Streszczenie: Wypalenie zawodowe nie jest zdrowe ani dla jednostek, ani organizacji, ale sama przerwa nie jest długoterminowym rozwiązaniem. Zamiast tego ludzie potrzebują radykalnie nowego podejścia do rozwoju osobistego, wraz z innymi warunkami pracy. Naukowcy odkryli, że jednym z czynników wywołujących wypalenie zawodowe jest spędzanie nadmiernej ilości czasu na robieniu tego, co już wiesz, a zbyt mało czasu na uczenie się czegokolwiek nowego. Zrównoważenie czasu spędzanego w trybach „wydajności” i „rozwoju” jest ważnym krokiem w kierunku pozytywnych zmian.
Rozwiązaniem problemu wypalenia nie jest odpoczynek ani kilka dni wolnego. Ludzie potrzebują innych warunków pracy oraz nowego podejścia do rozwoju osobistego.
Presja, by „robić więcej za mniej”, wykańcza ludzi. Wypalenie dotyka co najmniej połowy z nas. W badaniu z 2024 r. obejmującym 1 500 pracowników pełnoetatowych w amerykańskich firmach, 51% przyznało, że w ostatnim roku doświadczyło wypalenia. Niemal dwie trzecie wskazało stres psychiczny i emocjonalny jako główną przyczynę. 54% obwiniało długie godziny pracy, 52% – braki kadrowe, a 38% – trudności z utrzymaniem równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Jeszcze gorsze wyniki przyniosło badanie 8 200 pracowników sektora technologicznego: aż 84% zgłosiło wypalenie zawodowe. Sytuację dodatkowo pogłębia AI – 88% najbardziej aktywnych użytkowników tych narzędzi deklaruje, że są wypaleni. Nietrudno się dziwić, że niemal tyle samo respondentów przyznało, iż bywają milsi wobec AI niż wobec ludzi.
Wypalenie to coś więcej niż zmęczenie. Artykuł w MIT Sloan Management Review („With Burnout on the Rise, What Can Companies Do About It?”) opiera się na definicji Christiny Maslach, badaczki i profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley: to „psychologiczna reakcja wynikająca z chronicznego stresu w miejscu pracy, przejawiająca się w trzech głównych objawach: poczuciu wyczerpania, cynizmu i dystansu oraz wrażeniu braku osiągnięć”.
Rosnące wskaźniki wypalenia są niezdrowe zarówno dla jednostek, jak i dla organizacji. Co więc możemy zrobić sami dla siebie, a czego powinniśmy oczekiwać od naszych organizacji, albo przynajmniej od zespołów, których jesteśmy częścią?
Punktem wyjścia nie jest próba leczenia oparzeń trzeciego stopnia maścią na oparzenia pierwszego stopnia.
Wypalenie wymaga więcej niż uproszczonej troski
Nick Petrie, psycholog organizacyjny, przez pięć lat badał Navy SEALs, chirurgów, agentów CIA oraz liderów biznesu. Z jego badań i pracy doradczej wynika, że większość organizacji traktuje wypalenie jako stan zero-jedynkowy. Albo jesteś wypalony, albo wszystko z tobą w porządku. Jak wyjaśniał podczas niedawnej sesji Work Forward Forum, większość programów wellbeingowych w firmach jest projektowana tak, by radzić sobie z tzw. „oparzeniami pierwszego stopnia” — czyli przejściowym, ostrym stresem, który pojawia się, gdy czujemy się przytłoczeni, a następnie szybko ustępuje.
Tymczasem wielu wysokowydajnych pracowników doświadcza „oparzeń drugiego stopnia”, czyli chronicznego stresu i zmęczenia, prowadzących do spadku motywacji utrzymującego się przez dłuższy czas, a nawet „oparzeń trzeciego stopnia”, czyli pełnego wypalenia, w którym nawet najprostsze zadania stają się przytłaczające, a emocje trudne do opanowania. Oba stany wymagają głębszych interwencji.
„Organizacje często oferują rozwiązania na oparzenia pierwszego stopnia przy problemach trzeciego stopnia” — podkreśla Petrie. Chronicznego wypalenia nie da się leczyć dniem wolnym. Rozwiązania organizacyjne w rodzaju udostępniania aplikacji do medytacji brzmią wręcz groteskowo dla osób znajdujących się w fazie drugiego czy trzeciego stopnia.
Badania Petriego pokazują, że odpoczynek nie jest długofalowym remedium. Ludzie potrzebują innego podejścia do rozwoju osobistego oraz odmiennych warunków pracy.
Rodzaj rozwoju osobistego, o którym mówi Petrie, nie wynika z drobnych korekt czy krótkich okresów regeneracji. To zwykle przełom życiowy wymuszony przerwą, wymagający inwestycji w głębsze zrozumienie własnego sposobu działania. To coś więcej niż krótka przerwa, do której wielu z nas przywykło — ta między jednym a drugim miejscem pracy. Zbyt często takie miniwakacje prowadzą nas bowiem z powrotem do tych samych schematów w nowej organizacji.
Aby wyrwać się z kołowrotka, potrzeba więcej czasu na refleksję nad tym, co działa w naszym życiu i pracy. Petrie podkreśla jednak, że widział ludzi, którzy dokonywali znaczących zmian dzięki początkowej, intensywnej pracy nad sobą, a następnie lekkim wsparciu coachingowemu co kilka tygodni. Jak zauważa, ci, którzy potrafili wyjść z wypalenia i stworzyć nową formułę na kolejny etap życia. Doświadczyli tego, co nazywa wzrostem potraumatycznym: „Nie wrócili do punktu, w którym byli — odbili się do przodu.”
Trzy klucze do odnalezienia osobistej równowagi
Wnioski Petriego prowadzą do trzech kluczowych sposobów ograniczania wypalenia: znalezienia równowagi między trybem „perform” (działania) a trybem „grow” (rozwoju), rozpoznawania własnych wczesnych sygnałów ostrzegawczych związanych z wypaleniem oraz budowania zdrowych nawyków. (Po ich omówieniu przedstawię, jak organizacje powinny szerzej dostosować warunki pracy).
1.Zachowaj równowagę między trybem działania a trybem rozwoju.
Zespół Petriego odkrył, że osoby o wysokiej wydajności funkcjonują w dwóch odmiennych trybach: perform mode (wykorzystywanie istniejących umiejętności) oraz grow mode (eksplorowanie nowych obszarów). Na podstawie tysięcy ocen Petrie ustalił, że przeciętna proporcja to 61% czasu w trybie działania i 39% w trybie rozwoju.
Jednak wielu liderów i osób szczególnie narażonych na wypalenie przechyla się zdecydowanie w stronę działania — na własną niekorzyść. Spędzają nieproporcjonalnie dużo czasu na robieniu tego, co już znają, i zbyt mało na nauce nowych rzeczy.
„Kiedy ktoś zbyt długo pozostaje w trybie działania, zaczyna się cofać” — zauważa Petrie. Na przykład „lekarze i nauczyciele w miarę kariery faktycznie stają się gorsi, a nie lepsi. Wpadają w ten tryb i wciąż powtarzają te same czynności”, powiedział, przywołując badania nad tym, jak ludzie nabywają biegłość.
Czas spędzany w trybie działania, czyli wykorzystywania już posiadanych kompetencji, może być satysfakcjonujący — zwiększa pewność siebie i stanowi wartość dla organizacji. Ale eksplorowanie nowych obszarów w trybie rozwoju jest równie ważne. To ono pozwala rozwijać przyszłe zdolności i budować odporność.
2.Rozpoznaj swoje wczesne sygnały ostrzegawcze.
Osoby o wysokiej wydajności często przeoczają pierwsze oznaki, że zbliżają się do wypalenia. „Kiedy patrzą wstecz, mówią, że to było tak oczywiste” — zauważa Petrie o osobach, które całkowicie się wypaliły.
Sygnały ostrzegawcze są bardzo indywidualne, ale Petrie podzielił się własnym odkryciem. „Nie wiedziałem, jakie są moje, więc nie tylko nad tym myślałem, ale zapytałem też bliskich. I zdałem sobie sprawę, że są trzy: przestaję dobrze spać, staje się rozdrażniony bez powodu, a moja żona to zauważa i zwraca mi uwagę.”
Typowe wczesne sygnały ostrzegawcze, które Petrie zidentyfikował w swoich badaniach, to m.in. uszczypliwe zachowania wobec współpracowników i rodziny, poczucie przytłoczenia oraz praca w weekendy, aby „wyprzedzić poniedziałek”. Jeden z uczestników sesji Work Forward Forum dodał do tej listy „sprzątanie w furii i agresywne odkurzanie”.
Kluczowym krokiem jest rozpoznanie tych sygnałów i odpowiednia reakcja. Chodzi o to, by odkryć, co przywraca nam równowagę. Dla Petriego to czas spędzany z przyjaciółmi, gra w golfa czy samotne wyjście do kina w ciągu dnia.
3.Buduj zdrowe nawyki.
Oprócz znalezienia właściwych proporcji między trybem działania a trybem rozwoju, ludzie utrzymujący wysoką efektywność wyróżniają się zestawem nawyków. Część z nich dotyczy rutyn zawodowych: np. planowania codziennych bloków na głęboką, skoncentrowaną pracę czy tworzenia rytuałów przejścia, które pozwalają „przełączyć się” na czas prywatny. Ważne jest też wyznaczanie granic, zwłaszcza w obszarze korzystania z urządzeń i komunikacji. „Zawsze online” to przepis na „zawsze wypalony”.
Kolejna istotna cecha, wymagająca dużych zmian, to pogodzenie się z tym, że nie zrobi się wszystkiego, co się zaplanowało. „Na początku kariery czerpali ogromną dumę z tego, że byli w stanie zrobić wszystko” — zauważa Petrie. „Potem trafiali na stanowiska, które były po prostu zbyt rozległe” i musieli zaakceptować, że część zadań pozostanie niedokończona. Dodaje, że dla liderów w średnim wieku „to, co dawało sukces w wieku 20 lat, czyli niesamowita etyka pracy, zgadzanie się na wszystko, brak granic, pełna dostępność i szybkie reakcje — to dokładnie te rzeczy, które spalają cię w twoich 40.”
Być może jednak najważniejszym wzorcem jest znalezienie aktywności, które angażują zupełnie inne obszary mózgu i ciała niż praca. Petrie nazywa to odkrywaniem swojego „świata przeciwieństw”. Jeden z menedżerów technologicznych powiedział mu, że argentyńskie tango uratowało jego karierę. „Powiedział mi: ‘Kiedy tam jestem, mój świat pracy znika. Jestem w sercu, jestem w ciele, całkowicie pochłonięty.’”
ZOBACZ WIDEOCAST: Motywacja w świecie wypalenia: Czy można ją odzyskać?


