Jak „Gra o tron” pomogła HBO wejść w erę cyfrową

Jest duża szansa, że jeśli czytasz ten artykuł, to 15 kwietnia przeniosłeś się wraz z milionami widzów do pełnej lodu i ognia krainy Westeros. „Gra o tron” wróciła na ekrany telewizorów, komputerów i smartfonów.

Na finałowy sezon jednego z najpopularniejszych seriali w historii telewizji przyszło nam czekać niemal dwa lata. Przez ten czas pojawiło się w sieci sporo spojlerów, z których wynika, że „Gra o tron” zapowiada się naprawdę spektakularnie. Przecieki i spekulacje na temat fabuły ósmego sezonu można znaleźć na forach internetowych już od wielu miesięcy. Przed fanami nic się nie ukryje, choć HBO bardzo uszczelniło przecieki z planu filmowego.

W finałowym, ósmym sezonie poznamy zakończenie historii i doczekamy się odpowiedzi na pytanie, kto zasiądzie na Żelaznym Tronie. Dlatego ci, którzy chcą poznać losy bohaterów oglądając film nie powinni dziś wchodzić na Facebooka czy Twittera. Najlepiej w ogóle odciąć się od internetu, bo zewsząd atakują spojlery.

Kto zasiądzie na Żelaznym Tronie?

„Gra o tron” wzbudza ekstremalne emocje. Sam się o tym przekonałem w trakcie siódmego sezonu, gdy miałem przyjemność prowadzić webinarium w gronie znanych i  poważanych przedsiębiorców. Podczas rozmowy ktoś przywołał temat serialu i potem już nie było łatwo wrócić do tematów, które miały być przedmiotem dyskusji. Za to, gdy czas emisji już się skończył, „Gra o tron” wróciła jako temat główny i rozmowa dopiero nabrała tempa. Podobne emocje można zapewne obserwować w najróżniejszych sytuacjach na całym świecie. Nic dziwnego, gdyż dotychczas żadna produkcja tak bardzo nie zaangażowała ludzi w skali globalnej. Finałowy odcinek przedostatniego siódmego sezonu komentowało na Facebooku trzy miliony osób, a kolejny milion o nim tweetował.

Od pierwszego odcinka wyemitowanego w 2011 roku fani dyskutują głównie o tym, kto zostanie władcą Siedmiu Królestw. I w tym kierunku prowadził akcję w swoich książkach George R.R. Martin. Kiedy stacja HBO pokazała pierwszy odcinek ekranizacji „Pieśni Lodu i Ognia”, większość z widzów z pewnością kibicowała Nedowi Starkowi. A w dziewiątym odcinku bohater zginął (przepraszam za spojler). Szok!

Źródło: Materiały HBO

Potem trup również słał się gęsto. Teraz, gdy do końca zostało tylko sześć odcinków, Żelazny Tron jest obiektem pożądania wielu liczących się graczy. Są wśród nich: Cersei, Jaime, Tyrion, Jon, Daenerys, Sansa, Arya, ale też dobrym kandydatem może okazać się Nocny Król. Tym razem rozwiązań nie dostarczy książka Martina, bo na razie w postaci papierowej ukazało się jedynie pięć części sagi. Dlatego, jak uda nam się uniknąć spojlerów, odpowiedzi poznamy dopiero na HBO GO i na antenie HBO. Począwszy od 15 kwietnia serial będzie emitowany co tydzień. Oznacza to, że swój wielki finał „Gra o tron” znajdzie w Polsce 20 maja.

Cyfrowa transformacja

W czasie, gdy „Gra o tron” zdobywała coraz większa popularność, głębokim zmianom ulegała również stacja HBO. Klasyczna płatna telewizja weszła w erę streamingu, ruszył kanał HBO GO, a sam nadawca trafił do grupy AT&T i został przekształcony w rozległą sieć mediów internetowych znaną jako WarnerMedia. Firma już pod nowym kierownictwem skutecznie działa na cyfrowych obszarach transmisji strumieniowych, które zdefiniował Netflix. A „Gra o tron”, z jej niesamowitą popularnością w mediach społecznościowych, okazała jednym z kluczowych czynników, który pozwolił HBO przejść transformację cyfrową z takim sukcesem.

Jak to się dzieje w erze cyfrowej, „Gra o tron” rywalizuje z niezliczonymi alternatywnymi propozycjami spędzenia wolnego czasu. Pomimo tego, na ósmy sezon czekały miliony fanów na całym świecie. Każdy odcinek poprzednich sezonów miał  przeciętnie ponad 23 miliony widzów. Uwzględniając różne strefy czasowe, powtórki, nagrania i użytkowników usług streamingowych , średnia na odcinek wyniosła aż 31 mln widzów. Na Facebooku finałowy odcinek siódmej serii komentowały 3 mln osób, podczas gdy kolejny milion dyskutował o nim na Twitterze. W ten sposób serial przebił galę rozdania nagród MTV Video Music Awards. Byłe też popularniejszy od orędzia prezydenta Trumpa o stanie wojny w Afganistanie. Fani tworzą tysiące memów, własnych filmików, publikują zdjęcia, gify i memy. I własnie o to chodzi w dobie mediów społecznościowych – o budowanie zaangażowania klientów. Dzięki temu Żelazny Tron okazał się obiektem pożądania nie tylko w krainie lodu i ognia, ale też w cyfrowym świecie.