Z piłką nożną jest jak ze start-upem

Być może analiza danych zabija pewien romantyzm piłki nożnej, ale wciąż w centrum futbolu jest człowiek – opowiada Jerzy Dudek, były bramkarz reprezentacji Polski, FC Liverpoolu i Realu Madryt, dziś zapalony golfista, ambasador zegarków marki CITIZEN w Polsce

MATERIAŁ PARTNERSKI

Rafał Pikuła: Czy oglądał pan mecze naszej reprezentacji w ostatnich eliminacjach? Awans był formalnością, ale czy na mistrzostwach Europy mamy jakieś szanse?

Jerzy Dudek: Oglądałem, oczywiście, i muszę powiedzieć, że z meczu na mecz drużyna grała coraz lepiej. Szczególnie w ostatnich spotkaniach było widać dużo radości z gry, nie tylko kibice mogli być zadowoleni, ale piłkarzom gra sprawiała przyjemność. Cieszy mnie też świetna forma „Lewego”, a także Krychowiaka.  Ważny jest także trening przed samą imprezą.

Jakich błędów unikać przed treningiem?

Część zawodników przyjeżdża po ciężkim sezonie i trzeba im pomóc się przygotować, ale ich nie przetrenować. Z kolei innym zawodnikom może brakować regularnych występów w klubach. Potrzebne jest tutaj indywidualne podejście do każdego gracza. Akurat ta drużyna – której spora część grała na nieudanym mundialu w Rosji – może wyciągnąć wnioski z przeszłości i tym razem należycie się przygotować. Mam nadzieję, że zagramy tak jak we Francji albo może nawet lepiej.

Kończył pan piłkarską karierę w 2011 roku. Od tego czasu w futbolu wiele się zmieniło, między innymi za sprawą nowych technologii. Jedną z kluczowych zmian było wprowadzenie VAR-u.

Mamy technologię, która sprawia, że widowisko jest bardziej sprawiedliwe. Kiedyś mieliśmy dywagacje, czy decyzja sędziego była słuszna, czy nie, a też dyskutujemy nad powtórkami VAR-u. Pamiętajmy jednak, że wciąż VAR jest wsparciem sędziego, od którego zależy ostateczna decyzja. W rugby jest coś podobnego – jest tam wideoweryfikacja – ale dodatkowo sędzia interpretuje na głos VAR. W piłce nie wiemy, dlaczego sędzia tak interpretuje wskazówkę VAR, ponieważ większość kibiców czy nawet piłkarzy nie zna szczegółowych przepisów. 

Rozwój technologii przyspiesza. Być może wkrótce technologia całkowicie zastąpi sędziów?

Za każdą technologią wciąż stoi człowiek i nie ma technologii bez człowieka. Być może technologia będzie coraz bardziej obecna w piłce nożnej, ale nie wierzę w zastąpienie sędziów przez algorytmy. Piłka nożna to bardzo dynamiczny, kontaktowy sport, gdzie bardzo wiele się dzieje – i tutaj człowiek jest wciąż niezbędny. Poza sędziowaniem, oczywiście, nowa technologia jest bardzo obecna w świecie futbolu. Przecież każdy piłkarz w profesjonalnym, bogatym klubie biega z czujnikiem pod koszulką, który mierzy jego wyniki: przebiegnięte kilometry, z jaką prędkością biegł, w jakim sektorze, jakie miał tętno, ile miał kontaktów z piłką. Analiza danych jest bardzo ważna we współczesnej piłce nożnej. Być może ta analiza danych zabija pewien romantyzm piłki nożnej, ale wciąż w centrum futbolu jest człowiek.

Analiza danych może się okazać błędna. Tuż przed mistrzostwami świata w Rosji większość firm bukmacherskich, opierając się właśnie na analizie danych i statystycznych wyliczeniach, kreowało na mistrza drużynę niemiecką. Jak wiemy, Niemcy ostatecznie nawet nie wyszli z grupy.

Niemcy w meczach grupowych mieli miażdżącą przewagę, ponad 70% posiadania piłki, strzały, ale nic z tego. Analizy mogą pokazywać prawdopodobieństwo, jakiś procent, ale przecież w piłce nożnej wiele zależy od przypadku, jednego trafienia. Czasami jakiś piłkarz może mieć wyjątkowy dzień, jakiś błysk geniuszu, inny – pomimo przygotowania, formy – może mieć zwyczajnie pecha. To jest piękno futbolu, gdzie gigant może polec, a kopciuszek dojść do finału.

Wśród piłkarzy i byłych piłkarzy całkiem modne jest inwestowanie w start-upy. Czy pan także poszedł za tym trendem?

Zastanawiałem się nad tym, ale skuteczność inwestowania w start-upy jest wciąż bardzo niska. Wciąż trudno przewidzieć, czy dany pomysł wypali. Czasami wydaje się, że do danego pomysłu wystarczy dołożyć tylko troszkę pieniędzy i wszystko się uda, ale to nie jest takie proste. Warto próbować, ale ze start-upami jest jak z piłką nożną – czasem jedna dobra decyzja, jedno zagranie, daje sukces.