Streszczenie: W wyniku globalnego kryzysu gospodarczego, który rozpoczął się w 2008 roku, wiele firm stanęło przed poważnymi wyzwaniami finansowymi. Presja na osiąganie wyników oraz ograniczanie kosztów skłaniały niektóre organizacje do podejmowania ryzykownych działań, co prowadziło do nadużyć i korupcji. Badanie nadużyć gospodarczych przeprowadzone przez Ernst & Young ujawniło, że w Polsce, podobnie jak w innych krajach, kryzys sprzyjał wzrostowi takich zjawisk. W rezultacie, organizacje musiały zmierzyć się z poważnymi konsekwencjami zarówno finansowymi, jak i reputacyjnymi. MIT Sloan Management Review PolskaMIT Sloan Management Review Polska
Ostatnie dwa lata przyniosły nam prawdziwy wysyp afer gospodarczych i przypadków korupcji na świecie. Piramidy finansowe, w których inwestorzy zostali oszukani na dziesiątki miliardów dolarów, gigantyczne straty na transakcjach przeprowadzonych przez pojedynczych pracowników – to skandale, o których informowały światowe media. Tymczasem w cieniu wielkich afer toczyła się codzienna walka przedsiębiorstw z falą nadużyć gospodarczych o mniejszej skali. Równolegle towarzyszyła temu wzmożona aktywność regulatorów, szczególnie w obszarze ścigania przypadków korupcji i łapownictwa. W tle tych zdarzeń firma Ernst & Young już po raz jedenasty przeprowadziła światowe badanie nadużyć gospodarczych. Na naszą ankietę odpowiadali członkowie kadry kierowniczej największych korporacji z blisko 40 krajów. Wyniki badania przynoszą ciekawe spostrzeżenia dotyczące zarówno samej skali nadużyć, jak i podejścia firm do tej kwestii.
Na świecie więcej, w Polsce mniej
Kryzys finansowy w bezpośredni sposób wpłynął na zwiększenie skali nadużyć gospodarczych. Globalnie w ciągu ostatnich dwóch lat odsetek firm, w których je wykryto i które się do tego przyznały, wzrósł z 13% w 2008 roku do 16% w 2010 roku. W samej tylko Europie Zachodniej liczba incydentów podwoiła się. W wielu badanych organizacjach odkrycie nadużycia i korupcji na własnym podwórku było ogromnym zaskoczeniem.
Tymczasem w Polsce zanotowano odwrotną tendencję. Według wyników badania tylko 10% firm doświadczyło przypadków istotnych nadużyć, co było dużym spadkiem w porównaniu z wynikiem sprzed dwóch lat, kiedy to 18% przedsiębiorstw miało tego rodzaju problemy. Ten spadek niekoniecznie świadczy o mniejszej skali zjawiska w Polsce. W wielu polskich firmach wykrywalność nadużyć i zdolność do właściwej oceny tego ryzyka jest bowiem wciąż niska.
Presja ze strony regulatorów
Analizując wyniki kolejnych edycji badania, można dostrzec, że na przestrzeni czasu zmieniają się rodzaje zagrożeń i rejestrowane nadużycia. Coraz częściej zaniepokojenie firm i zarządów powodują praktyki korupcyjne. Wiąże się to przede wszystkim z rosnącą presją ze strony regulatorów, przejawiającą się istotnym wzrostem liczby prowadzonych postępowań oraz nowymi inicjatywami legislacyjnymi. W Stanach Zjednoczonych, które zwiększyły liczbę i skalę dochodzeń transgranicznych dotyczących naruszenia przepisów Ustawy o zagranicznych praktykach korupcyjnych (Foreign Corrupt Practices Act – FCPA), prowadzonych jest ponad 140 postępowań odnoszących się do nieprawidłowości w różnych krajach – w tym także w Polsce. Obecnie także Wielka Brytania wprowadziła Ustawę o łapownictwie, która jest najbardziej rygorystyczną regulacją na świecie w zakresie przeciwdziałania korupcji. Zgodnie z nią przestępstwem jest już niedopełnienie obowiązku zapobiegnięcia korupcji – ten ciąży bowiem na organizacji, z którą związana jest osoba oferująca, obiecująca lub przekazująca łapówkę. Ustawodawca wprawdzie pozostawił furtkę – w przypadku, gdy firma udowodni posiadanie „odpowiednich procedur” zapobiegania korupcji, może uniknąć zarzutów karnych. Niemniej 75% badanych menedżerów ze światowych korporacji obawia się konsekwencji tych regulacji i odpowiedzialności osobistej za działania swoich spółek. Zaś w polskich firmach – ponad 90%.
Szafy pełne trupów
Wiele zagrożeń wiąże się z obszarem fuzji i przejęć, których liczba będzie się zwiększała wraz z przewidywanym powrotem firm na ścieżkę wzrostu. Ponad połowa dochodzeń prowadzonych na podstawie FCPA dotyczy problemów korupcyjnych, które zostały odziedziczone po poprzednim właścicielu i odnoszą się do czasów sprzed fuzji lub przejęcia. W wielu przypadkach sprawy korupcyjne wychodziły na jaw długo po zamknięciu transakcji.
Jednym ze sposobów na ograniczenie tego czynnik ryzyka (tzw. odpowiedzialności następczej) jest przeprowadzenie przed fuzją lub przejęciem szczegółowego badania due diligence, zwłaszcza dotyczącego nadużyć i korupcji. Ryzyko to powinno zostać podobnie rygorystycznie zbadane także po transakcji. Takie analizy są jednak w dalszym ciągu stosunkowo rzadko prowadzone. W Polsce przed przejęciem lub fuzją decyduje się na nie 28% firm, a po ich sfinalizowaniu już tylko 18%. To niewiele w porównaniu z wynikami globalnymi, gdzie 60% badanych przedsiębiorstw sprawdza sytuację przed transakcją, a 46% po jej zakończeniu.
Spokojnie, to tylko awaria
W obliczu rosnącej liczby nadużyć i przypadków korupcji oraz wzmożonej presji ze strony regulatorów kluczowym wyzwaniem dla firm jest wprowadzenie działań ograniczających skalę tych zjawisk. Dotychczas – zwłaszcza w Polsce – firmy reagowały doraźnie i w sposób mało skoordynowany. Tylko jedna polska spółka na trzy posiada przejrzysty proces raportowania incydentów do zarządu i proces analizy ich przyczyn. W skali globalnej ma go już prawie połowa badanych firm. Z kolei dobrze zdefiniowaną rolą audytu wewnętrznego, działu ds. zgodności z przepisami i zarządzania ryzykiem oraz departamentu prawnego przy dochodzeniach może pochwalić się 51% przedsiębiorstw na świecie i tylko 25% polskich. Ponadto tylko jedna na pięć spółek posiada przejrzysty i spójny proces działań dyscyplinarnych oraz udokumentowane plany reagowania dla działów zajmujących się przeprowadzaniem dochodzeń. To znów dwukrotnie mniej niż w przypadku wyników badania międzynarodowego.
Wyniki badania dowodzą, że w polskich firmach uporządkowania wymagają zarówno zagadnienia związane z zapobieganiem, jak i reagowaniem na korupcję i nadużycia. Wówczas wzrośnie też efektywność ewentualnych działań dochodzeniowych. Na razie zarządzanie ryzykiem nadużyć przypomina gaszenie pożarów, a nie rutynowy proces, w którym jasno rozpisane są role i niezbędne działania.

