biznes technologie innowacje
technologiczna strona biznesu
biznes technologie innowacje
najważniejsze informacje zebrane w jednym miejscu

Premium

Materiał dostępny tylko dla Subskrybentów

Nie masz subskrypcji? Dołącz do grona Subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Wybierz wariant dopasowany do siebie!

Jesteś Subskrybentem? Zaloguj się

X
Następny artykuł dla ciebie
Wyświetl >>
Czy infrastrukturę IT można przygotować na kryzys?

Według prognoz IDC, do 2025 roku ilość danych na świecie ma sięgnąć pułapu 150 zetabajtów, czyli aż 10 razy więcej niż jeszcze w 2016 roku. Rosnąca ilość danych to większe możliwości, ale także coraz realniejsze zagrożenie niewydolnością infrastruktury IT.

Lawina danych nie powstaje w próżni. Rozwój technologii – mowa tutaj zarówno o sprzęcie, jak i oprogramowaniu – sprawia, że przetwarzanie danych, i to ogromnych zbiorów danych, jest coraz łatwiejsze i tańsze. Technologia jest coraz bardziej zaawansowana, więc i siłą rzeczy cała Infrastruktura jest coraz bardziej złożona, ale i niekiedy… przestarzała. Serwery, które jeszcze dwa, trzy lata temu dawały przewagę konkurencyjną, dziś mogą być reliktem, który łatwo dotyka awaria.

Awaria i jej bolesne skutki

„Niezależnie od tego czy chodzi o sklep internetowy, e‑banking, systemy rezerwacji hotelowych czy aplikację do przechowywania zdjęć RTG, potrzebne są rozwiązania niezawodne i zarazem elastyczne. Nie zawsze jednak chodzi wyłącznie o jakość świadczonych usług. Obok rosnących apetytów klientów, pojawiają się bowiem też nowe wymogi dotyczące przetwarzania informacji i należytego ich przechowywania. Niedopełnienie w tym względzie może doprowadzić do boleśnie odczuwalnych konsekwencji – np. kar finansowych, ale także strat wizerunkowych. Wygrywają ci, którzy gwarantują niezawodność i bezpieczeństwo” – mówi Robert Paszkiewicz, dyrektor sprzedaży i marketingu w OVHcloud w Polsce.

A to kwestia bezpieczeństwa i niezawodności jest kluczowa. Skupiają się na niej dostawcy chmurowi, jak i bardziej tradycyjni, oferujący hardware - w ostatnim czasie pojawiły się m.in. dyski z systemem rozpoznawania linii papilarnych(np: dysk Verbatim Fingerprint Secure  umożliwia dostęp maksymalnie ośmiu upoważnionym użytkownikom i jednemu administratorowi). Awaria może mieć postać... zguby.

Znamiennym przykładem zgubienia pamięci zewnętrznej jest incydent, który miał miejsce pod koniec października 2017 roku w Londynie. Zgubiono wówczas nośnik, który zawierał informacje na temat… ochrony portu lotniczego Heathrow. Zgubę szczęśliwie znalazł w krzakach bezrobotny mężczyzna i po sprawdzeniu zawartości pamięci w bibliotece publicznej oddał nośnik odpowiednim służbom.

Cyfrowy kryzys, realne straty

W przypadku mniejszych firm wydarzenia takie jak Black Friday mogą wygenerować nawet 30 proc. rocznego przychodu, jednak awarie infrastruktury mogą prowadzić do strat, które zniwelują taki zysk. Dwa lata temu problem z wydajnością dotknął jeden z większych polskich e‑sklepów z elektroniką. W wyniku szeroko zakrojonej kampanii promocyjnej cieszył się on w tym roku tak dużą popularnością wśród internautów, że w rezultacie infrastruktura sklepu nie była w stanie wytrzymać obciążenia i w najgorszych momentach strony produktów nie ładowały się wcale.

W sytuacjach tego typu do strat z tytułu niezrealizowanych transakcji bardzo często dołączają także te wizerunkowe. Złość spowodowaną problemami w trakcie zakupów klienci wyładowują bowiem na profilach firm w mediach społecznościowych, zniechęcając tym samym innych potencjalnych klientów do danej marki.

Traci nie tylko biznes

Do jak dużych strat może doprowadzić brak optymalnych i elastycznych rozwiązań w świetle sezonowego zwiększonego obciążenia infrastruktury, pokazują nie tylko przykłady e‑sklepów. Tracić mogą także instytucje państwowe. W trakcie wakacji w 2018 roku kolejki spowodowane ręcznym poborem opłat na bramkach przed wjazdem na autostradę wielokrotnie przyczyniły się do powstania kilometrowych korków. Finalnie wymusiły one otwarcie bramek na A1 i bezpłatny przejazd autostradą. Ostatecznie jednak cała ta operacja kosztowała budżet państwa 50 milionów złotych. Takich przykładów jest, niestety, więcej.

Awaria, kryzys czy katastrofa?

Oczywiście problem z infrastrukturą IT problemowi nierówny. Czym innym jest chwilowy problem ze stroną dla firmy, która nie zajmuje się e‑commerce’em, czym innym – brak dostępu do CRM, gdy właśnie przedstawiciel firmy ma spotkanie z klientem. Mówiąc wprost: na niektóre drobne kryzysy trzeba sobie pozwolić, bo ich ewentualne łatanie może kosztować dużo więcej niż spodziewany zysk.

Dobrą praktyką jest analizowanie i stopniowanie awarii – od tych, które są dopuszczalne, poprzez te, które można naprawić przy najbliżej okazji, po te, które są pilne, bowiem mogą rujnować nasz biznes. Przy analizie szkodliwości warto postawić na współpracę i komunikację. Inaczej na problemy infrastruktury patrzy zespół IT, inaczej – marketing. Ocenianie poziomu awarii, czy to w planie zapobiegawczym, czy ad hoc, powinno odbywać się przy współpracy różnych zespołów, przy wzięciu pod uwagę różnych, niekiedy rozbieżnych, czynników.

Z problemami technicznymi jest jak z grypą, lepiej im zapobiegać niż leczyć

Kryzysy infrastruktury IT zdarzają się i będą się zdarzać. Można z góry założyć, że ich częstotliwość wcale nie osłabnie. O kryzysie infrastruktury warto pomyśleć w trakcie jej „tworzenia”. Przygotowanie strategii działań w przypadku kryzysu powinno być podstawą. Co ważne – powinny ją znać wszystkie działy, nie tylko IT. W dzisiejszym biznesie stała i ścisła współpraca zespołów IT z marketingiem czy działem komunikacji to podstawa, biznes nie działa w silosach.

Działania wewnętrzne i zewnętrzne

Dobrze przygotowana strategia antykryzysowa powinna zawierać plan działania technicznego (wykorzystanie dodatkowych serwerów; zmiany funkcjonalne strony internetowej, np. wyłączenie elementów, które „pożerają” dużą ilość danych; wsparcie od zewnętrznego dostawcy, np. w postaci dodatkowej mocy obliczeniowej) i komunikacyjnego (tutaj powinna się zawierać zarówno komunikacja zewnętrzna do klientów, jak i wewnętrzna dla działów i konkretnych pracowników).

Ważnym elementem jest szkolenie w zakresie procedur kryzysowych. Powinno ono znajdować się zarówno w zakresie onboardingu nowych pracowników, jak i w ramach cyklicznego „doszkalania” stałej kadry.

Nie przygotowaliśmy się i co wtedy?

Oczywiście przygotowanie się do kryzysu to sytuacja idealna. Niekiedy jednak nawet działania ad hoc mogą przynieść jakąś ulgę. Wszystko zależy od konkretnej sytuacji i konkretnego problemu. Najprościej, gdy swoje dane i moce obliczeniowe przechowujemy w chmurze od zewnętrznego dostawcy. W takiej sytuacji rozwiązanie może przyjść szybko w postaci „dorzucenia” mocy obliczeniowej i pamięciowej. Warto w czasie kryzysu – gdy np. przestała działać strona internetowa z powodu dużego zainteresowania – skorzystać z takiego wsparcia zewnętrznego.

Zewnętrzna pomoc nie zawsze jest możliwa

Gdy infrastrukturę IT opieramy na własnych serwerach, także istnieje możliwość skorzystania z dodatkowych rozwiązań zewnętrznych, ale trzeba pamiętać, że dodanie mocy i pamięci nie zawsze jest możliwe – niekiedy wynika to z przepustowości łączy albo fizycznej odległości pomiędzy zawieszonym serwerem a serwerem wspierającym.

„Może się okazać, że w danej sytuacji zasadne będzie skorzystanie z zasobów firmy trzeciej, na przykład jeśli nasze oprogramowanie nie jest w pełni skalowalne. Tak naprawdę sposób rozwiązania problemu wynika z otwartości danej firmy. Jeżeli ta zdecyduje się na „pomoc” z zewnętrz, może uniknąć strat finansowych i wizerunkowych. Niestety w większości przypadków ścieżka proceduralna uniemożliwia szybkie i elastycznie reagowanie, a to generuje niepotrzebne straty” – wyjaśnia Robert Paszkiewicz, OVHcloud Polska.

W dzisiejszym biznesie stała i ścisła współpraca zespołów IT z marketingiem czy działem komunikacji to podstawa, biznes nie działa w silosach.

Gorący czas, a będzie jeszcze cieplej

Kwestia wydajnej infrastruktury IT będzie coraz ważniejsza. W końcu awaria to nic niezwykłego. Przeciętny użytkownik ceniący wygodę i szybkość, jaką oferuje cyfrowy świat, nie ma w sobie wiele wyrozumiałości – jeśli strona e‑sklepu nie załaduje się od razu po wywołaniu adresu, prawdopodobnie opuści ją w ciągu sekundy. Jeżeli obywatel nie skorzysta w łatwy i prosty sposób z e‑urzędu, może się to przełożyć na notowania rządu.

Podobnie jak e‑klient działają algorytmy wyszukiwarek, które premiują strony ładujące się szybciej, pozycjonując je wyżej, na bardziej widocznych miejscach. Straty wynikające ze źle dobranej infrastruktury są więc nie tylko wymierne, ale i wielowymiarowe. Sprawnie działająca infrastruktura jest zaś tym, co Amerykanie określają jako czynnik „make it or break it”, czyli element krytyczny na gorący czas, który można zaplanować wcześniej.

Rafał Pikuła

Redaktor MIT Sloan Management Review Polska.