Reklama
OFERTA SPECJALNA na NAJWYŻSZY pakiet subskrypcji! Wersję Platinum - OFERTA LIMITOWANA
BIZNES I TECHNOLOGIE
Polska flaga

Nowy wspaniały koszmar marketingu

8 września 2014 6 min czytania
Marek Staniszewski

Streszczenie: W książce "Nadchodzi osobliwość" Ray Kurzweil przedstawia koncepcję nanomaszyn zdolnych do samoreplikacji, które w skrajnym scenariuszu mogą doprowadzić do katastrofy, przekształcając całą biomasę Ziemi w "szarą maź". Ta wizja nasuwa analogię do współczesnego marketingu, gdzie nadmiar treści w mediach społecznościowych przytłacza konsumentów, prowadząc do ich znużenia i irytacji. Marketerzy, mimo dostępu do licznych kanałów komunikacji, zmagają się z trudnością przyciągnięcia uwagi odbiorców. W obliczu nieustannego zalewu nowych treści konsumenci oczekują ciągłych nowości, co zmusza marki do nieustannego tworzenia innowacyjnych i angażujących materiałów, aby wyróżnić się w zatłoczonym środowisku medialnym.

Pokaż więcej

W książce Nadchodzi osobliwość. Kiedy człowiek przekroczy granice biologii futurolog Ray Kurzweil analizując możliwe konsekwencje rozwoju nauki i technologii, przywołuje m.in. koncepcję molekularnego montera, czyli nanomaszyny, bardzo małego robota, który potrafi chwytać pojedyncze cząstki materii i osadzać je w pożądanym miejscu. Dzięki temu może on konstruować różne przedmioty z samych atomów. Taki monter działający w skali cząsteczkowej mógłby przy pomocy odpowiedniego oprogramowania tworzyć właściwie wszystko, czego dusza zapragnie: od komputerów przez odzież i dzieła sztuki po gorące posiłki. Mógłby też – o ile nie zabraniałaby tego jego własna konstrukcja – wytwarzać kopie samego siebie. I tu zaczyna się koszmar…

Czarny scenariusz

Zbudowanie czegoś przez nanoroboty wymagałoby przecież istnienia bilionów takich maszynek – to zaś zakładałoby umożliwienie im tworzenia własnych kopii. W czarnym scenariuszu nieopanowana autoreplikacja nanomonterów mogłaby prowadzić do totalnej destrukcji. Oto złośliwe nanoroboty przerabiają pracowicie wszystkie dostępne cząstki na własny wzór i podobieństwo, powielają się przy tym w tempie wykładniczym, dodatkowo niszcząc całą biomasę naszej pięknej planety, pozostawiając po sobie jedynie szarą maź (grey goo).

Samopowielanie się złośliwych nanorobotów i katastroficzny scenariusz szarej mazi to jedne z większych utrapień Kurzweila, który apeluje, aby już dziś myśleć i zabezpieczać się przed zaistnieniem potencjalnych mechanizmów , które mogłyby zniszczyć nasz gatunek wskutek nieuchronnego rozwoju technologii jutra.

Wizja opisywana przez Kurzweila przypomniała mi się w najmniej odpowiednim momencie –  w chwili przeglądania zawartości kanałów społecznościowych. Odniosłem dziwne wrażenie, że większość newsów, memów i przekazywanych wiadomości skonstruowana jest tu niczym diaboliczni monterzy. Z tą tylko drobną różnicą, że jednorodność ustępuje różnorodności, a ilość alternatywnych opcji okazuje się być zarazem dobrodziejstwem i przekleństwem.

Nieograniczony wybór

Konsumenci mają dziś bardzo szeroki wybór – ilość dostępnych marek i składanych przez nie propozycji powinna zadowolić nawet najbardziej wybredne gusta. Zarządzający markami menedżerowie także mają niezły wybór – wystarczy spojrzeć na ilość dostępnych kanałów komunikacji oraz form docierania do odbiorców z przekazem. Wydaje się jednak, że wielość dostępnych opcji nie sprawia, aby obie strony czuły się przez to coraz bardziej szczęśliwe. Konsumenci są znużeni lub wręcz poirytowani nadmiarem atakujących ich treści, marketerzy zaś sfrustrowani faktem, że ich starania aby się przebić i choćby na chwilę przykuć uwagę, przynoszą efekty nieporównywalne do podejmowanych przez nich wysiłków.

Internet, digitalizacja, interaktywność, social media, wieloekranowość itp., itd. – wszystkie te hasła przyniosły nadzieję na pozytywną zmianę marketingowego wzorca komunikacji – rzecz jasna w stronę większej efektywności. Zwłaszcza, że pewne zmiany faktycznie następowały: pasywny i pozbawiony dotąd głosu konsument coraz częściej stawał się dla marek równorzędnym partnerem w dyskusji. Marketerzy nabierali z kolei doświadczenia w zastępowaniu jednostronnego monologu prawdziwą konwersacją. Obie strony dosyć szybko nauczyły się nowych reguł gry i… wszystko wróciło do normy.

Konsumenci nadal starają się unikać reklam niczym diabeł święconej wody, a marketerzy nie ustają w wysiłkach, by (trzymając się tej kulawej metafory) dopaść ich niespodzianie z kropielnicą i nawrócić na właściwą drogę. Największa zaś zmiana polega na tym, że wszystko to dzieje się w coraz krótszych odstępach czasu i przy coraz większej ilości generowanych treści. A dodatkowo treści tych trzeba dostarczać coraz więcej, co wszyscy doskonale wiemy i czemu poświęcona była już niejedna konferencja.

Nowe oczekiwania

Od chwili gdy Bill Gates wyraził znamienną i proroczą w skutkach sentencję: Content is King – minęły już niemal dwie dekady, jednak wcale nie straciła ona na aktualności. Współczesny odbiorca – stale podłączony do sieci – nie potrafi wyobrazić sobie życia bez bogactwa dostępnego kontentu. Zanurzony w strumieniu treści o charakterze towarzyskim, rozrywkowym czy informacyjnym staje się też coraz bardziej niecierpliwy i wymagający. Wciąż oczekuje nowych bodźców, silniejszych wrażeń i sensacji. Dobrem zaś najbardziej pożądanym i ulegającym najszybszemu polubieniu, podzieleniu się czy błyskawicznej replikacji może być ekscytujące novum, np. w rodzaju gryzącego własny ogon kota, groteskowego teledysku typu Gangnam Style, filmiku z terrorystą ścinającym jeńcowi głowę czy filantropijno‑rozrywkowego ruchu społecznego. A to, co nowe, musi być prawdziwie nowe – inne niż wczorajsze i inne niż to nowe sprzed godziny. Nowe musi być zaskakująco śmieszne lub niespodziewanie przerażające, wstrząsające lub wzruszające – budzące wybuchy szczerego śmiechu lub wywołujące litość i trwogę.

Nowe – by warte było polubienia i przekazania – musi też być dopiero odkryte i przez innych wciąż nieznane. Samopowielające się i samopomnażające Nowe szybko przerabia to, co nieaktualne i stare, błyskawicznie podaje się dalej i przetwarza wszystko na własną kopię i nośnik siebie samego. Nowe, niczym przywołany na początku złośliwy nanomonter, powiela się niepowstrzymanie, wciągając wszystko, co napotka na swojej drodze. Pozostaje tylko szara maź – wszyscy już to znają, wszyscy już widzieli i polubili. Nuda.

Znowu potrzebne jest nowe

W jaki sposób w takim otoczeniu marki mogą być jeszcze konkurencyjne ze swoim przekazem? Jak marketerzy mają ścigać się z fenomenami (np. tymi w rodzaju #IceBucketChallenge)? Jak sprawiać, aby konsumenci atakowani i porywani wciąż przez nowe, dawali się też od czasu do czasu porwać obietnicom marek?

Odpowiedzią jest tzw. oczywista oczywistość: marki powinny tworzyć owo nowe.

A co może być takim nowym? Właściwie wszystko. Nie musi to być nawet spektakularny skok ze stratosfery – wystarczą tańczące niemowlaki, mężczyzna siedzący tyłem na koniu albo pizza dostarczona dronem (tudzież przez koty). Trzeba tylko znaleźć to coścoś, co raz podane, samo już nabierze rozpędu i potoczy się – niczym śnieżna kula, która szybko zwiększa swoją objętość i ciężar.

Zamiast szukać tego czegoś, można też nawiązać do aktualnie interesujących wydarzeń i w ten sposób wykorzystać istniejące już nowe. Niektóre marki organizują dziś w tym celu nawet coś w rodzaju własnych news roomów, by móc błyskawicznie reagować, komentować, hasztagować, płynąc w ten sposób na fali doraźnej popularności. Temat zaś może być dowolny: głośny mecz piłki nożnej, niefortunna wypowiedź albo zdjęcie celebryty, awaria lokalnej elektrowni, konflikt polityczny. Właściwie wszystko odpowiednio przetworzone zmienić się może w paliwo dla chwilowej choćby sławy marki – pod warunkiem, że posiada ona popkulturową czujność i wrażliwość. Bo ciągle, w tym starym świecie, jest dużo miejsca na nowe.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Multimedia
Czego biznes może nauczyć się od łazika na Marsie? Jak AI pomaga zarządzać niepewnością

Wyobraź sobie, że prowadzisz pojazd, ale każda Twoja decyzja dociera do kół z 30-minutowym opóźnieniem. Tak wygląda rzeczywistość inżynierów NASA sterujących łazikiem na Marsie. Ich rozwiązanie? Pozwolili sztucznej inteligencji samodzielnie decydować, które skały są „interesujące”. W biznesie opóźnienia w decyzjach są równie kosztowne, a niepewność – równie wielka. Sam Ransbotham z MIT SMR wyjaśnia, dlaczego najlepsi liderzy przestali używać AI tylko do cięcia kosztów, a zaczęli traktować ją jak partnera w nauce.

Agenci AI, roboty i my: Nowa era partnerstwa kompetencyjnego w dobie AI

Czy AI to koniec pracy jaką znamy, czy początek ery super-wydajności? Najnowszy raport McKinsey Global Institute obala mit „wielkiego zastępstwa” i proponuje nowy paradygmat: partnerstwo kompetencyjne. Choć technologia może przejąć zadania zajmujące 57% naszego czasu, to ludzkie umiejętności stają się cenniejsze niż kiedykolwiek. Odkryj, jak liderzy mogą uwolnić potencjał warty 2,9 biliona dolarów, łącząc inteligencję algorytmów z ludzką empatią i strategią.

Koniec ery chatbotów w bankowości. Nadchodzą autonomiczni Agenci AI

Sektor finansowy stoi u progu rewolucji, w której autonomiczni Agenci AI mają wygenerować 450 miliardów dolarów nowej wartości do 2028 roku. Najnowszy raport Capgemini ujawnia jednak, że sukces tej transformacji zależy od jednego, często pomijanego czynnika: dojrzałości chmurowej organizacji. Jak polskie i światowe banki przygotowują się na model pracy „człowiek plus maszyna”?

personal branding CEO Jak personal branding CEO wpływa na wyniki firmy

Personal branding przestał być „miękkim PR-em”. Dziś to jedno z najbardziej wpływowych narzędzi zarządczych – kształtuje zaufanie, wspiera sprzedaż, przyciąga talenty i buduje odporność firm. Najnowsze dane pokazują jednak, że polscy liderzy wciąż nie wykorzystują pełnego potencjału, działając intuicyjnie zamiast strategicznie. Co robią najlepsi i czego powinni uczyć się zarządy?

OSINT w zarządzaniu ryzykiem biznesowym Od wywiadu służb specjalnych do zarządu. OSINT jako tajna broń biznesu w erze ryzyka 

W świecie rosnących zagrożeń cyfrowych i geopolitycznych tradycyjne metody kontroli bezpieczeństwa to za mało. OSINT staje się kluczowym narzędziem pozwalającym firmom na weryfikację partnerów, ochronę infrastruktury IT oraz zabezpieczenie reputacji. Sprawdź, dlaczego wywiad z otwartych źródeł przestał być domeną wywiadu i jak może pomóc Twojej firmie uniknąć poważnych strat.

Od bankructwa do marki premium. Czego o zarządzaniu uczy historia Delta Air Lines?

Kiedy w ciągu trzech miesięcy przychody spadają do zera, a firma musi skurczyć operacje o połowę, podręcznikowe zarządzanie sugeruje cięcia etatów. Ed Bastian, CEO Delta Air Lines, wybrał jednak inną drogę. W szczerej rozmowie z McKinsey wyjaśnia, dlaczego w czasach dominacji sztucznej inteligencji i niestabilności geopolitycznej to „wspomagana inteligencja” oraz radykalna lojalność wobec pracowników stanowią o przewadze konkurencyjnej firmy, która właśnie świętuje swoje stulecie.

AI wywraca handel do góry nogami. Jak wygrywać w erze „AI-first”?

Sztuczna inteligencja nie tylko przegląda internet – ona rekomenduje produkty i umożliwia ich bezpośredni zakup. Platformy takie jak ChatGPT, Google AI czy Perplexity zmieniają zasady gry w retailu. Detaliści stoją przed strategicznym wyborem: walczyć o bycie miejscem docelowym, poddać się rynkowej ewaluacji czy przyjąć model hybrydowy?

Promocje to za mało. Czego oczekują klienci w czasie świątecznych zakupów 2025?

Jak bardzo sfrustrowani są klienci w czasie świątecznych zakupów poziomem obsługi klienta? Jeden z kluczowych wskaźników (CX Index) dla konsumentów spada nieprzerwanie od czterech lat. Oprócz elementów stanowiących „niezbędne minimum”, takich jak bezproblemowy proces płatności, sprzedawcy powinni skupić się na pięciu priorytetach: znaczeniu osobistej ekspresji, pozycjonowaniu opartym na wartości, programach lojalnościowych, technologiach wspierających oraz szybkości biznesowej.

Budowanie odporności organizacji Prawdziwa odporność to potrzeba rzadszej, a nie szybszej regeneracji

Odporność organizacji to nie kwestia tego, jak szybko zespoły wracają do równowagi, lecz jak rzadko w ogóle muszą się podnosić. Odkryj, jak liderzy mogą budować systemy pracy, które chronią ludzi przed wypaleniem, rozkładają presję i wprowadzają kulturę regeneracji. Poznaj praktyczne wskazówki, które pomogą przekształcić wysiłek w zrównoważony sukces.

pokorna autentyczność w przywództwie Czy jesteś autentycznym liderem, a może autentycznym… bucem?

Autentyczność to cenna cecha lidera, ale może też stać się przeszkodą, jeśli nie towarzyszy jej pokora i otwartość na feedback. Dowiedz się, jak rozwijać „pokorną autentyczność”, by budować zaufanie i skutecznie wpływać na zespół.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Newsletter

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!