Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Komunikacja
Magazyn (Nr 4, sierpień - wrzesień 2020)

Wywiad z Gretchen Rubin

1 sierpnia 2020 9 min czytania
Gretchen Rubin
Zdjęcie Carolyn Drebin - Pisarka i dziennikarka współpracująca z Rotman Management
Carolyn Drebin
Wywiad z Gretchen Rubin

Streszczenie: Gretchen Rubin, autorka bestsellera „The Happiness Project,” opowiada o swojej drodze do szczęścia, które postanowiła uczynić priorytetem w swoim życiu. Pomimo spełnionego życia zawodowego i osobistego, Rubin zauważyła, że irytują ją drobnostki i narzeka zbyt często. Zdecydowała się na eksperyment mający na celu zwiększenie swojego poczucia szczęścia, a po roku pracy nad sobą dostrzegła znaczną poprawę w jakości życia. Rubin podkreśla, że szczęście to subiektywne poczucie, które zależy od różnych czynników, z czego 50% zależy od genów, a reszta od naszych działań i podejścia. W artykule przedstawia osiem prawd, które przyjęła podczas swojej pracy nad szczęściem, między innymi konieczność pielęgnowania pozytywnych emocji i uznania, że szczęście zaczyna się od nas samych.

Pokaż więcej

Autorka książki The Happiness Project, bestsellera na liście „New York Timesa”, opowiada o tym, co możemy zrobić, aby poczuć się szczęśliwymi.

Teoretycznie ma pani wszystko, czego potrzeba do szczęścia: zdrowie, rodzinę, karierę, a mimo to postanowiła pani wdrożyć w życie „projekt Szczęście”. Dlaczego?

Rzeczywiście, jestem szczęśliwa z wielu powodów, ale któregoś dnia uświadomiłam sobie, że nie jestem tak szczęśliwa, jak powinnam być. Złapałam się na tym, że irytuje mnie byle drobiazg, a tych drobiazgów jest mnóstwo, i że narzekam częściej, niż powinnam. Chciałam bardziej doceniać codzienność, być bardziej wdzięczna za każdy dzień i stawiać sobie większe wymagania. Jak pokazują badania, szczęście jest źródłem dobra pod różnymi postaciami: ludzie szczęśliwi są bardziej wydajni, sympatyczni i zdrowsi. Dlatego postanowiłam, że przez cały rok będę się starała uczynić z siebie człowieka szczęśliwszego.

Czym według pani jest szczęście?

Nad definicją szczęścia ludzie zastanawiają się od tysięcy lat. Arystoteles nazwał szczęście największym dobrem w życiu człowieka. Ale prawda jest taka, że każdy definiuje szczęście po swojemu. Według badań za nasze poczucie szczęścia w 50% odpowiadają geny, zaś sytuacja życiowa – w tym: wiek, płeć, narodowość, stan cywilny, zarobki, stan zdrowia, zawód i przekonania religijne – za kolejne 10‑20%. Reszta zależy od naszego sposobu myślenia i działania. Widać zatem, że każdy z nas ma możliwość kształtowania własnej szczęśliwości; pytanie tylko, jak. I właśnie takie pytanie sobie zadałam.

Zaczęłam na potęgę czytać o szczęściu; wszyscy – począwszy od Benjamina Franklina i Virginii Woolf do XIV Dalajlamy – mieli o nim coś do powiedzenia. I co ciekawe, w ich rozważaniach pojawiało się wiele powtarzających się motywów: znaczenie relacji międzyludzkich, samoświadomość, klimat rozwoju osobistego, by wymienić tylko kilka z nich. Słowa, jakich używano, były za każdym razem inne, ale główne koncepcje takie same.

8 WSPANIAŁYCH PRAWD

Rozpoczynając projekt Szczęście, każdy wpisze na tę listę własne prawdy. Moje są właśnie takie.

  1. Aby czuć się szczęśliwszą, niż jestem teraz, muszę pielęgnować dobre emocje, hamować złe i dążyć do osiągnięcia właściwego stanu emocjonalnego, ponieważ to pomoże mi się rozwijać.

  2. Będę szczęśliwa, gdy uszczęśliwię innych. Aby uszczęśliwić innych, sama muszę być szczęśliwa.

  3. Dni się dłużą, za to lata mijają szybko.

  4. Nie będę szczęśliwa, dopóki nie zacznę myśleć, że jestem szczęśliwa.

  5. Własne szczęśliwe życie mogę zbudować tylko w zgodzie ze swoją naturą.

  6. Jedyną osobą, którą mogę zmienić, jestem ja sama.

  7. Nikogo nie uszczęśliwię na siłę i nikt poza mną samą nie uszczęśliwi mnie.

  8. Teraz jest TERAZ.

Zainspirował mnie zwłaszcza Franklin swoją tabelą 13 cnót. Znalazły się na niej: powściągliwość, milczenie, porządek, zdecydowanie, oszczędność, pracowitość, szczerość, sprawiedliwość, umiarkowanie, czystość (higiena osobista), spokój, cnotliwość oraz pokora. Każdą z nich Franklin chciał pielęgnować, sporządził zatem tabelę z nazwami cnót i dniami tygodnia, po czym codziennie stawiał sobie ocenę za praktykowanie poszczególnych zachowań.

Okazuje się, że był na właściwym tropie. Współczesne badania pokazują bowiem, że możemy osiągnąć znacznie większy postęp w dążeniu do celu, gdy podzielimy ów cel na konkretne, wymierne zadania i przyporządkujemy im jakiś system ocen i zachęt. Postanowiłam opracować własną wersję tabeli Franklina: cnoty zastąpiłam potwierdzonymi w badaniach czynnikami kształtującymi ludzką szczęśliwość i zadbałam o właściwą strukturyzację celów. Tak oto stworzyłam swój osobisty kalendarz na dwanaście miesięcy z przypisanym do każdego z nich tematem, na którym w danym miesiącu chciałam się skoncentrować. Ostatni miesiąc, grudzień, był miesiącem zbiorczym, poświęconym na wprowadzenie w życie wszystkich zadań z poprzednich miesięcy. Mój kalendarz wyglądał następująco:

  • Styczeń: witalność

  • Luty: małżeństwo

  • Marzec: praca

  • Kwiecień: rodzicielstwo

  • Maj: czas wolny

  • Czerwiec: przyjaźń

  • Lipiec: pieniądze

  • Sierpień: wieczność

  • Wrzesień: pasje

  • Październik: uważność

  • Listopad: nastawienie

  • Grudzień: wszystko, co powyżej

Jak wyglądały pani postanowienia?

Kiedy już wybrałam tematy, na których powinnam się koncentrować, wymyśliłam po kilka „postanowień” na każdy miesiąc. Na przykład w styczniu skupiałam uwagę na witalności, toteż wśród moich postanowień znalazły się takie: kłaść się spać wcześniej, więcej ćwiczyć, pozbyć się niepotrzebnych rzeczy i uporządkować dom. W miesiącu poświęconym małżeństwu obiecałam sobie, że przestanę zadręczać męża, że będę się z nim mądrze spierać i pokażę mu, że go naprawdę bardzo kocham.

Grudzień musiał być interesujący, skoro starała się pani zmieścić w nim aż jedenaście tematów. Udało się?

Wymagało to ogromnej dyscypliny i samokontroli, nie mówiąc już o presji czasu. Przez cały miesiąc organizowałam, porządkowałam rzeczy, śpiewałam o poranku, zwracałam uwagę na emocje innych ludzi, zostawiałam pewne sprawy bez komentarza, prosiłam o pomoc i nie tknęłam śmieciowego jedzenia. Rzecz jasna, nie wykonałam planu w całości, ale z najwyższym zdumieniem stwierdziłam, że gdy sumiennie się go trzymałam, moje comiesięczne zadania rzeczywiście czyniły mnie coraz szczęśliwszą. Czy był choćby jeden taki dzień, w którym wszystko wykonałam perfekcyjnie? Jasne, że nie, ale robiłam, co mogłam.

Proszę opowiedzieć o swoich 12 przykazaniach.

To są moje fundamentalne przekonania, najważniejsze wartości. Pracując nad postanowieniami na każdy miesiąc, zauważyłam, że zmierzam do przyjęcia określonych zasad. Skondensowałam te wartości, starając się zapisać je bardzo zwięźle, w kilku słowach. Na przykład „Nie kalkuluj” oznacza „przestań wszystko ważyć i mierzyć, po prostu bądź tu i teraz”.

Pani pierwsze przykazanie brzmi: „Bądź Gretchen”. Jak to wyglądało w praktyce w ciągu tamtego roku?

Akceptowanie własnych silnych i słabych stron oznacza pogodzenie się z faktem, że pewnych celów być może nigdy nie osiągniemy. Pod koniec tamtego roku byłam zdecydowanie „prawdziwszą” wersją siebie. Z wielu rzeczy musiałam jednak zrezygnować, niekiedy z żalem. Wprawdzie świat daje nam wiele możliwości, ale dla własnego dobra powinniśmy uznać i zaakceptować swoje ograniczenia. „Być Gretchen” to znaczy zrezygnować z tego wszystkiego, co nie pozwala mi być sobą.

Porozmawiajmy przez chwilę o pani „ośmiu wspaniałych prawdach”.

Analizując ideę szczęścia, dostrzeżemy konkretne fundamentalne zasady, jakimi warto się kierować. W buddyzmie prawdy, stopnie oświecenia i ścieżki do szczęścia są ponumerowane, postanowiłam zatem nazwać własne „stopnie” i tak powstało „osiem wspaniałych prawd”. Każdy, kto zaczyna swój projekt Szczęście, wpisze na tę listę co innego, a moja jest właśnie taka. Do większości ludzi najbardziej, jak mi się wydaje, przemawia trzecia prawda: „Dni się dłużą, za to lata mijają szybko”. Najczęściej używam jej w kontekście rodzicielstwa, ale w zasadzie odnosi się do życia w ogóle. To jeden z fascynujących paradoksów życia. Czas płynie, dlatego musimy skupić uwagę na tym, co najważniejsze. Staram się o tym pamiętać, żyć chwilą i znajdować szczęście tu i teraz.

SEKRETY DOJRZAŁOŚCI

  • Ludzie zwracają uwagę na nasze błędy znacznie rzadziej, niż myślimy.

  • Nie krępuj się prosić o pomoc.

  • Postępując dobrze, poczujesz się dobrze.

  • Ważne, żeby być miłym dla wszystkich.

  • Robiąc trochę każdego dnia, możesz wiele osiągnąć.

  • Możesz wybrać to, co chcesz zrobić, pod warunkiem że nie wybierasz tylko tego, co lubisz robić.

  • To, co robisz codziennie, liczy się bardziej niż to, co robisz raz na jakiś czas.

  • Jeśli nie ponosisz porażek, to znaczy, że za słabo się starasz.

Czy porównywanie naszego szczęścia do szczęścia innych jest czymś nieuniknionym w erze mediów społecznościowych?

Według mnie media społecznościowe takie jak Facebook są swoistymi wzmacniaczami natury ludzkiej. Jako narzędzie umożliwiające stały kontakt z ludźmi Facebook zdecydowanie może być pomocny w osiągnięciu szczęścia. Mądrość antyku, kultura popularna i współczesna nauka są zgodne co do tego, że częste kontakty w obrębie społeczności i zacieśnianie więzi między ludźmi wzmacnia poczucie szczęścia. Dopiero gdy kontakty i więzi zaczynają nas przytłaczać albo gdy zaczniemy porównywać własne szczęście ze szczęściem wszystkich dookoła, nasze relacje nabierają cech układu „dobry sługa – zły pan”. W takim przypadku należy tego zaprzestać i zastanowić się, czy owo cyfrowe narzędzie wnosi coś do naszego życia, czy raczej nas czegoś pozbawia.

Czy istnieje szczęście absolutne?

Absolutne szczęście jako ideał wprowadza pewien zamęt, gdyż być może nigdy nie dotrzemy do ostatecznego „końca”. W rzeczywistości szczęście to raczej proces, podróż, a nie wymarzony stan docelowy. Poczucie szczęścia osiągniemy poprzez radość, satysfakcję i spełnienie, dlatego więcej pożytku przyniesie skoncentrowanie uwagi na tych stanach, a nie na ostatecznym celu.

Gdy zakończyłam swój eksperyment, mąż powiedział, że według niego ten projekt był w rzeczywistości próbą przejęcia większej kontroli nad własnym życiem. I miał rację, bo poczucie kontroli nad własnym życiem jest istotnym elementem szczęścia, a w dodatku bardziej skutecznym niż na przykład zarobki, co potwierdzono w praktyce. Poczucie niezależności, zdolności do decydowania, co powinno się wydarzyć w naszym życiu i jak wykorzystujemy nasz czas, jest kwestią zasadniczą. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że nauczyłam się panować nad własnym szczęściem.

Rozmawiała Carolyn Drebin.

Indeks dolny Artykuł ukazał się po raz pierwszy w 2014 roku na łamach „Rotman Management”. Indeks dolny koniec

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Księgowość jako źródło przewagi konkurencyjnej. Dlaczego firmy nie wykorzystują wiedzy, którą już posiadają?

Firmy nie przegrywają przez brak danych — przegrywają, bo ignorują wiedzę, którą już mają. W fakturach, kosztach i korektach od lat zapisuje się prawdziwa historia firmy. Czy księgowość może stać się Twoją przewagą konkurencyjną?

Cyfrowe rozczarowanie. Dlaczego w wielu firmach automatyzacja nie przynosi efektów? 

Wdrażasz nowe narzędzia, ale nie widzisz efektów? Problem rzadko leży w technologii. Automatyzacja niespójnych i nieuporządkowanych procesów sprawia jedynie, że błędy pojawiają się szybciej. Przeczytaj, dlaczego technologia nie naprawi firmy za Ciebie i jak mądrze przygotować się do wdrożenia rozwiązań AI, by przyniosły realne korzyści.

Ciemna strona AI: Treści dla dorosłych i ryzyko dla firm

Nowe badanie naukowe ujawnia, że szeroka dostępność treści dla dorosłych generowanych przez sztuczną inteligencję mogła doprowadzić do gwałtownego wzrostu przestępczości na tle seksualnym. Analiza szczegółowych danych o przestępczości, opublikowanych przez japońską Narodową Agencję Policji, wykazała, że w okresach szczytowego zaangażowania w materiały oznaczone jako wygenerowane przez AI i przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, odnotowano statystycznie istotny wzrost liczby gwałtów. Może to wskazywać na nadciągające ryzyko wizerunkowe i prawne dla firm dostarczających narzędzia oraz platformy dla tego typu treści.

Premium
Gdy firma rośnie, a zysk znika

laczego szybko rozwijająca się firma nagle traci marże, chociaż przychody notują historyczne rekordy? Przekonaj się, na czym polega problem „ziemi niczyjej” w ewolucji biznesu i sprawdź, dlaczego wdrożenie sztucznej inteligencji w nieuporządkowanej architektonicznie organizacji jest prostym przepisem na skalowanie chaosu.

Premium
Skalowanie AI dzięki adaptacyjnemu ładowi zarządczemu

Zastosowanie sztucznej inteligencji na szeroką skalę diametralnie zwiększa ryzyka biznesowe i wizerunkowe. Poznaj koncepcję adaptacyjnego ładu zarządczego – innowacyjnego podejścia, które wbudowuje mechanizmy kontroli bezpośrednio w procesy i struktury operacyjne firmy, chroniąc przed niewidocznymi, kaskadowymi błędami modeli uczących się.

Premium
Twórz wartość z generatywnej AI w skali całej organizacji

Jak skutecznie wdrażać generatywną sztuczną inteligencję w całej organizacji, unikając organizacyjnych silosów? Zobacz, dlaczego tradycyjne struktury decyzyjne zawodzą przy GenAI i dowiedz się, w jaki sposób innowacyjny twór zwany „kręgosłupem AI” pozwala łączyć kompetencje biznesowe oraz technologiczne, przynosząc firmom wymierny zwrot z inwestycji.

Premium
Strategia w cieniu AI. Gdy sprawy pilne wypierają ważne

AI zmienia sposób, w jaki firmy tworzą kampanie, analizują dane i docierają do klientów. Jednak największym ryzykiem nie jest brak wdrożenia nowych technologii, lecz wykorzystanie ich w sposób, który zwiększa produktywność kosztem przewagi konkurencyjnej. Liderzy muszą odpowiedzieć na pytanie: jak skalować działania marketingowe, nie tracąc tego, co czyni markę wyjątkową?

Premium
Jak liderzy uwalniają innowacyjność na pierwszej linii

Najlepsze innowacje ratujące jakość i efektywność często rodzą się na operacyjnej pierwszej linii. Sprawdź, dlaczego to średni szczebel zarządzania jest kluczem do ich uwolnienia.

Premium
Jak GenAI może – a jak nie może – pomóc w zarządzaniu wiedzą o klientach

Generatywna sztuczna inteligencja rewelacyjnie analizuje informacje o konsumentach, ale nie naprawi kultury Twojej firmy. Gdzie kończą się możliwości technologii?

Premium
Co prezesi muszą wiedzieć o suwerennej AI

Globalna skala AI zderza się z lokalnymi regulacjami prawnymi. Dlaczego strategia „suwerennej sztucznej inteligencji” to pilne zadanie dla prezesów, a nie tylko dla działu IT?

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!