Streszczenie: Artykuł oparty na rozmowie Iwo Zmyślonego z Jackiem Mańko analizuje zjawisko technologicznego szumu wokół sztucznej inteligencji z perspektywy raczkującej dziedziny hype studies. Rozmówcy obalają mit o rzekomej świadomości czy zdolności do odczuwania przez maszyny, wskazując, że antropomorfizacja AI służy przede wszystkim interesom korporacji z Doliny Krzemowej oraz funduszom inwestycyjnym. Narracja o nadludzkiej inteligencji działa jak zasłona dymna, która sprawnie odwraca uwagę od realnych zagrożeń systemowych, takich jak monopolizacja rynku, prekaryzacja warunków pracy czy postępująca dewaluacja ludzkiej wiedzy eksperckiej. Publikacja dostarcza liderom biznesowym niezbędnych narzędzi do krytycznej analizy, pomagając odróżnić twarde realia technologicznej optymalizacji od celowego marketingu kreowanego przez Big Techy.
W dobie nieustannej fascynacji sztuczną inteligencją granica między realną optymalizacją procesów a korporacyjnym marketingiem staje się coraz bardziej zatarta. Aby właściwie alokować kapitał i budować strategie odporne na rynkowe bańki, liderzy biznesu muszą zrozumieć mechanikę stojącą za technologicznym szumem.
Świetnym punktem wyjścia do refleksji o zjawisku Hype na AI jest dyskusja przeprowadzona w ramach podcastu „Limity AI” na kanale @MITSMRpl, w którym Iwo Zmyślony gościł Jacka Mańko – asystenta w Katedrze Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym Akademii Leona Koźmińskiego.
Partnerem strategicznym podcastu „Limity AI” jest: Business Programme AI 2026.
Czym są Hype Studies i Critical AI Studies?
Jacek Mańko to jeden z polskich prekursorów nurtów badawczych określanych jako critical AI studies (krytyczne studia nad sztuczną inteligencją) oraz raczkującego hype studies. W przeciwieństwie do tradycyjnej informatyki dziedziny te nie skupiają się na samym kodzie czy architekturze modeli językowych (LLM). Badają one zjawiska dyskursywne, społeczne i ekonomiczne narastające wokół technologii.
Kluczowym elementem tych badań jest socjologia oczekiwań. Analizuje ona, w jaki sposób obietnice i wizje przyszłości (często jeszcze niezrealizowane) organizują dzisiejszą rzeczywistość i wywołują realne skutki społeczne. Przedstawiciele Doliny Krzemowej często stosują narrację „czasu przyszłego dokonanego” – traktują nadejście nadludzkiej sztucznej inteligencji (AGI) jako fakt nieuchronny, co wymusza na rynku i społeczeństwie natychmiastową adaptację.
Iluzja świadomości
Jednym z najbardziej nośnych medialnie mitów jest antropomorfizacja sztucznej inteligencji – przypisywanie jej zdolności do odczuwania, rozumienia czy posiadania świadomości. Jak zauważają rozmówcy, to założenie nie bierze się znikąd. Wynika ono z bardzo specyficznego, anglosaskiego i funkcjonalistycznego podejścia do kognitywistyki.
Założenia, przy których AI mogłaby posiadać świadomość lub odczuwać ból, opierają się na redukcjonistycznej metaforze „mózgu jako komputera”. Według tego nurtu:
- Zjawiska psychiczne są jedynie odciskiem bodźców zmysłowych w systemie nerwowym.
- Jeżeli zbudujemy sztuczny, krzemowy system, który działa funkcjonalnie i strukturalnie tak samo jak biologiczny mózg, to jego wartość i „świadomość” są zrównane z ludzkimi.
Skrajnym przykładem takiego myślenia była głośna wypowiedź Sama Altmana (CEO OpenAI). Zapytany o gigantyczne koszty środowiskowe i energetyczne trenowania modeli AI, odparł, że to nieuczciwe porównanie, ponieważ człowiek, zanim stanie się przydatny dla gospodarki, również zużywa zasoby, korzysta z dorobku ewolucji i „musi coś przeżywać”.
Z perspektywy critical AI studies jest to podwójnie niebezpieczny zabieg: z jednej strony antropomorfizuje maszyny, a z drugiej – dehumanizuje człowieka, sprowadzając go do roli „mięsnego interfejsu”, którego wartość mierzy się wyłącznie ekonomiczną przydatnością.
Komu naprawdę służy hype na AI?
Jeśli technologia wciąż nie dowozi wielu swoich kluczowych obietnic (jak pełna automatyzacja pracy w sektorach wiedzy), dlaczego hype jest nieustannie podgrzewany? Odpowiedź kryje się w mechanice globalnego kapitału.
- Fundusze Venture Capital i Big Tech. Silnik amerykańskiej gospodarki jest obecnie napędzany potężnymi inwestycjami w centra danych i rozwój AI. Aby kapitał płynął szerokim strumieniem, inwestorzy potrzebują wielkiej wizji (jak AGI czy kolonizacja kosmosu), która uzasadnia wyceny spółek.
- Elity Doliny Krzemowej. Postaci takie jak Elon Musk, Peter Thiel czy Sam Altman finansują jednocześnie rozwój technologii i instytucje ostrzegające przed jej zagładą (np. Future of Life Institute). Nie ma w tym sprzeczności – obie te narracje pozycjonują technologię jako wszechmocną, a jej twórców jako dysponentów niemal boskich sił. To „wysysa tlen” z debaty publicznej, odwracając uwagę od realnych problemów, takich jak monopolizacja rynku.
- Twórcy Treści i Media. Narracje o „końcu pracy” czy „samoświadomej maszynie” generują zasięgi, ponieważ uderzają w podstawowe ludzkie emocje (lęk, chciwość, instynkt przetrwania). Krytyczna i zniuansowana analiza akademicka przegrywa z clickbaitowym przekazem.
Beneficjenci narracji o AI
Obietnice stworzenia „syntetycznych pracowników” nie pozostają bez wpływu na tkankę społeczną i biznesową. Zwycięzcami w tej transformacji, na obecnym jej etapie, nie są szerokie masy pracujące, lecz wąska grupa korporacji technologicznych.
Skutki społeczne, na których kapitalizuje wielki biznes, obejmują:
- Dezintermediację i monopolizację. Big Techy wchodzą bezpośrednio między klienta a dostawcę usług, eliminując pośredników w bankowości, marketingu czy logistyce, przejmując kontrolę nad interakcjami.
- Dewaluację wiedzy eksperckiej. Masowe korzystanie z AI do porad prawnych, medycznych czy życiowych podważa zaufanie do tradycyjnych ekspertów. A to prowadzi do osłabienia instytucji społecznych (w tym nauki i sądownictwa).
- Prekaryzację rynku pracy. Pod płaszczykiem „optymalizacji przez AI” pogarszają się warunki zatrudnienia. Rośnie zjawisko pracy dorywczej (gig working) oraz wypychania specjalistów na niepewne kontrakty freelancerskie.
- Osłabienie systemu edukacji. Promowanie wizji, w której wyższe wykształcenie przestaje być potrzebne, usprawiedliwia drenowanie finansowe uniwersytetów i przesuwanie środków do prywatnych ośrodków technologicznych.
Podsumowanie
Dla kadry C-level kluczowym wnioskiem płynącym z hype AI jest konieczność oddzielenia rynkowych obietnic od twardych realiów. Zamiast ulegać technologicznej panice moralnej i outsourcingować strategiczne decyzje maszynom, biznes powinien inwestować w relacje międzyludzkie, krytyczne myślenie i rzetelną ekspertyzę. Najważniejszą wartością, w kontrze do wizji Doliny Krzemowej, wciąż pozostaje drugi człowiek i to, co wspólnie wytwarzamy jako społeczeństwo.
