Reklama
Kształtuj przywództwo w oparciu o wiedzę MIT SMRP. Subskrybuj magazyn.
Analityka i Business Intelligence

Społeczeństwo cyberkonsumentów, czyli teatr wyobrażeń kontra targowisko próżności

18 października 2019 10 min czytania
Zdjęcie Rafał Pikuła - Redaktor MIT Sloan Management Review Polska. 
Rafał Pikuła
Społeczeństwo cyberkonsumentów, czyli teatr wyobrażeń kontra targowisko próżności

Streszczenie: BrakOdpowiedziDlaURL

Pokaż więcej

Konsumenci w coraz większym stopniu zaspokajają swoje potrzeby, korzystając z dóbr i usług dostępnych online. Jak fascynacja nowymi technologiami wpływa na zachowania kupujących i kształtowanie się nowych stylów życia? Rafał Pikuła rozmawia o tym z prof. dr. hab. Bogdanem Mrozem z Instytutu Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Rafał Pikuła: Zacznijmy od podstaw. Kim jest cyberkonsument? Czy to po prostu konsument, który dokonuje zakupów online?

Prof. Bogdan Mróz: Najkrócej można powiedzieć, że są to konsumenci, którzy znaczną część swojej aktywności konsumenckiej lokują w internecie. Przestrzeń wirtualna jest dla nich naturalnym miejscem dokonywania wyborów zakupowych. Jednak nie tylko o miejsce chodzi. Mówiąc o cyberkonsumencie, mam na myśli kogoś więcej niż osobę, która po prostu kupuje w sieci. Cyberkonsumentów łączy zbiór określonych postaw i zachowań – tacy konsumenci chętnie dzielą się danymi, by uzyskać różne benefity, mają zaufanie do sieci, są otwarci na nowe technologie.

Czasami to otwarcie jest zbyt szerokie…

Niekiedy jest to cielęcy zachwyt zamiast krytycznego myślenia, to fakt. Dużo jednak zależy od uwarunkowań kulturowych. Ciekawym przykładem są tutaj Chiny. W Państwie Środka wprowadzono system oceniania obywateli i ma to ogromny wpływ także na zachowania konsumenckie. Pewne produkty czy usługi są dostępne tylko dla osób, które mają odpowiedni scoring. W Europie byłoby to nie do pomyślenia, ale w Chinach dobrze się to przyjęło. Być może dlatego, że tam liczy się przede wszystkim dobro wspólnoty, a nie partykularny interes jednostki, w związku z tym jest większe przyzwolenie na ingerencję władzy w prywatność obywateli.

Mówię o tym też dlatego, że to właśnie w Chinach istnieje największa dynamika zakupów poprzez smartfony. W 2015 roku udział sprzedaży online realizowanej z wykorzystaniem urządzeń mobilnych przekroczył 50%, a obecnie wynosi ok. 75%.

Warto przy tym podkreślić, że sposób użytkowania smartfonów w Chinach i generalnie w Azji jest inny niż krajach Globalnej Północy.

W Chinach standardem jest płatność poprzez WeChat i skanowanie kodów QR, co w Europie nie jest tak popularne. W Bangladeszu smartfony są urządzeniem absolutnie uniwersalnym – za ich pomocą kupuje się, sprzedaje, komunikuje, załatwia sprawy itp. Przywiązanie do smartfonów jest tam bardzo silne, ale wynika to w dużej mierze z tego, że przeskoczono tam od razu z epoki analogowej do epoki smartfonów, pomijając etap komputerów osobistych. Taka filozofia użytkowania telefonu przekłada się rzecz jasna na zachowania konsumenckie.

Rosnące znaczenie smartfonów w zakresie e‑commerce i e‑konsumpcji skutkuje zjawiskiem zwanym uberyzacją. Jedna aplikacja do wszystkiego od jednego globalnego dostawcy.

Uber jest tutaj tylko przykładem. Faktycznie dziś za pomocą aplikacji Uber można zamówić już nie tylko przejazd, jedzenie, ale także wynająć rower, elektryczną hulajnogę – co ciekawe, w sytuacji gdy sam Uber nie dysponuje żadną taksówką, restauracją, jednośladem. Podobne plany ma Amazon, który planuje wejść w rynek nieruchomości i branżę turystyczną. Być może w bliskiej przyszłości rynek e‑commerce będzie funkcjonował na zasadzie „one‑click”, jednym kliknięciem zamówimy przelot, dojazd z lotniska, wynajmiemy apartament i zamówimy obiad.

Myśli pan, że tak łatwo klienci poddadzą się dyktatowi nowych cyfrowych potentatów?

To już się dzieje. Uber kusi promocjami, niższą ceną przejazdu; airBnB jest dużo tańszą opcją niż hotel i tak dalej. Wybieramy wygodniejsze, tańsze opcje, płacąc za to swoimi danymi. Sprzedając prywatność i płacąc danymi, dostarczamy paliwa tym cyfrowym gigantom, którzy przygotowują spersonalizowane oferty, coraz lepiej dostosowane do potrzeb i oczekiwań klientów. Tym świetnie dopasowanym ofertom trudno będzie się oprzeć.

Ktoś powie: „Dostałem ofertę skrojoną pod moje oczekiwania, jakby czytali w moich myślach, wow!”. Oczywiście nie będzie tutaj żadnej magii i czytania w myślach, tylko profesjonalna analiza danych i „cyfrowych śladów” zostawianych przez internautów z zastosowaniem tzw. analityki predyktywnej, pozwalającej nie tylko trafnie diagnozować, ale i przewidywać zachowania konsumentów.

Co w takim razie z tradycyjnym rynkiem usług i handlu?

Ten rynek już się zmienia. W mojej książce Konsument w globalnej gospodarce. Trzy perspektywy pisałem, że tradycyjna przestrzeń zakupowa staje się teatrem wyobrażeń – to przygoda, doświadczenie, nie tylko miejsce dokonywania zakupów. Można mówić o zjawisku „shoppertainment”, czyli swego rodzaju rozrywce zakupowej.

To zjawisko opiera się na założeniu, że wycieczka do centrum handlowego jest równie atrakcyjnym doświadczeniem, jak sam zakup produktu. Sprzedawcy prześcigają się w staraniach, by uczynić swoje placówki interesującymi dla gości. Dzięki temu liczba odwiedzających wzrasta, jednak niekoniecznie przekłada się to na znaczące zwiększenie sprzedaży w placówkach detalicznych. Często konsumenci spacerują po sklepach, przestrzeniach handlowych, ale zakupów dokonują online. Wiele sieci to rozumie i z jednej strony tworzy ze stacjonarnych sklepów tzw. showrooms, butiki, miejsca doświadczenia, a z drugiej – inwestuje w sklepy internetowe.

Wszystko w zgodzie z zasadą „doświadczaj stacjonarnie, kupuj wirtualnie”. Wydaje mi się jednak, że nowe technologie już wkrótce pozwolą nam przenieść strefę doświadczeń także do sieci.

W pewnym stopniu już to się dzieje. Zakupy stacjonarne wiążą się przede wszystkim z emocjami. W Azji bardzo popularne są streamingi z zakupów influencerek. Opowiadają one z entuzjazmem o tym, co właśnie kupują czy kupiły. Oglądając taki stream, można od razu kupić pokazywany produkt. Zakupy stacjonarne mają ważny aspekt więziotwórczy – chodzenie na zakupy to działanie, w którym są nawiązywane kontakty i relacje społeczne. Myślę, że już wkrótce także to doświadczenie przeniesiemy do sieci.

Wyobrażam sobie coś w stylu wideokonferencji ze wspólnych zakupów: koleżanki siadają przed komputerami, wspólnie wyruszają na wirtualne zakupy, bawią się przy tym. Technologie immersyjne, takie jak VR i AG, wirtualne przymierzalnie 3D mogą być tutaj szalenie pomocne. Pewną barierą wciąż pozostaje przeniesienie do wirtualnego świata zmysłów smaku, dotyku i zapachu, ale to kwestia czasu i zapewne postęp technologiczny pozwoli dystrybutorom i detalistom internetowym uporać się i z tym.

Wciąż wielu osobom e‑commerce nie kojarzy się z shoppertainment. Oglądamy rzecz w sklepie, a poprzez sieć po prostu kupujemy, automatycznie.

Pewne elementy shoppertainment są już obecne w e‑commerce. Na przykład system rekomendacji. Kupujemy coś i zaraz dostajemy propozycję dopasowanego produktu w ekstra cenie, wtedy pojawiają się emocje i przeżycia jak w świecie rzeczywistym. Widzimy idealnie dopasowany, spersonalizowany produkt i czujemy się wyjątkowo. Niebagatelną rolę odgrywają też media społecznościowe: niektóre platformy pozwalają od razu pochwalić się dokonanym zakupem w mediach społecznościowych, a przecież już teraz są one substytutem realnych kontaktów.

Nie mam wątpliwości, że mechanizmy, które niszczą debatę publiczną w internecie, mogą psuć rynek e‑commerce.

Jeżeli już mowa o mediach społecznościowych. Wielkim zarzutem wobec nich jest to, że zamykają nas w swoich bańkach informacyjnych, zawężają horyzonty i utrudniają dialog. Rozumiem, że nowoczesny e‑commerce też może cierpieć na swoiste bańki informacyjne?

Tak mogą działać mechanizmy rekomendacji. Będziemy kupować nie to, czego naprawdę potrzebujemy, ale to, co podpowiada nam algorytm. Dodatkowo internetowy społeczny dowód słuszności będzie nas w tym utwierdzał. Marki mogą to łatwo wykorzystać, a my staniemy się bezwolnymi konsumentami, nieświadomymi faktu, że naszymi zachowaniami sterują algorytmy i systemy rekomendacji.

Tak jak w mediach społecznościowych podążamy za cyfrowymi przewodnikami stada, tak tutaj cyfrowi trendsetterzy zamkną nas w swoich konsumenckich narracjach?

Nie mam wątpliwości, że mechanizmy, które niszczą debatę publiczną w internecie, mogą psuć rynek e‑commerce. Nie winiłbym jednak tylko internetu, sieci handlowych, sprzedawców. Taki ślepy, owczy pęd za liderami opinii czy trendsetterami wynika po prostu z natury człowieka. W zabieganym codziennym życiu stosujemy, często nieświadomie, tzw. heurystyki poznawcze (np. heurystykę dostępności, kupując to, co jest pod ręką). W realnym świecie posługujemy się stereotypami, idziemy na skróty, dlaczego w wirtualnym świecie miałoby być inaczej.

W świecie nadmiaru bodźców, przesytu informacyjnego, mnogości ofert pomocą służą nam influencerzy, w tym mikroinfluencerzy, którzy zdają się być bardziej autentyczni.

Niektórzy polscy influencerzy — Ewa Chodakowska, Anna Lewandowska czy Katarzyna Tusk — mają duże zasięgi, ale brak im wiarygodności. W dobie gdy autentyczność i oryginalność są wartością, wiele marek wybiera mniej znane postacie, które właśnie kojarzą się z tymi wartościami. Ci mikroinfluencerzy mają mniejsze zasięgi, ale za to bardziej zaangażowanych odbiorców. Ci odbiorcy myślą, że są wyjątkowi, nie postępują jak masy, chcą się wyróżnić na tle tłumu, zaznaczyć swoją odrębność, wyjątkowość. Paradoks polega na tym, że po pewnym czasie te niszowe trendy wchodzą do głównego nurtu globalnej kultury konsumpcyjnej, są wchłaniane przez mainstream.

Akurat uleganie masowym trendom jest najmniejszym problemem. Dużo większym zagrożeniem, którego nie dostrzegamy, jest kradzież danych. W pogoni za promocjami, wyprzedażami tracimy rozum i szastamy wrażliwymi danymi na lewo i prawo.

W tradycyjnym handlu problem kradzieży był jasny: sprzedawca nas oszukał, dając bubel, albo zapłaciliśmy za coś więcej, niż wskazywałaby metka. W wirtualnym świecie sprawa jest dużo bardziej złożona. Można być okradzionym z pieniędzy, ale – i to jest bardzo niebezpieczne – równie łatwo z danych. Wielu kradzieży nie da się od razu wykryć, a prawodawstwo wciąż nie nadąża za wieloma nowinkami technologicznymi. Stare rzymskie przysłowie mówi caveat emptor, czyli „niech kupujący się strzeże”, i w XXI wieku nadal powinniśmy się trzymać tej starożytnej maksymy.

Rozmowa odbyła się podczas konferencji CyberAcademy.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Jak wprowadzić w firmie sprawiedliwe zarządzanie talentami

Wiele organizacji wpada w pułapkę „zarządzania przez parytety”, zapominając, że liczby to jedynie wierzchołek góry lodowej. Skupienie na twardych wskaźnikach często przesłania realne bariery, które blokują rozwój najlepszych pracowników. Dowiedz się, jak przejść od  parytetów do procedur, które realnie uwalniają ukryty potencjał zespołu.

Trendy HR 2026: Definiowanie miejsca pracy na nowo

Masowa adopcja AI, spłaszczanie struktur i rewolucja w EVP to rzeczywistość, przed którą nie ma ucieczki. Podczas gdy większość pracowników marzy o pracy zdalnej, zarządy planują odważne redukcje stanowisk wspierane przez technologię. Dowiedz się, dlaczego tradycyjne drabinki kariery odchodzą do lamusa, jak spersonalizowana nauka staje się najsilniejszym magnesem na talenty i dlaczego to właśnie dyrektorzy HR przejmują dziś stery w projektowaniu strategii, która pozwoli firmom przetrwać nadchodzącą dekadę.

Wykorzystanie skarg klientów do innowacji Zamień skargi klientów w strategię innowacji

Tradycyjne postrzeganie skarg klientów jako zakłóceń do szybkiego załatwienia przestaje być skuteczne w nowoczesnym zarządzaniu doświadczeniem klienta. Szwajcarski Szpital Uniwersytecki w Vaud (CHUV) pokazuje, że systematyczne gromadzenie i analiza reklamacji może stać się strategicznym narzędziem innowacji i podnoszenia jakości usług. Dzięki współpracy z renomowaną szkołą hotelarską EHL, pracownicy służby zdrowia zdobywają kompetencje z zakresu projektowania usług i zarządzania relacjami z pacjentem, uzupełniając tradycyjne szkolenia kliniczne.

Artykuł przedstawia trzy konkretne kroki: traktowanie skarg jako wartościowych danych, angażowanie klientów we wspólne opracowywanie rozwiązań oraz adaptację najlepszych praktyk z branż usługowych. To holistyczne podejście pozwala nie tylko poprawić jakość opieki i doświadczenia pacjenta, ale także przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu personelu i budować trwałą przewagę konkurencyjną.

przywództwo bez hierarchii w korporacji Jak Samsung Electronics Polska rzuca wyzwanie hierarchii

W obliczu rosnącej złożoności biznesu hierarchiczne modele zarządzania coraz częściej zawodzą. Artykuł analizuje, jak Samsung Electronics Polska wdraża koncepcję „Leader to Leader”, odwracając tradycyjną piramidę decyzyjną. Na przykładzie tej transformacji pokazujemy, dlaczego bezpieczeństwo psychologiczne, decentralizacja decyzji i świadome oddanie kontroli mogą stać się źródłem przewagi konkurencyjnej nawet w najbardziej sformalizowanych organizacjach.

Wideokonferencje i nowoczesne biuro: jak technologia i przestrzeń tworzą nowy standard współpracy. CZĘŚĆ II

Jak wybrać kabinę akustyczną do pracy hybrydowej, by spotkania online były naprawdę efektywne? W drugiej części cyklu pokazujemy checklistę decyzji, typowe błędy oraz technologie Jabra, które zapewniają widoczność i świetny dźwięk.

Wideokonferencje i nowoczesne biuro: jak technologia i przestrzeń tworzą nowy standard współpracy. CZĘŚĆ I

Wideokonferencje nie działają „same z siebie”. O jakości spotkań hybrydowych decyduje widoczność, dźwięk i przestrzeń, która wspiera koncentrację. Sprawdź, jak technologia Jabra i kabiny akustyczne Bene tworzą nowy standard współpracy.

Niektórzy wcale nie ciepią na wypalenie. Są wyczerpani etycznie

Wypalenie zawodowe jest powszechnym zjawiskiem wśród osób pracujących pod nieustanną presją. Ale nie zawsze jest to właściwa diagnoza. Gdy ludzie są wyczerpani pracą, która wydaje się pusta lub niespójna z ich wartościami, problemem nie jest brak wytrzymałości. Problemem jest brak sensu. Dopóki organizacje nie będą gotowe skonfrontować się z tym rozróżnieniem, będą nadal leczyć niewłaściwy problem i dziwić się, że nic się nie zmienia.

 

Poradnik CEO: Jak radzić sobie z trudnymi członkami rad nadzorczych

Prezesi i dyrektorzy zarządzający (CEO) nie unikną kontaktu z trudnymi osobowościami w radach nadzorczych, ale mogą nauczyć się mitygować wyzwania, jakie te postaci stwarzają. Kluczem do sukcesu jest odróżnienie problemów personalnych od wadliwych procesów, współpraca z kluczowymi sojusznikami oraz konsekwentne wzmacnianie relacji w celu budowania wartości biznesowej.

AI w polskiej medycynie: lepsza diagnostyka vs. ryzyko utraty kompetencji

Polskie szpitale i uczelnie medyczne coraz śmielej korzystają z możliwości sztucznej inteligencji – od precyzyjnej diagnostyki onkologicznej w Tychach, po zaawansowane systemy wizyjne rozwijane na AGH. Algorytmy stają się „drugim okiem” lekarza, istotnie zwiększając wykrywalność zmian nowotworowych. Jednak za technologiczną euforią kryje się ryzyko nazywane „lenistwem poznawczym” – lekarze wspierani przez AI tracą biegłość w samodzielnej diagnozie.

Puste przeprosiny w pracy, czyli więcej szkody niż pożytku

Większość menedżerów uważa, że szczere wyznanie winy zamyka temat błędu. Tymczasem w środowisku zawodowym puste deklaracje skruchy działają gorzej niż ich brak – budują kulturę nieufności i wypalają zespoły. Jeśli po Twoim „przepraszam” następuje „ale”, właśnie wysłałeś sygnał, że nie zamierzasz nic zmieniać.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!