Czego możemy nauczyć się od konstruktorów

Firmy są w stanie wprowadzać innowacje i rozkwitać, jeśli będą pielęgnować „twórczy” sposób myślenia.

BOHATERAMI NASZYCH CZASÓW są przedsiębiorczy innowatorzy. Według niedawnej ankiety YouGov, założyciel Microsoftu, Bill Gates, jest najbardziej podziwianym człowiekiem na naszej planecie; założyciel Alibaby, Jack Ma, zajął w tej konkurencji miejsce dziesiąte. Autor artykułu w czasopiśmie „Wired”, poświęconego pionierowi rzeczywistości rozszerzonej (augmented reality) i założycielowi Magic Leap, Rony’emu Abovitzowi, posunął się do tego, że przypisał mu zasługę „wynalezienia supermocy”.

I rzeczywiście, obecna w kulturze narracja, która wysławia ową przedsiębiorczą wynalazczość, często sytuuje ją w jakiejś bańce poza głównym nurtem korporacyjnego świata. Prasa biznesowa w kategoriach wręcz magicznych opisuje firmy założone przez ludzi, którzy zyskali status ikony. I tak Amazon, Apple czy Pixar przedstawiane są jako organizacje wyjątkowe.

Jak zburzyć barierę?

Ale czy owe organizacje rzeczywiście wyróżnia przebłysk geniuszu? Czy też ich stałe sukcesy w tworzeniu szalenie popularnych nowych produktów i usług mają więcej wspólnego z kulturą, procesem twórczym i środowiskiem? Sądzę, że chodzi o to drugie. I tak rodzi się kolejne intrygujące pytanie: czy da się zburzyć barierę dzielącą owe kreatywne firmy i wszystkich pozostałych uczestników rynku, budując wewnątrz konwencjonalnych firm idealne warunki sprzyjające przedsiębiorczemu myśleniu?

Owszem, jest to możliwe – a przepis, jak to uczynić, znaleźć można w ruchu konstruktorów.

Ruch konstruktorów to zjawisko kulturowe celebrujące podejście „zrób to sam”. Twórcy to rosnąca społeczność konstruktorów i twórców – inżynierów, naukowców, artystów i hobbystów w każdym wieku, o dowolnych zainteresowaniach i poziomach umiejętności – którzy zajmują się eksperymentowaniem, współpracą i wprowadzaniem innowacji, odwołując się do zasad open source. Za pośrednictwem powiązanych ze sobą społeczności, które budują coś razem, ludzie ci krok po kroku uczą się i odkrywają nowe ścieżki wiedzy, kładąc jednocześnie nacisk na kreatywność i odrzucając krytycyzm.

Twarzą w twarz z kulturą krytycyzmu

Wszyscy urodziliśmy się kreatywni. Dlaczego zatem domyślną praktyką w wielu kulturach korporacyjnych jest krytycyzm, a nie tworzenie? W reakcji na eksplozję informacji, do której doszło w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci, z coraz większym zapałem zaczęliśmy uczyć się, jak być konsumentami danych, nadając ogromną wartość zdolnościom oceny i analizy. W środowisku pracy krytyk jest nagradzany – za czujność, za zarządzanie ryzykiem, za dostrzeganie przyszłości, za unikanie niebezpieczeństwa i kryzysów – zaś sposób myślenia twórcy ulega atrofii.

Przyczyniło się do tego upowszechnienie planowych zebrań, które obecnie pochłaniają w firmach 15% dnia roboczego. Spotkania formalne stały się wydarzeniami o charakterze performatywnym, podczas których uczestnicy czują potrzebę powiedzenia czegoś – czegokolwiek – a skrytykowanie czyjegoś pomysłu jest często najprostszym i najbezpieczniejszym sposobem na wniesienie czegoś do dyskusji. Choć wsparta odpowiednią wiedzą krytyka ma ogromną wartość, często tego rodzaju obserwacje pochodzą od krytyków, którzy nie chcą, by zdekonspirowano ich samych jako nieudolnych twórców.

To prowadzi nas do kolejnej przyczyny istnienia kultury krytycyzmu – nieproporcjonalnie wysokiego podatku nałożonego w karierze zawodowej na niepowodzenia. Ilu z nas słyszało kolegów lub członków zespołu wyrażających poważne zaniepokojenie o kogoś, kto podejmuje ryzyko? Prognozuje się zgubę tego pracownika, ponieważ powinien on mieć nieco „oleju w głowie” i nie wychodzić poza granice bezpieczeństwa. Ludzie często uważają, że lepiej jest być osobą, która wykrzykuje polecenia, stojąc u stóp góry, niż tą, która dostrzega nowy sposób rozwiązania problemu, wisząc jednocześnie u skraju urwiska.

Kreowanie magii na granicy dyscyplin

W swoim nowatorskim wykładzie z 2009 roku Hal Varian, główny ekonomista firmy Google, mówił o tym, jak bracia Wright połączyli technologię budowania rowerów, technologię budowy latawców oraz silnik benzynowy, tworząc w 1903 roku maszynę latającą. Przykład ten 115 lat później wciąż ma zastosowanie, ponieważ idea tworzenia nieoczywistych połączeń – czyli coś, co Varian nazywa „innowacją kombinatoryczną” – stanowi esencję ruchu konstruktorów. Jak połączyć ze sobą idee, odkrycia, technologie i koncepcje przy zastosowaniu nieszablonowego, interdyscyplinarnego myślenia i w ten sposób stworzyć coś magicznego?

Twórcy tacy jak Elon Musk z Tesla Inc. i korporacje takie jak Ford Motor Co. to przedstawiciele ruchu konstruktorów usytuowani na dwóch przeciwstawnych krańcach spektrum. Codziennie pracują oni – łącząc osiągnięcia wielu różnych dziedzin, takich jak fizyka i informatyka (automatyczna kontrola optyczna), energetyka (technologia akumulatorów), matematyka (algorytmy, GPS) oraz design wspomagany komputerowo – by stworzyć autonomiczne samochody.

Inni reprezentanci tego ruchu, zrzeszeni w Space Exploration Technologies Corp., obrali sobie za cel zbudowanie rakiety zdolnej do wylądowania na Marsie. Wykorzystują oni wiele przełomowych odkryć rodem z Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA, Defense Advanced Research Projects Agency) i z NASA.

Fundament ruchu konstruktorów

W pewnym sensie filozofia stanowiąca fundament współczesnego ruchu konstruktorów jest tak stara jak czas. Ale magazyn „Make”, założony w 2005 roku przez Dale’a Dougherty’ego, pomógł spopularyzować ów ruch i popchnął go do przodu. Czasopismo to, mające formę bliską ideom open source, stanowi platformę kontaktu rozmaitych społeczności zaangażowanych w proces własnoręcznego tworzenia przedmiotów i urządzeń – od igły po roboty.

Dougherty zaczął także organizować osobiste spotkania znane jako Targi Konstruktorów (Maker Faire). Jest to nowa inicjatywa, przypominająca „po części targi naukowe, po części – jarmark, a po części – coś jeszcze zupełnie innego”. Jej uczestnicy spotykają się bowiem po to, by się uczyć, uczyć innych oraz dzielić się swoją kreatywnością i pomysłowością.

Owe wydarzenia miały tak duży oddźwięk, że Biuro ds. Polityki Naukowo-Technologicznej (Office of Science and Technology Policy) zorganizowało własny Targ Konstruktorów w Białym Domu w 2014 roku. Pokłosiem doceniania kreatywności jest rewitalizacja miast w całej Ameryce, a podstawowe założenia ruchu pomagają pobudzić innowacyjność w takich ośrodkach, jak Chattanooga (Tennessee), Detroit (Michigan) i San Francisco (Kalifornia).

Inspirujący przykład stanowi Pittsburgh (Pensylwania): instytucje akademickie wniosły wiedzę i doświadczenie z dziedziny robotyki, Dolina Krzemowa przysłała zespoły z firmy Google, a miasto zbudowało parki i przestrzenie dla konstruktorów (nazywane makerspaces), takie jak TechShop. Wszystko to pomogło przekształcić centrum miasta, położonego na obszarze Pasa Rdzy] (Rust Belt), w kwitnący ośrodek innowacji.[

Bracia Wright połączyli technologię budowania rowerów, technologię budowy latawców oraz silnik benzynowy, tworząc maszynę latającą. Idea tworzenia tego rodzaju nieoczywistych połączeń stanowi esencję ruchu konstruktorów.

Wnioski dla biznesu

Cztery elementy ruchu konstruktorów mają szczególne znaczenie dla biznesu głównego nurtu:

  1. Przyjmij tożsamość twórcy. Pierwszy krok członka ruchu określa slogan: „od zera do konstruktora”. Punktem wyjścia jest deklaracja zainteresowanej osoby, jaki projekt lub jaka idea jest jej pasją. Następnie zdobywa ona potrzebne umiejętności oraz zyskuje dostęp do narzędzi, które pozwolą tę wizję urzeczywistnić. David Lang opisał, w jaki sposób zetknął się z problemem, który chciał rozwiązać (zbudowanie podwodnego robota), i jak zdobywał wszystkie niezbędne do tego umiejętności, zakładając OpenROV Inc. z siedzibą w Berkeley (Kalifornia), skupiającą społeczność osób pasjonujących się badaniem oceanu i konstruowaniem tanich robotów podwodnych. Firmy muszą pomóc pracownikom w znalezieniu i zaakceptowaniu własnych tożsamości twórczych. Na przykład maraton wspólnego programowania, czyli hackathon, zorganizowany w 2013 roku przez Hasbro Inc., przyciągnął 150 uczestników, którzy stworzyli 45 produktów – co, zdaniem jednego z ekspertów, dałoby się osiągnąć dzięki tradycyjnym programom badawczo-rozwojowym, ale za cenę miliardów dolarów.
  2. Pielęgnuj kontakty między twórcami. Drugi etap procesu stawiania się innowatorem określa hasło: „od twórcy do konstruktora”. Chodzi o to, że aby rozwijać zdolności twórcze, trzeba podjąć współpracę. Organizacje muszą stworzyć wyraźne okazje do interakcji pomiędzy twórcami i zachęcać do tworzenia zespołów. Tak właśnie postąpiła firma GE Appliances, nawiązując współpracę partnerską z innowatorem w dziedzinie otwartego oprogramowania Local Motors Inc. z siedzibą w Phoenix (Arizona). W 2014 roku firma uruchomiła FirstBuild – otwartą platformę pozyskiwania powstałych w wyniku współpracy idei ze społeczności inżynierów, naukowców, wytwórców, projektantów i entuzjastów – by udoskonalać istniejące, produkowane przez GE, urządzenia oraz tworzyć i budować nowe projekty w mikrofabryce.
  3. Naciskaj na płynność. Jeśli tworzenie przedmiotów fizycznych stanowi rdzeń ruchu makerów, drugim najważniejszym elementem jest przekonanie, że wszelkie rodzaje twórczości mają taką samą wartość. Sztywne taksonomie – i związane z nimi silosy – tylko studzą innowacyjność. Powstałe w 1980 roku MIT Media Lab – które określa siebie mianem „antydyscyplinarnego laboratorium badawczego” – stanowi od początku platformę spotkań interdyscyplinarnych zespołów pragnących zmienić sposób, w jaki ludzie doświadczają technologii, i sposób, w jaki technologia może im pomagać. Na przykład w prowadzonym przez MIT Media Lab projekcie Programmable Droplets skojarzono ze sobą osiągnięcia elektroniki, zwłaszcza z zakresu układów scalonych, z badaniami w dziedzinie biologii, by zrewolucjonizować proces odkrywania nowych leków.
  4. Zrozum, jak bardzo skuteczne są odkrywcze zabawy. Dla ruchu makerów niezwykle ważne są przestrzenie twórcze (ang. makerspaces), takie jak TechShop – tereny do pracy wyposażone w kolektywnie użytkowane narzędzia, dostępne dla całej społeczności. Miejsca te stwarzają w równej mierze okazję do tworzenia, jak i do uczenia się razem z innymi i od innych. Praca z nowatorskimi materiałami i różnymi mediami (zarówno fizycznymi, jak i cyfrowymi) poszerza horyzonty – według eksperta z dziedziny neurobiologii Srini Pillaya, mózg jest znacznie bardziej kreatywny, gdy pozwala mu się zejść z domyślnych ścieżek. Majstrowanie z fizycznym wytwarzaniem przedmiotów i z nieznanymi narzędziami sprzyja tego rodzaju intelektualnym wędrówkom i wzmacnia kreatywne wysiłki naszego umysłu.

Inwestowanie w idee

Począwszy od 18-metrowych drzew pod nowymi szklanymi kopułami Amazona (Spheres), aż po wykwintnie wykończone klamki w nowej centrali Apple’a, najbardziej innowacyjne firmy świata inwestują w realizację idei, według której to, w jaki sposób pracownicy doświadczają swojego miejsca pracy, ma intymny związek z tym, jak myślą i co tworzą. Jeśli firma chce przejść od kultury krytycyzmu do kultury kreatywności, stworzenie fizycznych i intelektualnych przestrzeni pozwalających w swobodny sposób odkrywać, badać i wynajdywać połączenia idei ma trudne do przecenienia znaczenie.

Ruch konstruktorów nie ma odpowiedzi na wszystkie pytania. By ludzie przestali być krytykami, a zaczęli tworzyć, trzeba będzie poddać ponownej weryfikacji takie elementy, jak: kultura organizacyjna, oceny wyników, wynagrodzenia, nazwy stanowisk, a nawet fundamentalne misje biznesowe. A jednak ów ruch oferuje pewną mapę drogową, która pozwala pracownikom zdefiniować się na nowo, tym razem jako twórcy i – tym samym – jako innowatorzy.

Bo przecież we współczesnym świecie żadna firma nie może pozwolić sobie na to, by zasiedlali ją ludzie, którzy tylko siedzą w fotelu i krytykują innych.

Simmi P. Singh (@simmipsingh) jest partnerem w Egon Zehnder, globalnej firmie zajmującej się doradztwem przywódczym z siedzibą w Chicago. Autorka chciałaby podziękować kolegom konstruktorom Melissie Swift i Patrickowi Lavelle za inspirację i wsparcie.