Strona główna > Autorzy > Joel Amernic
wykładowca rachunkowości w Szkole Biznesu im. Josepha L. Rotmana w Toronto. Był redaktorem czasopisma naukowego „Canadian Accounting Perspectives” i otrzymał Nagrodę Kanadyjskiego Towarzystwa Rachunkowości Akademickiej (Canadian Academic Accounting Association) dla wybitnych nauczycieli.
Słowa prezesa nigdy nie są niewinne. CEO muszą odpowiadać za to, co mówią – zwłaszcza w trudnych czasach.
W początkowych miesiącach pandemii COVID‑19 niektórzy liderzy wykazywali się odpowiedzialnością w komunikacji z interesariuszami, zapewniali transparentność i starali się tak kształtować ton wypowiedzi na najwyższym szczeblu, by budować zaufanie. Głosy części znanych CEO, wyrażane w mowie lub piśmie, były pełne szczerości, współczucia i na pozór autentycznie pozytywnego nastawienia. Pandemia sprawiła jednak, że na optymizmie podszytym niewiedzą – często sprzecznym z opiniami ekspertów medycznych – łatwo się „przejechać”.
Wielu CEO wykorzystywało konkretne słowa, by nadać przekazowi strategiczną tonację – brutalnej szczerości, współczucia czy pewności siebie – aby wiara odbiorców w ich przywództwo pozostała niezachwiana. Części z nich się udało, innym nie. Niektórzy, jak okazało się później, byli nieszczerzy. Jedyne, co było jasne, to tylko to, że żadna dawka optymizmu, nierzadko idącego pod prąd wiedzy i zaleceniom medycznym, nie zagwarantuje przyjęcia podobnego nastawienia przez odbiorców.
W wielu przypadkach optymistycznym językiem posługiwali się zadufani w sobie liderzy, przekonani bez krztyny wątpliwości, że sami znają się na rzeczy lepiej niż epidemiolodzy i eksperci. Weźmy (byłego) prezydenta USA Donalda Trumpa: jego nieustająco pozytywne zapewnienia i skrzydlate myśli wyrażały postawę ważniaka i powszechnie wzbudzały drwiny.
Newsletter
Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!