Wciąż niewiele kobiet zajmuje najwyższe stanowiska w biznesie. Aby to zmienić, potrzebne są współpraca i wzajemne wsparcie. Działajmy, realizujmy plany, również te najbardziej ambitne. Bądźmy beyond.
W 2000 ROKU zostałam menedżerką w jednej z czołowych firm z Wielkiej Czwórki. Dopiero tam naprawdę zrozumiałam, na czym polega odpowiedzialność za ludzi. Nauczyłam się, że sukcesy i porażki zespołu są również moimi. Czułam się odpowiedzialna za projekty, ale kluczowe znaczenie mieli dla mnie ludzie, na których mogłam polegać. Priorytetem był dla mnie rozwój pracowników, inwestowanie w ich kompetencje oraz budowanie silnych, zgranych zespołów. Z perspektywy czasu widzę, że łatwo było zarządzać w takiej strukturze jak KPMG, ale im dalej w organizację, tym więcej finezji i wysiłku to wymagało. Dziś, po dekadach liderowania, mam w sobie stoicki spokój i wyczucie, dzięki którym dobieram zespoły, które przewyższają sumę ich indywidualnych talentów.