Jedyny kierunek to skok w przyszłość

O maksymalnym wykorzystaniu technologii cyfrowych poprzez zachęcanie do innowacji informatycznych opowiada prof. Carlota Perez, zajmująca się społeczno-ekonomicznymi skutkami dużych zmian technicznych. Rozmawia Paulina Kostro.

Jak możemy ograniczyć negatywne zmiany społeczne, środowiskowe, gospodarcze za pomocą nowoczesnych rozwiązań technologicznych?

Jest to możliwe dzięki nadaniu najlepszego możliwego kierunku nowemu potencjałowi technologicznemu. Rewolucje technologiczne zawsze oferują bardzo szeroki wachlarz realnych możliwości, ale my musimy wybrać najbardziej synergiczne ścieżki.

Gdy w połowie XX w. społeczeństwo dysponowało potencjałem masowej produkcji, rządy USA i tak zwanego Zachodu zapewniły polityczny klimat sprzyjający posiadaniu podmiejskich domów oraz eskalacji zimnej wojny. Biznes mógł wówczas pewnie wprowadzać innowacje z myślą o tych dwóch dynamicznych rynkach, wiedząc, że popyt na nie wkrótce nadejdzie. Wynikające z tego synergie – w zakresie dostaw i dostawców, punktów sprzedaży, materiałów i umiejętności – obniżyły koszty i zwiększyły rentowność.

W jaki sposób wyznaczyć ów kierunek?

Kierunek ten jest zapewniany przez prowadzenie takiej polityki, która tworzy system zachęt sterujących rynkiem. W tamtych czasach, dzięki powszechnej dostępności samochodów, tanie domy z masowo produkowanych materiałów mogły być budowane na tanich podmiejskich gruntach, z finansowanymi przez rząd drogami i infrastrukturą, a Fannie Mae (prywatne przedsiębiorstwo sponsorowane przez rząd USA, autoryzowane, na mocy specjalnego prawa, do pożyczania pieniędzy i udzielania gwarancji kredytowych – przyp. red.) wspierała kredyty hipoteczne dla pracowników, którzy byli również chronieni przez ubezpieczenie na wypadek bezrobocia, aby kontynuować spłatę nawet jeśli tymczasowo stracą pracę.

Samochód, urządzenia elektryczne, lodówka i mrożonki, plastikowe opakowania oraz centra handlowe stały się synergicznymi motorami aktywności gospodarczej i wzrostu zatrudnienia. Wysokie podatki pozwalały opłacić zarówno wydatki na infrastrukturę, jak i na innowacje związane z zimną wojną, od łodzi podwodnych po loty na Księżyc.

Była to gra o sumie dodatniej pomiędzy biznesem a społeczeństwem, wzmocniona przez instytucje, które miały utrzymać pokój i uporządkować międzynarodowe przepływy finansowe.

W jakich kierunkach powinna teraz kształtować się rewolucja ICT (teleinformatyki)?

Uważam, że największe wyzwania, przed którymi obecnie stoimy, a mianowicie zagrożenie zmianami klimatycznymi i ograniczenia zasobów, mogą zamienić się w ekonomiczną szansę – poprzez przesunięcie pola gry w kierunku inteligentnego, ekologicznego rozwoju. Zestaw strategii politycznych, które będą sprzyjać zrównoważonej produkcji i zrównoważonemu stylowi życia, może zachęcić do innowacji w zakresie biomateriałów, gospodarki obiegowej, przeprojektowaniu pod kątem trwałości i konserwacji, uprawy świeżej żywności w miastach, oszczędzania energii, nowych modeli biznesowych w zakresie wynajmu i dzielenia się, przekształcania produktów w usługi, promowania zdrowia, odżywiania, kreatywności itd.

Innym kierunkiem byłby pełny rozwój globalny. Gdyby wszystkie kraje rozwijające się wymagały zrównoważonego sprzętu i infrastruktury, skorzystałyby na wzroście i dobrobycie, stając się jednocześnie źródłem popytu na innowacje i produkcję w krajach rozwiniętych. Taki rozwój z kolei ograniczyłby migracje i – miejmy nadzieję – podważyłby również gospodarcze i polityczne motywy leżące u podstaw tego, co Mary Kaldor nazywa lokalnymi wojnami.

Co oznacza dla pani sformułowanie „inteligentny zielony wzrost”?

Mówiąc „inteligentny zielony wzrost”, mam na myśli maksymalne wykorzystanie technologii cyfrowych poprzez zachęcanie do innowacji informatycznych i tworzenie modeli biznesowych w kierunku dematerializacji PKB i stylu życia. Technologie informacyjne są oczywiście niematerialne. Przyczyniły się już do przekształcenia muzyki, książek i filmów z ich tradycyjnych form fizycznych w nowe, strumieniowe. Ponadto ułatwiają transakcje i mogą prowadzić do stopniowego wycofywania papierowych pieniędzy i monet. Mogą też pomóc w zmianie naszego myślenia nastawionego na posiadanie i konserwację prawdziwie trwałych dóbr.

Informatyka może również przyczyniać się do transformacji naszej kultury zdrowotnej – od „wojny z zarazkami” do bardziej inteligentnych sposobów pracy z układem odpornościowym, mikrobiomem, genomem, medycyną spersonalizowaną i profilaktyczną oraz wieloma innymi owocnymi ścieżkami badań związanych z opieką zdrowotną.

Co równie ważne, najnowsze systemy technologiczne rewolucji informacyjnej – sztuczna inteligencja, robotyka i internet rzeczy – mogą znacznie zwiększyć wydajność, a tym samym stworzyć większe możliwości wzbogacenia się, aby można było finansować aspiracyjne, dobre życie, które może obiecać inteligentny ekologiczny wzrost gospodarki.

Wszystkie te ścieżki innowacji i modele biznesowe są częścią kierunku inteligentnego rozwoju ekologicznego.

Czy to wszystko już się nie dzieje? Czy rynek nie znajduje tych kierunków?

Tak i nie. To już się dzieje – ale za wolno. W rzeczywistości rządom nie udałoby się wyznaczyć kierunku, gdyby wybrały taki, który nie był już sygnalizowany przez rynek.

Zarówno biznes, jak i konsumenci podążają w inteligentnie zielonym kierunku, ale stary konsumencki styl życia jest wciąż żywy. Nie tylko kraje wschodzące kopiują stary styl masowej produkcji, marząc o amerykańskim stylu życia, który już okazał się niezrównoważony pod względem ekologicznym. Obecnie tylko młodzi i wykształceni naprawdę zmierzają w nowych kierunkach.

Oczywiście, tak się dzieje zawsze. Podczas każdej rewolucji to bogaci i młodzi przyjmują nowy styl życia, a to stopniowo tworzy wystarczająco dużo popytu na spadek cen i wystarczająco dużo pragnienia wśród reszty społeczeństwa, aby skopiować ten model, tak aby stał się on normą. Niemniej trzeba go przyspieszyć poprzez politykę rządową.

Czy jest to więc kwestia „wskazywania zwycięzców”?

Nie bardzo. Chodzi o zmianę kontekstu rynkowego. Aby uzyskać przewagę, musi się zmienić struktura cen względnych. Istotnymi dźwigniami w generowaniu tej zmiany są podatki i dotacje publiczne. Jak zasugerował Pigou, musisz opodatkować „złych”, aby nadać kierunek zmianom. Trzeba też stworzyć bardziej korzystne warunki w wybranych obszarach. Dotacje dla energii słonecznej w Niemczech i innych krajach doprowadziły do dramatycznego spadku cen ze względu na rosnące doświadczenie w dziedzinie tworzenia tych rozwiązań i ekonomię skali. Zakaz wyrzucania rozbitych urządzeń na śmietniki komunalne i zobowiązanie producentów do ich odbioru stworzyłyby warunki dla gospodarki wynajmu i konserwacji. Wysokie podatki od krótkoterminowych zysków kapitałowych i bardzo niskie podatki od inwestycji długoterminowych sprzyjałyby tym ostatnim i ograniczyłyby tryb finansowania bieżącego w systemie kasynowym. Podatki od sprzedaży towarów, ale nie od usług czy wynajmu, zmieniłyby preferencje zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców. Opodatkowanie materiałów, energii i transportu zamiast stosowania podatku VAT lub podatku od sprzedaży sprzyjałoby innowacjom w zakresie ochrony środowiska i przybliżyłoby niektóre rodzaje produkcji do konsumpcji. I tak dalej, w sposób systemowy i w odpowiednim czasie.

Przy tej okazji pojawia się również potrzeba unowocześnienia administracji państwowej, wykorzystania wszystkiego, co może zaoferować technologia informacyjna, porzucenia przestarzałego modelu biurokratycznego, który został skopiowany z wielkich firm w czasach rewolucji masowej produkcji, i przejścia do kopiowania sprawnych systemów organizacji stosowanych w dzisiejszych wielkich firmach.

I nie wolno nam zapominać, że rząd może być – i często jest – ważnym innowatorem poprzez przetargi i promocje oraz poprzez „misje”, jak proponowała Mariana Mazzucato. Bez komputerów i internetu, opracowanych dla rządu podczas rewolucji w masowej produkcji, era informacji nie doszłaby do skutku.

Analizuje pani historię, aby zidentyfikować wzorce, które pomogą liderom zrozumieć, gdzie się znajdują, i zidentyfikować potencjalne ścieżki. Jakich rad udzieliłaby pani dzisiejszym liderom biznesu?

Skok w przyszłość! Nawet jeśli rządy nie zdołają sprostać temu wyzwaniu, dematerializacja jest drogą ku przyszłości. Spójrzcie, co młodzi robią i czego pragną; to jest droga, którą należy podążać. Zatrudniaj młodych i słuchaj ich. Nowy szklany sufit, który sprawia, że nie mogą oni zajmować czołowych pozycji ze względu na to, jak długo żyjemy, pozbawia biznes najśmielszych pomysłów i utrzymuje przy życiu przestarzałe modele. Należy także wywierać nacisk na rządy, aby zrobiły krok naprzód i ustanowiły nowe normy i nowe środki zachęcające.

Na koniec proszę zwrócić uwagę na TBL (ang. triple bottom line; teoria, która zaleca firmom skoncentrowanie się na kwestiach społecznościowych i środowiskowych tak samo jak na zyskach – przyp. red.). Wasze podejście do środowiska, pracowników i społeczności może stać się najważniejszą podstawą, na bazie której będziecie oceniani przez klientów i inwestorów. Bycie pionierem nie jest tak ryzykowne, jak mogłoby się wydawać. Nadchodzi fala zmian, a stare sposoby działania zostaną porzucone.

***

Prof. Carlota Perez (@CarlotaPrzPerez) jest brytyjsko-wenezuelską badaczką społeczno-ekonomicznych skutków dużych zmian technicznych. Autorka znaczących pozycji: Technological Revolutions i Financial Capital, jest profesorem honorowym w Institute for Innovation and Public Purpose (IIPP), University College London oraz w SPRU, University of Sussex w Wielkiej Brytanii. Jest również profesorem adiunktem w Nurkse Institute, w Estonii. Pracuje na całym świecie jako konsultant i prelegent. Obecny projekt badawczy Perez analizuje historyczną rolę rządu w kształtowaniu kontekstu dla innowacji.

Polecane Materiały video