczący może zadawać pytania, na przykład:
- Które pozycje z ostatniego wniosku budżetowego nie zostały zatwierdzone?
- Jakie są największe problemy związane z cyberbezpieczeństwem z perspektywy biznesowej?
- Kiedy ostatnio testowaliśmy nasze plany reagowania na poważny cyberatak?
- Co rada może zrobić, aby zwiększyć odporność firmy na zagrożenia cybernetyczne?
Celem takiej rozmowy jest próba dotarcia do informacji, które zazwyczaj nie trafiają na poziom rady. Członkowie mogą też prosić, by skrótowe slajdy z posiedzeń zawierały więcej szczegółów o ryzykach cybernetycznych.
Ponieważ wielu członków zasiada w więcej niż jednej radzie, istotne jest, by pogłębiali wiedzę w kontekście konkretnej organizacji – jej specyficznych zagrożeń, wyzwań oraz potencjalnych skutków ryzyk. Takie „zanurzenie się” w danej firmie pozwala im wnosić większą wartość merytoryczną do dyskusji.
2. Kursy edukacyjne
Członkowie rad mogą zapisać się na programy edukacyjne z zakresu cyberbezpieczeństwa dla liderów biznesu, oferowane przez renomowane szkoły biznesu — jak chociażby program z cyberbezpieczeństwa dla liderów biznesu prowadzony przez Uniwersytet Oksfordzki. Kursy te dotyczą podstaw zarządzania ryzykiem oraz nowych trendów i zagrożeń, np. w obszarze AI i komputerów kwantowych.
Programy te pozwalają również zapoznać się z analizami przypadków i dobrymi praktykami stosowanymi przez inne firmy i branże w zakresie zarządzania i nadzoru nad ryzykiem cybernetycznym. Wiele z tych kursów odbywa się online i jest opartych na modelu asynchronicznym, co daje uczestnikom elastyczność w realizacji materiału.
Widziałem przypadki, gdy rady oferowały członkom kursy online o zrównoważonym rozwoju; czasem udział w nich był obowiązkowy. W obliczu strategicznego znaczenia cyberbezpieczeństwa, organizacje powinny przyjąć podobne podejście również w tym zakresie.
3. Fora edukacyjne o cyberbezpieczeństwie
Aby podnieść zbiorową kompetencję wszystkich członków rady nadzorczej (i zespołu zarządzającego), niektóre firmy tworzą cykliczne fora edukacyjne poświęcone cyberbezpieczeństwu. Choć to wciąż rzadko stosowane rozwiązanie, w praktyce okazuje się bardzo skuteczne.
Takie fora odbywają się raz na kwartał lub pół roku i funkcjonują poza formalnym cyklem ładu korporacyjnego. Ich przewodniczącym jest zazwyczaj CEO, który zaprasza całą radę nadzorczą oraz kadrę zarządzającą, a także współpracuje z zespołami IT i bezpieczeństwa informacji przy ustalaniu agendy.
Celem forum nie jest rozliczanie kogokolwiek, lecz stworzenie bezpiecznej przestrzeni do uczenia się, wymiany wiedzy i wzajemnego rozumienia wyzwań.
Najczęściej rolę prowadzących i prelegentów pełnią osoby z wewnątrz organizacji. Zamiast analizować przypadki innych firm, uczestnicy koncentrują się na własnym kontekście i budowaniu wspólnego zrozumienia problemów oraz możliwych rozwiązań.
4. Dedykowane sesje
Nadzór nad ryzykiem cybernetycznym bywa często delegowany do wyspecjalizowanych komitetów rady — takich jak komitet audytu, ryzyka lub technologii. To tam zwykle toczy się większość merytorycznej pracy w tym zakresie. Jednak równie istotne jest to, by cała rada nadzorcza – jako ciało kolektywne – poświęciła temu zagadnieniu czas i uwagę.
Jedną z najbardziej efektywnych praktyk jest organizacja specjalnej sesji poświęconej cyberbezpieczeństwu, bezpośrednio po kwartalnym posiedzeniu rady. Niektóre rady, szczególnie te najbardziej zaawansowane — organizują raz do roku nadzwyczajne posiedzenie rady wyłącznie poświęcone temu tematowi.
Takie sesje są często przygotowywane z udziałem zewnętrznego doradcy, który wspiera nie tylko w projektowaniu agendy, ale również zaprasza ekspertów tematycznych do poprowadzenia wybranych segmentów spotkania. Szczególnie wartościowe są wystąpienia menedżerów z innych firm lub sektorów, którzy doświadczyli realnego cyberataku — i mogą podzielić się swoimi lekcjami i błędami. Przed taką sesją warto przeprowadzić indywidualne wywiady z członkami rady, aby dostosować treść do poziomu ich wiedzy oraz specyfiki firmy. Dzięki temu spotkanie staje się trafniejsze, praktyczniejsze i skuteczniejsze.
Inwestując w rozwój kompetencji w zakresie cyberbezpieczeństwa, zarządy mogą działać proaktywnie i budować odporność szybciej niż potencjalni atakujący. Włączenie wszystkich czterech elementów tego podejścia może pomóc czuć się swobodniej we wszystkich dyskusjach na temat ryzyka cybernetycznego.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Szukasz dobrych doradców? Stwórz sobie wirtualny zarząd


