Dołącz do grona liderów, którzy chcą więcej
GEOPOLITYKA
Magazyn (Nr 4, sierpień - wrzesień 2020)

Wielkie miasta są chore na COVID-19

1 sierpnia 2020 10 min czytania
Zdjęcie Tomasz Kulas - Redaktor "MIT Sloan Management Review Polska", redaktor prowadzący "ICAN Management Review"
Tomasz Kulas
Wielkie miasta są chore na COVID-19

Streszczenie: Wielkie miasta zmagają się z poważnymi problemami wynikającymi z pandemii COVID-19, co może oznaczać początek końca ich dominacji w świecie. Z danych wynika, że ponad połowa ludności świata mieszka w miastach, a prognozy przewidywały dalszy wzrost tego trendu. Jednak epidemia może na stałe zmienić te migracyjne kierunki. W miastach takich jak Nowy Jork zgonów związanych z COVID-19 było wyjątkowo dużo, co w połączeniu z restrykcjami i zagrożeniami zdrowotnymi, wywołało spadek zaufania do urbanistycznych centrów. Ponadto, pandemia przyspieszyła przenoszenie handlu do internetu, co zmniejszyło ruch w galeriach handlowych. Problemy te, w połączeniu z wysokimi kosztami życia w miastach, mogą prowadzić do zmiany migracyjnych trendów i wycofywania się z urbanizacji, a także do upadku tradycyjnych miast biznesowych.

Pokaż więcej

Pozycja wielkich miast została poważnie osłabiona w czasie obecnej pandemii, choć nie jest to jeszcze zjawisko wyraźnie widoczne dla każdego. Metropolie umierają powoli, ale nawet jeśli jeszcze sobie tego nie uświadomiliśmy, jesteśmy świadkami początku końca betonowo‑szklanych stolic biznesu.

Ponad połowa, bo 55%, ludności świata żyje obecnie w miastach. Co ważniejsze, jeszcze w 2018 roku raport przygotowany przez ONZ przewidywał, że w 2050 roku metropolie staną się miejscem zamieszkania aż 68% ludzi. Trend migracji do miast jest zatem doskonale widoczny –  a raczej był, ponieważ epidemia COVID‑19 może zmienić tę tendencję w sposób radykalny. I trwały.

Co ciekawe, w Ameryce Północnej i w Europie – w tym w Polsce – sytuacja wygląda nieco inaczej ze względu na osiągnięty już obecnie wysoki poziom urbanizacji (odpowiednio 81% i 74% w 2018 roku). Tak naprawdę już od 2000 roku GUS obserwuje w Polsce powolny odpływ ludności z miast, a raczej przewagę migracji wewnętrznej z miasta na wieś (w tym terenów podmiejskich) nad nadal wyraźną migracją ze wsi do miast. Przewagę na tyle delikatną, że do tej pory niemal niezauważalną (zwłaszcza w Warszawie, bo ta jest wyjątkiem – ma dodatnie saldo migracyjne) i nie znajdującą swojego odzwierciedlenia chociażby w cenach nieruchomości użytkowych i mieszkalnych w polskich miastach. W ostatnich latach rosły one bardzo dynamicznie i trzeba było mocnego wstrząsu, aby to zjawisko – noszące pewne znamiona bańki spekulacyjnej – zatrzymać. I wtedy pojawiła się pandemia COVID‑19…

Wielkie miasta umierają, stojąc – 6 przyczyn

PRZYCZYNA 1. Wyższe niebezpieczeństwo zarażenia i restrykcji związanych z pandemią

Fakty: Niemal jedna czwarta (23%, dane z kwietnia 2020 roku) zgonów spowodowanych przez COVID‑19 na terenie Stanów Zjednoczonych miała miejsce w jednym mieście – Nowym Jorku. Naukowcy tłumaczą wprawdzie, że nie jest to spowodowane wyłącznie zagęszczeniem ludności (zresztą śmiertelność na najbardziej zatłoczonym Manhattanie była niższa niż w dzielnicach murzyńskich i latynoskich), ale także miejscowym systemem opieki społecznej i zdrowotnej czy strukturą rynku pracy. Fakt jednak pozostaje faktem – wielkie miasto okazało się dla wielu osób śmiertelną pułapką – i taki komunikat odebrało społeczeństwo amerykańskie. Zresztą nie tylko amerykańskie.

Interpretacja: Świat oswoił się z pandemią COVID‑19 i możemy już mówić – nawet w obliczu wzrastającej w wielu miejscach liczby zakażeń i zgonów – o „nowej normalności” albo „normalności 2.0”. Również w biznesie. Wiele osób śmielej (często zbyt śmiało) podchodzi do kwestii spotkań z innymi ludźmi, czy to w postaci wyjazdów wakacyjnych, czy też powrotu do pracy w siedzibie firmy. Groza związana z pandemią zdecydowanie zmalała, ale nie na tyle, by ludzie zapomnieli o restrykcjach związanych z pandemią, szczególnie wyraźnych i najbardziej dotkliwych właśnie w dużych miastach (np. zamknięte centra handlowe, problemy z komunikacją miejską).

PRZYCZYNA 2. Handel przenosi się do sieci

Fakty: W pierwszym tygodniu po ponownym otwarciu galerii handlowych (w maju 2020 roku) ruch klientów wynosił jedynie ok. 40% stanu sprzed pandemii, natomiast w czerwcu – według danych Polskiej Rady Centrów Handlowych – ustabilizował się na poziomie ok. 77%. Większość sprzedawców postawiła jednak w ostatnim czasie na rozwój sprzedaży w kanale cyfrowym, co m.in. spowodowało, że część sieci (np. Empik, LPP) zdecydowała o ostatecznym zamknięciu niektórych sklepów.

Interpretacja: Bliskość wielkich centrów handlowych była i jest traktowana jako atut – przynajmniej przez sporą liczbę mieszkańców dużych miast. Obecnie jednak nawet zakupy produktów FMCG (szybko zbywalnych, zwłaszcza żywności) coraz częściej wykonywane są za pośrednictwem internetu – a tym bardziej zakupy dóbr trwałych. Ta wartość oferowana przez duże miasta traci zatem na znaczeniu.

PRZYCZYNA 3. Formalności prawne i finansowe załatwiamy online

Fakty: Dla wielu przedsiębiorców miłym zaskoczeniem był fakt, że wszelkie formalności związane z uzyskiwaniem pomocy instytucji państwowych w ramach tarcz antykryzysowych dało się od początku do końca załatwić online. Jeśli ktoś wcześniej nie korzystał z rozwiązań takich jak kwalifikowany podpis elektroniczny, certyfikat osobisty czy profil zaufany, w bardzo wielu przypadkach zaczął to robić właśnie w czasie pandemii. Równocześnie 31 marca 2020 roku weszła w życie pierwsza z serii ustaw (określana jako Tarcza 1.0), dzięki której możliwe stało się także zdalne przeprowadzanie zgromadzeń wspólników oraz walnych zgromadzeń akcjonariuszy spółek.

Interpretacja: Wizyty w urzędzie skarbowym, ZUS‑ie, spotkania wspólników czy nawet zwykłe kontakty z biurem księgowym były dla  wielu przedsiębiorców argumentem uzasadniającym prowadzenie biznesu w wielkim mieście. Obecnie nie ma to już aż tak dużego znaczenia, choć nadal pojawiają się sytuacje, w których załatwienie pewnych spraw poprzez internet lub telefon jest niemożliwe.

PRZYCZYNA 4. Edukacja przenosi się do sieci

Fakty: 25 czerwca premier rządu ogłosił, że od września 2020 roku uczniowie szkół podstawowych i średnich wracają do edukacji w formie stacjonarnej. Oczywiście z zastrzeżeniem, że jest to jednak uwarunkowane rozwojem pandemii COVID‑19 w Polsce, zwłaszcza w obliczu zagrożenia „drugą falą” zachorowań. Równocześnie wiele uczelni wyższych już teraz deklaruje, że od nowego roku akademickiego większość zajęć (lub nawet wszystkie) nadal prowadzona będzie drogą zdalną.

Interpretacja: W przypadku wielu pracowników firm to właśnie edukacja dzieci była powodem, dla którego decydowali się na mieszkanie w obrębie dużych miast. Znacznie większy wybór szkół, łatwiejszy dojazd komunikacją miejską to zdecydowane „przywileje” uczniów korzystających z edukacji na terenie metropolii. Znaczenie tego czynnika w ostatnich miesiącach zdecydowanie spadło. Nawet jeśli dzieci wrócą do przedszkoli, szkół podstawowych i średnich, nauczanie online (zwłaszcza w przypadku najlepszych placówek) stało się realną i powszechnie dostępną alternatywą. Jeszcze mocniej to zjawisko dotyczyć będzie uczelni, więc wybieranie przez pracowników mieszkań w dużym mieście ze względu na edukację dzieci nie jest już tak istotne.

PRZYCZYNA 5. Rozrywka i integracja online

Fakty: Jedne z ostatnich bastionów miejskiej rozrywki, która nie wiążą się z internetem – teatry, kina, muzea i koncerty – stanęły w ostatnim czasie przed krytycznymi wyzwaniami. Najpierw zamknięte ze względu na konieczność zachowania dystansu społecznego, od czerwca, w nowym reżimie sanitarnym, znów są częściowo otwarte (w skrócie: przy wykorzystaniu 50% lub 25% dostępnych miejsc). Nadal postrzega się je jednak jako miejsca i wydarzenia o znacznie wyższym poziomie ryzyka zarażeniem COVID‑19, więc podstawowa trudność polega obecnie na przekonaniu klientów do ponownych odwiedzin. To samo wyzwanie, choć w nieco inny sposób, dotyczy również barów i restauracji.

Interpretacja: W czasach powszechnego użytkowania Netflixa i YouTube’a ciężko mówić o tym, że to dopiero dzięki pandemii ludzie „odkryli rozrywkę w internecie”. Zmieniło się jednak coś bardzo istotnego – wiele spotkań, zwłaszcza firmowych, o charakterze integracyjnym rzeczywiście przeniosło się do sieci. Coraz więcej firm stawia na tę formę budowania więzi i współpracy między osobami z jednej organizacji, wzmacniania poczucia zaangażowania i identyfikacji. Miejskie ośrodki wspólnej rozrywki i spotkań nie są już więc tak potrzebne jak przed pandemią.

PRZYCZYNA 6. Ostatnia i najważniejsza: powszechność pracy zdalnej

Fakty: O tym trendzie piszemy często, więc warto tylko przypomnieć, że według ostatnich badań ponad połowa (54%) osób, które zaczęły pracować zdalnie ze względu na COVID‑19, deklaruje, że chce wykonywać swoje obowiązki w ten sposób również po wygaśnięciu pandemii. Aż 75% badanych stwierdziło natomiast, że chce pracować z domu przynajmniej częściowo.

Interpretacja: Świat biznesu zmienił się już na zawsze – ogromna rzesza pracowników dostała możliwość wykonywania pracy w sposób zdalny i części z nich przypadł on do gustu. Pojawiły się oczywiście nowe problemy i wyzwania, ale lista korzyści związanych z tą drogą wypełniania obowiązków służbowych jest całkiem przekonująca: większa efektywność, lepsze skupienie, mniejszy stres czy brak problemów z dojazdem. Dla pracodawców natomiast ważnym, choć nie jedynym argumentem przemawiającym za pracą zdalną, okazały się niższe koszty pracy, zwłaszcza w wyniku obniżenia kosztów lokalowych. Ten trend będzie się jeszcze rozwijał i w ogromnym stopniu wpłynie na przyszłość wielkich miast, zwłaszcza dzielnic biurowych.

W nowej normalności biuro, siedziba firmy, staje się nie tylko miejscem pracy, ale także – a może nawet przede wszystkim – miejscem budowania relacji.

Każdy z powyższych powodów z osobna w dłuższym okresie mógłby przełożyć się na wzmocnienie trendu migracji z miasta na obszary podmiejskie i na wieś. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia nie z jednym, ale aż sześcioma ważnymi i silnie oddziałującymi czynnikami.

Jaka powinna być nowa siedziba twojej firmy

W świetle powyższych trendów łatwo stwierdzić, że koncepcja siedziby firmy (lub jej oddziału) w czasach „nowej normalności” zmienia się w sposób radykalny. W trzech płaszczyznach: miejsca, powierzchni, a przede wszystkim funkcji.

Nowe miejsce

Łatwość dojazdu, dobrze skomunikowana i atrakcyjna lokalizacja w centrum miasta przestaje mieć kluczowe znaczenie, choć oczywiście jest to proces, który trwać będzie jeszcze wiele lat. Coraz istotniejsze jest za to przyjazne otoczenie firmy, bliskość przyrody, wygoda parkowania a także możliwość ładowania pojazdów elektrycznych. W zależności od przedsiębiorstwa konkretne ustalenia różnią się oczywiście znacząco, ale generalnie akcent przesuwa się z wygody, szybkości i praktyczności codziennych dojazdów na rzecz celebrowania przyjemności z okazjonalnych wizyt w firmie, nastawionych na integrację pracowników oraz wzmacnianie ich poczucia identyfikacji i poziomu zaangażowania.

Nowa powierzchnia

Dobra wiadomość jest już taka, że powierzchnia firmy może być – oczywiście nie we wszystkich przypadkach – znacząco mniejsza niż do tej pory, przy zachowaniu tej samej lub podobnej liczby pracowników. Nie chodzi jednak tylko o powierzchnię i związane z nią oszczędności, ale także nowy system organizacji miejsc pracy, np. w postaci większej liczby stanowisk przechodnich (tzw. hot deski) oraz miejsc spotkań w mniejszych i większych grupach. Więcej uwagi – i powierzchni – warto także poświęcić na organizację obszarów związanych z krótkim relaksem i rozrywką sportową w miejscu pracy, pamiętając także o wyposażeniu związanym z bezpieczeństwem sanitarnym.

Nowa funkcja

Projektując nową siedzibę czy oddział, warto pamiętać o nowych wyzwaniach związanych z upowszechnieniem się pracy zdalnej, takich jak osłabienie zaangażowania i identyfikacji z firmą, pogorszenie relacji między współpracownikami czy gorszy przepływ informacji. Ważniejsze niż do tej pory stają się zatem funkcje sprzyjające integracji pracowników oraz mniej lub bardziej formalnych spotkań grupowych. Może to na przykład oznaczać całkowitą przebudowę sekcji kuchennej – z małej klitki, w której z trudem mieści się kilka osób, czajnik i ekspres do kawy, można przekształcić ją w rozbudowaną strefę relaksu, sprzyjającą przeprowadzaniu spotkań w mniej oficjalnej atmosferze. Warto także rozważyć zwiększenie samej liczby pomieszczeń służących do odbywania spotkań i zebrań oraz przekształcenie części z nich w sale o bardziej nieformalnym, integracyjnym charakterze.

Dopiero jednak spojrzenie na zmienione wymagania stawiane przed miejscami pracy w szerszym kontekście osłabionych przez COVID‑19 miast pozwala nie tylko dobrze zaplanować nowe funkcje siedziby firmy, ale również miejsce jej usytuowania.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Od wdrożenia do weryfikacji. Jak sprawdzić skuteczność detekcji wkontrolowanym teście?

Wdrożone zabezpieczenia to nie dowód ich skuteczności. Sprawdź, czym jest detection drift i jak testy BAS z IOC Simulator weryfikują detekcję EDR i SIEM.

AI weszła do biznesu. Teraz zaczyna się trudniejsza część transformacji

57% polskich przedsiębiorstw wykorzystuje już sztuczną inteligencję produkcyjnie. Jednocześnie 43% firm wskazuje integrację AI z istniejącymi systemami jako największą barierę jej skalowania.

Księgowość jako źródło przewagi konkurencyjnej. Dlaczego firmy nie wykorzystują wiedzy, którą już posiadają?

Firmy nie przegrywają przez brak danych — przegrywają, bo ignorują wiedzę, którą już mają. W fakturach, kosztach i korektach od lat zapisuje się prawdziwa historia firmy. Czy księgowość może stać się Twoją przewagą konkurencyjną?

Cyfrowe rozczarowanie. Dlaczego w wielu firmach automatyzacja nie przynosi efektów? 

Wdrażasz nowe narzędzia, ale nie widzisz efektów? Problem rzadko leży w technologii. Automatyzacja niespójnych i nieuporządkowanych procesów sprawia jedynie, że błędy pojawiają się szybciej. Przeczytaj, dlaczego technologia nie naprawi firmy za Ciebie i jak mądrze przygotować się do wdrożenia rozwiązań AI, by przyniosły realne korzyści.

Ciemna strona AI: Treści dla dorosłych i ryzyko dla firm

Nowe badanie naukowe ujawnia, że szeroka dostępność treści dla dorosłych generowanych przez sztuczną inteligencję mogła doprowadzić do gwałtownego wzrostu przestępczości na tle seksualnym. Analiza szczegółowych danych o przestępczości, opublikowanych przez japońską Narodową Agencję Policji, wykazała, że w okresach szczytowego zaangażowania w materiały oznaczone jako wygenerowane przez AI i przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, odnotowano statystycznie istotny wzrost liczby gwałtów. Może to wskazywać na nadciągające ryzyko wizerunkowe i prawne dla firm dostarczających narzędzia oraz platformy dla tego typu treści.

Premium
Gdy firma rośnie, a zysk znika

laczego szybko rozwijająca się firma nagle traci marże, chociaż przychody notują historyczne rekordy? Przekonaj się, na czym polega problem „ziemi niczyjej” w ewolucji biznesu i sprawdź, dlaczego wdrożenie sztucznej inteligencji w nieuporządkowanej architektonicznie organizacji jest prostym przepisem na skalowanie chaosu.

Premium
Skalowanie AI dzięki adaptacyjnemu ładowi zarządczemu

Zastosowanie sztucznej inteligencji na szeroką skalę diametralnie zwiększa ryzyka biznesowe i wizerunkowe. Poznaj koncepcję adaptacyjnego ładu zarządczego – innowacyjnego podejścia, które wbudowuje mechanizmy kontroli bezpośrednio w procesy i struktury operacyjne firmy, chroniąc przed niewidocznymi, kaskadowymi błędami modeli uczących się.

Premium
Twórz wartość z generatywnej AI w skali całej organizacji

Jak skutecznie wdrażać generatywną sztuczną inteligencję w całej organizacji, unikając organizacyjnych silosów? Zobacz, dlaczego tradycyjne struktury decyzyjne zawodzą przy GenAI i dowiedz się, w jaki sposób innowacyjny twór zwany „kręgosłupem AI” pozwala łączyć kompetencje biznesowe oraz technologiczne, przynosząc firmom wymierny zwrot z inwestycji.

Premium
Strategia w cieniu AI. Gdy sprawy pilne wypierają ważne

AI zmienia sposób, w jaki firmy tworzą kampanie, analizują dane i docierają do klientów. Jednak największym ryzykiem nie jest brak wdrożenia nowych technologii, lecz wykorzystanie ich w sposób, który zwiększa produktywność kosztem przewagi konkurencyjnej. Liderzy muszą odpowiedzieć na pytanie: jak skalować działania marketingowe, nie tracąc tego, co czyni markę wyjątkową?

Premium
Jak liderzy uwalniają innowacyjność na pierwszej linii

Najlepsze innowacje ratujące jakość i efektywność często rodzą się na operacyjnej pierwszej linii. Sprawdź, dlaczego to średni szczebel zarządzania jest kluczem do ich uwolnienia.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!