Reklama
Skorzystaj z -13% – oferta na Dzień Kochania Siebie! 💗
Kompetencje przywódcze
Polska flaga

Firmowa gwiazda czy „święta krowa”

1 lutego 2011 13 min czytania
Zofia Leśniewska
Firmowa gwiazda czy „święta krowa”

Streszczenie: W każdej firmie są specjaliści i menedżerowie, którzy przez lata znacząco przyczynili się do jej sukcesów, stając się kluczowymi filarami organizacji. Jednak z biegiem czasu i zmianami na rynku, niektórzy z tych pracowników mogą mieć trudności z dostosowaniem się do nowych warunków, a ich wcześniejsze osiągnięcia tracą na znaczeniu. W takich sytuacjach kierownictwo staje przed dylematem: czy zwolnić takiego pracownika, czy znaleźć dla niego nową rolę w firmie, aby nadal korzystać z jego umiejętności.

Pokaż więcej

Janusz Barski jak zwykle przyszedł do swojego biura przed godziną 8 rano. Lubił ten początek dnia, kiedy firma budziła się do życia. Gdy schodzili się pierwsi pracownicy. Kiedy przy porannej kawie miał czas na krótkie rozmowy, wymianę opinii o międzynarodowych pokazach mody, z których przywożono informacje o nowych trendach na kolejny sezon, nowych materiałach czy dominujących kolorach. O tym, co z tego mogło się przyjąć na polskim rynku.
Barski znał większość osób zatrudnionych w domu mody „Modny Styl”. Był z nim związany przez ostatnie 20 lat, kiedy z całą ekipą projektantów i handlowców, którzy odeszli z „Mody Polskiej”, otworzyli własną firmę. W krótkim czasie część osób ze starej gwardii odeszła do innych biznesów, nie wierząc w przyszłość branży odzieżowej zalewanej przez tanie produkty z Chin. A część przeszła już na emeryturę. Janusz Barski, mając 63 lata, ani przez chwilę nie myślał o tym, że mógłby rozstać się z firmą. Nadal – jako dyrektor handlowy i projektant – jeździł na międzynarodowe targi i pokazy. A jako doświadczony ekspert branży odzieżowej często brał udział w szkoleniach i konferencjach.

Firmowa gwiazda czy „święta krowa”

Firmowa gwiazda czy „święta krowa”

Tego dnia w ich firmie miało odbyć się spotkanie dla kluczowych odbiorców oraz grupy dziennikarzy, połączone z pokazem kolekcji na sezon letni. Wcześniej jednak Barski – w imieniu Michała Widackiego, obecnego prezesa „Modnego Stylu”, którego zmogła grypa – miał powitać gości i wprowadzić ich w odpowiednią atmosferę.

Budowanie legendy

Jak zwykle Janusz potrzebował zaledwie paru chwil, żeby zainteresować słuchaczy swoimi opowieściami. W tego typu spotkaniach uczestniczyło bardzo wielu młodych ludzi ze środowiska związanego z modą i show‑biznesem. Ich wiedza dotyczyła zazwyczaj tylko aktualnych trendów. Przeszłość – nawet ta sprzed kilkunastu lat – była dla nich historią. Chętnie jednak słuchali opowieści o tym, jak w latach 80., kiedy w sklepach brakowało podstawowych produktów, ubierały się polskie aktorki i piosenkarki oraz żony ówczesnych dygnitarzy. Skąd pochodziły materiały na suknie, kto projektował i szył ich kreacje. Dla wielu polskich projektantów Barski był chodzącą legendą. Przez wiele lat współpracował z Telewizją Polską, projektując ubrania dla prezenterów. Znał wiele osobistości ze świata kultury i sztuki. Przyjaźnił się z gwiazdami i politykami. Był mentorem dla dużej grupy projektantów i ludzi związanych z branżą.

Dziś także nie miał problemu z nawiązaniem kontaktu z gośćmi zaproszonymi przez szefów „Modnego Stylu” na specjalny, zamknięty pokaz. Miał przygotowanych kilka anegdot, których wcześniej nie opowiadał. Każda kolejna była ciekawsza i zabawniejsza od poprzednich. Nie można było mieć wątpliwości – Barski bardzo kochał swoją pracę.

Od początku wiedział, co chce w życiu robić. Interesowało go wzornictwo i moda. Skończył Politechnikę Łódzką na Wydziale Technologii Materiałowych i Wzornictwa Przemysłowego, skąd trafił na praktykę do Warszawskich Zakładów Przemysłu Odzieżowego „Kora”. Martwiło go jednak, że większość opracowanych przez niego projektów pozostaje na papierze. Że od pomysłu do jego realizacji wiedzie bardzo długa droga. Poza tym produkcja wykonywana jest masowo i w długich seriach. Już wtedy Barski wiedział, że przyszłość branży musi być uzależniona od światowych tendencji w modzie, krótkich serii opracowywanych dwa razy do roku. W ten sposób funkcjonowały w poprzednim systemie tzw. domy mody „Moda Polska” czy „Telimena”, które nawet w trudnym okresie potrafiły zróżnicować swoją ofertę. Po wielu staraniach Barski trafił do zespołu „Mody Polskiej”, gdzie mógł rozwinąć skrzydła i pokazać, na co go stać. Był zarówno projektantem, ale także sprzedawcą swoich projektów. Dzięki jego zaangażowaniu i pomysłom przez ponad 10 lat „Moda Polska” była na szczycie. Otwierała kolejne salony mody i zdobywała uznanie wśród wymagających klientów.

Jednak w okresie zmian gospodarczych firma nie potrafiła się odnaleźć. I wówczas pojawił się biznesmen Michał Widacki, który postanowił zainwestować w biznes modowy. Zaproponował kluczowym menedżerom „Mody Polskiej”, aby przeszli do tworzonej nowej spółki „Modny Styl”. Większość – w tym także Barski – przyjęła jego propozycję. Sprawa była mocno nagłośniona przez media, co było z korzyścią dla nowej marki. Byli klienci „Mody Polskiej” wiedzieli, gdzie szukać ubrań z kolekcji Barskiego. W nowych realiach rynkowych firma odżyła.

A sam Barski jeśli akurat nie projektował, to spotykał się z aktorami, muzykami czy gwiazdami estrady, którzy stawali się ambasadorami marki. Do tego dochodziły osobiste relacje z handlowcami i sprzedawcami, a także specjalistami od promocji i marketingu, co szybko uczyniło go w firmie niezastąpionym.

Czasy, w których Barski, jego umiejętności i kontakty oparte na uściskach dłoni były na wagę złota, już minęły. Tymczasem wydaje mi się, że Janusz tego nie widzi. A my w dodatku przez cały czas dobrze mu płacimy.

Zderzenie z rzeczywistością

Po swoim krótkim wystąpieniu Barski jak zwykle czekał na pytania ze strony zaproszonych gości. Większość z nich dotyczyła tego, jak pracowało się z taką czy inną aktorką albo z tym czy z tamtym producentem. Odpowiadał chętnie i wyczerpująco.

– Mamy czas na jeszcze jedno pytanie – powiedział i wskazał na młodego mężczyznę, siedzącego z tyłu i trzymającego rękę w górze.

– Prowadzę dział lifestylowy w magazynie „Szyk”. Uwielbiam historyjki o starych dobrych czasach i mógłbym ich słuchać cały dzień, ale zastanawiam się, czy obecnie klienci potrzebują takich domów mody jak „Modny Styl”. Na rynku pojawiło się wielu młodych projektantów, którzy sprzedają swoje kolekcje grupie najbardziej wymagających i zamożnych klientów. Szyją dla nich na miarę. Jesteście w stanie z nimi konkurować? Czy z drugiej strony potraficie przyciągnąć bardziej masowych, młodych klientów, zainspirowanych ich kolekcjami?

Po raz pierwszy tego dnia Barski nie wiedział, co ma powiedzieć.

– Nie wydaje mi się, żeby był to problem – zaczął. – To prawda, że konkurencja jest silna. Z jednej strony depczą nam po piętach młodzi projektanci, z drugiej – coraz więcej firmowych salonów otwierają znane światowe marki modowe. Ale nie tylko bogaci i gwiazdy lubią się modnie ubierać. Bycie modnym jest możliwe w przypadku osób o różnym statusie materialnym i różnym wieku – powiedział Barski.

Spadek formy?

Kiedy prezes Michał Widacki wrócił po chorobie do pracy, zaczął od nieformalnego spotkania przy kawie z dwójką wiceprezesów.

– Jak tam nasz zamknięty pokaz? Słyszałem, że Janusz znalazł się w prawdziwym ogniu pytań. I zamiast o kolekcji mówił o perspektywach branży.

– To prawda, tym razem spotkanie wymknęło się nieco Januszowi spod kontroli – powiedziała Anna Zabłocka, wiceprezes ds. rozwoju w „Modnym Stylu”.

– On mówił, że to mało prawdopodobne, żebyśmy mogli mieć jakieś problemy – dodał Kazimierz Tomkiewicz, wiceprezes ds. finansowych. – To wygląda tak, jakby on nie znał naszych raportów sprzedaży.

Widacki upił łyk kawy i popatrzył w oczy Annie Zabłockiej.

– Jesteś jego przełożoną. Co twoim zdaniem powinniśmy zrobić?

– Spotykam się z nim regularnie w każdy poniedziałek rano. Przemyślę sobie tę sprawę przez kilka najbliższych dni.

Widacki nie był zadowolony z tej odpowiedzi.

– Anna, jest rok 2011. Przez ostatnich 20 lat branża modowa uległa radykalnym zmianom, ale wydaje mi się, że Janusz się nie zmienił. On przez cały czas jest projektantem, który dodatkowo zajmuje się sprzedażą, a nawet promocją. Ludzie, którzy przyszli do firmy później od niego, cały czas się rozwijają i specjalizują. Potrafią szybciej wyczuć nowe trendy i szybciej trafić z ofertą do młodszych odbiorców, którzy są ważni dla naszej firmy. A Janusz chyba zatrzymał się w miejscu. Ciągle opowiada historie o starych czasach i przebrzmiałych gwiazdach i trochę naiwnie oczekuje, że ludzie zawsze będą chcieli go słuchać.

Anna i Kazimierz patrzyli na szefa

 z uwagą. Zwykle takie nieformalne rozmowy z szefem sprawiały im przyjemność, ale nie tego dnia. Widacki był wyraźnie poirytowany.

– Czasy, w których Barski, jego umiejętności i kontakty oparte na uściskach dłoni były na wagę złota, już minęły. A dziś „Modny Styl” nie jest już taką samą firmą, jak kiedyś. Profesjonalizujemy się. Tymczasem wydaje mi się, że Janusz tego nie widzi. A my w dodatku przez cały czas dobrze mu płacimy. Wiem, że świetnie sobie radzi w kontaktach z ludźmi, ale nie jestem pewien, czy wciąż trafia w gusta klientów i jest wart swojej ceny. Dziś jego zaangażowanie nie przekłada się w tak prosty i oczywisty sposób na wyniki firmy jak kiedyś – jego dwie ostatnie kolekcje nie sprzedają się zbyt dobrze. Może nie potrzebujemy już tracącego wyczucie projektanta i przeciętnego sprzedawcy w jednym, ale dwóch nowych: młodego projektanta, który dotrze z ofertą do naszych nowych grup klientów, i rzutkiego handlowca, potrafiącego wykorzystać nowe kanały sprzedaży? Czy ktoś z was wie, jaką Barski wnosi wartość dla firmy?

– Jest ogniwem, które łączy nas z… – zaczęła Anna.

– Daj spokój – przerwał jej Widacki. – Zostawmy historię na boku. Powiedzcie lepiej, co Janusz teraz dla nas robi.

– Dzięki niemu mamy przedłużoną współpracę z największą stacją telewizyjną, a dokładnie z programem „Wieczór pełen gwiazd” – powiedział Tomkiewicz.

Prezes musiał przyznać, że rzeczywiście tak było. „Modny Styl” zdobył intratny kontrakt, o który starało się wiele firm, w tym także indywidualnie kilku znanych projektantów. Jednak ze względu na dawną współpracę Barskiego z Robertem Azowskim, producentem przebojowych programów telewizyjnych, udało się nie tylko doprowadzić do współpracy, ale także ją wznawiać i rozszerzać na nowe projekty. Dzięki temu projektanci z „Modnego Stylu” nawiązali kontakty z nowymi grupami młodych artystów i ich coraz większymi grupami fanów. To umożliwiło wejście na rynek z nową marką dla młodzieży Your Look, której reklama w programach rozrywkowych przynosiła już wymierne efekty finansowe.

– Ale to tylko jeden klient – drążył Widacki. – Potrzebujemy ich znacznie więcej.

I po krótkiej chwili dodał:

– Anno, nie chcę naciskać na ciebie, abyś zwolniła Barskiego. Ale oczekuję, że będziesz umiała mnie przekonać o jego przydatności dla firmy. Jak już sobie to wszystko przemyślisz, to bez względu na to, co postanowisz, możesz liczyć na moje wsparcie. Daj mi znać do poniedziałku – powiedział Widacki, kończąc spotkanie.

Niepodważalne dokonania

Zabłocka wyszła z gabinetu szefa zdenerwowana. Nie bardzo wiedziała, jak powinna postąpić. Czy przypadkiem szef jej nie sprawdza? A może chce na nią zrzucić odpowiedzialność za ewentualne zwolnienie Barskiego? Wiedziała, że to sprawa, której nie może lekko potraktować. Potrzebuje czasu, aby to wszystko dokładnie przemyśleć. Jednak dzisiejsze popołudnie miała już zajęte. Była wcześniej umówiona na lunch z Robertem Azowskim, aby omówić szczegóły dalszej współpracy z telewizją.

Anna uznała, że dobrze jej zrobi rozmowa z przyjacielem Barskiego. Jadąc do restauracji, zastanawiała się nad swoją i Janusza sytuacją. Był on legendą i twarzą „Modnego Stylu”. Ponadto wszyscy w firmie go uwielbiali i dzięki niemu lubili swoją pracę. Czy jednak był sposób, żeby to przełożyć na liczby? Czy można było uzasadnić tym jego pozostanie w firmie?

Kiedy dotarła do restauracji, Azowski już na nią czekał.

– Chyba nie jesteś dziś zbyt szczęśliwa? – zapytał.

Anna nie chciała zdradzać mu szczegółów rozmowy z szefem, ale postanowiła podpytać o Barskiego.

– To prawda – zaczęła. – Czeka nas trudny okres. Cała branża przeżywa poważny kryzys.

– Ale chyba wy nie możecie narzekać na problemy? – wpadł jej w słowo Azowski. – Właśnie przygotowujemy się do kolejnej edycji „Wieczora pełnego gwiazd”, a w planach mamy kolejny show, o którym chciałbym krótko powiedzieć. Nie wykluczam, że może znaleźć się tam dla was miejsce.

– To znakomita informacja, ale dziś chciałabym z tobą porozmawiać o Januszu Barskim.

– A co u niego? Czy coś się stało? Od jakiegoś czasu nie miałem okazji z nim porozmawiać.

– Nic się nie stało. Barski wniósł do „Modnego Stylu” dużą wartość. Firma nie istniałaby, gdyby nie on – powiedziała Zabłocka.

– Chyba nikt w to nie wątpi? – Azowski był wyraźnie zdziwiony.

– Wiem, że Janusz ma wielu zwolenników wśród gwiazd show‑biznesu – powiedziała Anna. – Ma ogromną wyobraźnię, a jego entuzjazm jest zaraźliwy. Trudno jest dzisiaj sprawić, żeby ludzie nadal tak ekscytowali się modą, a on to potrafi. Młodzi pracownicy mówią mi, że się od niego uczą. Jednak jego obecne działania nie przekładają się na wyniki firmy tak jak kiedyś.

– A może zatrzymacie go w firmie, aż zechce przejść na emeryturę? Chyba jest już w tym wieku, kiedy mógłby to zrobić?

– Tak, ale on wcale tego nie chce. Nie wiem też, czy firma może sobie pozwolić, aby czekać na jego decyzję. Nasza sprzedaż – mimo atrakcyjnych kontraktów – nadal spada.

Anna na chwilę zawiesiła głos:

– Muszę cię o coś zapytać. Czy gdyby Barski nie pracował już w „Modnym Stylu”, to czy nadal współpracowalibyście z naszą firmą?

Azowski przez chwilę żuł kęs mięsa, zanim odpowiedział:

– Rozumiem, że firma musi robić to, co do niej należy. Nie mamy zapisu w umowie, który dawałby nam możliwość jej rozwiązania w przypadku odejścia Barskiego i zapewne nie będziemy się z wami procesować, jeśli się go pozbędziecie. Ale nie wiem, czy to dobra decyzja. Nie znam nikogo, kto nie znałby Barskiego. Ludzie go uwielbiają. To musi dla was coś znaczyć… cokolwiek – mówił Azowski.

– Doceniam twoją szczerość – powiedziała Anna.

Czas na zmiany

W niedzielne popołudnie Anna zrobiła sobie mocną kawę i usiadła na środku salonu. Wokół rozłożyła kilkanaście kartek, na których zapisywała różne wersje swojej rozmowy z Barskim. Miała już przygotowane wstępnie dwa scenariusze. Oba zaczynały się od słów: „Nie mam dobrych wieści”. W jednym z nich miała powiedzieć Januszowi, ile znaczył dla firmy, a potem, tak delikatnie, jak to możliwe, że nadszedł już czas, żeby poszukał dla siebie nowego miejsca. W drugim miała go poinformować, że daje mu „ostatnią szansę”, by dogonił „Modny Styl” w dwudziestym pierwszym wieku. Jednak przez cały czas zastanawiała się nad tym, które rozwiązanie jest słuszne.

Pobierz artykuł pdf case

Pobierz artykuł pdf niezabezpieczony

Pobierz artykuł pdf zabezpieczony

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Nie tylko młode talenty. Pamiętaj o nestorach

W świecie biznesu zdominowanym przez kult młodości i technologiczny pośpiech, firmy często cierpią na „organizacyjną amnezję”. Tymczasem najcenniejszy zasób Twojej firmy może właśnie planować przejście na emeryturę. A przecież dojrzały wiek to nie balast, lecz etap kariery o unikalnym potencjale strategicznym. Autorzy wprowadzają pojęcie „nestora” – osoby, która dzięki swojej mądrości, sieciom kontaktów i braku konieczności walki o awanse, staje się dla organizacji nieocenionym aktywem.

Agentowe narzędzia AI do kodowania: co powinni wiedzieć liderzy

Większość menedżerów utknęła w pętli „czatowania” z AI, traktując narzędzia takie jak ChatGPT jedynie jako sprawniejszą wyszukiwarkę. Tymczasem agentowe narzędzia AI, dotychczas kojarzone wyłącznie z pisaniem kodu, stają się nowym fundamentem pracy umysłowej. Pozwalają one budować trwałą „pamięć instytucjonalną” i automatyzować złożone procesy – od analizy konkurencji po due diligence – bez konieczności pisania choćby jednej linii kodu. Dowiedz się, dlaczego narzędzia takie jak Claude Code to nie tylko gratka dla deweloperów, ale kluczowy element przewagi strategicznej nowoczesnego lidera.

Algorytmy na wybiegu: Jak model „AI-first” zmienia rynek mody

Współczesny sektor mody i dóbr luksusowych przechodzi fundamentalną zmianę, w której sztuczna inteligencja przestaje być jedynie narzędziem pomocniczym, a staje się głównym architektem strategii operacyjnej. Wg BCG, firmy przyjmujące model „AI-first” muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością, w której konsumenci porzucają tradycyjne wyszukiwarki na rzecz platform takich jak ChatGPT czy Perplexity, zmuszając marki do walki o widoczność w świecie zdominowanym przez algorytmy rekomendacyjne.

Co traktat ONZ o cyberprzestępczości może oznaczać dla Twojej firmy

Nowy traktat Organizacji Narodów Zjednoczonych ustanawia międzynarodowe ramy prowadzenia dochodzeń i ścigania przestępstw online, takich jak ataki ransomware czy oszustwa finansowe, które często mają charakter transgraniczny. Choć dokument ten wprost definiuje cyberprzestępczość oraz precyzuje zakres odpowiedzialności organów ścigania i przedsiębiorstw w takich przypadkach, obawy dotyczące prywatności i swobód obywatelskich wciąż nie zostały w pełni rozstrzygnięte. Firmy o zasięgu globalnym powinny już teraz rozpocząć przygotowania do nadchodzącego egzekwowania nowych przepisów.

empatia Czy empatia stanie się kluczową kompetencją przywódczą?

W erze rosnącej złożoności i niepewności, kluczową rolę w sukcesie organizacji odgrywa styl przywództwa oparty na empatii, partnerstwie i bezpieczeństwie psychologicznym. Tradycyjne modele hierarchiczne ustępują miejsca transformacyjnemu przywództwu, które aktywuje potencjał zespołów i sprzyja innowacjom.

AI w biznesie 5 trendów AI, które zdefiniują strategię liderów w 2026 roku

Sztuczna inteligencja do 2026 roku przekształci się z pojedynczych narzędzi w złożone, agentowe super-aplikacje, które zmienią sposób zarządzania, organizacji pracy i strategii konkurencyjnej. Transformacja ta ma wymiar globalny, z rosnącym znaczeniem lokalnej specjalizacji i integracji AI z infrastrukturą fizyczną oraz mediami generatywnymi. W efekcie powstaje multipolarna gospodarka oparta na inteligentnej infrastrukturze i zrozumieniu lokalnych potrzeb.

Enszityfikacja: Jak pogoń za marżą niszczy wartość „inteligentnych” produktów

Kiedyś jednym z symboli jakości była trwałość produktu fizycznego. Dziś, dzięki cyfryzacji, firmy dążą do sprawowania kontroli nad produktem długo po tym, jak opuścił on linię produkcyjną. To, co miało być rewolucją w komforcie i personalizacji, coraz częściej zmienia się w tzw. enszityfikację – proces, w którym innowacja ustępuje miejsca agresywnej monetyzacji, a klient z właściciela staje się jedynie subskrybentem własnych przedmiotów.

Mapa ryzyka 2026: Globalna perspektywa jest ważniejsza niż kiedykolwiek

W świecie rozdartym między nieuchronną integracją gospodarczą a politycznym zwrotem ku nacjonalizmom, liderzy biznesu stają przed paradoksem: jak budować wartość, gdy tradycyjne bezpieczne przystanie zmieniają swój charakter? Analiza danych z 2025 roku pokazuje, że choć politycy mogą dążyć do izolacji, kapitał nie posiada tego luksusu. Zapraszamy do głębokiego wglądu w globalne rynki akcji, dynamikę walut i nową mapę ryzyka krajowego, która zdefiniuje strategie inwestycyjne w 2026 roku.

Plotki w biurze: błąd systemu czy ukryty feedback?

Plotka biurowa to rzadko objaw toksycznej kultury, a najczęściej sygnał, że oficjalna komunikacja w firmie zawodzi. Zamiast uciszać nieformalne rozmowy, liderzy powinni traktować je jako cenny mechanizm informacji zwrotnej. Sprawdź, jak zrozumieć potrzeby zespołu ukryte między wierszami i skutecznie zarządzać organizacją w obliczu nieuniknionych zmian.

Głos jako interfejs przyszłości: Jabra Evolve3 jako infrastruktura pracy opartej na AI

Głos staje się nowym interfejsem pracy z AI, a jakość audio przesądza o skuteczności współpracy hybrydowej. Sprawdź, jak seria słuchawek Jabra Evolve3 tworzy infrastrukturę gotową na erę komend głosowych i spotkań wspieranych przez sztuczną inteligencję.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!