Reklama
Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
Analityka i Business Intelligence

Payeye, czyli płacenie wzrokiem

13 listopada 2020 11 min czytania
Zdjęcie Tomasz Kulas - Redaktor "MIT Sloan Management Review Polska", redaktor prowadzący "ICAN Management Review"
Tomasz Kulas
Payeye, czyli płacenie wzrokiem

Streszczenie: Polski start-up PayEye wprowadził usługę płatności biometrycznych, umożliwiającą dokonywanie transakcji za pomocą skanu tęczówki oka. Aby skorzystać z tej technologii, użytkownik musi mieć ukończone 18 lat i zdrowe tęczówki. Proces rejestracji jest dwuetapowy: najpierw odbywa się rejestracja online z wykorzystaniem dokumentu tożsamości, a następnie w jednym z punktów obsługujących płatności wzrokiem rejestrowany jest wzorzec biometryczny tęczówek, co jednocześnie potwierdza numer telefonu użyty podczas pierwszego etapu. Po zakończeniu rejestracji użytkownik może płacić wzrokiem w ponad 60 miejscach we Wrocławiu, takich jak sklepy, restauracje, salony kosmetyczne czy baseny. Konto PayEye jest niezależne od kont bankowych i wymaga wcześniejszego zasilenia środkami. Podczas transakcji kasjer wprowadza kwotę na terminalu, który następnie zbliża do klienta na odległość kilkunastu centymetrów; klient spogląda na ekran terminala i umieszczone obok kamery, co pozwala na bezdotykowe i szybkie dokonanie płatności. mitsmr.pl+2mitsmr.pl+2mitsmr.pl+2

Pokaż więcej

Płacenie, które nie wymaga niczego poza zeskanowaniem tęczówek w naszych oczach, nie jest już tylko wymysłem scenarzystów filmów science‑fiction. Polski start‑up PayEye wprowadził tę usługę do powszechnego, komercyjnego użycia – jako pierwszy na świecie.

To naprawdę już działa, choć na razie – od 24 czerwca 2020 roku – tylko we Wrocławiu. Idąc na basen, do restauracji, czy fryzjera nie musimy zabierać ze sobą ani gotówki, ani karty płatniczej, ani nawet telefonu (o ile oczywiście w ogóle na basen czy do restauracji wejdziemy – aktualnie nie jest to możliwe). Nie musimy też niczego dotykać. Wystarczą nasze własne oczy, które skierujemy na moment w kierunku specjalnego terminala płatniczego. Ten zeskanuje obraz tęczówek, rozpozna nas i pobierze z konta odpowiednią sumę. Prościej i wygodniej się nie da.

Nowocześniej też nie. Na żywo robi to niesamowite wrażenie – tak jakby przyszłość stawała się czymś zwyczajnym i codziennym, dostępnym tu i teraz. Ale ta zwyczajność i codzienność nadal stanowi sensację, zwłaszcza poza granicami Polski. Usłudze payeye (taka jest właściwa nazwa usługi, podczas gdy firmy: PayEye) poświęcony był chociażby materiał w telewizji śniadaniowej jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie państw świata – Korei Południowej.

Payeye – technologia w tle

Rozwiązanie proponowane przez PayEye bazuje oczywiście na biometrii, co w tym konkretnym przypadku oznacza wykorzystanie faktu, że każdy człowiek (dotyczy to także bliźniąt) ma unikalny wzór tęczówki. Ba, jest on inny dla każdego z obojga oczu. Podczas zakładania konta i jego aktywacji obraz tęczówek utrwalany jest w postaci cyfrowej (tzw. payeye kod) – i od tej pory przechowywany w systemie wzór porównywany jest z oczami użytkownika podczas jego identyfikacji. Warto też dodać, że w identyfikacji nie przeszkadza to, że nosimy okulary albo soczewki kontaktowe, mamy zeza czy chociażby zapalenie spojówek. Skanowanie tęczówki nie jest też w ogóle szkodliwe dla zdrowia. Jedynym realnym utrudnieniem w procesie płatności może być fizyczne zasłonięcie lub zmiana kształtu tęczówek, na przykład przez specjalne soczewki kontaktowe lub okulary przeciwsłoneczne.

I jeszcze jedna ważna kwestia – skanowanie wymaga wykorzystania specjalnego terminala. Nie jest możliwe wykorzystanie do tego celu np. przedniego aparatu w smartfonie, ani nawet specjalnych skanerów tęczówki, które znaleźć można w wybranych modelach telefonów. Natomiast może to być terminal przenośny – da się chociażby zamówić jedzenie z restauracji do domu i zapłacić wzrokiem przy jego odbiorze.

Najważniejsze jest jednak co innego – terminal płatniczy został opracowany (i jest dalej rozwijany) właśnie przez wrocławski start‑up, w jego centrum badawczo‑rozwojowym. Dzięki temu firma może w pełni kontrolować proces – najpierw rejestracji, a potem płatności, od samego początku i aż do końca. Dzięki tej „zamkniętej architekturze” system może być w pełni kontrolowany i bezpieczny.

Na tym etapie rozwoju firmy produkcja terminali także odbywa się wyłącznie w Polsce, natomiast w dłuższej perspektywie – przy zwiększaniu skali jej działalności na cały kraj lub też wiele państw – może odbywać się również gdzie indziej.

Czy to bezpieczne?

Tak samo jak w przypadku innych rozwiązań bazujących na biometrii, skanowanie tęczówki ma zarówno zalety, jak i wady. Podstawowa wartość polega na tym, że unikalna cecha naszego ciała pełni funkcję hasła dostępu do jakiejś usługi. Jest to zatem hasło (i to bardzo skomplikowane), którego nie sposób zapomnieć czy zgubić, i które zawsze mamy ze sobą. Na dodatek w przypadku skanowania oka procedura identyfikacji jest całkowicie bezdotykowa, czyli nie wymaga chociażby naciskania klawiatury na terminalu płatniczym – w dzisiejszych, pandemicznych czasach to dodatkowa zaleta.

Wady? Jedna, za to zasadnicza, choć w przypadku payeye na razie czysto teoretyczna. Tak samo jak w przypadku innych „haseł” bazujących na biometrii, obrazu naszych tęczówek nie jesteśmy w stanie zmienić. Innymi słowy „hasło”, jakim się posługujemy, jest wyjątkowe, unikalne, bardzo skomplikowane i niemal niemożliwe do podrobienia – ale jednorazowe. Gdy komuś uda się je poznać, nie wymienimy sobie oczu na nowe. Takie rzeczy możliwe są w tym momencie tylko w filmach science‑fiction, natomiast współczesna medycyna nie pozwala jeszcze na takie zabiegi – przynajmniej jeśli chodzi o całą gałkę oczną. Natomiast – tak na marginesie – samo wszczepienie nowej, sztucznej tęczówki jest już zabiegiem dostępnym, wykonywanym również w Polsce.

Zostawmy jednak te nieco makabryczne rozważania, ponieważ ważniejsze jest coś innego. Od kilku lat wiemy już na pewno, że złamanie zabezpieczenia biometrycznego bazującego na obrazie tęczówki jest możliwe, choć niewątpliwie trudne. Przede wszystkim potrzeba wysokiej jakości zdjęcia tęczówki (pół żartem, pół serio: warto uważać, co publikujemy w internecie), następnie szczegółowego wydruku tego zdjęcia (na zwykłej, kolorowej drukarce 2D) i wreszcie nałożonej na niego soczewki kontaktowej, by nabrał on „wyglądu 3D”.

Czy to działa? Niestety tak – powyżej opisałem uproszczony sposób, w jaki w 2017 roku zhakowany został skaner tęczówki wbudowany w smartfon Samsung S8. Jeszcze wcześniej, bo w 2012 roku, podczas konferencji Black Hat zademonstrowano inny sposób na oszukanie tego typu zabezpieczeń. Wykorzystano po prostu dane o tęczówce przechowywane przez system biometryczny do wydrukowania obrazu oka. Okazało się, że w 80% przypadków wydruk został uznany przez system za prawdziwe oczy użytkownika. Tu trzeba też zaznaczyć, że według twórców payeye ich „payeye kod” absolutnie nie umożliwia takiego wtórnego odtworzenia obrazu oka, to informacja przetwarzana jednokierunkowo.

W przypadku payeye zagrożenie jakimkolwiek sposobem „zhakowania” procesu identyfikacji jest jednak bliskie zeru. Z prostego powodu – jeśli przyjdziemy do sklepu i zaczniemy machać przed terminalem jakimiś wydrukami oczu, to nie tylko wyjdziemy bez zakupów, ale zapewne z rękami skutymi kajdankami. To samo dotyczy też wykorzystania oczu zmarłej osoby – znów ocieramy się o makabrę, ale warto przypomnieć, że tego typu przypadki znane są nie tylko z filmów z dreszczykiem, ale autentycznie miały miejsce w krajach, w których systemy bankowe umożliwiają zdalną identyfikację twarzy klienta. Payeye zdalnej identyfikacji nie oferuje, płacimy na miejscu, przy osobie obsługującej terminal.

Wrocławski fintech nie ukrywa jednak, że pracuje obecnie nad sposobem płacenia wzrokiem również przy okazji transakcji internetowych – zdecydowanie zyskujących na znaczeniu w ostatnim czasie. Na razie taka usługa nie jest jednak możliwa, a jeśli będzie, to niemal na pewno zostaną przy niej wykorzystane dodatkowe poziomy weryfikacji, chociażby przy pomocy kodu przysyłanego na smartfona lub PIN‑u.

Przedstawiciele firmy podkreślają też, jak ważne jest dla nich bezpieczeństwo danych, dotyczących zarówno zapisanych wzorów biometrycznych, jak i informacji finansowych. Payeye traktowany jest w świetle prawa jako MIP (Mała instytucja płatnicza) i jako taka podlega dość szczegółowym regulacjom Komisji Nadzoru Finansowego. Warto też dodać, że zgody, których klienci payeye udzielają podczas rejestracji, nie umożliwiają firmie dzielenia się zbieraną bazą danych z innymi instytucjami. To także przykład – kolejny, po samodzielnym rozwijaniu i produkcji terminali oraz oprogramowania – budowania bezpieczeństwa usługi poprzez tworzenie zamkniętego, w pełni kontrolowanego ekosystemu. Nie jest to łatwa droga – prawdopodobnie szybsze byłoby np. opracowanie usługi w oparciu o urządzenia firm trzecich – ale jest to droga gwarantująca największą kontrolę i bezpieczeństwo całego systemu. W dłuższej perspektywie – najlepsza.

Payeye – jak zacząć i jak to działa

Konto, które umożliwia płacenie za pomocą wzroku, założyć może każdy, kto skończył 18 lat i ma zdrową tęczówki. Usługę uruchamia się dwuetapowo. Najpierw rejestrujemy się online w systemie payeye, wykorzystując do tego celu dokument tożsamości. Następnie w dowolnym punkcie, który obsługuje płatność wzrokiem, rejestrujemy wzorzec biometryczny naszych tęczówek, potwierdzając przy okazji (tylko w tym jednym przypadku) nasz numer telefonu, który użyliśmy podczas pierwszego etapu.

Od tej pory możemy już płacić wzrokiem za towary czy usługi oferowane w ponad 60 miejscach na terenie Wrocławia: nie tylko sklepach czy restauracjach, ale także m.in. w salonie kosmetycznym, na basenie, u fryzjera czy… za korepetycje z matematyki. Oczywiście pod warunkiem, że zasilimy najpierw nasze konto odpowiednią sumą pieniędzy. Jest ono bowiem całkowicie odrębne – nie możemy zintegrować go z własnym kontem bankowym. To świadoma decyzja inwestorów i twórców firmy – rozwój usługi zaplanowany jest jako niezależny od któregokolwiek z istniejących banków.

Jak to wygląda w praktyce? Podobnie do transakcji rozliczanych z wykorzystaniem zwykłych terminali płatniczych. Osoba, która taki terminal obsługuje (np. kasjer, kelner) wprowadza na nim sumę transakcji, po czym przysuwa go do klienta (na odległość kilkunastu‑kilkudziesięciu centymetrów od twarzy). Różnica polega więc na tym, że ten nie przykłada do terminala karty i nie potwierdza płatności PIN‑em, a jedynie spogląda – wystarczy przez ułamek sekundy – na ekran terminala i umieszczone obok kamery. Z perspektywy firm, które zdecydują się na oferowanie tej formy płatności, nie różni się to niczym od korzystania ze zwykłych terminali płatniczych. Dla klientów różnica jest natomiast spora – płatność jest bezdotykowa, w sumie zajmuje tyle samo czasu, co płatność kartą, natomiast nie wymaga zabierania ze sobą niczego, poza własnymi oczami.

Plany na przyszłość

Oczywiście głównym celem firmy jest stopniowe zwiększanie skali działalności – najpierw o inne miasta w Polsce, cały kraj, a wreszcie inne państwa. Mimo to payeye pozostanie z założenia ekosystemem niezależnym i samodzielnym, ale – ponieważ jest to też system modułowy, możliwa jest w przyszłości współpraca z innymi instytucjami finansowymi (np. bankami), chociażby jako jedna z form identyfikacji biometrycznej. Drugą grupą potencjalnych przyszłych partnerów wrocławskiego fintechu są dystrybutorzy terminali rozliczeniowych, co może być m.in. sposobem na przyśpieszenie zwiększania skali działalności firmy. Nie znaczy to jednak, że firma uzależnia swoją strategię rozwojową od pozyskania odpowiednich partnerów – pierwszym założeniem jest i pozostanie niezależność ekosystemu.

PayEye nie boi się także konkurencji, która na pewno pojawi się na tym rynku. To dobre zjawisko, sprzyjające dalszemu rozwojowi, a równocześnie polska firma już teraz buduje przewagę konkurencyjną, zarówno pod względem technologicznym, jak i rynkowym. To inni będą musieli gonić PayEye, budując od zera własną markę – i zaufanie klientów.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Olimpijskie lekcje sukcesu: 8 porad dla liderów i menedżerów

Olimpijskie złoto rzadko jest historią „jednego genialnego biegu”. To raczej dowód, że pod presją wygrywa proces organizacyjny: rytm treningu, jakość wsparcia, odporność na błąd i zdolność do szybkich korekt, zanim emocje zamienią się w wymówki. Poznaj osiemlekcji z igrzysk i przełóż je na język zarządzania: jak budować przewagę, którą da się powtarzać — nawet gdy warunki się zmieniają, a stawka rośnie.

Chiński Nowy Rok 2026: testowanie odporności w logistyce

Chiński Nowy Rok (CNY), przypadający 17 lutego 2026 roku, jest kluczowym punktem odniesienia dla globalnych łańcuchów dostaw. Skala wpływu Chin sprawia, że skutki kilkunastodniowej świątecznej przerwy w produkcji są odczuwalne na wszystkich kontynentach, w tym w Polsce. Dla rynków Europy Środkowo-Wschodniej, silnie zależnych od importu z Azji, okres ten wymaga precyzyjnego planowania zapasów i operacji.

Inwestowanie w innowacje: jak robić więcej mniejszym kosztem

Choć większość liderów deklaruje, że innowacje to ich najsilniejsza broń, w obliczu rynkowych turbulencji aż 60% z nich decyduje się na zamrożenie lub obcięcie wydatków na ten cel. To pułapka krótkowzroczności, która oddaje pole konkurencji w momencie, gdy kształtuje się „nowa normalność”. Dowiedz się jak przeprowadzić bezlitosne porządki w portfelu projektów i przywrócić innowacjom ich realną moc.

Nie tylko młode talenty. Pamiętaj o nestorach

W świecie biznesu zdominowanym przez kult młodości i technologiczny pośpiech, firmy często cierpią na „organizacyjną amnezję”. Tymczasem najcenniejszy zasób Twojej firmy może właśnie planować przejście na emeryturę. A przecież dojrzały wiek to nie balast, lecz etap kariery o unikalnym potencjale strategicznym. Autorzy wprowadzają pojęcie „nestora” – osoby, która dzięki swojej mądrości, sieciom kontaktów i braku konieczności walki o awanse, staje się dla organizacji nieocenionym aktywem.

Agentowe narzędzia AI do kodowania: co powinni wiedzieć liderzy

Większość menedżerów utknęła w pętli „czatowania” z AI, traktując narzędzia takie jak ChatGPT jedynie jako sprawniejszą wyszukiwarkę. Tymczasem agentowe narzędzia AI, dotychczas kojarzone wyłącznie z pisaniem kodu, stają się nowym fundamentem pracy umysłowej. Pozwalają one budować trwałą „pamięć instytucjonalną” i automatyzować złożone procesy – od analizy konkurencji po due diligence – bez konieczności pisania choćby jednej linii kodu. Dowiedz się, dlaczego narzędzia takie jak Claude Code to nie tylko gratka dla deweloperów, ale kluczowy element przewagi strategicznej nowoczesnego lidera.

Algorytmy na wybiegu: Jak model „AI-first” zmienia rynek mody

Współczesny sektor mody i dóbr luksusowych przechodzi fundamentalną zmianę, w której sztuczna inteligencja przestaje być jedynie narzędziem pomocniczym, a staje się głównym architektem strategii operacyjnej. Wg BCG, firmy przyjmujące model „AI-first” muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością, w której konsumenci porzucają tradycyjne wyszukiwarki na rzecz platform takich jak ChatGPT czy Perplexity, zmuszając marki do walki o widoczność w świecie zdominowanym przez algorytmy rekomendacyjne.

Co traktat ONZ o cyberprzestępczości może oznaczać dla Twojej firmy

Nowy traktat Organizacji Narodów Zjednoczonych ustanawia międzynarodowe ramy prowadzenia dochodzeń i ścigania przestępstw online, takich jak ataki ransomware czy oszustwa finansowe, które często mają charakter transgraniczny. Choć dokument ten wprost definiuje cyberprzestępczość oraz precyzuje zakres odpowiedzialności organów ścigania i przedsiębiorstw w takich przypadkach, obawy dotyczące prywatności i swobód obywatelskich wciąż nie zostały w pełni rozstrzygnięte. Firmy o zasięgu globalnym powinny już teraz rozpocząć przygotowania do nadchodzącego egzekwowania nowych przepisów.

empatia Czy empatia stanie się kluczową kompetencją przywódczą?

W erze rosnącej złożoności i niepewności, kluczową rolę w sukcesie organizacji odgrywa styl przywództwa oparty na empatii, partnerstwie i bezpieczeństwie psychologicznym. Tradycyjne modele hierarchiczne ustępują miejsca transformacyjnemu przywództwu, które aktywuje potencjał zespołów i sprzyja innowacjom.

AI w biznesie 5 trendów AI, które zdefiniują strategię liderów w 2026 roku

Sztuczna inteligencja do 2026 roku przekształci się z pojedynczych narzędzi w złożone, agentowe super-aplikacje, które zmienią sposób zarządzania, organizacji pracy i strategii konkurencyjnej. Transformacja ta ma wymiar globalny, z rosnącym znaczeniem lokalnej specjalizacji i integracji AI z infrastrukturą fizyczną oraz mediami generatywnymi. W efekcie powstaje multipolarna gospodarka oparta na inteligentnej infrastrukturze i zrozumieniu lokalnych potrzeb.

Enszityfikacja: Jak pogoń za marżą niszczy wartość „inteligentnych” produktów

Kiedyś jednym z symboli jakości była trwałość produktu fizycznego. Dziś, dzięki cyfryzacji, firmy dążą do sprawowania kontroli nad produktem długo po tym, jak opuścił on linię produkcyjną. To, co miało być rewolucją w komforcie i personalizacji, coraz częściej zmienia się w tzw. enszityfikację – proces, w którym innowacja ustępuje miejsca agresywnej monetyzacji, a klient z właściciela staje się jedynie subskrybentem własnych przedmiotów.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!