Reklama
OFERTA SPECJALNA na NAJWYŻSZY pakiet subskrypcji! Wersję Platinum - OFERTA LIMITOWANA
Analityka i Business Intelligence
Polska flaga

Jak marketing wykorzystuje big data?

27 września 2018 12 min czytania
Marcin Michalski
Jak marketing wykorzystuje big data?

Streszczenie: Big data stało się nieodłącznym elementem nowoczesnego marketingu, wpływając na strategie i sposób podejmowania decyzji w firmach. Choć początkowo pojęcie to było traktowane jako modne hasło, z czasem stało się kluczowym narzędziem w gromadzeniu, analizie i wykorzystywaniu danych. Marketingowcy musieli stawić czoła wyzwaniom związanym z pozyskiwaniem odpowiednich danych oraz ich wykorzystaniem do skutecznej personalizacji działań marketingowych. Postęp technologiczny, zwłaszcza rozwój internetu mobilnego, znacząco wpłynął na sposób konsumowania treści przez użytkowników, co z kolei zrewolucjonizowało strategie marketingowe. Kluczowym aspektem stało się zarządzanie danymi i ich wykorzystywanie do prognozowania trendów oraz budowy bardziej efektywnych kampanii reklamowych.

Pokaż więcej

Pojęcie big data wyszło już z fazy modnego buzzwordu, a zaawansowana analityka na dobre rozpowszechniła się w firmach. I to nie tylko w korporacjach. Choć większość marketerów ma świadomość konieczności gromadzenia, analizy i łączenia danych oraz wykorzystania ich do predykcji i budowy silnych strategii marketingowych, to dobry moment, żeby powiedzieć „sprawdzam” dyrektorowi działu marketingu lub osobie odpowiedzialnej za adaptację do nowej, cyfrowej rzeczywistości.

Mniej więcej 10 lat temu branża marketingowa jak mantrę powtarzała slogan: „To będzie rok mobile”. I owszem – wreszcie jest., ale od niedawna. Wcześniej firmy przeznaczały na reklamę mobilną stosunkowo małe budżety – na pewno niedorastające do wyobrażeń i oczekiwań analityków. Problem leżał w samych konsumentach, bo przeglądanie internetu na komórkach było uciążliwe i niewygodne, a ze smartfonów korzystała wąska grupa użytkowników. Dopiero po wdrożeniu technologii LTE niemal w całej Polsce i po wyparciu analogowych komórek przez smartfony nastąpiły złote lata konsumenta mobilnego, a w konsekwencji rozkwit mobilnej reklamy. Ta sukcesywnie zyskuje na znaczeniu: mamy do dyspozycji więcej technologii, a użytkownicy coraz częściej do codziennej aktywności w internecie wybierają właśnie mobile. To radykalnie zmieniło marketingowy krajobraz i… skutecznie utrudniło trafne inwestycje marketingowe, bo nagle wszystko przestało być w tak prosty sposób policzalne.

Moda na big data

Podobnie było z trendem big data, który jeszcze kilka lat temu święcił triumfy niemal na każdej konferencji marketingowej. Taki buzzword – modne, popularne słowo, często wykorzystywane w mediach. „Prorocy” marketingu mówili o tym, że wszystko będzie oparte na danych, że to one są przyszłością itd. W tamtym czasie były to raczej marzenia niż rzeczywistość, ponieważ marketerzy i eksperci rynkowi nie za bardzo wiedzieli, co z tymi danymi zrobić: skąd je pozyskać i w jaki sposób je wykorzystać. Brakowało też analityków big data. Jednym zdaniem: nikt nie był na to przygotowany, ale każdy wiedział, że jest to szalenie istotne.

Dla branży marketingowej był to ważny czas i dobrze, że tak wiele uwagi poświęcano temu tematowi. To naturalne dla stopniowego dojrzewania kiełkującej innowacji – prowokuje rynek do zmiany myślenia, tworzenia nowych rozwiązań i technologii i dostosowania do dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości.

Big data = big challenge

Początki gromadzenia gigantycznej ilości danych i korzystania z nich nie były łatwe. Większość CTO miała świadomość, że może generować sporo informacji o użytkownikach czy klientach, ale nie zastanawiała się nad ich wykorzystywaniem. W konsekwencji: nie gromadzono ich na dużą skalę. Teraz się to zmienia i właściwie wszystkie ważne usługi, systemy marketingowe czy CRM zapisują i gromadzą informacje o zachowaniach klientów, zarówno tych obecnych, jak i potencjalnych.

Dla budowania i realizowania strategii marketingowej jest to moment przełomowy: nie tylko dla dużych graczy – korporacji z gigantycznymi budżetami, ale dla wszystkich firm. Bo analityka w marketingu była zawsze, ale teraz jej ranga i skala możliwości wymagają zaangażowania. Mamy więcej danych, które stanowią bazę do planowania idealnie dopasowanych działań marketingowych organizacji. Mamy też lepsze narzędzia i wciąż rozwijamy umiejętności analityczne.

W 2018 r. big data jest faktem, dobrze już osadzonym w rzeczywistości biznesowej, a na pewno w świadomości ludzi związanych z biznesem. Miejsce tego modnego pojęcia zajmują już dwa kolejne: sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe (artificial intelligencemachine learning). I jest to konsekwencja i kontynuacja zagadnienia big data, które wymaga uzupełnienia czy poszerzenia o kolejne możliwości.

Firmy posiadają gigantyczne ilości danych. Można je analizować, badać na ich podstawie zachowania użytkowników, ale można też pójść dalej i dzięki nim budować scenariusze przyszłości. To się właśnie dzieje. Analitycy, matematycy i statystycy uczą już algorytmy komputerowe, jak na bazie ogromnej ilości danych przewidywać przyszłość i wykorzystywać te przewidywania do podejmowania dalszych decyzji – nie tylko marketingowych, ale też biznesowych.

Dane mają bowiem realizować cele biznesowe. Same w sobie nie są wiele warte. W połączeniu z właściwymi narzędziami (technologiami, algorytmami oraz umiejętnościami dobrego data scientist) stanowią jednak potężną siłę. Możemy na ich podstawie nie tylko badać obecne, ale także przewidywać kolejne zachowania i ruchy klientów, a idąc dalej – budować na tej wiedzy biznes. I nie jest to przywilej największych graczy. Obecnie niemal każda firma może to robić.

Szczegółowa analityka marketingowa jest wręcz czymś koniecznym do dalszego rozwoju. Marketing mobilny, o którym była mowa wcześniej, zmienił na zawsze krajobraz marketingowy: nagle stare systemy analityczne (nawet te najpopularniejsze) przestały radzić sobie z rozpoznawaniem i zliczaniem realnych odwiedzających nasz biznes w internecie. Bo wszystkie systemy prezentują tylko urządzenia, a nie osoby. A wiemy, że to nie jest to samo, gdyż na jedną osobę zwykle przypada więcej niż jedno urządzenie. Obraz się rozmywa. Ponadto poprawną analitykę marketingową w internecie utrudnia ustawodawstwo związane z ochroną danych osobowych. Przestrzeń, która do tej pory była prawie w 100% policzalna, nagle przestaje taka być. Ustawy typu GDPR (RODO) bardzo ograniczają przekazywanie danych na temat powiązań komputer‑smartfon‑tablet pomiędzy największymi właścicielami danych na świecie (Google & Facebook). Dla biznesu to duże wyzwanie, które wymaga od firm sporego nakładu pracy, ale w efekcie jest bardzo opłacalne.

Otóż każda z firm (nawet jeżeli nie jest korporacją) powinna samodzielnie wdrażać zaawansowaną analitykę i rozpoznawać swoich klientów – niezależnie od tego, z jakich urządzeń oni korzystają. W ten sposób będzie wiedziała, jak do nich docierać, jak budować komunikację, jak prowadzić działania reklamowe czy wizerunkowe. Jest to jedno z wielu niezbędnych zastosowań analityki big data w marketingu cyfrowym. Jakie inne można wymienić?

Trudna adaptacja

Wielokanałowość sprzedaży (omnichannel) wydłużyła proces podejmowania decyzji o zakupie. I nie ma tutaj znaczenia, czy mówimy o zakupie usług w sektorze B2C, czy B2B, dóbr szybko zbywalnych czy trwałych rzeczy typu sprzęt AGD, RTV lub samochody. Konsumenci w naszej części Europy bardzo szanują swoje pieniądze, a co za tym idzie, zanim wydadzą jakąkolwiek złotówkę, obracają ją w palcach kilkanaście razy. Co to oznacza? Szukają, czytają, porównują, przeglądają – słowem: analizują na wszelkie sposoby – tak długo, aż będą pewni, że wydadzą je właściwie.

To rozwarstwienie podczas procesu zakupowego powoduje, że pozyskanie klienta (w dowolnym biznesie) za pomocą narzędzi cyfrowych staje się ekstremalnie trudne i dużo droższe niż na rynkach rozwiniętych, takich jak USA, Kanada czy Europa Zachodnia, na których klienci nie podchodzą do niego aż tak analitycznie. Dlaczego? Właśnie z powodu wnikliwości podczas podejmowania decyzji i konieczności ściągnięcia usera na serwis internetowy kilkakrotnie, zanim dokona zakupu.

A ponieważ obecnie to serwis internetowy jest często najważniejszym kontaktem z naszą marką, to rozwinięcie informacji na temat zachowań klientów w drodze do niego jest bardzo istotne. I tutaj wracamy do analityki i do konieczności mierzenia ścieżki użytkownika (customer journey). Właściwie każda firma powinna to robić – niezależnie od tego, czy jest korporacją, czy nie. Warto znać sposób, w jaki docelowy odbiorca podejmuje decyzje: ile czasu mu ten proces zajmuje, jakie punkty styku między marką a odbiorcą powstają po drodze, co ma na tę decyzję największy wpływ, z jakich serwisów korzysta itd. To jest podstawa podejmowania racjonalnych decyzji o inwestycjach marketingowych. Tylko dysponując potężną wiedzą na temat klienta, można skutecznie działać tu i teraz, przewidywać zachowania, a idąc dalej – nawet je projektować. W tym kontekście zaskakująca i niezrozumiała jest nonszalancja, z jaką wciąż tak wiele firm podchodzi do analityki. Bo obecnie właściwie każda organizacja jest w stanie wdrożyć analizę predykcyjną. Co to może oznaczać w praktyce?

Oto kilka przykładów dla lepszego zobrazowania możliwości predykcji.

1. Sklep z produktami dla dzieci (zabawki, ubranka itp.)

Wykorzystując zebrane dane historyczne na temat klientów, można bardzo precyzyjnie określić płeć dziecka oraz jego wiek. Na tej podstawie można także wnioskować, czego rodzic będzie dla niego potrzebował wraz z upływem czasu i w związku z tym kierować do niego przekaz marketingowy odpowiadający jego rzeczywistym potrzebom.

2. Sieć restauracji typu fast food z dowozem

Na bazie historycznych danych można powiązać przekaz marketingowy (banery, e‑mail, SMS, social media) z zachowaniami konsumenckimi. Sieć może zachęcać klientów do zamówienia dokładnie wtedy, kiedy go potrzebują, i dokładnie tych potraw, na jakie mają ochotę. Może także zidentyfikować osoby, które na imprezach zwykle zamawiają dla wszystkich znajomych, i dostosować do nich formę przekazu promocyjnego.

Co więcej, w przypadku zintegrowanego systemu do zamawiania online i w lokalach stacjonarnych można wykorzystać dane do sterowania intensywnością marketingu i efektywniejszego zarządzania możliwościami operacyjnymi lokalu. Po co generować złe doświadczenia i kazać czekać na jedzenie 2 godziny, skoro wiemy, że na danym obszarze geograficznym nie ma sensu prowadzić kampanii reklamowej? W drugą stronę: jeżeli wiemy, że kucharze i obsługa nie mają zamówień, to wtedy automatycznie możemy zaproponować im wsparcie marketingowe na wybranym obszarze.

To wszystko powinno być jednak poparte analityką, łączeniem danych oraz wdrożeniem zaawansowanej automatyzacji.

3. Drogeria internetowa

Tu również można przewidzieć potrzeby oraz wiek klienta na bazie składanych przez niego zamówień. Można nawet obliczyć, kiedy skończy się zamawiany przez klienta kosmetyk i zaoferować automatycznie uzupełnienie go. To już nie jest science‑fiction – to rzeczywistość.

4. Marka modowa

Tu jest największe pole do popisu. Można bardzo precyzyjnie określić rozmiar ubrań swoich klientów, preferowane kolory oraz segmenty cenowe. I to nie tylko na bazie historii zakupów, ale także historii przeglądania, ponieważ nie jest tajemnicą, że klienci sklepów modowych są dużo bardziej aktywni, przeglądają więcej produktów niż np. klienci drogerii internetowych. Zostawiają w ten sposób ogromną ilość danych, które później można zastosować do lepszego „hipertargetowania” przekazu marketingowego.

Najważniejsze jednak, co można osiągnąć dzięki analityce internetowej, to precyzyjne określanie: CAC – czyli kosztu pozyskania klienta, i LTV – czyli średniej wartości klienta w czasie.

Do tej pory robiły to głównie ogromne firmy, gdzie klienta przywiązywało się na dłużej (głównie firmy ubezpieczeniowe, telekomunikacyjne czy banki). Teraz te same narzędzia mogą obliczać te wskaźniki i podejmować na ich podstawie trafne decyzje inwestycyjne niemal w każdej branży – zwłaszcza w sprzedaży internetowej.

Poświęć czas na dokładną analizę

Mimo że przez kilka ostatnich lat rynek zmienił się o 180 stopni, wciąż wielu CMO podejmuje decyzje w dość archaiczny sposób, korzystając z danych w relatywnie niewielkim zakresie, nie konstruując na ich podstawie pełnego obrazu klienta itd. Szkoda, bo to wpływa na biznes, wyhamowuje go, zamiast rozpędzać i wynosić na wyższy poziom. Opory związane ze wdrożeniem nowych możliwości czy narzędzi analitycznych są w pewnym sensie zrozumiałe – narzędzia z zakresu Business Intelligence pojawiają się na rynku, a nie zawsze wiadomo, z których korzystać i w jaki sposób, by było to jak najbardziej efektywne, ale rezygnacja z nich jest biznesowym samobójstwem: bo tak jak zaledwie w ciągu kilku lat mobile stał się standardem, tak zaawansowana analityka pokona ten dystans w jeszcze krótszym czasie. Ci, którzy temu trendowi nie ulegną, zostaną po prostu w tyle.

Dlatego już dziś powiedz „sprawdzam”.

O autorach
Tematy

Może Cię zainteresować

Od bankructwa do marki premium. Czego o zarządzaniu uczy historia Delta Air Lines?

Kiedy w ciągu trzech miesięcy przychody spadają do zera, a firma musi skurczyć operacje o połowę, podręcznikowe zarządzanie sugeruje cięcia etatów. Ed Bastian, CEO Delta Air Lines, wybrał jednak inną drogę. W szczerej rozmowie z McKinsey wyjaśnia, dlaczego w czasach dominacji sztucznej inteligencji i niestabilności geopolitycznej to „wspomagana inteligencja” oraz radykalna lojalność wobec pracowników stanowią o przewadze konkurencyjnej firmy, która właśnie świętuje swoje stulecie.

AI wywraca handel do góry nogami. Jak wygrywać w erze „AI-first”?

Sztuczna inteligencja nie tylko przegląda internet – ona rekomenduje produkty i umożliwia ich bezpośredni zakup. Platformy takie jak ChatGPT, Google AI czy Perplexity zmieniają zasady gry w retailu. Detaliści stoją przed strategicznym wyborem: walczyć o bycie miejscem docelowym, poddać się rynkowej ewaluacji czy przyjąć model hybrydowy?

Promocje to za mało. Czego oczekują klienci w czasie świątecznych zakupów 2025?

Jak bardzo sfrustrowani są klienci w czasie świątecznych zakupów poziomem obsługi klienta? Jeden z kluczowych wskaźników (CX Index) dla konsumentów spada nieprzerwanie od czterech lat. Oprócz elementów stanowiących „niezbędne minimum”, takich jak bezproblemowy proces płatności, sprzedawcy powinni skupić się na pięciu priorytetach: znaczeniu osobistej ekspresji, pozycjonowaniu opartym na wartości, programach lojalnościowych, technologiach wspierających oraz szybkości biznesowej.

Budowanie odporności organizacji Prawdziwa odporność to potrzeba rzadszej, a nie szybszej regeneracji

Odporność organizacji to nie kwestia tego, jak szybko zespoły wracają do równowagi, lecz jak rzadko w ogóle muszą się podnosić. Odkryj, jak liderzy mogą budować systemy pracy, które chronią ludzi przed wypaleniem, rozkładają presję i wprowadzają kulturę regeneracji. Poznaj praktyczne wskazówki, które pomogą przekształcić wysiłek w zrównoważony sukces.

pokorna autentyczność w przywództwie Czy jesteś autentycznym liderem, a może autentycznym… bucem?

Autentyczność to cenna cecha lidera, ale może też stać się przeszkodą, jeśli nie towarzyszy jej pokora i otwartość na feedback. Dowiedz się, jak rozwijać „pokorną autentyczność”, by budować zaufanie i skutecznie wpływać na zespół.

Światło, które naprawdę pracuje razem z Tobą. Jak oświetlenie wpływa na komfort i efektywność w biurze

Nowoczesne biura coraz częściej wykorzystują światło jako narzędzie wspierające koncentrację, kreatywność i dobrostan zespołów. Eksperci Bene i Waldmann pokazują, że właściwie zaprojektowane oświetlenie staje się integralnym elementem środowiska pracy – wpływa na procesy poznawcze, emocje oraz rytm biologiczny, a jednocześnie podnosi efektywność organizacji.

Multimedia
Neverending Start-up. Jak zarządzać firmą na przekór kryzysom? Lekcje Krzysztofa Folty

Jak przetrwać transformację ustrojową, pęknięcie bańki internetowej, kryzys budowlany, krach finansowy 2008 roku i pandemię, budując przy tym firmę wartą ponad miliard złotych? Gościem Pawła Kubisiaka jest Krzysztof Folta – założyciel i wieloletni prezes TIM S.A., autor strategii „Neverending Startup”. W szczerej rozmowie dzieli się lekcjami z ponad 40 lat prowadzenia biznesu – od biura na 16 metrach kwadratowych w PRL-u, po stworzenie giganta e-commerce w branży elektrotechnicznej.

Od gry w Go do Nagrody Nobla: Jak AlphaFold zmienia biznes farmaceutyczny

Kiedy Google DeepMind zaczynało prace nad strukturami białek, wielu wątpiło, czy AI znana z gier planszowych poradzi sobie z „wielkim wyzwaniem biologii”. Dziś, z Nagrodą Nobla na koncie, twórcy AlphaFold udowadniają, że to dopiero początek rewolucji. Jak narzędzie, które skróciło czas badań z miesięcy do godzin, wpływa na branżę farmaceutyczną i dlaczego naukowcy porównują je do „ChatGPT dla biologii”? Poznaj kulisy technologii, która rewolucjonizuje proces odkrywania leków.

Umiejętności negocjacyjne. Jak pokonać lęk i osiągać lepsze wyniki

Kiedy niepewni negocjatorzy angażują się w zachowania takie jak nieśmiałe prośby, zbyt szybkie ustępowanie lub przegapianie korzystnych kompromisów, ograniczają własny sukces – i swój potencjał do poprawy. Liderzy mogą pomóc członkom zespołu rozwijać zaawansowane umiejętności przy stole negocjacyjnym i w tym procesie zwiększać ich pewność siebie. Postępuj zgodnie z trzema podejściami do poprawy umiejętności negocjacyjnych i poznaj pięć pytań, na które każdy powinien umieć odpowiedzieć przed rozpoczęciem negocjacji.

Era przedsiębiorstwa agentowego: Jak nawigować w dobie AI

Czy jesteśmy świadkami końca ery „gadającej i piszącej” sztucznej inteligencji? Najnowszy raport MIT Sloan Management Review i Boston Consulting Group sugeruje, że tak. Wchodzimy w fazę, w której AI przestaje być tylko inteligentnym asystentem, a staje się autonomicznym współpracownikiem. To zmiana paradygmatu, która wymusza na liderach zmianę struktur, procesów i – co najważniejsze – nowe podejście do zaufania.

Materiał dostępny tylko dla subskrybentów

Jeszcze nie masz subskrypcji? Dołącz do grona subskrybentów i korzystaj bez ograniczeń!

Subskrybuj

Newsletter

Otrzymuj najważniejsze artykuły biznesowe — zapisz się do newslettera!